ROBERT PAWEŁEK

www.travelcompass.pl

 

« Nad brzegiem oceanu kobiety ubrane w wielobarwne afrykańskie „kangi” z gracją zbierają algi. Aż po horyzont ciągną się niezwykłe odcienie błękitu, turkusu i szmaragdu oraz białe plaże, miejscami zacienione palmami. Zewsząd czuć nieznane zapachy, a nasze stopy toną w rozgrzanym słońcem piasku. Wystarczy jednak zanurzyć się w krystalicznie czystej wodzie, żeby się schłodzić. Jeśli tak wygląda raj, to Zanzibar jest nim na pewno… »

 

Przypomina mi się fragment książki Zanzibar. Wyspa skarbów. Opowieści ze świata Suahili Beaty Lewandowskiej-Kaftan. Statek królowej Saby zmierzał już ku brzegom, kiedy ocean zaszumiał złowrogo. Władczyni, żeby go przebłagać, wrzuciła do wody naszyjnik z pereł. Ocean jednak odpowiedział, że to za mało, aby go przejednać. Wtedy królowa upuściła w fale skrzynię pełną klejnotów. Ta otworzyła się, gdy tylko uderzyła o dno. I tak z królewskich skarbów na turkusowych wodach Oceanu Indyjskiego powstały wyspy archipelagu Zanzibar. Największą ciekawość budzą zwłaszcza niektóre z nich: Zanzibar (Unguja, Ungudża), Pemba i Mafia, od wieków przyciągające podróżnych. Można na nich przeżyć niezapomniane chwile. Trzeba tylko zapuścić się w kręte uliczki starych miasteczek, zanurkować w okolicy dziewiczych raf koralowych, wybrać się na ryby, zrelaksować na rajskich plażach czy skosztować tutejszych przypraw. To ze względu na te ostatnie archipelag nazywa się Wyspami Korzennymi.

 

Unguja, największa ze wszystkich (ok. 1660 km² powierzchni i ponad 900 tys. mieszkańców), przyciąga najliczniejsze grono turystów. Leży mniej więcej 30 km od wybrzeży kontynentalnej Tanzanii (wraz z Pembą tworzy obszar autonomiczny) i idealnie sprawdza się jako miejsce na odpoczynek po pełnym wrażeń safari albo męczącej wspinaczce na Kilimandżaro, najwyższą górę Afryki (5895 m n.p.m.). Trudno oprzeć się urokowi jej rozległych plaż z białym, miękkim piaskiem, błękitnych lagun czy wysepek odsłaniających się podczas odpływu. Krystalicznie czysta woda w różnych odcieniach błękitu zachęca do nurkowania w poszukiwaniu raf koralowych. Oprócz idyllicznych krajobrazów oraz wspaniałej fauny i flory turystów zachwyca tutejsza bogata historia i kultura. Warto przespacerować się ulicami zabytkowego Stone Town, będącego atrakcją miasta Zanzibar, i spróbować dań miejscowej kuchni o wyrazistym smaku, jaki nadają im lokalne przyprawy. Zawsze można tu liczyć na uśmiech i życzliwość wyspiarzy. Wiele osób przylatuje do Tanzanii tylko na tę wyspę. Bezpośredni lot z Warszawy trwa jedynie 8 godz., a ponieważ różnica czasu między Polską a tym rejonem Afryki wynosi raptem jedną godzinę latem i dwie zimą, Polacy nie muszą się aklimatyzować. Na archipelagu oraz w kontynentalnej Tanzanii występuje malaria, w tym jej najgroźniejsza odmiana mózgowa wywoływana przez zarodźca sierpowatego (Plasmodium falciparum). Należy się więc zabezpieczyć, biorąc środki profilaktyczne, np. lek Malarone, a przede wszystkim chronić się przed komarami, stosując repelenty i używając moskitier. Aktualnie przy wjeździe do Tanzanii i na Zanzibar nie są wymagane żadne szczepienia. Sytuacja zmienia się jednak co jakiś czas i trzeba ją na bieżąco śledzić. W tym miejscu warto podkreślić, że szczepienie przeciwko żółtej febrze jest obowiązkowe tylko dla osób podróżujących z Kenii lub Ugandy oraz innych krajów, w których występuje ta choroba.  

 Apartament dla pary w hotelu Meliã Zanzibar

© MELIÁZANZIBAR

 

WODNE KRÓLESTWO

Zanzibar kojarzy się głównie z błogim wypoczynkiem na rajskich plażach, ale również miłośnikom aktywnego spędzania czasu z pewnością się na nim spodoba. Idealne warunki dla uprawiania sportów wodnych zaczynają się w czerwcu (i utrzymują do września), kiedy jest nieco chłodniej (ok. 30°C) i wieje południowo-wschodni monsun, zwany w języku suahili kusi. Wówczas wybrzeże oblegają liczni kitesurferzy i żeglarze. Sezon dla nurków trwa tutaj przez cały rok, z tym że w trakcie opadów (pora deszczowa na archipelagu występuje od marca do końca maja) znacznie pogarsza się widoczność pod wodą. Najciekawsze miejsce do nurkowania stanowią okolice prywatnej wysepki Mnemba, leżącej zaledwie ok. 4 km od północno-wschodnich wybrzeży Zanzibaru. Oszałamiające rafy i bogate życie podwodne przyciągają jak magnes. Wielką atrakcją jest również obserwowanie żółwi morskich i delfinów. W zależności od pory roku przypływają tu także humbaki, manty i rekiny wielorybie. Podczas kąpieli zaleca się jednak ostrożność ze względu na jadowite stworzenia oraz silne prądy przy brzegach pojawiające się głównie w trakcie nowiu i pełni. Na rafie, w miejscach, gdzie nie ma piasku, leżą również jeżowce. W przypadku bolesnego ukłucia pomocy udzielić nam mogą jedynie rybacy lub pracownicy okolicznych profesjonalnych baz nurkowych, bo w tym rejonie nie działają żadne inne służby ratownicze.

 

Zanzibar zdążyli już odkryć nie tylko miłośnicy podwodnych przygód, ale także amatorzy wędkarstwa sportowego. Łowienie dużych ryb stało się tutaj bardzo popularne. Wystarczy spytać w hotelu o organizującą tego typu aktywności agencję, a bez problemu znajdzie się łódź przystosowana do profesjonalnego wędkowania na otwartych wodach. Najczęściej łowi się barakudy, żaglice, dorady i marliny. Ciekawym doświadczeniem jest połów z tradycyjnej łodzi ngalawa (ungalawa).Aby taki zorganizować, wystarczy dogadać się z lokalnymi rybakami. Można też spędzać czas spokojniej i wybrać się na przejażdżkę rowerem po malowniczej okolicy lub odwiedzić sąsiednią wysepkę Changuu (Prison Island), gdzie żyją żółwie olbrzymie, przywiezione w 1919 r. z Seszeli.

 

Na Zanzibarze nie ujrzymy dużych dzikich zwierząt, z których słynie kontynentalna Tanzania. Lokalna fauna nie jest jednak uboga. Ogromne bogactwo przyrody kryją przede wszystkim wody Oceanu Indyjskiego. Na lądzie w regionie Jozani Forest (należącym do Parku Narodowego Jozani Chwaka Bay o powierzchni 50 km²) spotkamy m.in. zagrożoną wyginięciem, endemiczną gerezę trójbarwną (gerezankę trójbarwną, Piliocolobus kirkii), nazywaną w języku suahili „trującą małpą” (kima punju) ze względu na wydzielany przez nią silny zapach. Na wyspie żyją również mangusty, koczkodany, galago, cywety, góralki, kameleony, warany i liczne gekony. Trzeba mieć bardzo dużo szczęścia (lub pecha), żeby natknąć się na pytona lub mambę czarną. Niewielkie antylopy, które tu występują, są płochliwe i prowadzą nocny tryb życia. W okolicy osad ludzkich można też napotkać sympatyczne małpiatki. Przyciąga je wino palmowe (lokalnie pędzony alkohol, nazywany pómbe), fermentujące w zbiornikach wiszących na drzewach.

 

PRZYGODA NA KAŻDĄ KIESZEŃ

Na Zanzibarze działa mnóstwo hoteli i hotelików o zróżnicowanym standardzie. Ceny wahają się od 15 dolarów amerykańskich za noc w tanich pensjonatach typu guest house w Stone Town do kilkuset dolarów za pokój w luksusowym obiekcie. Znajdziemy tutaj jedne z najlepszych ośrodków wypoczynkowych w Afryce Wschodniej, z doskonale wyposażonymi pokojami i apartamentami z widokiem na ocean, prywatnymi plażami z białym piaskiem, a do tego świetną kuchnią i uśmiechniętą obsługą. Zwykle na ich terenie usytuowano kilka barów, restauracji i basenów, a także centrum spa i fitness położone pośród pięknych ogrodów. Takie kompleksy mają też bogaty program zajęć animacyjnych i wycieczek fakultatywnych. Sporym zainteresowaniem cieszą się od pewnego czasu kameralne ośrodki typu all inclusive. Główne miejscowości wypoczynkowe, na które warto zwrócić uwagę, to Pingwe, Paje i Jambiani położone na południowym wschodzie wyspy, Kizimkazi na południu, Matemwe i Kiwengwa na północnym wschodzie oraz malownicze Nungwi i Kendwa na północy. Największą atrakcją Nungwi są przepiękne zachody słońca.

 

Podczas wybierania miejsca na wypoczynek warto wziąć pod uwagę fakt, że na wschodnich wybrzeżach Zanzibaru występują duże różnice pomiędzy przypływami i odpływami. W trakcie przypływu plaża może stać się bardzo wąska albo całkowicie zniknąć. W czasie odpływu woda cofa się daleko, nawet o kilkaset metrów, co uniemożliwia pływanie. Na zachodzie wyspy to zjawisko nie zmienia aż tak wyglądu brzegu, więc komfort kąpieli w oceanie jest większy. Szerokie, śnieżnobiałe plaże w północno-wschodniej i południowo-wschodniej części Zanzibaru ciągną się na całej długości wybrzeża. Świetnie zagospodarowane, osłonięte palmami, sąsiadują z miejscami do nurkowania. Większość tutejszych hoteli posiada własne zaplecza ze sprzętem do sportów wodnych. Z kolei na północy wyspy można wypoczywać w przepięknych, małych zatoczkach, utworzonych przez rozrzucone przy brzegu skały.

 

Na Zanzibarze obok luksusowych ośrodków toczy się jednak prawdziwe życie. W spokojniejszych miejscowościach takich jak Bwejuu, Jambiani lub Makunduchi przekonamy się, jak wygląda dzień w wyspiarskiej osadzie. Warto tu wyruszyć na dłuższy spacer i przyjrzeć się zajęciom lokalnej społeczności. Ludzie mieszkający poza większymi miastami trudnią się uprawą roli i rybołówstwem. Na plażach uwagę zwracają charakterystyczne długie łodzie rybackie z bocznymi pływakami z desek (ngalawa), przy których można spotkać pracujących rybaków. Kiedy z nieba leje się żar i jest tak gorąco, że najchętniej nie wychodzilibyśmy z cienia, przy brzegu dostrzeżemy pracujące kobiety. Podczas odpływu zbierają algi, nazywane zielonym złotem Zanzibaru. Mieszkańcom wioski Kizimkazi spore dochody przynosi też organizowanie dla turystów pływania z butlonosami zwyczajnymi, stanowiącego nie lada atrakcję.

Prowizoryczne stoiska sprzedawców owoców i warzyw na targowisku w starej części stolicy Zanzibaru

© ROBERTPAWEŁEK/WWW.TRAvELCOMPASS.PL

 Tradycyjna łódź rybacka ngalawa z dwustronnym stabilizatorem z desek w miejscowości Jambiani

© ROBERTPAWEŁEK/WWW.TRAvELCOMPASS.PL

 

MIASTO FREDDIEGO MERCURY’EGO

Unguja ma swój nieodparty urok. Fakt, że urodził się na niej Freddie Mercury, dodaje jej jeszcze splendoru. Charyzmatyczny lider brytyjskiej grupy Queen przyszedł na świat 5 września 1946 r. w Stone Town jako Farrokh Bulsara. Przy ulicy Kenyatty stoi bladożółty dom z mocno przybrudzoną od kurzu fasadą, który pretenduje do miana oficjalnego miejsca zamieszkania muzyka. Po obu stronach pięknie zdobionych drzwi wiszą drewniane gabloty ze zdjęciami artysty. Tabliczka przed wejściem głosi, że to właśnie Mercury House. Jednak lokalni przewodnicy wskazują turystom jeszcze kilka innych domów, w których miał mieszkać wokalista Queen. Cóż, w końcu w wieku ośmiu lat został wysłany do brytyjskiej szkoły z internatem w Indiach. Dziś nie brakuje chętnych na apartament w Mercury House. Można wynająć go na jedną noc, miesiąc, a nawet całe wakacje. Nie wiadomo, czy Freddie Mercury w nim mieszkał, jednak jego kult trwa i rozsławia tę niewielką wyspę na Oceanie Indyjskim na cały świat.

 

Najstarsza i najbardziej fascynująca część miasta Zanzibar, czyli Stone Town (Kamienne Miasto), w 2000 r. trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W labiryncie jej krętych uliczek łatwo stracić orientację. Stone Town jest jednak małe i bezpieczne – jeśli się w nim zgubimy, tylko urozmaicimy sobie zwiedzanie. Bardzo życzliwi mieszkańcy zawsze chętnie pomogą nam w znalezieniu drogi. Stare, wysokie budynki o pokrytych wapnem i piaskiem, popękanych ścianach zdobią efektownie rzeźbione balkony. Działają w nich zakurzone, pachnące goździkami sklepy z pamiątkami. Wąskimi uliczkami mężczyźni ubrani w tradycyjne białe szaty (kanzu) ciągną pełne owoców i warzyw wózki. Inni grają w szachy albo odpoczywają w cieniu misternie zdobionych drewnianych drzwi. Kobiety w czarnych strojach zakrywających całe ciało (buibui) poruszają się bezszelestnie obok bawiących się radośnie dzieci. Na początek najlepiej wybrać się do Old Dhow Harbour – Starego Portu Dhow. Cumują w nim tradycyjne łodzie dau (dhow) ozdobione na dziobach napisami w języku arabskim i suahili, z krótkimi masztami i trójkątnymi żaglami. Poza tym polecam zobaczyć XIX-wieczny Dom Cudów (House of Wonders) i Stary Fort (Ngome Kongwe) z końca XVII stulecia. Zwiedzanie warto zakończyć w jednej z lokalnych restauracji, w której podaje się potrawy ze świeżo złowionych ryb i owoców morza.

 

SPEŁNIENIE MARZEŃ SMAKOSZY

Interesującą atrakcję Stone Town stanowi nocny targ z jedzeniem w Ogrodach Forodhani. Przyciąga on wiele chcących się posilić osób. Znad stoisk i grillów unosi się kuszący zapach egzotycznych przysmaków. Kuchnia Zanzibaru z pewnością zadowoli wielbicieli owoców morza – jest pełna świeżych homarów, krewetek, krabów, kałamarnic i ryb. Serwuje się je z korzennymi sosami i kokosowym ryżem.

 

Na wyspie nie wolno również ominąć plantacji przypraw. Można na niej zobaczyć, jak rośnie wanilia, pieprz, imbir czy kurkuma. Poza tym na Zanzibarze uprawia się m.in. muszkatołowce, cynamonowce, goździkowce i kakaowce. Na plantacji przekonamy się, jak intensywnie pachną i smakują świeże przyprawy, i będziemy mogli kupić wybrane z nich na pamiątkę dla siebie i bliskich. 

 

BLIŻEJ NATURY

Chociaż wyspy Unguja i Pemba należą do jednego archipelagu, bardzo się od siebie różnią. Ta druga, mniejsza, nie może pochwalić się rozwiniętą infrastrukturą, ale wizyta na niej stanowi ciekawe i wartościowe doświadczenie. Pemba ma ok. 985 km² powierzchni i prawie 450 tys. mieszkańców. W jej okolicy panują świetne warunki do nurkowania. Wyspę pokrywają niskie wzgórza i porasta dziewicza, bujna roślinność. Znajdują się na niej także liczne plantacje. W Rezerwacie Lasu Ngezi (Ngezi Forest Reserve) zachował się ostatni fragment tutejszego pierwotnego lasu. Pemba uchodzi też za centrum tradycyjnej medycyny i czarnej magii, do którego przybywają adepci z najdalszych zakątków Afryki. Od czasów sułtanatu właśnie ona słynęła z zanzibarskich goździków. Ich sprzedaż przynosiła ogromne dochody. Pemba straciła jednak na znaczeniu pod tym względem i dzisiaj jej mieszkańcy żyją skromnie, a wielu z nich nawet w ubóstwie. Utrzymują się głównie z rybołówstwa i rolnictwa oraz coraz częściej z turystyki. Poza tym są mniej otwarci na gości, przez co wyspa może wydać się nieco hermetyczna. Stosunkowo mało osób zna tu język angielski, więc na wszelki wypadek lepiej przyswoić sobie kilka słówek i zwrotów w suahili. Znacznie ułatwi nam to zwiedzanie i zaskarbimy sobie w ten sposób sympatię miejscowych. 

 

Okazuje się jednak, że ten niekomercyjny charakter Pemby jest jej atutem. Turyści szukają na niej kontaktu z lokalną kulturą, ciszy i spokoju. Jak magnes działają jej puste i niemal dzikie plaże i wspaniałe miejsca do nurkowania, według niektórych lepsze niż w okolicy wyspy Unguja.

 

Największe miasto Pemby i jednocześnie jej stolicę stanowi Chake-Chake położone na zachodnim wybrzeżu. Ma zupełnie inną atmosferę niż Stone Town – jest prowincjonalne, dość zakurzone, pełne sklepików i warsztatów. Kto chce poczuć jego tętno, powinien wybrać się w okolice targu znajdującego się niedaleko dworca autobusowego. Nie tylko sam bazar, ale również pobliskie uliczki wypełniają stoiska, na których można zaopatrzyć się w mydło i powidło. Warto także przejść się do portu i na nadmorski targ rybny. Ciekawy jest też stary fort, pochodzący z czasów panowania Sułtanatu Omanu. Dookoła wysepki Misali, leżącej na zachód od Chake-Chake, znajdują się jedne z najbardziej zjawiskowych raf koralowych Pemby. Dlatego organizuje się tu wycieczki łodziami na snorkeling czy nurkowanie. Pod wodą można zobaczyć spektakularne ogrody koralowe, ślimaki i żółwie morskie (zielone i szylkretowe) oraz setki rodzajów ryb. 

 

PRAWDZIWE SKARBY

Mafia, należąca do tanzańskiego regionu Pwani, zajmująca powierzchnię ok. 400 km² i mająca ponad 50 tys. mieszkańców, zdecydowanie zasługuje na miano wodnego raju. Wielkiego uroku dodają jej piękne plaże, nietknięte przez człowieka, oraz rafy koralowe z dogodnymi miejscami do nurkowania i łowienia ryb. Duża część wybrzeża wyspy i oblewające ją wody od 1995 r. objęte są ochroną w ramach morskiego rezerwatu przyrody. Mafia Island Marine Park zajmuje obszar ponad 820 km2. W jego granicach występuje co najmniej 460 gatunków ryb, 52 zidentyfikowanych rodzajów koralowców i 5 gatunków żółwi morskich, które składają tu jaja. O ile całe wybrzeże porastają lasy namorzynowe, roślinność bagienna i niewielkie zarośla, o tyle w głębi wyspy często zobaczymy połacie trawy poprzetykane palmami kokosowymi, a nawet fragmenty tropikalnego lasu. W środku lądu można napotkać niewielkie jeziorka, będące prawdopodobnie pozostałością po dawnej lagunie, w okolicy których żyje niewielka populacja hipopotamów karłowatych. Znalazły tutaj schronienie po tym, jak podczas powodzi na rzece Rufidżi zostały porwane przez ocean.

 

Leżąca ok. 160 km na południe od wyspy Unguja Mafia wraz z sąsiednimi małymi wysepkami tworzy niewielki archipelag będący częścią archipelagu Zanzibar. Jedna z teorii dotyczących pochodzenia jej nazwy mówi, że wywodzi się ona od suahilijskiego mahali pa afya, które oznacza „zdrowe miejsce zamieszkania”. Ta oryginalna pod względem kultury, ekologiczna wyspa znajduje się z dala od głównych szlaków i nie jest popularnym kierunkiem turystycznym. Wciąż mało znana biurom podróży, touroperatorom i podróżnikom, gości ok. 7 tys. osób rocznie, które zatrzymują się na niej przeważnie na niecały tydzień. Ten fakt czyni z tego archipelagu wręcz wymarzone miejsce dla miłośników natury, poszukujących bezludnych plaż, czy amatorów pływania i nurkowania w oceanie. Turyści nie zaznają tutaj atrakcji nocnego życia, nie znajdą gwarnych pubów i dyskotek, za to przeżyją niesamowite przygody, gdy zejdą z utartych tras. Będą mieli też okazję poznać ciekawą lokalną społeczność i jej zwyczaje, tak różne od tych panujących w rejonach opanowanych już przez masową turystykę. Miejscowi zwykli mówić, że Zanzibar zyskał sobie międzynarodową sławę i rozgłos, ale to Mafia skrywa prawdziwe skarby.

 

Na wyspie można spędzać czas w naprawdę różnorodny sposób. Jej okolica idealnie nadaje się do nurkowania i uprawiania snorkelingu. Według naukowców znajdują się tu jedne z najbardziej przyrodniczo zróżnicowanych raf koralowych na świecie. Dla chętnych organizowane są profesjonalne kursy nurkowania. Pływać można pośród wysepek i pięknych atoli koralowych m.in. w zatoce Chole (Chole Bay). Dodatkową atrakcję stanowią pojawiające się w rejonie wybrzeża, zwykle od października do marca, niesamowite rekiny wielorybie. A w okresie od lipca do września na tutejszych plażach wykluwają się małe żółwie. 

 

Miłośnicy wędkarstwa sportowego na połowy wyruszają razem z lokalnymi rybakami tradycyjnymi łodziami dau (dhow), nazywanymi w języku suahili jahazi, lub ngalawa. Niezapomnianym przeżyciem są zwłaszcza rejsy o zachodzie słońca. Codziennie organizuje się też wycieczki łodzią połączone ze snorkelingiem i piknikiem na niewielkie, odosobnione wysepki i plaże, takie jak Kitutia, Mange, Miewe, Mvinje, Mchangani czy Marimbani Sand Bank (Marimbani Sandbank), na których przygotowano już miejsca do grillowania.

 

Oprócz wspaniałej przyrody Mafia może poszczycić się również prawie tysiącletnią historią, choć nie ma na niej wielu atrakcji historycznych. Nie znajdziemy tu zabytków podobnych do tych w Stone Town, ale są pozostałości zabudowań z czasów perskich i arabskich osadników. Aby dowiedzieć się czegoś więcej o bogatej przeszłości regionu, najlepiej udać się na wycieczkę (łodzią lub pieszo) z profesjonalnym przewodnikiem do strefy archeologicznej Kua (pozostałości po średniowiecznym mieście kultury Suahili) na wyspie Juani czy wioski Baleni z małą kolonią Komoryjczyków lub do ruin na przylądku Ras Kisimani (znanych też jako Kisimani Mafia). Te ostatnie stanowią ślad po najstarszym mieście na Mafii – zostało założone (podobnie jak wspominane już powyżej Kua) prawdopodobnie na początku XI w. przez jednego z siedmiu synów władcy Sułtanatu Kilwa, Bashata, a zniszczył je w 1872 r. cyklon. Mieszkańcy wyspy są dość konserwatywni, ale odwiedzających traktują przyjaźnie i uprzejmie. Jeżeli uszanujemy miejscową kulturę, nie powinniśmy mieć żadnych problemów. Mafia uchodzi za jeden z najbezpieczniejszych regionów w Tanzanii, rzadko dochodzi na niej do kradzieży czy jakichkolwiek aktów przemocy. Wyspiarze, zamieszkujący osady w nadmorskich lasach, żyją tradycyjnie i utrzymują się głównie z rybołówstwa, uprawy roli lub budowy łodzi. Warto zwiedzić z przewodnikiem także wioski na okolicznych malowniczych wysepkach.

 

Na Mafię można dostać się małym samolotem m.in. z miast Dar es Salaam (30-minutowy lot), Aruszy (spędzimy wówczas 2 godz. i 45 minut w powietrzu) i rezerwatu Selous (Selous Game Reserve – w tym przypadku czeka nas 2-godzinna podróż) w Tanzanii oraz z Pemby i Zanzibaru. Nie funkcjonują jednak żadne regularne połączenia obsługiwane przez łodzie czy promy.

 

Od końca marca do początku czerwca występuje tutaj czas tzw. długich deszczy. W ciągu roku wyróżnia się pory suche i deszczowe. Czerwiec jest chłodniejszy i bardziej suchy, lipiec – również chłodniejszy, ale wietrzny (wieje wtedy monsun południowo-wschodni kusi), sierpień, wrzesień i październik – chłodniejsze, suche, z przyjemnymi temperaturami powietrza i zazwyczaj doskonałą pogodą. Na listopad przypada czas bardzo krótkich deszczy. Od grudnia do marca panują wysokie temperatury (zdarzają się lekkie opady) i duża wilgotność powietrza. Wówczas wieje też monsun północno-wschodni o nazwie kaskazi. 

 

***

Na Ungudży, Pembie i Mafii na Oceanie Indyjskim przeżyjemy wspaniałe przygody i dokonamy zaskakujących odkryć. Podróż na archipelag Zanzibar dostarczy nam z pewnością niezapomnianych wrażeń. A kto choć raz odwiedzi ten niezmiernie urokliwy zakątek Afryki Wschodniej, już zawsze będzie do niego wracać.

 

Artykuły wybrane losowo

Chorwacka kraina wysp i wodospadów

Przepiękny krasowy krajobraz Parku Narodowego Jezior Plitwickichplitvice-optimized-for-print-ivo-biocina 1
© NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVO BIOCINA

MAGDALENA BARTCZAK


Położona na Półwyspie Bałkańskim Chorwacja jest ciągle jednym z najpopularniejszych kierunków turystycznych w Europie. Serca odwiedzających ją podróżników podbija oszałamiającą architekturą miast i miasteczek, bajeczną, często niemal dziką przyrodą, różnorodnością wysp i wybrzeża, doskonałą kuchnią i wyśmienitymi winami oraz niezwykłą gościnnością i serdecznością mieszkańców. Nic więc dziwnego, że co roku, nie tylko w okresie wakacyjnym, przybywa tu mnóstwo obcokrajowców.

Więcej…

Wyspy Kanaryjskie, czyli raj na ziemi

MONIKA GODAWSKA

 

<< Niedużo znajdziemy na świecie miejsc, które przyciągają turystów taką różnorodnością, jak Wyspy Kanaryjskie. Gorący hiszpański temperament, wspaniałe wulkaniczne krajobrazy, smaczna kanaryjska kuchnia, bogata historia i kultura, przyjazny klimat wiecznej wiosny oraz orzeźwiająca atlantycka bryza tworzą niepowtarzalną atmosferę tego cudownego zakątka. Każda z tutejszych wysp jest wyjątkowa, niepodobna do innych i ma wiele do zaoferowania. Dlatego z pewnością nie można uznać za przesadę stwierdzenia, że próżno szukać na świecie człowieka, który mógłby się tu nudzić. >>

Administracyjnie archipelag Wysp Kanaryjskich podlega Hiszpanii. Leży na Oceanie Atlantyckim niedaleko północno-zachodniego wybrzeża Afryki i należy do niego siedem głównych wysp: Teneryfa, Fuerteventura, Gran Canaria, Lanzarote, El Hierro, La Palma i La Gomera. Wszystkie z nich powstały w wyniku aktywności wulkanicznej i charakteryzują się górzystym krajobrazem. Ten zakątek świata przed kolonizacją zamieszkiwali Guanczowie, lud spokrewniony z Berberami

Więcej…

Dwanaście najpiękniejszych włoskich wysp

URSZULA KRAJEWSKA

www.interpretareitalia.com

 

<< Za wyspiarski raj w basenie Morza Śródziemnego zwykło się uważać Grecję, do której należy 6 tys. wysp i wysepek. Jednak to określenie pasuje również bez wątpienia do Włoch. W ich granicach znajduje się ok. 800 wysp. Tę mnogość trudno dostrzec przy pierwszym rzucie oka na mapę. Wyspy Italii są zróżnicowane, każda jest inna i niepowtarzalna. >>

 

Ruiny malowniczo położonego teatru greckiego z III w. p.n.e. w Taorminie na Sycylii

© REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

 

Mieszkańców tych niedużych, odrębnych światów można nazwać po włosku isolani, czyli wyspiarzami. Nie uważają się za Włochów, tworzą niezależne społeczności i za nic w świecie nie chcieliby opuścić swojego miejsca zamieszkania. Nie ma w tym nic dziwnego – kto nie pragnąłby w końcu żyć na uroczej śródziemnomorskiej wyspie.

Nie jest łatwo wybrać najbardziej warte odwiedzenia zakątki wyspiarskiej części Włoch. Wiele miejsc zachwyca tu swoją urodą i atmosferą. Chciałabym jednak przedstawić 12 najpiękniejszych według mnie włoskich wysp, a jednocześnie zachęcić do podróży w te strony i stworzenia własnego subiektywnego rankingu.

 

Sycylia

Cesarz rzymski narodu niemieckiego Fryderyk II Hohenstauf, będący królem Sycylii w latach 1198–1250, miał powiedzieć: Nie zazdroszczę Bogu raju, ponieważ jestem szczęśliwy, żyjąc na Sycylii. Największa wyspa na Morzu Śródziemnym (ok. 25,5 tys. km² powierzchni) pachnie pomarańczami i winem migdałowym. Tętni życiem, któremu rytm nadaje wciąż czynny wulkan Etna (3329 m n.p.m.), górujący nad typowo śródziemnomorskimi krajobrazami. Na Sycylii jest wszystko, co włoskie, ale nie tylko. Mieszają się na niej kultury i religie, style i barwy, ale przede wszystkim smaki i zapachy, pozwalające oszaleć zmysłom. Znajdziemy tu greckie świątynie, rzymskie wille, bizantyjskie mozaiki i barokowe katedry.

Mieszankę stykających się w tej krainie wpływów kulturalnych odzwierciedla sycylijska kuchnia. Podróż na tę wyspę to uczta dla oka, ale w szczególności dla podniebienia. Można powiedzieć, że Sycylię się smakuje, a nie zwiedza. Każdy jej zakątek ma długą i ciekawą historię. To raj dla archeologów, miłośników architektury i tych, którzy kochają południowy styl życia. Jednak na wyspie najbardziej fascynują jej mieszkańcy i ich ognisty charakter. W cieniu monumentalnych zabytków, wśród śródziemnomorskiej roślinności żyją ludzie, których twarze oddają różnorodność tego regionu. Uważają się oni za zupełnie niezależny naród i manifestują swoją odrębność na każdym kroku. Ich temperament, ciepło i gościnność znane są na całym świecie, dlatego Sycylia stała się jednym z najpopularniejszych miejsc na urlop wśród wczasowiczów. To właśnie wyspiarze tworzą tak serdeczną atmosferę, że każdy czuje się tu jak w domu i chętnie w te strony wraca.

Dzień na wyspie polecam rozpocząć w otoczeniu natury. Póki upał nie utrudnia jeszcze pieszych wycieczek, warto wybrać się nad saliny położone tuż obok lotniska pod Trapani lub zmierzyć się z Etną podczas wspinaczki na sam jej szczyt. Na drugie śniadanie można odwiedzić Ragusę bądź Noto, żeby w barokowej scenerii spróbować typowej granity, np. o smaku migdałów ze śmietaną, lub przejść się promenadą w Marzamemi, kolorowej miejscowości leżącej na południowo-wschodnim krańcu wyspy.

W południe trzeba udać się na targ Ballarò w samym centrum Palermo, aby zadziwić się dorodnością bakłażanów czy pomidorów, lub zajrzeć na targ La Pescheria w Katanii, gdzie sprzedają świeżo złowione ryby. Obiad najlepiej zjeść... na ulicy. Sycylijczycy uwielbiają jedzenie, które mieści się w rękach, a jakość takich przekąsek doceni nawet najbardziej wymagający smakosz. Podczas sjesty warto schować się w cieniu drzew ogrodu botanicznego Taorminy. Pausa pranzo, czyli przerwa poobiednia, jest rzeczą świętą i należy się nią delektować. To czas największego skwaru, więc aby się ochłodzić, można wstąpić do lokalnej lodziarni i poczęstować się lodami, tym razem o smaku pistacji. Późniejszym popołudniem polecam zwiedzić znany i lubiany zespół świątyń greckich (Valle dei Templi) w Agrygencie (Agrigento) i zobaczyć białe Schody Turków (Scala dei Turchi) niedaleko Porto Empedocle albo złożyć wizytę w mniej popularnych, a równie ciekawych miastach takich jak Modica, stolica sycylijskiej czekolady, czy malutkie Savoca i Forza d’Agrò, gdzie kręcono Ojca chrzestnego. Gdy słońce nie będzie już tak bardzo grzało, warto udać się na plażę, np. Mondello koło Palermo, lub na klif w miejscowości Terrasini, aby podziwiać zachód słońca.

Wieczorem, kiedy bryza morska w końcu ułatwia swobodne oddychanie, przychodzi pora na zabawę. Najlepiej spędzić ten czas w towarzystwie miejscowych, którzy nierzadko zapraszają przyjezdnych na obfitą kolację z lokalnym białym winem inzolia bądź też znanym na całym świecie czerwonym nero d’avola. Przy okazji warto pamiętać, że na Sycylii płacze się trzy razy: gdy się na nią przyjeżdża i z niej wyjeżdża oraz w momencie stawania na wagę.

 

Lipari

Największa z Wysp Liparyjskich (Wysp Eolskich) – Lipari (ok. 37,3 km²) – powstała w wyniku erupcji wulkanicznych. Położona na Morzu Tyrreńskim i administracyjnie należąca do Sycylii, jest jednak łatwo dostępna także z Kalabrii, samego czubka włoskiego buta. Najbardziej turystyczne i najmodniejsze miejsce tutaj stanowi miasto Lipari. Przyciąga ono licznymi zabytkami. Zamek z XVI w., znajdujący się na terenie wykopalisk archeologicznych, zrekonstruowany teatr grecki czy Katedra św. Bartłomieja, odbudowana po zniszczeniu przez piratów, to najciekawsze z nich. Jednak wyspa nie kończy się na tej miejscowości. Warto wyruszyć w jej głąb i odkryć miejsca, których turyści przyjeżdżający tutaj na kilka godzin nie mają szans zobaczyć.

Na zainteresowanie zasługuje m.in. czarna plaża w Canneto, skąd idealnie widać pobliską Stromboli, znaną z erupcji wulkanicznych, prezentujących się szczególnie widowiskowo po zapadnięciu zmroku, i Panareę, najmniejszą z siedmiu głównych wysp archipelagu (zaledwie 3,34 km²). Na aperitif w postaci kieliszka słodkiego wina o kolorze żywicy (Malvasia delle Lipari DOC) należy wybrać się w okolice Spiagge Bianche, gdzie wbrew nazwie (z wł. Białe Plaże) brzeg morza pokrywa szary piasek. Na kąpiel warto zatrzymać się w miejscowości Acquacalda (w tłumaczeniu na polski Gorąca Woda) – tu można się rozkoszować najcieplejszą wodą na Lipari.

Wycieczka po wyspie dostarcza wielu przyjemnych wrażeń zwłaszcza ze względu na malownicze drogi i unoszącą się wokół nich woń roślin. W powietrzu wyczuwa się zapach śliwy, opuncji i drzewa karobowego, a wiosną licznych bugenwilli. Osoby, którym dopisze szczęście, natkną się na kwitnącego kapara liparyjskiego (cappero di lipari) – jego kwiaty utrzymują się tylko jeden dzień. Pąki tej rośliny królują w tutejszej kuchni. Słowo liparos oznaczało w antycznym greckim m.in. „żyzny”, więc choć Lipari charakteryzuje się pochodzeniem wulkanicznym i z tego powodu można by spodziewać się na niej surowych krajobrazów, uwagę zwraca tu wyjątkowo bujna przyroda. Warto dotrzeć aż do punktu widokowego Quattrocchi (wł. Czworo Oczu) – aby ogarnąć wzrokiem całą rozpościerającą się stąd panoramę, należałoby mieć dwie pary oczu. Z wyspy trzeba koniecznie przywieźć ze sobą kawałek obsydianu i pumeksu z Cave di Pomice, wyjątkowo urokliwej kopalni. Lipari, miejsce, w którym spotykają się cztery żywioły, z pewnością oczaruje wielbicieli Sycylii, pozostałych turystów zaskoczy wielością kolorów i bogatą historią.

 

Sardynia

Podróż na Sardynię to wyprawa do kompletnie innego świata, wciąż jeszcze owianego tajemnicą. Nie bez powodu nazywa się ją wyspą siedmiu kontynentów, gdyż znajdziemy na niej naprawdę wszystko, czego dusza zapragnie. Mieszka tu ponad 1,6 mln osób. Wyspiarze posiadają geny zupełnie inne niż naród włoski. Przez stulecia skutecznie opierali się wszelkim najeźdźcom, choć na Sardynii możemy dostrzec wiele wpływów hiszpańskich. Mniej więcej 400-letnie panowanie Aragończyków (w latach 1324–1720) zostawiło swoje ślady przede wszystkim w zachodniej jej części oraz w miejscowym języku (sardo). Sardyński jest używany na wyspie obok włoskiego. To wszystko powoduje, że oddycha się na niej zupełnie innym powietrzem, nasyconym oryginalną, wielowiekową tradycją.

Ta druga największa wyspa Morza Śródziemnego (ok. 24,1 tys. km² powierzchni) zachwyca cudownymi widokami. Góry łączą się tutaj z wodą, przesadny luksus styka się z ludowymi obrządkami. Do dziś na Sardynii kultywowane są pogańskie rytuały, szczególnie w okresie karnawału. Nie wolno też zapomnieć, że do jej największych skarbów należą urzekający lazur morza, wyjątkowo czyste plaże i piękne jaskinie krasowe. Wyspa jest wymarzonym plenerem dla fotografów i malarzy, a także odwieczną inspiracją wielu poetów.

                Wyrafinowanym turystom z pewnością przypadnie do gustu Porto Cervo koło Arzacheny, stolica europejskiego luksusu. Ta modna dzisiaj miejscowość została zaprojektowana na życzenie przywódcy ismailickich nizarytów, urodzonego w 1936 r. w Genewie księcia Agi Chana IV, który dostrzegł potencjał regionu i dzięki któremu Sardynia stała się ważnym punktem na turystycznej mapie Europy. W samym sercu Szmaragdowego Wybrzeża (Costa Smeralda) można nie tylko oglądać drogie jachty i wille bogaczy. W posiadłości Balajana w pobliskim Luogosanto znajduje się zabytkowa winnica – Vigneti Piero Mancini. Wizyta w niej jest atrakcją na każdą kieszeń. Warto tu wypić kieliszek cannonau, rubinowoczerwonego wina zapewniającego długowieczność, podawanego z dodatkiem lokalnego pecorino, sera owczego. W końcu Sardynia to jedna z pięciu Błękitnych Stref (Blue Zones) na świecie, czyli obszarów, gdzie odnotowano największą liczbę stulatków.

Miłośnicy historii powinni odwiedzić kompleks nuragów (kamiennych wież) Su Nuraxi usytuowany koło Barumini na południu wyspy. Na zainteresowanie zasługuje również Tharros, starożytna kolonia fenicka. Wzburzone wody w okolicy tutejszej plaży w San Giovanni di Sinis przyciągają windsurferów. Mimo iż amatorzy sportów wodnych od lat wybierają Porto Pollo na północy lub Porto Botte w południowo-zachodniej części Sardynii, to nietrudno znaleźć na niej wiele innych miejsc idealnych do uprawiania tego typu aktywności. Najczystsze plaże na wschodnim brzegu wyspy leżą w zatoce Orosei. Są dostępne jedynie od strony morza.

W tym rejonie Włoch natkniemy się też na flamingi – brodzą w wodach lagun w południowym regionie Chia lub przy miejscowości San Teodoro na wschodzie, która jest także najpopularniejszym skupiskiem pubów, knajpek i dyskotek na Sardynii. Przy okazji wizyty na południu należy udać się na wydmy w Piscinas i pobliską wysepkę Sant’Antioco, będącą jedynym miejscem na świecie, gdzie produkuje się tzw. jedwab morski (tkaninę bisiorową). Północno-zachodnia część wyspy również prezentuje się ciekawie. Leżą w niej typowo katalońskie miasta i miasteczka (na czele z Alghero, nazywanym nawet małą Barceloną), w których wydobywane są najcenniejsze czerwone korale, a kobiety do dziś trudnią się pleceniem koszy wiklinowych. Jeśli pragniemy poznać prawdziwe oblicze Sardynii, musimy odwiedzić jej serce – górzysty region Barbagia, skąd pochodzą tradycyjne potrawy i stroje ludowe. Polecam pozwolić zaprosić się na obiad miejscowym pasterzom. Chętnie poczęstują nas lokalnym likierem z mirtu. Zapach tej rośliny unosi się tu wszędzie. Jedna wizyta na tej pełnej kontrastów wyspie nie wystarczy. Zresztą mało kto odwiedza ją tylko raz i nie marzy o powrocie na nią.

 

Sartiglia – widowiskowy turniej konny odbywający się podczas karnawału w Oristano

© URSZULA KRAJEWSKA/WWW.INTERPRETAREITALIA.COM

 

La Maddalena

U północno-wschodnich brzegów Sardynii leży archipelag La Maddalena. Co prawda to grupa wysp, ale nie sposób nie umieścić go w tym rankingu. Od zawsze stanowi wizytówkę Sardynii i często pojawia się na okładkach katalogów turystycznych. Nazywany bywa europejskimi Malediwami lub rajem na ziemi. Każda zatoczka archipelagu hipnotyzuje swoją urodą. Unosząca się wokół woń mirtu i jałowców przyprawia o zawrót głowy. La Maddalena składa się z 7 głównych wysp i ok. 60 mniejszych. Nie da się wybrać z nich tej najwspanialszej.

To miejsce oczaruje nie tylko amatorów nurkowania czy snorkelingu. Każdy, kto raz odwiedzi Park Narodowy Archipelagu La Maddalena, na długo pozostanie pod wrażeniem bajecznych widoków. Spotyka się tutaj rzadkie, chronione gatunki roślin i zwierząt. Koniecznie należy zobaczyć plażę z różowym piaskiem (Spiaggia Rosa) na Budelli, obecnie możliwą do oglądania jedynie z łodzi. Najważniejsza w archipelagu – La Maddalena – to wyspa w wyspie. Jej mieszkańcy posługują się dialektem i nie uważają się za Sardyńczyków. La Maddalena ma złożoną historię, ale nie aż tak znaną jak połączona z nią mostem Caprera, na której mieszkał i zmarł włoski bohater narodowy Giuseppe Garibaldi (1807–1882). Urozmaiceniem wycieczki po okolicy może być także przejażdżka konna po plażach, oferowana przez lokalną stadninę. Odwiedzenie archipelagu stanowi obowiązkową atrakcję podczas pobytu na magicznej Sardynii i jest niezapomnianą ucztą dla oka.

 

Elba

Trzecia co do wielkości włoska wyspa (ok. 224 km² powierzchni) położona nieopodal toskańskiego wybrzeża od lat przyciąga turystów o wysublimowanych gustach i wysokich wymaganiach oraz inspiruje artystów. Sławę zapewnił jej Napoleon Bonaparte (zesłany tu w 1814 r. po tym, jak został zmuszony do abdykacji). Elba to kolejny pachnący raj na ziemi. W powietrzu czuć na niej m.in. jaśmin, akację i rozmaryn. Krajobraz wyspy miejscami wygląda jak sielskie pejzaże Toskanii. Wśród wiecznie zielonych winnic, gajów oliwnych i lasów piniowych kryją się przepiękne plaże, niektóre do złudzenia przypominające północne wybrzeże Sardynii.

Koniecznie trzeba zobaczyć tutaj plażę Sant’Andrea, otoczoną granitowymi skałami przywołującymi na myśl archipelag La Maddalena. Ci, którzy wybierają się na Elbę ze względu na jej związki z cesarzem Napoleonem, powinni zwiedzić jego rezydencje: Villę dei Mulini (Palazzinę dei Mulini) w Portoferraio i letni dom w San Martino otoczony ogrodem z egzotycznymi roślinami. Do najładniejszych portowych miejscowości na wyspie należy Porto Azzurro, nieopodal którego znajduje się Laghetto di Terranera, sztuczne jeziorko będące pozostałością po kopalni i mieniące się tysiącem kolorów. Miłośników Toskanii, pastelowych barw i klimatycznych zakątków oczaruje Capoliveri, a lubiącym romantyczne spacery przypadnie do gustu wspomniane Portoferraio, 12-tysięczne zabytkowe miasteczko pełne schodów i wąskich uliczek, zbudowane przez potężną rodzinę Medyceuszy. Na Elbie warto odwiedzić również usytuowaną na południu Marinę di Campo. Znajdziemy w niej wszystko, co niezbędne do wymarzonego wypoczynku: piaszczyste plaże, pocztówkowe wybrzeże, urokliwe widoki oraz bary, kawiarnie i restauracje z doskonałym jedzeniem. Czarująca toskańska wyspa, nazywana „Królową Archipelagu” (La Regina dell’Arcipelago), stanowi nie lada gratkę dla geologów ze względu na ogromne zasoby minerałów. Wyrafinowane podniebienia na pewno zadowoli kieliszek aromatycznego wina aleatico podanego z lokalnym sztokfiszem w pomidorach lub marynowanymi sardelami. Tutejsza tradycyjna kuchnia opiera się na rybach i owocach morza. Ze względu na bogatą podwodną florę i faunę wyspa przyciąga także nurków. Niezapomniana panorama rozpościera się z twierdzy Volterraio (394 m n.p.m.) położonej w północno-wschodniej części lądu, niedaleko Portoferraio. Przesiąknięta legendami, pełna osobliwych zakątków, a wciąż jeszcze przyćmiona przez pobliską, tłumnie odwiedzaną Toskanię Elba może poszczycić się historią starszą niż Rzym i obfitością wpływów rozmaitych kultur. Mówi się, że to jedna z pereł z naszyjnika Wenus, który wpadł do morza. Samemu trzeba jednak sprawdzić, czy zasługuje na to miano. Przekazywana z rąk do rąk wyspa jest bardzo zróżnicowana, dlatego każdy znajdzie na niej coś dla siebie.

 

Plaża Sant’Andrea niedaleko przylądka o tej samej nazwie na zachodzie uroczej Elby

© ROBERTO RIDI/VISITELBA.INFO

 

Giglio

Podczas rejsu w styczniu 2012 r. kapitan statku wycieczkowego Costa Concordia uznał Giglio za na tyle atrakcyjną, że podpłynął do jej brzegów, ryzykując bezpieczeństwo pasażerów. Jednostka, jak wiadomo, zatonęła. Warto samemu się przekonać, co tak zachwyciło nierozważnego kapitana. Ta druga co do wielkości z Wysp Toskańskich (ok. 24 km² powierzchni), oddalona o ponad 50 km od Elby i słynąca z niezwykle bogatej flory i fauny morskiej, jest niezmiernie popularna wśród amatorów nurkowania. Mieszkańców podwodnego świata można obserwować też z brzegu. Spotkamy tu m.in. liczne kraby, jeżowce, małże, pławikoniki, samogłowy, graniki wielkie, kielczaki śródziemnomorskie, tuńczyki i rzadkie gatunki żółwi morskich.

Giglio stanowi również prawdziwy raj dla smakoszy. Koniecznie trzeba spróbować na niej wina ansonaco o bursztynowej barwie czy lokalnych słodkości, takich jak placek z migdałami lub figami (panficato), a do domu przywieźć słoiczek wybornego miejscowego miodu. Na zainteresowanie zasługują Giglio Castello, średniowieczne miasteczko wznoszące się na wzgórzu (405 m n.p.m.), oraz malownicze Giglio Porto. Od lat na wyspę chętnie przybywają osoby lubiące odpoczynek na łonie natury, gdyż całą jej powierzchnię (podobnie jak w przypadku sąsiedniej Elby) objętą ochroną przepięknego Parku Narodowego Wysp Toskańskich.

 

Capri

To miejsce uwielbiane przez turystów przede wszystkim ze względu na zapierające dech w piersiach krajobrazy. Capri bywa nazywana wyspą zakochanych. Zbudowana jest ze skał wapiennych, których biel idealnie łączy się z turkusem Morza Tyrreńskiego w Zatoce Neapolitańskiej. Tym, których zwabiła jaskiniami i formacjami skalnymi, na pewno spodoba się Lazurowa Grota (Grotta Azzurra). Otoczona aurą luksusu Capri od lat przyciąga najbogatszych ludzi ze świata show-biznesu, ponieważ znajdują na niej ciszę i spokój. Małe, urocze zatoczki zapewniają poczucie prywatności, a wśród gajów cytrynowych kryją się eleganckie posiadłości. Ze względu na tę popularność wśród osób ze śmietanki towarzyskiej wyspa zyskała sobie status najdroższej w Europie.

Piękno tutejszej przyrody idealnie oddają Ogrody Augusta (Giardini di Augusto). Poszukiwacze atrakcji historycznych powinni odwiedzić pałac cesarza rzymskiego Tyberiusza na szczycie Monte Tiberio (354 m n.p.m.) – Villę Jovis. Domy na Capri na tle jej górskich szczytów wydają się być wyjątkowo małe. Drogi wijące się między skałami przypominają serpentyny. Warto też wspomnieć o tutejszych plażach. Piasku na wyspie nie znajdziemy, ale woda ma w jej okolicy przepiękny kolor, który zawdzięcza kamienistemu dnu. Podczas spaceru po porcie, gdzie panuje elegancka atmosfera, należy spróbować lokalnego likieru limoncello. Capri to oaza spokoju, zajmuje powierzchnię zaledwie nieco ponad 10 km2. Jest jednak odwiedzana przez licznych turystów spędzających wakacje nad wybrzeżem w Amalfi, pragnących przenieść się na chwilę do ekskluzywnego świata.

 

Ischia

W archipelagu Wysp Flegrejskich leży starsza siostra urokliwej Procidy – Ischia (46,3 km² powierzchni). Zwie się ją zieloną wyspą, ale nie z powodu bujnej śródziemnomorskiej roślinności, jak twierdzi większość. Przydomek ten zawdzięcza występującym tu tufom wulkanicznym o dość nietypowym odcieniu zieleni. Turyści przybywają na Ischię skuszeni bogatą ofertą centrów uzdrowiskowych i źródłami termalnymi. Wyspa powstała w wyniku erupcji wulkanu. Pozostały po niej żyzne gleby i fumarole oraz bardzo charakterystyczna góra Epomeo (789 m n.p.m.). Z jej szczytu rozciąga się wspaniały widok na całą Zatokę Neapolitańską.

Tutejszy ogród La Mortella (Giardini La Mortella) swoją baśniową scenerią podbija serca wszystkich odwiedzających. Na powierzchni ok. 2 ha znajdują się w nim tropikalne rośliny, wodospady, jeziorka i fontanny. Co ciekawe, na tym terenie wydobywano kiedyś skałę wulkaniczną. Po przechadzce będącej ukojeniem dla duszy można odpocząć w rozległym kompleksie basenów termalnych Giardini Poseidon Terme.

Dostojny Zamek Aragoński (Castello Aragonese) z 1441 r. wznoszący się nad portem stanowi piękny plener do zdjęć. Turystów przyciąga także Torre di Guevara, wieża uchodząca za rzekome miejsce schadzek Michała Anioła i znanej poetki Vittorii Colonny, z którą miał mieć romans. Widoki jak z pocztówki odnajdziemy w Sant’Angelo, gdzie kolorowe domki rybackie tworzą wyjątkową oprawę dla ekskluzywnych butików. Na wyspie nie brakuje śladów osadnictwa greckiego, takich jak pochodząca z VIII w. p.n.e. nekropolia odkryta w dolinie San Montano. Na uwagę zasługują również tutejsze kościoły, a w szczególności Chiesa di Santa Maria del Soccorso w Forio. W okolicy tej świątyni można podziwiać spektakularne zachody słońca.

 

Procida       

Ukochana przez miliony Procida zdobywa serca turystów od pierwszych chwil pobytu na niej. Jest tęczowa jak Burano i urzeka widokami jak Ischia i Capri.

Aby podziwiać barwną panoramę wyspy z najlepszej perspektywy, należy wybrać się na jej najwyższy punkt zwany Terra Murata (91 m). Można z niego oglądać też całą Zatokę Neapolitańską. Na dłuższy spacer warto udać się na Vivarę. Ta przylegająca do Procidy wysepka o kształcie półksiężyca jest niezamieszkałym rezerwatem przyrody. Zachwyca tak intensywnym zapachem cytryn, że Emilio Pucci (1914–1992) nazwał pierwsze perfumy wypuszczone pod swoją marką właśnie Vivara. Na samej Procidzie koniecznie trzeba spróbować specjalnej, ogromnie słodkiej odmiany cytryn (limone procidano) dodawanych do sałatek, a także wykorzystywanych do produkcji lokalnych dżemów i trunków. Choć cała wyspa olśniewa kolorami, to za najpiękniejszą jej część uchodzi wyjątkowo nasłoneczniony port rybacki Marina Corricella. Co więcej, mieści się tutaj najstarszy instytut morski we Włoszech, kształcący kapitanów najważniejszych statków pasażerskich. Procida ma niewielką powierzchnię (tylko ok. 4 km2), ale turyści uwielbiają jej typowo południowy klimat.

 

Murano

Nietuzinkowa Murano (ok. 1,2 km² powierzchni) położona na Lagunie Weneckiej składa się właściwie z siedmiu wysepek połączonych ze sobą i słynie ze szklanych dzieł sztuki, cenionych na całym świecie. Najlepiej wybrać się na nią tramwajem wodnym przy okazji wizyty w Wenecji.

Obowiązkowym punktem podczas zwiedzania Murano jest znakomite muzeum szkła (Museo del Vetro), prezentujące eksponaty pochodzące nawet z VIII w. Koniecznie trzeba też zajrzeć do zakładów zajmujących się tworzeniem sztuki użytkowej, gdzie na własne oczy można zobaczyć dmuchanie i barwienie szkła. To niepowtarzalna atrakcja dla całej rodziny! Wartość wytwarzanych w tym miejscu szklanych przedmiotów wciąż wzrasta, szczególnie że z roku na rok powstaje ich coraz mniej. Technologię wytopu przezroczystego szkła odkryto tu już w XIII stuleciu i otaczano największą tajemnicą przez lata. Uwagę przykuwają szklane rzeźby będące projektami znanych artystów, wykonane przez lokalnych rzemieślników. Zdobią one ulice Murano. Stoją wśród kościołów i kolorowych domów. Nadają temu miejscu zupełnie inny charakter niż ma pobliska słynna Wenecja.

 

Widok na XIX-wieczną wieżę zegarową na Campo Santo Stefano na Murano

© ZBIGNIEW KRAJEWSKI

 

Burano

Na Lagunie Weneckiej znajduje się również Burano (zaledwie ok. 0,2 km² powierzchni). To zdecydowanie najbarwniejsza z włoskich wysp. Trudno się na niej powstrzymać, aby nie wyjąć aparatu fotograficznego. Co ciekawe, kolory domów narzucane są z góry przez gminę Wenecja-Murano-Burano, ale osiągnięty w ten sposób efekt cieszy oko. Poza tęczową zabudową ta malownicza wysepka słynie z produkcji koronek. Działa na niej zarówno szkoła, jak i muzeum koronkarstwa (Museo del Merletto). Burano przypomina z jednej strony starą wioskę rybacką, a z drugiej typowe włoskie miasteczko z rozwieszonym między budynkami praniem i kotami wylegującymi się na słońcu.

Spacer uliczkami tej wyspy to prawdziwa koloroterapia. Warto podejść do Kościoła św. Marcina (Chiesa di San Martino), do którego przylega krzywa dzwonnica z początków XVIII stulecia. Wyspa stanowi idealne schronienie przed tłumami turystów zalewającymi Wenecję. Najlepiej przypłynąć na nią rankiem, kiedy odbywa się tutaj lokalny targ rybny, a potem usiąść przy stoliku kawiarnianym i zamówić cappuccino oraz słodki obwarzanek bussolà, tradycyjny specjał z Burano.

 

Favignana

Najmniej popularna z całego przedstawionego zestawienia jest oddalona o ok. 7 km od zachodniego wybrzeża Sycylii Favignana. Tę największą wyspę z archipelagu Egadów (19,8 km² powierzchni) polecam objechać rowerem. Ponieważ większość turystów decyduje się właśnie na taką formę zwiedzania, drogi pełne są tu jednośladów. W krajobrazie zbudowanej z wapienia Favignany dominuje biel.

Na wyspie można zrelaksować się na piaszczystych plażach. Na wybrzeżu znajdują się też jaskinie o wyjątkowo romantycznych nazwach, takich jak Grota Westchnień (Grotta dei Sospiri) czy Grota Zakochanych (Grotta degli Innamorati). Jednak Favignana słynie przede wszystkim z połowów tuńczyka, które stanowią główne źródło dochodów jej mieszkańców. Osoby o mocniejszych nerwach mogą na własne oczy zobaczyć, jak łowi się te ogromne ryby. Najbardziej widowiskowe połowy odbywają się na przełomie maja i czerwca. Towarzyszą im wtedy tradycyjne pieśni lokalnych rybaków. Na szczycie najwyższego tutejszego wzgórza znajduje się Zamek św. Katarzyny (Castello di Santa Caterina). Można stąd podziwiać malowniczy archipelag, do którego należy Favignana.

***

Jak widać, włoskie wyspy to nie tylko kojarzona z mafią słoneczna Sycylia, pełna magii Elba, która oczarowała swoim naturalnym pięknem samego Napoleona, czy też zachwycająca Sardynia oblewana turkusowymi wodami. Ten niezmiernie atrakcyjny kraj może pochwalić się licznymi wspaniałymi zakątkami otoczonymi ze wszystkich stron wodą. Większość z nich leży na Morzu Tyrreńskim, lecz i na Adriatyku znajduje się kilka prawdziwych klejnotów. I choć nie wszystkie wyspy przyciągają białymi, piaszczystymi plażami czy licznymi zabytkami architektury, to ich zaciszne zatoczki zadowolą każdego, kto poszukuje spokoju i ciszy. Wyprawa na nie spodoba się także amatorom aktywnego wypoczynku, którzy mogą zdobywać szczyty, wchodzić na wulkany, odkrywać jaskinie, jeździć na rowerze, nurkować, surfować czy żeglować. Warto poza tym zwiedzać małe, urocze miasteczka i próbować lokalnych specjałów, w tym wyśmienitych win. Natura bardzo hojnie obdarzyła Włochy, dlatego podczas odwiedzin w tym kraju należy skorzystać z okazji i delektować się skarbami jego winnic, gajów i sadów. Oprócz tego każda włoska wyspa ma swój charakter i zachwyca widokami. To wszystko sprawia, że poznaje się je pełnią zmysłów, ale taka właśnie jest Italia. Absorbuje całą naszą uwagę, a w zamian daje nam tyle, że wciąż chcemy do niej wracać.

 

Wydanie Wiosna 2018