Katarzyna Rudzka-Będzińska

www.gdziesloncedlanaswschodzi.pl

 

« Kubańczycy taniec i muzykę mają we krwi. Kto wie, czy to zasługa wybornego rumu, wyśmienitych cygar, czy może gorącego klimatu… Wieloletnia polityczna i gospodarcza izolacja utrudnia mieszkańcom życie, ale nas, turystów, fascynuje obserwowanie ich kolorowego świata. Na tej egzotycznej wyspie znajduje się również mnóstwo ciekawych i zaskakujących atrakcji turystycznych, które zdobędą serca nawet najbardziej wymagających podróżników. »

 

Na Kubę należy zawitać jak najszybciej, gdyż niedługo pewnie wiele się na niej zmieni. Po blisko 60 latach rządów braci Castro w kwietniu 2018 r. w kraju został wybrany nowy przewodniczący Rady Państwa – Miguel Díaz-Canel. Pochodzi on z pokolenia, które urodziło się już po rewolucji kubańskiej (1953–1959). Poza tym Kubańczycy głosowali 24 lutego br. w ogólnonarodowym referendum nad przyjęciem nowej konstytucji, mającej pomóc im w otwarciu się na zagraniczne inwestycje czy uznaniu prywatnej działalności gospodarczej i własności. Opowiedziało się za nią ok. 90 proc. obywateli. To mogą być zatem ostatnie lata tej dawnej, socjalistycznej Kuby, wolnej od komercji, popularnych sieciówek i ogólnego kiczu. 

 

Zapraszam więc w podróż po wyjątkowej karaibskiej wyspie. Postaram się przybliżyć jej klimat i zachęcić do odpoczynku na najlepszych plażach. Doradzę, jakie miejsca odwiedzić podczas dwutygodniowego urlopu. Opowiem także o jedynej w swoim rodzaju imprezie odbywającej się od czterech dekad na Kubie, czyli Międzynarodowych Targach Turystyki – FITCuba. Zdradzę również, jaką rocznicę w 2019 r. świętuje ten kraj. Ruszajmy zatem w drogę ku niesamowitej przygodzie w rytmie gorącej salsy!

 

PORA NA URLOP

Sezon na wakacje na wyspie trwa niemal cały rok. W porze suchej, która zaczyna się w listopadzie i kończy na przełomie marca i kwietnia, bywa nieco chłodniej, ale temperatury powietrza w dzień sięgają 21–28°C. Od połowy kwietnia do końca września jest bardzo ciepło i panują ok. 30-stopniowe upały. To pora deszczowa i trzeba liczyć się z tym, że zdarzają się wtedy przelotne, ale intensywne opady. Między końcem czerwca a początkiem listopada trwa sezon huraganowy. Cyklony występują zwłaszcza w czerwcu oraz wrześniu i październiku.

 

WYCIECZKI SAMOCHODOWE

Najprościej poruszać się po Kubie wypożyczonym samochodem z kierowcą, który zawozi turystów w każdy zakątek wyspy zabytkowym pojazdem. Takie podróżowanie jest atrakcją samą w sobie, gdyż większość aut w kraju to ogromne amerykańskie krążowniki szos z lat 50. XX w. Można też samodzielnie wypożyczyć samochód, ale trzeba liczyć się z tym, że oferowane pojazdy często bywają w niezbyt dobrym stanie technicznym, a kubańskie drogi nie należą do najlepszych. Do wyboru są oprócz tego wycieczki organizowane przez lokalne biura podróży, w trakcie których dociera się do najpopularniejszych miejsc na wyspie. Najodważniejszym polecam przemieszczanie się taxis colectivos. Te taksówki zbiorowe poruszają się na konkretnych trasach i odjeżdżają dopiero, kiedy zbierze się komplet pasażerów.

 

RAJSKI ARCHIPELAG

Nie bez powodu Cayo Coco i Cayo Guillermo, koralowe wysepki wchodzące w skład archipelagu Jardines del Rey, czyli Ogrody Króla, i należące do większego archipelagu Sabana-Camagüey, nazywane są rajskimi. Słyną z białych jak śnieg plaż i najlepszych hoteli typu all inclusive. Cayo Coco połączono z Kubą 17-kilometrową groblą (Pedraplén de Cayo Coco). Na wysepce znajduje się międzynarodowe lotnisko (Aeropuerto Internacional de Jardines del Rey), dzięki czemu to jedno z ulubionych miejsc wśród odwiedzających ten karaibski kraj turystów. 

 

Jeśli ktoś lubi aktywny wypoczynek, polecam skorzystać z oferty licznych szkół kitesurfingowych działających na tym terenie. Warto także wybrać się na wycieczkę piętrowym autobusem z odkrytym dachem (typu hop-on hop-off) kursującym z Cayo Coco przez Cayo Guillermo na plażę Pilar (Playa Pilar) i z powrotem. W trakcie wyprawy można podziwiać lasy namorzynowe i różowe flamingi.

 

Na północno-zachodnim krańcu Cayo Guillermo leży popularna wśród turystów Playa Pilar z piaskiem jasnym i drobnym jak cukier puder. Morze w jej okolicy jest ciepłe i płytkie. Funkcjonuje tu bar, przy którym można wylegiwać się na wygodnych leżakach z przepysznymi lokalnymi drinkami w ręku. Nazwa plaży pochodzi od ukończonej w 1934 r. łodzi rybackiej Ernesta Hemingwaya – Pilar. Warto wiedzieć, że słynny amerykański pisarz i dziennikarz upodobał sobie Cayo Guillermo i dlatego jego podobizny umieszczono na sztucznej grobli łączącej wysepkę z Cayo Coco. Z plaży Pilar trzeba koniecznie popłynąć katamaranem w ramach zorganizowanej wycieczki lub wypożyczonym rowerem wodnym na Cayo Media Luna, gdzie niegdyś wypoczywał sam dyktator Fulgencio Batista. 

Plaża Pilar inspirowała samego Ernesta Hemingwaya

© cubatouristboard

 

TARGI NA MAŁEJ WYSEPCE

Do archipelagu Ogrody Króla należy także Cayo Santa María. Na położoną w prowincji Villa Clara wysepkę można dojechać groblą o długości 48 km (Pedraplén Caibarién–Cayo Santa María), biegnącą przez sąsiednie Cayo Las Brujas i Cayo Ensenachos. Pierwsze hotele zaczęły pojawiać się tutaj w 1998 r. Od tego czasu koralowe wysepki, nazywane Los Cayos de Villa Clara, zyskały na popularności. Dodatkowo w rejonie zatoki Buenavista ustanowiono w 2000 r. rezerwat biosfery UNESCO (Reserva de la Biosfera Buenavista). 

 

Na Cayo Santa María trzeba odwiedzić plażę Las Gaviotas. To jeden z niewielu niemal nietkniętych ludzką ręką zakątków na wysepce. Słynie z idealnych warunków do uprawiania kitesurfingu. Płytkie wody zachęcają do snorkelingu. Wiele miejscowych firm ma też w swojej ofercie wycieczki katamaranem na przepiękną rafę koralową, gdzie można nurkować z profesjonalnym sprzętem. 

 

Właśnie na Cayo Santa María od 2 do 5 maja 2018 r. odbywało się większość wydarzeń 38. Międzynarodowych Targów Turystyki – FITCuba, najważniejszej imprezy branży turystycznej w całym kraju. Wybór akurat tej wysepki nie był przypadkowy. Władze Kuby chciały w ten sposób wypromować prowincję Villa Clara i jej wspaniałe, słoneczne plaże. Cayo Santa María stanowi idealną bazę wypadową do interesujących miast Remedios, Caibarién, Santa Clara i Sagua La Grande. Ministerstwo Turystyki Republiki Kuby (Mintur) przygotowało specjalne kampanie informacyjno-promocyjne skierowane nie tylko do zagranicznych gości z Kanady, Meksyku, Ameryki Południowej czy Europy, ale również do mieszkańców swojego kraju. Gościem honorowym targów była Wielka Brytania. Na FITCuba 2018 Polskę reprezentowali m.in. magazyn All Inclusive, współpracujący z nim profesjonalny kitesurfer i podróżnik Victor Borsuk oraz największy polski touroperator – ITAKA.  

 

NIECH ŻYJE REWOLUCJA!

Oddalone o ponad 100 km od Cayo Santa María miasto Santa Clara, ok. 210-tysięczna stolica prowincji Villa Clara, leży w geograficznym sercu Kuby. Założyło je w 1689 r. kilka rodzin, które uciekły z Remedios przed atakami piratów i pożarem. W grudniu 1958 r. jako pierwsze zostało ono wyzwolone spod reżimu Fulgencia Batisty przez Ernesta Che Guevarę. W wagonach wykolejonego przez rewolucjonistę pociągu pancernego działa muzeum upamiętniające wydarzenia tamtych dni – Momumento a la Toma del Tren Blindado. Co ciekawe, Santa Clara przed rewolucją znana była z fabryki coca-coli. Obecnie słynie z popularnego festiwalu muzyki rockowej Ciudad-Metal i wyborów miss transwestytów – Miss Travesti. 

 

Centralnym punktem miasta i popularnym miejscem spotkań Kubańczyków jest Parque Vidal z budynkiem Hotelu Islazul Santa Clara Libre (przed 1959 r. działającego pod nazwą Hotel Hilton Santa Clara) noszącym na fasadzie ślady po kulach z czasów rewolucyjnych walk. Znajduje się tu także kilka innych obiektów związanych z rewolucją i jej bohaterem. Wśród nich należy wymienić pomnik Ernesta Che Guevary z dzieckiem na ramieniu symbolizującym nowe pokolenie rewolucjonistów oraz położone na obrzeżach mauzoleum ze statuą sławnego Argentyńczyka wykonaną z brązu (o wysokości 6,8 m). Na terenie kompleksu spoczywają szczątki bohatera rewolucji. W tutejszym muzeum można też obejrzeć pamiątki związane z jego życiem. Od 17 października 1997 r. w mauzoleum pali się wieczny ogień zapalony przez samego Fidela Castro.

 

URODZINY STOLICY

Jeżeli komuś znudzą się już rajskie plaże, powinien wybrać się na zwiedzanie. Punktem obowiązkowym każdej wycieczki po Kubie jest jej stolica, czyli Hawana. Wąskie uliczki, kolorowe budynki, muzyka na żywo, salsa na ulicy, klimatyczne knajpki, przyjaźni ludzie, dzieci bawiące się na placach i zabytki historii – to wszystko składa się na obraz wyjątkowego miasta.

 

Na dodatek właśnie tutaj w 2019 r. zostanie zorganizowana kolejna edycja wspomnianych już Międzynarodowych Targów Turystyki – FITCuba. Impreza rozpocznie się 6 maja i będzie trwać do 11 maja. Większość wydarzeń odbędzie się w fortecy La Cabaña (Fortaleza de San Carlos de la Cabaña). Wzniesiona w XVIII w., zyskała sobie miano największej kolonialnej twierdzy w Ameryce Łacińskiej. W 1982 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (wraz z historycznym centrum Hawany i innymi obiektami jej systemu fortyfikacyjnego). W ogromnym kompleksie zajmującym ok. 10 ha znajdują się muzea, sale wystawowe i liczne knajpki. Codziennie o 21.00 rozlega się tu uroczysty wystrzał z armaty (tzw. cañonazo), który w czasach kolonialnych informował o tym, że port i brama do miasta zostały zamknięte. Scenę odgrywają żołnierze Rewolucyjnych Sił Zbrojnych (Fuerzas Armadas Revolucionarias) ubrani w stroje z epoki. 

 

Gościem honorowym 39. edycji FITCuba ma być Hiszpania, którą z Kubą wiąże wspólna historia i ścisłe związki kulturalne. W 2019 r. (16 listopada) Hawana będzie obchodzić 500. rocznicę założenia miasta nad zatoką Carenas (Bahía de Carenas, znaną dzisiaj bardziej pod nazwą Bahía de La Habana), dlatego wybór padł właśnie na nią. Gospodarze zapewniają, że dzięki infrastrukturze, udogodnieniom, wysokiej klasy hotelom, idealnej pogodzie, naturalnemu pięknu i wielkiej gościnności Kubańczyków każde wydarzenie organizowane na wyspie odniesie sukces.

 

Kubańska stolica przyciąga jednak nie tylko interesującymi imprezami wystawienniczymi. Warto spędzić chociaż dwa, trzy dni na zwiedzaniu jej wspaniałych zabytków i atrakcji. Miasto ma niezmiernie burzliwą historię. Pełni funkcję stolicy Kuby od 1607 r. W Hawanie widać bardzo silne wpływy hiszpańskich kolonizatorów. To oni zbudowali m.in. potężne forty do obrony przed piratami i Brytyjczykami. Z kolei Amerykanie w okresie prosperity (od lat 20. XX w.) wznosili monumentalne budowle i szerokie aleje. 

 

Zwiedzanie najlepiej zacząć od najstarszej części stolicy, czyli obszaru La Habana Vieja z głównym deptakiem – Calle Obispo. Przy tym ostatnim stoi słynny Hotel Ambos Mundos (na rogu ulicy Mercaderes), w którym Ernest Hemingway mieszkał podczas licznych pobytów w mieście w latach 1932–1939 (zajmował pokój 511), i bar „Floridita”, gdzie niemal codziennie pijał pyszne daiquiri. Na placu Katedralnym (Plaza de la Catedral) można odwiedzić imponującą XVIII-wieczną świątynię w stylu barokowym (Catedral de La Habana). Na rogu placu św. Franciszka z Asyżu (Plaza de San Francisco de Asís), od strony ulicy Oficios, na ławeczce przycupnął znany na całym świecie polski kompozytor Fryderyk Chopin.

 

W La Habana Vieja, nad zatoką, znajduje się też fort z drugiej połowy XVI stulecia, czyli Castillo de la Real Fuerza. Jedną z jego wież wieńczy wiatrowskaz La Giraldilla – według legendy figura z brązu upamiętnia Isabel de Bobadillę, znaną także jako Inés de Bobadilla, pierwszą kobietę na stanowisku gubernatora Kuby (w latach 1539–1544). Wizerunek ten zdobi każdą etykietę słynnego rumu Havana Club. Z fortu widać 20-metrowy posąg Jezusa zwany El Cristo de La Habana, który góruje nad okolicą po drugiej stronie zatoki. 

 

Hawana to również kolonialne centrum (Centro Habana), gdzie koniecznie trzeba odwiedzić Kapitol (Capitolio Nacional de La Habana). Ten neoklasycystyczny budynek, przypominający gmach Kongresu Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie, a wzorowany też na paryskim Panteonie i Bazylice św. Piotra na Watykanie, jest siedzibą Zgromadzenia Narodowego Władzy Ludowej (Asamblea Nacional del Poder Popular). W środku można zobaczyć m.in. 25-karatowy diament wbudowany w posadzkę, wyznaczający kilometr zerowy sieci dróg na Kubie, i złotą Statuę Republiki. Na parterze znajduje się Grób Nieznanego Mambí (Tumba del Mambí Desconocido) z sarkofagiem otoczonym przez sześć figur z brązu, które reprezentują sześć prowincji kraju, i z płonącym wiecznym ogniem. Warto w tym miejscu wspomnieć, że terminem mambises (w liczbie pojedynczej mambí) określa się partyzantów biorących udział w XIX w. w wojnach o niepodległość Kuby. Po zwiedzaniu Kapitolu można odpocząć w cieniu drzew w położonym niedaleko Parku Centralnym (Parque Central), usytuowanym między dzielnicami La Habana Vieja i Centro Habana. Stoi w nim pomnik kubańskiego bohatera narodowego, poety, pisarza i przywódcy ruchu niepodległościowego – José Martíego (1853–1895). W pobliskim Hotelu Inglaterra wygłosił on 21 kwietnia 1879 r. płomienną mowę na temat konieczności wywalczenia niepodległości przez Kubę. Jeśli ktoś ma mało czasu na spacerowanie po Hawanie, może w tym miejscu wynająć zabytkowe auto z kierowcą, który obwiezie go po turystycznych punktach stolicy. Krótka przejażdżka amerykańskim kabrioletem po ulicach miasta należy do obowiązkowych atrakcji w trakcie pobytu na wyspie.

 

Hawana szczyci się licznymi i bogatymi w zbiory placówkami muzealnymi na czele ze słynnym Muzeum Rewolucji (Museo de la Revolución) utworzonym w dawnym Pałacu Prezydenckim (Palacio Presidencial). Na ścianie klatki schodowej zachowały się ślady po kulach. Strzały oddano 13 marca 1957 r. w trakcie nieudanego szturmu studentów mającego na celu zabicie Fulgencia Batisty. Muzeum prezentuje dzieje rewolucji kubańskiej, od jej przyczyn po czasy współczesne. 

 

Na zainteresowanie zasługuje w Hawanie również nowoczesna dzielnica El Vedado. W pierwszej połowie XX w. odwiedzali ją chętnie liczni amerykańscy mafiosi. Stanowiła wówczas centrum rozrywkowe z luksusowymi hotelami i kasynami. Obecnie jest dzielnicą z mnóstwem barów, dyskotek, ośrodków kulturalnych i galerii handlowych. Za jej najbardziej znany budynek uchodzi Hotel Nacional de Cuba otwarty 30 grudnia 1930 r. To tu w październiku 1933 r. zamordowano po dwudniowej bitwie kilkunastu wysokich rangą oficerów, którzy sprzeciwili się zamachowi stanu dokonanemu przez Fulgencia Batistę. Z kolei w grudniu 1946 r. pod przykrywką koncertu Franka Sinatry zorganizowano jedną z największych konferencji północnoamerykańskiej mafii. Kasyno, które wtedy świetnie prosperowało, dzisiaj jest siedzibą słynnego kabaretu Parisien. Warto obejrzeć jedną z wystawianych przez niego kolorowych rewii z kubańską muzyką zatytułowanych Cubano, Cubano.

 

Na zakończenie wycieczki polecam udać się na rozległy plac Rewolucji (Plaza de la Revolución), który był świadkiem wielu historycznych momentów. W tym miejscu odbywały się wiece polityczne z przemówieniami Fidela Castro, trwające nawet 4,5 godz., czy inne ważne wydarzenia, takie jak np. wizyty papieży Jana Pawła II z 1998 r. i Franciszka z 2015 r. Uwagę przyciągają tu dwa budynki, na których widnieją wizerunki rewolucyjnych przywódców: Ernesta Che Guevary na gmachu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Camila Cienfuegosa na Ministerstwie Komunikacji. 

 

Zwieńczeniem wizyty w Hawanie powinien być odpoczynek na słynnym bulwarze Malecón. To ok. 7-kilometrowa, sześciopasmowa ulica, ciągnąca się od fortu San Salvador de La Punta i kończąca się w rezydencjonalnej dzielnicy Miramar, stanowiąca popularne miejsce spotkań mieszkańców stolicy. Ten niezmiernie klimatyczny nadmorski bulwar tętni życiem przede wszystkim o zachodzie słońca. Idealnie nadaje się do podziwiania przemykających tędy zabytkowych samochodów.

 –

 

W ZATOCE ŚWIŃ

Po odwiedzeniu Muzeum Rewolucji w Hawanie wiele osób na pewno zechce lepiej poznać historię Kuby po 1959 r. Dobrym pomysłem będzie w takim przypadku krótki pobyt w położonej na południu kraju Zatoce Świń (Bahía de Cochinos), znanej z zakończonej niepowodzeniem inwazji kubańskich emigrantów i Amerykanów na Kubę w celu obalenia rządów Fidela Castro w kwietniu 1961 r. W muzeum w miejscowości Playa Girón (Museo de Playa Girón) zebrano pamiątki i eksponaty związane z tym wydarzeniem. W wiosce Playa Larga na skrzyżowaniu stoi radziecki czołg T-34, a w trakcie spaceru wzdłuż wybrzeża można się natknąć na pozostałości licznych bunkrów. 

 

W okolicy Zatoki Świń leży także kilka pięknych plaż usytuowanych w niedalekiej odległości od siebie. Najpopularniejsza jest piaszczysta Playa Larga położona przy wspomnianej wiosce rybackiej o tej samej nazwie, ponieważ obok niej funkcjonuje duży i tani ośrodek wypoczynkowy Playa Larga grupy hotelowej Cubanacan i działają profesjonalne bazy nurkowe. Niedaleko znajduje się cudowna, niewielka i praktycznie bezludna plaża Caletón. Miejscowość Playa Larga i mała osada Caletón stanowią doskonałe punkty wypadowe do zwiedzania półwyspu Zapata, największego dzikiego obszaru na Kubie. 

 

W zatoce, w odległości ok. 30 m od brzegu rozciąga się klif oceaniczny z rafą koralową i dlatego mają tu swoje siedziby renomowane centra nurkowe. Najlepsze miejsca dla miłośników podwodnych przygód to Caleta Buena, Punta Perdiz, Playa Larga, Playa Girón i Playa El Tanque. Mniej więcej 18 km na południe od plaży Larga znajduje się Cueva de los Peces, czyli Jaskinia Ryb, najgłębsza naturalna studnia krasowa (cenote) w kraju (72-metrowa). Eksplorowanie jej jest niewątpliwie atrakcją dla odważnych.

 

Na koniec chcę jeszcze polecić jedną plażę. Ładna, szeroka Playa Girón przyciąga złotym piaskiem i pochylającymi się nad nią z wdziękiem wysmukłymi palmami. Niedaleko niej wybudowano duży hotel Playa Girón należący do sieci Cubanacan.

 

MAŁA FRANCJA

Miłośnicy architektury i stolicy Francji powinni pojechać do Cienfuegos, nazywanego Perłą Południa – po hiszpańsku Perla del Sur, którego historyczne centrum widnieje od 2005 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Miasto założyli 22 kwietnia 1819 r. francuscy kolonizatorzy, a ich wpływy widoczne są przede wszystkim w pochodzącej z tych czasów zabudowie i na głównej alei – Paseo del Prado – przywodzącej na myśl Pola Elizejskie. Kto chociaż raz był w Paryżu, na pewno zakocha się w Cienfuegos. Jest ono mniej pretensjonalną, cieplejszą i bardziej kolorową wersją stolicy Francuzów. Wrażenie to potęgują jeszcze białe figury z powstałego w 1839 r. cmentarza La Reina (Cementerio de Reina) usytuowanego na obrzeżach miasta, przypominające te ze słynnego paryskiego Père-Lachaise (Cimetière du Père-Lachaise). 

 

Naprzeciwko Parque José Martí wznoszą się Katedra Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (Catedral de Nuestra Señora de la Purísima Concepción) z francuskimi witrażami i dwoma różnej wysokości wieżami oraz budynek Teatro Tomás Terry, którego fasadę zdobią mozaiki pokryte złotem i piękne sztukaterie, a w samym parku stoi Łuk Triumfalny (Arco de Triunfo) upamiętniający powstanie niepodległej Republiki Kuby w maju 1902 r. Polecam wspiąć się na wieżę Pałacu Ferrer, aby podziwiać wspaniałą panoramę miasta i okolicy. 

 

W Cienfuegos znajduje się również Punta Gorda, cypel przecinający tutejszą zatokę, z licznymi centrami rekreacyjnymi i kulturalnymi. Warto wybrać się na niego o zachodzie słońca. Okolica zabudowana jest eleganckimi willami wzniesionymi przez bogaczy na początku XX stulecia. Najbardziej reprezentacyjny budynek stanowi Palacio de Valle, ukończony w 1917 r., z mnóstwem wieżyczek, zdobień, witraży i kolorowych płytek.

 

W pobliżu Cienfuegos, a najlepiej w drodze do Trinidadu, trzeba koniecznie zatrzymać się przy wodospadach El Nicho, tworzących naturalne baseny z krystalicznie czystą wodą. Leżą one w rejonie pasma górskiego Escambray, na skraju rozległego i dziewiczego tzw. Wielkiego Parku Topes de Collantes (Gran Parque Topes de Collantes), noszącego oficjalnie nazwę Paisaje Natural Protegido Topes de Collantes, administrowanego przez grupę turystyczną Gaviota. Miłośnicy przyrody mogą udać się na spacer pośród bujnej roślinności i przepięknych kaskad. Obowiązkowo należy wziąć ze sobą stroje kąpielowe, gdyż atrakcją okolicy jest kąpiel pod wodospadami i w ogrzewanych słońcem naturalnych basenach. Z tutejszego punktu widokowego rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na góry i sztuczne jezioro Hanabanilla. 

 

KOLONIALNA PERŁA

Wiele osób odwiedzających Kubę za najpiękniejsze kolonialne miasto na wyspie uważa Trinidad. To w tym miejscu dzięki fortunom zbitym na uprawie trzciny cukrowej w Dolinie Cukrowni (Valle de los Ingenios) wznoszono w XVIII i na początku XIX stulecia przepiękne rezydencje (m.in. dla rodzin Iznagów, Borrellów i Brunetów). Niestety pod koniec XIX w. region ucierpiał podczas wojny amerykańsko-hiszpańskiej. Mimo to zabytkowy, niezmiernie klimatyczny Trinidad ogłoszono w 1978 r. Pomnikiem Narodowym i 10 lat później umieszczono na prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (razem z pobliską Doliną Cukrowni). Centralnym punktem miasta jest Plaza Mayor. Przy placu znajdują się schody prowadzące do słynnego lokalu Casa de la Música, w którym wieczorami (od 22.00) odbywają się wspaniałe imprezy salsowe. Poza tym koncertów tej muzyki można posłuchać tu na tylnym dziedzińcu (wejście także od ulicy Juana Manuela Márqueza). Casa de la Música stanowi obowiązkowy punkt zwiedzania Trinidadu. Nie wolno przegapić okazji do podziwiania występów tutejszych muzyków i tancerzy. Koniecznie należy udać się również na kolację do jednej z restauracji z tarasem, gdy zachodzące słońce maluje niebo nad kolorowymi zabudowaniami miasta.

 

W Trinidadzie warto odwiedzić Kościół św. Trójcy (Iglesia de la Santísima Trinidad) oraz muzea przybliżające czasy kolonialne, takie jak Museo de Arquitectura Colonial, Museo Municipal de Trinidad czy Museo Romántico. W dawnym klasztorze franciszkańskim mieści się Museo Nacional de la Lucha Contra Bandidos, które ma w swoich zbiorach pamiątki związane z walkami z różnymi grupami kontrrewolucjonistów. Z jego wieży rozpościera się przepiękna panorama miasta i okolicy.

 

W centrum Trinidadu już od późnego popołudnia praktycznie na każdym kroku można spotkać tańczących Kubańczyków i usłyszeć muzykę na żywo. W małych barach, usytuowanych w najbardziej zaskakujących miejscach, turyści raczą się pysznymi lokalnymi drinkami. 

 

Po intensywnym zwiedzaniu warto wybrać się na oddaloną zaledwie o 12 km od Trinidadu urokliwą plażę Ancón (Playa Ancón). Uchodzi ona za najpiękniejszą na południowym wybrzeżu Kuby. Przy plaży funkcjonuje kilka hoteli oferujących pobyt w formule all inclusive, w których można odpocząć w spokojnej, relaksującej atmosferze. Osobom lubiącym kontakt z naturą polecam wycieczkę do wspomnianego Wielkiego Parku Topes de Collantes z niesamowitymi naturalnymi basenami i kaskadami. Zdecydowanie trzeba w nim wyruszyć pod najbardziej spektakularne wodospady – Salto del Caburní (ok. 62-metrowy) czy Salto Vegas Grandes.

 

Pasjonaci historii powinni wybrać się na odkrywanie dawnych posiadłości plantatorów i baronów cukrowych w Dolinie Cukrowni (Valle de los Ingenios). Najczęściej odwiedzana jest hacjenda Manaca Iznaga. W budynku z 1750 r. powstała tutaj elegancka restauracja „El Barracón de Manaca”. Obok wznosi się 45-metrowa wieża z 1816 r. (Torre del Ingenio Manaca Iznaga), z której nadzorowano niewolników. W okolicy na zainteresowanie zasługują też Casa Guachinango, Hacienda Ingenio Palmarito, Hacienda Ingenio Guáimaro, Ingenio Buena Vista czy San Isidro de los Destiladeros. Podczas wycieczki należy napić się świeżo wyciśniętego słodkiego i orzeźwiającego soku z trzciny cukrowej. Niemniej jednak nie wolno zapominać o ciemnej stronie historii tych miejsc – majątki posiadaczy ziemskich zostały zbudowane na ciężkiej, niewolniczej pracy.

 W dawnym Klasztorze św. Franciszka z Asyżu działa obecnie Museo Nacional de la Lucha Contra Bandidos

© CUBATOURISTBOARD

 

POZA CZASEM

Zachęcam również do wybrania się do doliny Viñales (Valle de Viñales). Od 1999 r. znajduje się ona na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Słynie przede wszystkim z upraw tytoniu oraz w mniejszym stopniu kawy, trzciny cukrowej i awokado. To idealne miejsce dla miłośników wspinaczki, jazdy konnej i wycieczek rowerowych. Otoczona majestatycznymi wapiennymi mogotami (mogotes) dolina skrywa niezliczone jaskinie, takie jak Caverna de Santo Tomás, Cueva de José Miguel, Cueva del Indio czy Cueva del Palmarito. 

 

Niewątpliwą atrakcją Valle de Viñales jest Mural de la Prehistoria, czyli olbrzymie malowidło stworzone na zboczu Mogote Pita. Wbrew nazwie nie pochodzi ono z czasów prehistorycznych. Mural powstał w latach 60. XX w. i przedstawia proces ewolucji. 

 

Dowiedzieć się czegoś o produkcji cygar można w trakcie wizyty na jednej z lokalnych plantacji. Na miejscu zwiedza się pola porośnięte tytoniem i secadero, czyli tradycyjną suszarnię, w której zebrane liście suszą się w odpowiednich warunkach. Odwiedzający mogą także oglądać ostatni etap produkcji – ręczne skręcanie cygar. Mimo swojej ogromnej popularności i mnogości atrakcji dolina Viñales dzielnie opiera się komercjalizacji i nadal sprawia wrażenie, jakby czas zatrzymał się w niej kilkadziesiąt lat temu.

 Zapierająca dech w piersiach dolina Viñales

© cubatouristboard

 

ODROBINA AFRYKI

W leżącym na południowym wschodzie wyspy Santiago de Cuba najbardziej widoczne są wpływy afrykańskie. To tutaj Fidel Castro rozpoczął rewolucję kubańską atakiem na koszary Moncada, a Facundo Bacardí Massó założył pierwszą fabrykę rumu w lutym 1862 r. Zabytkowe centrum położone pomiędzy pasmem Sierra Maestra a brzegiem Morza Karaibskiego mimo intensywnego rozwoju miasta zachowało swój kolonialny urok. 

 

W historycznej części Santiago de Cuba warto odwiedzić placówki przybliżające jego bogate dzieje: Museo de Ambiente Histórico Cubano mieszczące się w najstarszym zachowanym budynku w kraju – Casa de Diego Velázquez (pochodzącym z 1515 r., należącym do hiszpańskiego konkwistadora Diega Velázqueza de Cuéllara, który dowodził podbojem wyspy i został jej pierwszym gubernatorem) – i założone w 1899 r. Museo Municipal Emilio Bacardí Moreau prezentujące pamiątki z licznych podróży słynnego magnata rumowego. Miłośnikom lokalnych trunków polecamy wizytę w Museo del Ron i historycznej fabryce rumu Bacardí. Co ciekawe, chociaż słynny rum Bacardí powstał na Kubie, nie jest już na niej produkowany, gdyż rodzina Bacardích po zwycięstwie rewolucji opuściła kraj. W fabryce obecnie wytwarza się takie trunki jak Ron Caney, Ron Santiago de Cuba i Ron Varadero. 

 

Obowiązkowym punktem na liście turystów zwiedzających Santiago de Cuba są koszary Moncada. Fidel Castro wraz ze 135 rewolucjonistami zaatakował je 26 lipca 1953 r. Obecnie utworzono tu muzeum nawiązujące do wydarzeń z początków rewolucji – Museo Histórico 26 de Julio.

 

Nie wolno też odpuścić sobie wycieczki do znajdującej się u wejścia do portu fortecy, czyli Castillo del Morro (Castillo de San Pedro de la Roca). W 1997 r. trafiła ona na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pierwotnie miała być zbudowana do ochrony przed piratami, ale kiedy prowadzono prace konstrukcyjne, w 1662 r. została zdobyta i częściowo zniszczona przez wojska brytyjskie pod dowództwem wiceadmirała Christophera Myngsa. W latach 1663–1669 hiszpańscy inżynierowie naprawili i wzmocnili fortyfikacje. W 1678 r. twierdzę zaatakował francuski szwadron, a dwa lata później holenderscy piraci. Między 1675 a 1692 r. została uszkodzona w wyniku serii trzęsień ziemi. Fortecę zrekonstruowano, powiększono i ukończono w pierwszej połowie XVIII stulecia. Niestety, zniszczyły ją ponownie trzęsienia ziemi z lat 1757 i 1766. Pod koniec XVIII i w XIX w. służyła częściowo za więzienie. Funkcję obronną pełniła znowu w 1898 r., kiedy flota Stanów Zjednoczonych zaatakowała Santiago de Cuba w czasie wojny amerykańsko-hiszpańskiej. Od 1978 r. mieści się w niej Muzeum Piractwa (Museo de la Piratería), które przemianowano 19 lat później na Museo Castillo del Morro San Pedro de la Roca. Podobnie jak w Hawanie z twierdzy w Santiago de Cuba codziennie wieczorem słychać uroczysty wystrzał z armaty (cañonazo).

 

Latem w mieście odbywa się widowiskowy karnawał, który bywa nawet porównywany do tego w Rio de Janeiro. Trafi na niego ten, kto będzie przebywał na wyspie w dniach 18–27 lipca. Karnawałowa zabawa zachwyca muzyką, radosnymi tańcami, tradycyjnymi strojami i pysznym jedzeniem prosto ze straganów. 

 

WYMARZONE WAKACJE

Teraz już nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zaplanować urlop na Kubie. Na tej gorącej jak wulkan wyspie nie sposób się nudzić. To barwny, karaibski kraj pełen różnorodności i kontrastów. Mimo iż panuje w nim ustrój socjalistyczny, Kubańczycy doskonale wiedzą, jak należy dbać o turystów. Traktują ich jak miłych gości w swoim domu, z którego bogatej historii i kultury są niezmiernie dumni. Na każdym kroku spotkamy uśmiechniętych, radosnych, rozśpiewanych i roztańczonych ludzi, którzy będą starali się uprzyjemnić nam pobyt na różne sposoby. Na Kubie można cieszyć się piękną pogodą, cudownymi plażami i ciepłym morzem, wspaniałymi zabytkami oraz ciekawymi atrakcjami. Dlatego jest wręcz wymarzonym miejscem na oderwanie się od codzienności.

Artykuły wybrane losowo

Jamajka – więcej niż plaże

MAŁGORZATA CHOLEWA

<< Właściwie każda osoba, którą pytam o Jamajkę, wiąże ją z Bobem Marleyem i jednymi z najpiękniejszych plaż na świecie. Oczywiście, na urlopie Polacy chcą poleżeć na wygodnym leżaku z kolorowym drinkiem w dłoni, skorzystać z mocno prażącego tropikalnego słońca i zrobić sobie zdjęcie pod wysmukłą palmą i nie ma w tym nic złego, ale skoro dotarliśmy już na odległe Karaiby, warto poszukać na nich innych, równie niespotykanych dla nas wrażeń. Mnie ta wyspa kojarzy się z niezliczonymi atrakcjami dla osób aktywnych, pikantną marynatą do mięs „jerk”, aromatyczną kawą, pysznym rumem i przecudownymi krajobrazami tonącymi w bujnej zieleni. >>

Więcej…

12 najlepszych miejsc na wyjazdy rowerowe w Polsce i Europie

opracował:
JAKUB WASIAK

<< Moda na aktywny wypoczynek nadal ma się świetnie wśród Polaków. Szczególnie niektóre sposoby takiego spędzania wolnego czasu zyskały sobie dużą popularność w naszym kraju. Gdy nadchodzi wiosna, z garażów i piwnic wyciągamy jeden z ulubionych środków transportu na całym świecie – tani w eksploatacji, w pełni ekologiczny i łatwy do przewożenia rower. Nic tak nie poprawia samopoczucia po mroźnej zimie i jednocześnie nie wzmacnia kondycji fizycznej jak wycieczka jednośladem wśród przepięknych polskich i europejskich krajobrazów. >>

Więcej…

Bliższe spotkanie z Węgrami

ANNA BUTRYM

www.annabutrym.pl

 

<< Na pytanie, co szczególnie zachwyca mnie w Węgrzech, odpowiadam niezmiennie od lat: przyroda, zabytki i kuchnia. Wydaje się, że to klasyczna trójka, jednak my, Polacy, znamy smaki Włoch, krajobrazy Grecji i atrakcje Hiszpanii, a o skarbach kraju tak bliskich nam Madziarów nie wiemy zbyt wiele. Dlatego jeśli ktoś marzy o odwiedzeniu miejsca, gdzie odpocznie w otoczeniu natury, pozna inspirującą kulturę oraz rozsmakuje się w lokalnych daniach i wyśmienitym winie, a przede wszystkim spotka ludzi o sercach otwartych dla polskich braci, powinien już teraz zacząć planować niezapomnianą i pełną wspaniałych odkryć podróż do niespełna dziesięciomilionowej ojczyzny Węgrów. >>

 

Widok na most Łańcuchowy (Széchenyiego) z balkonu Pałacu Greshama w Budapeszcie

© MAGYAR TURISZTIKAI ÜGYNÖKSÉG

 

Ciepłe relacje między naszymi narodami nie są kwestią jedynie zgodności charakterów. Gdy w 1370 r. w katedrze wawelskiej koronowano na króla Polski władcę Węgier Ludwika I Wielkiego (znanego u nas jako Ludwika Węgierskiego), oba kraje złączone zostały unią personalną. I choć niewiele osób pamięta o tym fakcie, warto mieć świadomość, że losy Węgrów i Polaków przeplatały się w przeszłości wielokrotnie.

Od Budapesztu, jednej z najpiękniejszych stolic świata, której urokiem zachwycają się rzesze turystów, dzieli nas niespełna półtoragodzinny lot z Krakowa lub Warszawy. Czy trzeba lepszego pretekstu, aby zaplanować choćby weekendowy pobyt na gościnnych Węgrzech? Naszą przygodę zacznijmy zatem od samego Budapesztu, którym nie sposób się rozczarować.

 

ZACHWYCAJĄCY BUDAPESZT

Najważniejsze zabytki i atrakcje węgierskiej stolicy, podzielonej Dunajem na górzystą, spokojną Budę i płaski, rozrywkowy Peszt, znajdują się w centrum miasta, zwiedzać warto więc głównie na piechotę, żeby móc dobrze przyjrzeć się zbliżonej do wiedeńskiej architekturze. Na wznoszącą się nad rzeką sylwetkę Budy składa się przede wszystkim rozległe Wzgórze Zamkowe z urokliwymi kamieniczkami starówki, białą Basztą Rybacką (Halászbástya) i Kościołem Macieja (Mátyás-templom), krytym kolorową dachówką, a także Wzgórze Gellérta (Gellérthegy), skąd rozciąga się najpiękniejsza panorama miasta i słynnych mostów. Magicznie oświetlone centrum warto podziwiać również wieczorami, spacerując naddunajskim bulwarem lub delektując się węgierską kolacją przy świecach na pokładzie rejsowego statku.

Szczególne wrażenie po stronie peszteńskiej robi Parlament (Országház), należący do największych na świecie. Jego jasna sylwetka pojawia się na większości zdjęć ze stolicy. Na lewym brzegu Dunaju znajduje się także druga największa na naszym globie i największa w Europie synagoga, a obok niej bije turystyczne i rozrywkowe serce miasta – dzielnica klubów, pubów i restauracji. Trzecia ikona Pesztu to Bazylika św. Stefana (Szent István-bazilika), wyznaczająca maksymalną wysokość budynków w centrum – Budapeszt zaskakuje brakiem drapaczy chmur i uporządkowaną zabudową. Jednak i po stronie peszteńskiej można podziwiać panoramę stolicy, np. z wieży bazyliki, licznych sky-barów czy wagonika BudapestEye.

Peszt słynie też z popularnych ulic. Równoległa do Dunaju Váci (Váci utca) jest ponad kilometrowym, turystycznym deptakiem, kuszącym tysiącami mniej lub bardziej oryginalnych pamiątek i przysmaków. Prawdziwą perełkę stanowi długa aleja Andrássyego (Andrássy út), wiodąca do placu Bohaterów (Hősök tere) i Lasku Miejskiego (Városliget), pełnego atrakcji dla całej rodziny. Do tych dwóch miejsc warto jednak podjechać najstarszym metrem na kontynencie, które zachowało swój urok sprzed ponad 120 lat.

Po intensywnym dniu można odpocząć na Wyspie Małgorzaty (Margitsziget) – to prawdziwa oaza zieleni pośrodku Dunaju, idealna na piknik, z przyciągającą turystów grającą fontanną. Słodkiemu lenistwu oddamy się też w zabytkowych kąpieliskach (Széchenyi gyógyfürdő, Gellért gyógyfürdő, Király gyógyfürdő). Z całą rodziną warto udać się do jednego z największych krytych parków wodnych w Europie, należącego do nowoczesnego kompleksu Aquaworld Resort Budapest, gdzie czeka na nas 19 basenów i 11 zjeżdżalni. Gdy dzieci będą szaleć w wodzie, dorośli mogą skorzystać z luksusowego, trzypoziomowego Oriental Spa. Chwila odpoczynku przyda się z pewnością przed odkrywaniem kolejnych atrakcji Węgier.

 

Pięknie oświetlone Zamek Budański na Wzgórzu Zamkowym i most Łańcuchowy

© MAGYAR TURISZTIKAI ÜGYNÖKSÉG

 

WAKACJE MARZEŃ

Jest coś, czego Węgrzy zazdroszczą Polakom – to dostęp do morza. Nie wiem jednak, czy w referendum nie oddalibyśmy im chłodnego i kapryśnego Bałtyku za największe (ok. 600 km² powierzchni) jezioro Europy Środkowej: ciepły, czysty i szmaragdowy Balaton, cel letnich wycieczek Madziarów, nazywany przez nich samych węgierskim morzem. Gdy w dodatku weźmiemy pod uwagę, że średnia temperatura wody w lecie wynosi w nim 23°C, a pod względem liczby słonecznych godzin ten region nie ustępuje Riwierze Francuskiej, to wakacje na Węgrzech zaczynają plasować się na szczycie podróżniczej listy marzeń. Co więcej, niejednokrotnie znajdziemy w tym rejonie oferty pobytu korzystniejsze cenowo niż w przypadku polskiego wybrzeża czy pojezierzy.

Zróżnicowana głębokość Balatonu sprawia, że panują tu idealne warunki zarówno dla miłośników sportów wodnych, żeglarzy czy wędkarzy, jak i rodzin z dziećmi (w południowej części płycizna sięga nawet 300 m w głąb jeziora). Pomysłów na spędzenie niezapomnianych, spokojnych lub szalonych wakacji w tej okolicy jest tak wiele, że nigdy nie potrafię polecić konkretnej miejscowości. Jezioro okala cały łańcuch miast i miasteczek, w których znajdziemy mnóstwo zróżnicowanych atrakcji, kilka perełek postaram się jednak wyłowić.

Nad Balatonem koniecznie trzeba skosztować miejscowej zupy rybnej (halászlé), bo przepis na ten niekwestionowany symbol madziarskiej kuchni różni się w zależności od regionu. Na deser proponuję zjeść „łabędzia” (hattyú). Pod tą nazwą kryje się rodzaj pączka o kształcie tych powszechnie zdobiących jezioro ptaków, których karmienie staje się niemal codziennym rytuałem dla wielu rodzin podczas długich, relaksujących spacerów.

 

Dzieje neobarokowego pałacu Festeticsów w Keszthely nad Balatonem sięgają 1745 r.

© MAGYAR TURISZTIKAI ÜGYNÖKSÉG

 

MORZE ATRAKCJI

Szczególnie wartym uwagi rejonem w tych stronach jest zachodnia część Balatonu, gdzie znajduje się choćby słynne Keszthely, nierozerwalnie związane z dziedzictwem jednego z najznamienitszych węgierskich rodów arystokratycznych – rodziną Festeticsów. Nieprzypadkowo jego miasto partnerskie stanowi m.in. Łańcut, także słynący z wyjątkowej rezydencji magnackiej i angielskiego parku. Neobarokowy pałac w Keszthely (Festetics-kastély), w którym mieści się dziś muzeum (Helikon Kastélymúzeum) i zachowała się niespotykana w skali kraju biblioteka, to najczęściej odwiedzany tego typu obiekt na Węgrzech. W tutejszym mauzoleum znajdziemy kolejny akcent polski: spoczywają w nim szczątki arystokratki z Polski, Marii von Haugwitz (1900–1972), matki jednego z ostatnich żyjących potomków Festeticsów. W całym mieście i okolicy istnieje niewiele takich zabytków czy miejsc, których powstania nie zainicjowałby słynny magnacki ród. Na terenie pałacowego parku rozpoczyna się również trasa kulturalno-historycznego spaceru, prezentującego losy i spuściznę ośmiu pokoleń rodziny Festeticsów, wiodąca przez Keszthely i nad brzeg Balatonu. W jego trakcie mamy możliwość podążać śladami, jakie zostawili po sobie członkowie rodu, poznać historię ich życia i dowiedzieć się, jak znaczącą rolę odgrywali na Węgrzech. Nie brakuje opowieści o wspaniałych ślubach, znamienitych gościach, wspieraniu nauki czy magnackich rozrywkach.

W Keszthely nie ma czasu na nudę. Po zwiedzeniu pałacu i przygotowanych przez Muzeum Pałacowe Helikon (Helikon Kastélymúzeum) ekspozycji – wystawy powozów (hintókiállítás), wystawy myśliwskiej (vadászati kiállítás) i wystawy historycznych modeli kolejek (történelmi modellvasút kiállítás) – oraz odnowionego zaledwie kilka lat temu historycznego centrum czeka na nas ogrom fascynujących muzeów: Cadillaca (Cadillac Múzeum), Zabawek (Játékmúzeum), Marcepana (Marcipán Múzeum), Tortur (Horrorárium és Kínzó múzeum), Nostalgii i Kiczu (Nosztalgia Múzeum – Látványtár és giccs múzeum), Lalek i Strojów Ludowych (NépviseletesBabamúzeum), Radia i Telewizji (Rádió és Televízió Múzeum). Są tu również panoptika: historyczne i erotyczne oraz wyjątkowa w skali światowej makieta budapeszteńskiego Parlamentu, budowana przez 14 lat z 4,5 mln ślimaczych muszli (Csigaparlament).

W samym Keszthely i jego sąsiedztwie nie tylko przeniesiemy się do przeszłości, ale także wypoczniemy aktywnie na wysokim poziomie. I to dosłownie, bo tutejsze gęsto zalesione pogórze usiane jest licznymi wieżami obserwacyjnymi, z których podziwiać można piękno całej okolicy. Dobrze oznakowane szlaki wiodą od jednego punktu widokowego do drugiego – w trakcie takiej wyprawy koniecznie trzeba wejść na wieżę noszącą znane nam już nazwisko Festeticsów, z której rozpościera się wspaniała panorama balatońskiej zatoki. Warto odszukać również punkt Szép-kilátó. Przymiotnik „piękny” (szép) w swojej nazwie zawdzięcza on rozciągającemu się stąd zachwycającemu widokowi, stanowiącemu natchnienie dla niejednego poety i malarza.

 

WERSJA MINI

Z ogromnym Balatonem sąsiaduje jego miniatura, czyli Mały Balaton (Kis-Balaton), którego obszar w większości został objęty ochroną, głównie ze względu na występujące tu ptactwo. W okolicy jeziora zobaczymy całoroczną stację obrączkowania, ptasią klinikę oraz unikatowe zbiory gniazd i jajek. Ze ścieżek edukacyjnych i punktów widokowych można obserwować nie tylko ptaki, ale też wiele innych gatunków zwierząt, zamieszkujących okoliczne dziewicze lasy.

Mały Balaton nie byłby jednak prawdziwie węgierski, gdyby w jego rejonie nie znajdowały się gorące źródła. W niedalekim miasteczku Zalakaros działa kompleks basenów z wodami termalnymi o wyjątkowym na skalę europejską składzie i właściwościach leczniczych. To znakomite miejsce dla całej rodziny – czekają w nim zarówno atrakcje dla maluchów, jacuzzi dla marzących o relaksie dorosłych, jak i zjeżdżalnie (Magic Tunnel, Rafting-Inga, Ufo, Kamikaze i Turbo), które powinny zadowolić nawet najbardziej wybrednych miłośników wrażeń podnoszących poziom adrenaliny.

 

WIZYTA W JASKINIACH

Na stosunkowo niewielkich Węgrzech istnieje tak dużo możliwości zrelaksowania się w ciepłych bądź zimnych wodach, że jeśli wpiszemy w wyszukiwarkę hasło „Tapolca” i „jaskinie”, to na liście wyników znajdziemy dwa różne miejsca: termalne baseny w grotach w Miszkolcu (Miskolc-Tapolca) oraz nadbalatońskie miasteczko Tapolca, idealne na niezapomniany odpoczynek. W tym drugim można nie tylko skorzystać z kąpieli w gorących źródłach, ale również przeżyć wyjątkową przygodę – wyprawę łódką po podziemnym jeziorze, położonym w rozciągającym się pod miejską zabudową systemie jaskiń. Towarzysząca tej atrakcji wystawa pozwala lepiej poznać tajemnice tego ukrytego świata. Dzień spędzony w Tapolcy warto zwieńczyć lampką regionalnego wina w jednej z piwniczek ulokowanych pod domami w centrum miasta.

 

ZAPACH LAWENDY

Miejscem, gdzie powracam podczas każdej, nawet najkrótszej wycieczki nad Balaton, jest miasteczko Tihany, nieodłącznie związane z dwoma symbolami regionu – górującym nad okolicą opactwem benedyktynów i polami lawendy. Miejscowość zachwyca imponującym widokiem na jezioro, które stąd rzeczywiście wygląda jak morze. Tihany kusi echem odbijającym się od murów klasztoru, wiankami papryczek, oryginalną ceramiką, bogactwem obłędnie pachnących produktów z lawendą i warzonym przez zakonników lawendowym piwem.


RAJ DLA ROWERZYSTÓW

Balaton powinien koniecznie znaleźć się na liście marzeń rowerzystów. Całe jezioro okala świetnie przygotowana i chwalona przez cyklistów trasa, ciągnąca się przez ok. 200 km. Wycieczkę wokół Balatonu można rozszerzyć o wyprawy po okolicznych winnicach (należących m.in. do słynnego obszaru winiarskiego Badacsony, porównywanego przez wielu do Toskanii) i na liczne festiwale.

Dla tych, którzy wolą mniej intensywne przejażdżki, w zachodnim regionie balatońskim przygotowano wyjątkową w skali kraju ofertę. W biurach informacji turystycznej (Tourinform) można wypożyczyć rower, który po zwiedzaniu miasta lub okolicy oddaje się w tym samym lub kolejnym punkcie informacyjnym. Stacje rozmieszczono w atrakcyjnych dla turystów lokalizacjach, punkty serwisowe zorganizowano w przyjaznych cyklistom miejscach, takich jak restauracje czy pensjonaty, stworzono 12 oznaczonych szlaków, udostępniono darmowe mapy i specjalną infolinię telefoniczną, postawiono tablice informacyjne oraz zadbano o schronienie w razie deszczu. Dzięki takim udogodnieniom aż trudno nie skusić się na aktywne spędzanie czasu i odkrywanie nadbalatońskich krajobrazów na dwóch kółkach. Warto więc zostawić samochód i wyruszyć rowerem na wyprawę od plaży do plaży i od muzeum do muzeum, w okolicy wielkiego Balatonu i jego miniatury, Małego Balatonu.

 

WYJĄTKOWA ATRAKCJA

Wspomniana trasa dla rowerzystów zawiedzie nas także do Hévíz, położonego zaledwie kilka kilometrów od wspaniałego Keszthely i również związanego z Festeticsami. Miasteczko słynie jednak przede wszystkim ze stworzonej przez naturę wyjątkowej atrakcji, przyciągającej rocznie milion gości z 42 krajów, czyli największego na świecie dostępnego dla kąpielowiczów naturalnego jeziora termalnego o powierzchni 4,44 ha. Można z niego korzystać o każdej porze roku: zimą temperatura wody wynosi ok. 24°C, a latem dochodzi nawet do 38°C.

Nie wszyscy lubią kąpiel w jeziorze z powodu powolnej wymiany wody. Hévíz to jednak nie dotyczy, ponieważ ciągłe wirowanie w zbiorniku zapewnia całkowitą jej wymianę co 72 godz. Dodatkowo nieustanne wzbijanie się ciepłej wody do góry daje przyjemne uczucie naturalnego masażu. Ze względu na sprzyjającą kąpielom temperaturę jeziora cieszy się ono popularnością przez cały rok. Niektórzy turyści chętniej ściągają tu w chłodniejsze miesiące, gdy kąpielisko spowijają obłoki pary, bo wdychanie unoszącego się nad taflą powietrza wypełnionego mikroelementami ma dobroczynny wpływ na organizm.

 

Hévíz, największe na świecie dostępne dla kąpielowiczów naturalne jezioro termalne

© HÉVÍZI TURISZTIKAI NONPROFIT KFT.

 

BŁOGI WYPOCZYNEK

Nad Hévíz w nie mniejszym stopniu przyciąga jego przepiękne położenie oraz fakt, że lecznicze kąpiele bierze się wśród kwiatów, a dokładniej – indyjskich czerwonych lilii wodnych. Warto jednak pamiętać, że to naturalny zbiornik, którego głębokość sięga 38 m i już nawet 2 m od brzegu woda potrafi nas zakryć po czubek głowy, dlatego ta atrakcja nie jest polecana dla dzieci. Rodzinom tę niedogodność wynagrodzi wizyta w kompleksie spa. Można w nim zrelaksować się w jacuzzi, oddać się w ręce jednego ze 100 masażystów, wyspecjalizowanych w technikach z całego świata, uprawiać sporty wodne czy skorzystać z oferty nowoczesnej strefy wellness, gdzie czekają kriokomory i zabiegi laserowe.

Wybór obiektów hotelowych odpowiednich na dłuższy odpoczynek jest naprawdę szeroki. W bazie noclegowej znajduje się ok. 10 tys. miejsc, które oferowane są zarówno przez pensjonaty, jak i 5-gwiazdkowe hotele. Po uzdrawiających ciało i duszę kąpielach w jeziorze (ze względu na temperaturę wody nie powinny przekraczać półtorej godziny w ciągu dnia) można przedłużyć chwile relaksu muzycznymi seansami w saunie, zajęciami jogi, wizytą w parku linowym, wycieczkami po okolicy (pieszymi, rowerowymi lub segwayem) czy nawet lotami balonem. Idealnym zwieńczeniem dnia będzie z pewnością typowo węgierska atrakcja, czyli degustacja win z całego kraju i samego regionu balatońskiego.

 

WIELOWIEKOWA TRADYCJA

Podczas poznawania uroków okolicy warto zainteresować się początkami uzdrowiska. Swój rozwój zawdzięcza ono hrabiemu Györgyowi Festeticsowi (1755–1819), który w 1795 r. rozpoczął jego budowę w oparciu o kuracyjne właściwości tego miejsca. Kąpielisko stopniowo zdobywało coraz większe uznanie, a wzrostowi popularności towarzyszyło ciągłe poszerzanie i uwspółcześnianie oferty leczniczej i wypoczynkowej, nierozłącznie związanej z największą tutejszą naturalną atrakcją, jaką jest jezioro termalne. Dziś Hévíz to współczesny, komfortowy kurort, w którym gdzieniegdzie znajdziemy jeszcze pamiątki z przeszłości. Niezmienna pozostała choćby część elementów architektonicznych uzdrowiska, jak strzegące wejścia dwa gryfy, wykonane na zlecenie rodziny Festeticsów. Jak głosi legenda, rzeźby przemówią, jeśli pomiędzy nimi przejdzie ktoś, kto nie przeżył miłosnej przygody podczas pobytu w tej miejscowości – to jednak, zdaniem miejscowych, nigdy jeszcze się nie zdarzyło.

 

CUDOWNA MOC

Z jeziorem związanych jest też kilka innych legend i podań o cudownych właściwościach lokalnych wód. Jedna z nich, pochodząca jeszcze z czasów rzymskich, głosi, że dające początek Hévíz źródło wytrysnęło dzięki modlitwie pewnej chrześcijanki, piastunki sparaliżowanego dziecka. Lecznicze wody uzdrowiły chłopca – był nim sam Teodozjusz I Wielki (347–395), ostatni władca wschodniej i zachodniej części cesarstwa rzymskiego, który uczynił chrześcijaństwo religią państwową. Wiele innych podań, zarówno z czasów starożytnych, jak i średniowiecznych, przywołuje kolejne przykłady uzdrawiających i odmładzających mocy jeziora. Nieustannie narzekająca na reumatyzm żona rzymskiego skryby Dubiusa pozbyła się nie tylko tej dolegliwości, ale i innych oznak upływającego czasu dzięki kąpieli w Hévíz, do której namówił ją mąż, obserwujący wcześniej na spacerach, jak okoliczne zwierzęta leczą obolałe kończyny w charakterystycznie pachnącej wodzie. Kilkanaście wieków później zastępca kapitana na zamku Pápa usłyszał od Cyganki, że bitwę z Turkami wygra tylko wtedy, jeśli uprzednio wykąpie się w niezwykłym jeziorze. Péter Huszár poszedł za radą kobiety i rzeczywiście pokonał niełatwego przeciwnika. Cudowne właściwości tutejszych wód uratowały też małżeństwo sparaliżowanej od pasa w dół Kláry Pethő i Sándora Reziego. Im również z pomocą przyszła pewna Cyganka, doradzając młodej mężatce częste kąpiele w jeziorze, dzięki którym dziewczyna całkowicie ozdrowiała.

RELAKS W TERMACH

Nieustającą popularnością wśród Polaków cieszy się od wielu lat słynne uzdrowisko Hajdúszoboszló. Ja jednak uważam, że warto wciąż odkrywać inne, nie mniej atrakcyjne węgierskie kurorty, takie jak choćby drugi największy w kraju kompleks basenów termalnych w miejscowości Bük. Jeśli ktoś chce z kolei połączyć odpoczynek w gorących źródłach, korzystanie z leczniczego wpływu uzyskanych z nich kryształków i zabawę w parku wodnym ze zwiedzaniem świetnie zachowanego średniowiecznego zamku, powinien koniecznie odwiedzić Sárvár.

 

TO NIE WSZYSTKO

Po spędzeniu kilku dni na podziwianiu zabytków stolicy i odwiedzinach w mniejszych miastach, relaksie w łaźniach termalnych i wypłynięciu na wody węgierskiego morza wydawać by się mogło, że poznaliśmy Węgry już dość dobrze. Nic bardziej mylnego – te doświadczenia odsłaniają zaledwie ułamek bogactwa, jakim wita nas kraj bratanków. Przyjrzyjmy się więc jeszcze kilku atrakcjom, choć zapewniam, że do ojczyzny Madziarów można powracać wiele razy i podczas każdej wizyty odkrywać kolejne powody do zachwytu i ponownego przyjazdu.

 

NIEZAPOMNIANE SMAKI

Magiczną siłę przyciągania ma w sobie chociażby węgierska kuchnia – nielekka, to prawda, bo wykorzystująca smalec i pełnotłustą śmietanę, za to pełna aromatycznej, słodkiej czerwonej papryki (pikantną każdy dodaje według swojego gustu) i dojrzewających w słońcu warzyw, najczęściej duszonych lub gotowanych, stawiająca na sycące potrawy i pyszne desery. Tradycyjna zupa gulaszowa (gulyásleves), pörkölt (nazywany w Polsce gulaszem) oraz dobrze nam znane leczo (lecsó) to zaledwie początek listy dań, których koniecznie trzeba spróbować. Nie należy jednak szukać tutaj placka po węgiersku, bo to nasz rodzimy wymysł – jeśli chcemy chwycić na szybko coś treściwego, powinniśmy sięgnąć po madziarski fast food, czyli langosza (lángos). Smakowity węgierski obiad warto zakończyć słodkimi naleśnikami à la Gundel, purée z kasztanów lub tortem Dobosa, a jeśli je się w biegu, można kupić kurtoszkołacza (kürtőskalács) – kominowe ciasto obtoczone w różnych posypkach.

 

WINO KRÓLÓW

Na liście największych skarbów Madziarów bogactwo kulinarnych tradycji ustępuje pierwszeństwa jedynie mnogości wspaniałych win, wytwarzanych z miłością w 22 regionach winiarskich dzięki sprzyjającemu klimatowi, odpowiednim glebom i dużemu nasłonecznieniu. Każdy z łatwością odnajdzie na Węgrzech swój ulubiony trunek, jednak prawdziwą perłą w koronie jest tokaj aszú (tokaji aszú). Jeżeli ktoś gustuje w mocnych alkoholach, powinien spróbować węgierskiej wódki na owocach – palinki – oraz Unicum, gorzkiego likieru ziołowego o magicznej mocy, który można pić i jako aperitif, i jako lekarstwo, gdy zje się zbyt wiele dokładek madziarskich przysmaków.

 

FASCYNUJĄCY BEZKRES

Wytrawny podróżnik sprytnie połączy rozsmakowywanie się w lokalnej kuchni z poznawaniem kolejnych atrakcji Węgier. W jego planach znajdzie się więc prawdopodobnie wycieczka do największego (zajmującego powierzchnię 82 tys. ha) i najstarszego w kraju (założonego w 1973 r.) Parku Narodowego Hortobágy (Hortobágyi Nemzeti Park). Można w nim podziwiać bezkresną równinę, zwaną pusztą, i przenieść się w czasie dzięki kultywowanym tu zwyczajom węgierskich pasterzy. Kto zawita do tej krainy, spotka madziarskich kowbojów, da się omamić fatamorganie, będzie miał szansę obserwować mnóstwo gatunków ptaków i zobaczy słynne węgierskie zwierzęta hodowlane, m.in. bydło węgierskie szare (magyar szürkemarha), długowłose świnie – mangalice – czy znane na całym świecie rasy psów, spośród których serca Polaków niejednokrotnie już podbił puli, czyli pokryty dredami pies mop.

 

MIASTA I GÓRY

Z regionu Hortobágy w kilka chwil można dotrzeć do Debreczyna (Debrecen), drugiego największego miasta Węgier, które już na początku zaskoczy nas niewielką liczbą mieszkańców (nieco ponad 200 tys.) w porównaniu do stolicy (niemal 2 mln ludzi). Kolejny urok tego kraju polega właśnie na tym, że znajduje się w nim dużo niewielkich miast i miasteczek. Segedyn (Szeged), Pecz (Pécs), Székesfehérvár, Veszprém, Eger, Vác, Szentendre czy Ostrzyhom (Esztergom) to tylko kilka miejsc idealnych dla tych, którzy cenią połączenie bogatej historii i spokojnej atmosfery niezatłoczonych miejscowości.

Jeśli jednak po płaskim i nizinnym krajobrazie puszty będziemy mieli ochotę na pewną odmianę, zawsze możemy wybrać się na wycieczkę do Wyszehradu (Visegrád). Z murów tutejszego zamku, który odegrał znaczącą rolę w dziejach Polski i Węgier, rozpościera się przepiękna panorama Zakola Dunaju (Dunakanyar). Ciekawą propozycją jest też trekking po paśmie Mátra lub Górach Bukowych. Choć nie są tak wysokie jak polskie (najwyższy szczyt Węgier – Kékes – wznosi się na 1014 m n.p.m.), potrafią zachwycić niejednego miłośnika górskich wędrówek.

 

NA POŻEGNANIE

Do domu warto zabrać ze sobą z Węgier takie przysmaki i pamiątki, które już za chwilę skłonią nas do planowania kolejnej wizyty w kraju Madziarów. Aromatyczne salami, butelka wspaniałego i niedrogiego wina, łagodna lub pikantna, ale zawsze soczyście czerwona papryka, fantazyjne marcepany, przepiękna porcelana z Herend, słynne na cały świat hafty z naddunajskiej Kalocsy czy bogracz (bogrács), kociołek do powieszenia nad ogniskiem, sprawią, że powracanie w te strony stanie się uzależnieniem i największą przyjemnością. Dlaczego jestem tego tak pewna? Bo moja miłość do węgierskiej kultury, kuchni i krajobrazów pozostaje głęboka i niezmienna od kilkunastu lat, a i tak każdego dnia przekonuję się, jak wiele mam jeszcze do odkrycia.

 

Wydanie Lato 2018