Monika Bień-Königsman

www.hiszpanskiesmaki.es

 

« Na południu Hiszpanii znajduje się miejsce niezwykłe. Jego historię opowiadają różne narody, a ich opowieści tworzą mieszankę barwną i fascynującą. Ta kraina kojarzy się ze światem z „Księgi tysiąca i jednej nocy”. Wpływy arabskie przyczyniły się tu do powstania zjawiskowej architektury i ciekawej kultury, w tym wyśmienitej kuchni. Nie można także zapominać o mieszkających w tym regionie ludziach, którzy przybyszy witają z uśmiechem na ustach. Ze względu na swój towarzyski charakter nie zamykają się w domach, ale wychodzą na ulice, do barów tapas i klubów z muzyką. Radością życia i ochotą do zabawy potrafią zarazić każdego. »

 

Andaluzja należy do najbardziej słonecznych regionów Hiszpanii. Lata są w niej upalne i suche, a zimy – łagodne i ciepłe (ze średnią temperaturą ok. 13°C). Najlepiej wybrać się tutaj wiosną, kiedy wszystko kwitnie i się zieleni, a żar lejący się z nieba nie daje się jeszcze we znaki. Również jesień jest w Andaluzji bardzo przyjemna, a przy odrobinie szczęścia nawet zimą można trafić na wiele pięknych, słonecznych dni.

 

Fenicjanie, Kartagińczycy, Grecy, Rzymianie, Wizygoci, Berberowie i ludność pochodzenia arabskiego – wszyscy oni w tej części Półwyspu Iberyjskiego pozostawili po sobie ślady. Jednak to Maurowie, którzy panowali tu prawie 800 lat (711–1492), wywarli największy wpływ na region i sprawili, że rozkwitł. Dziś przypominają o tych czasach liczne zabytki architektury i sztuki.

 

WŚRÓD PRZYJACIÓŁ

W Andaluzji nie sposób nie ulec urokowi jej mieszkańców. To niezmiernie weseli, żywiołowi i pogodnie nastawieni do życia ludzie. Do tego uwielbiają dzieci, co stanowi świetną wiadomość dla podróżujących rodzin. Andaluzyjczycy mają w zwyczaju zwracać się do innych na ty. Z łatwością też nawiązują z dopiero co spotkaną osobą rozmowę, zaczynając konwersację od przyjacielskiego Hola! („Cześć!”). 

 

Mieszkańcy Andaluzji wolą spędzać czas na zewnątrz. Nie bez znaczenia są tu sprzyjające warunki pogodowe panujące w regionie przez większą część roku. Wieczorami ludzie wylegają na ulice. Słychać wesołe rozmowy i śmiech dzieci. Bary tapas powoli się wypełniają. Przychodzi czas na odpoczynek. 

 

BAWMY SIĘ!

Kiedy zegar zaczyna odmierzać ostatnie sekundy przed Nowym Rokiem, Andaluzyjczycy skupiają się na połykaniu winogron. Uważają, żeby się nie zadławić. Muszą przełknąć ich 12, zanim zegar wybije północ. Dodatkowo warto to robić, gdy jednocześnie stoi się na jednej, lewej nodze, aby w kolejny rok móc wkroczyć tą szczęśliwą, czyli prawą. Gdy ta trudna sztuka się uda, przychodzi czas na toasty, życzenia i uściski. Teraz już spokojnie można świętować, a ponieważ w Andaluzji okazji do tego nie brakuje, jej mieszkańcy oddają się zabawie przez całe 12 miesięcy.

 

Na początku roku wypada karnawał. Ten najsłynniejszy obchodzi się w Kadyksie (Carnaval de Cádiz). Trwa on 11 dni. Tłum rozbawionych ludzi dzień i noc tańczy, śpiewa, pije wino i zajada tapas. Nie wolno się smucić, należy odrzucić rozterki i żale. W Środę Popielcową (Miércoles de Ceniza) przez miasto przechodzi parada z wielką, papierową rybą. Tak dziękuje się morskim stworzeniom, które w czasie postu pojawią się na andaluzyjskich stołach. Sardynka zostaje podpalona, a ludzie żegnają okres uciech i grzesznych przyjemności.

 

Kolejne święto w Andaluzji, chyba najważniejsze, to Semana Santa, czyli Wielki Tydzień. Każdego dnia aż do Wielkiej Soboty (Sábado Santo) miejskimi ulicami podążają barwne procesje z ogromnymi i ciężkimi platformami, na których stoją figury Matki Boskiej lub Jezusa ubrane w drogocenne szaty. Z najbardziej spektakularnych obchodów Semana Santa słynie Sewilla. Ale i inne miasta nie pozostają w tyle. W Maladze platformę wraz z innymi mężczyznami niesie pochodzący stąd Antonio Banderas.

 

Zanim Sewilla na dobre zapomni o uroczystościach Wielkiego Tygodnia, już szykuje się do kolejnego wydarzenia. Nadchodzi radosna i kolorowa Feria de Abril, czyli święto wiosny (w 2019 r. wypada od 4 do 11 maja). Całe miasto tańczy podczas niej sevillanę. Wszyscy bawią się od rana do rana. Kobiety ubierają się w falbaniaste, wielobarwne suknie, mężczyźni zakładają eleganckie kamizelki i kapelusze z płaskim dnem. Ulice przemierzają pięknie przystrojone powozy ciągnięte przez szlachetne andaluzyjskie konie. 

 

Kiedy wiosna rozkwita w pełni, w Kordobie odbywa się majowa Fiesta de los Patios – Festiwal Dziedzińców. Trwa on 14 dni. W tym czasie zwiedzającym udostępnia się konkursowe patia tonące w jaśminach, bugenwillach i pelargoniach. Wizyty te umilają dźwięki flamenco i uśmiechnięci gospodarze.

 

Malaga ma swoją Ferię de Agosto (Ferię de Málaga). Upamiętnia ona odbicie miasta z rąk muzułmańskich przez Królów Katolickich (Los Reyes Católicos) – Izabelę I Kastylijską i Ferdynanda II Aragońskiego – 19 sierpnia 1487 r. i włączenie go do Królestwa Kastylii-Leónu (Corona de Castilla). Dziś w jej trakcie na ulicach pojawiają się wielkie namioty (casetas). Wszędzie rozbrzmiewa flamenco i słychać wesołe okrzyki, a mieszkańcy Malagi przechadzają się tu i tam w tradycyjnych strojach. 

 

Jesień to czas zbiorów, dlatego wypełniają ją wydarzenia o charakterze kulinarnym. Na Święto Winogronowego Moszczu (Fiesta del Mosto) czekają chyba wszyscy. W ostatnią sobotę listopada przyciąga ono tłumy do miasteczka Atajate. Na głównym placu unosi się aromat winogron i orzeźwiającego młodego wina. Całą noc wszyscy będą je pić, tańczyć i jeść lokalne specjały. 

 

Andaluzja słynie także z oliwy, więc nie może w niej zabraknąć imprezy na cześć tego produktu. Fiesta de la Aceituna odbywa się w pierwszych dniach grudnia w miejscowości Martos w prowincji Jaén. Organizuje się ją na początku zbiorów oliwek, które rozpoczynają się oficjalnie 8 grudnia. W Martos produkuje się podobno najwięcej oliwy na świecie, i to tej najlepszej. Fiesta de la Aceituna jest świetną okazją do degustacji.

 Sewilska Feria de abril, powozy z zaprzęgniętymi do nich barwnie udekorowanymi końmi

© TURISMODESEVILLA

W KRĘGU TRADYCJI

Do najbardziej znanych skarbów Andaluzji należy z pewnością flamenco. Kojarzą się z nim piękne tancerki w falbaniastych sukniach, wybijające rytm obcasami, i gitarzyści o hardym spojrzeniu. Nieodłącznymi elementami występów są uderzenia kastanietów, szmer wachlarzy, klaskanie, okrzyki Olé! i zawodzący głos śpiewający o utraconej miłości. Flamenco wywołuje wielkie emocje, wprowadza w stan zwany duende, który wyraża jednocześnie ekstazę i desperację. To sztuka zanurzona tak silnie w tradycji Andaluzji, jak mocne pali tutaj słońce. Na powstanie tego zjawiska mieli wpływ hinduscy Cyganie, sefardyjscy Żydzi, arabscy najeźdźcy i mnisi tworzący gregoriańskie chorały. Jest ono niepowtarzalne niczym ziemia, która je zrodziła. Nic dziwnego, że flamenco zostało wpisane w 2010 r. na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. 

 

Również w tym regionie Hiszpanii tradycyjne widowisko stanowi korrida. Dla jednych to czysta sztuka z podziałem na role i akty, popis dzielnego toreadora, zdaniem innych jest krwawym i okrutnym spektaklem, dla którego nie ma usprawiedliwienia. Korrida rozpoczyna się od paseíllo. Na arenę wkraczają uroczyście matadorzy ze swoimi zespołami składającymi się z banderilleros, picadores jadących na koniach oraz mozo de espadas, czyli pomocnika. Przemarszowi towarzyszy muzyka – paso doble. Gdy rozlega się sygnał, przedstawienie się zaczyna. Byki biorące udział w walkach należą do specjalnego, hiszpańskiego gatunku toro bravo (byk bitewny). Rasa uważana za wzorzec pochodzi właśnie z Andaluzji (casta andaluza). 

 

Od wieków w tym regionie powstawały też piękne wyroby rękodzielnicze. Już w czasach mauretańskich wykonywano tu przedmioty ze skóry, srebra czy drewna. W Andaluzji tkano wspaniałe dywany, wytwarzano niepowtarzalną ceramikę. Do dziś tego rodzaju produkty można zobaczyć i kupić u lokalnych rzemieślników. Dlatego warto zastanowić się, czy ze swojej podróży nie przywieźć marokańskiej lampy z Grenady (Granady), skórzanej torby czy misternej biżuterii z Kordoby, perfum z gorzkich pomarańczy bądź ręcznie malowanej ceramiki z Sewilli lub Níjar albo dywaników z wiosek położonych na terenie górzystej krainy Alpuhara (Alpujarras).

 

PRZERWA NA PRZEKĄSKĘ

W Andaluzji wszystko zaczyna się od tapas. Właśnie tutaj miał się zrodzić zwyczaj podawania tych małych przekąsek do napojów. Bary tapas to niemal instytucja. Ludzie przychodzą do nich, aby spotkać się z przyjaciółmi, znaleźć wytchnienie, otrzymać poradę lub po prostu obejrzeć mecz. Wewnątrz jest ciasno, gwarno i bardzo wesoło. Na podłodze leżą pestki, papierowe serwetki i wykałaczki. To dobry znak – oznacza, że w barze serwuje się dużo pysznego jedzenia i nie ma czasu na sprzątanie. Podłoga zostanie zamieciona, ale już po zamknięciu lokalu.

 

Wersji na temat powstania tapas istnieje kilka. Jedna mówi, że gdy król Alfons XIII (panujący w latach 1886–1931) podróżował przez południe Hiszpanii (prowincję Kadyks), wstąpił do przydrożnej gospody na lampkę wina. Kiedy barman niósł władcy napój, zawiał mocny wiatr. Mężczyzna szybko przykrył kielich talerzykiem z plasterkiem szynki, aby ziarna piasku nie dostały się do wina. Królowi bardzo spodobała się ta niecodzienna forma podania, poprosił więc o podobny zestaw, ale z innym dodatkiem.

 

Zgodnie z kolejną historią to muchy przyczyniły się do wymyślenia tapas. Wpadały one bezustannie do napojów podawanych w lokalach, więc goście barów zmęczeni ciągłym wyławianiem owadów wpadli na pomysł, żeby szklanki i kieliszki przykrywać talerzykiem, a na nim kłaść małe co nieco. 

 

Według jeszcze innej opowieści te słynne przekąski wymyślił król Alfons X Mądry w XIII w. Zrobił to, aby zmniejszyć liczbę wypadków powodowanych przez pijanych dostawców beczek z winem. Władca rozkazał do każdego kieliszka trunku podawać zawsze plasterek szynki, co miało sprawić, że alkohol nie będzie uderzał tak mocno do głowy.

 

SPECJALNOŚCI REGIONU

Jak się jada w Andaluzji? Najpierw jest śniadanie, czyli desayuno. Prawdziwy Andaluzyjczyk przed pójściem do pracy zawsze wstąpi gdzieś na kawę. Obok niej często pojawia się również tostada con tomate (tost z utartym pomidorem i oliwą). Od 12.00 ludzie zaczynają przychodzić do baru na tapas i lampkę wina. Wtedy też można zjeść lunch (almuerzo). Najlepiej zamówić zestaw obiadowy. O 16.00 lokale zostają zamknięte, aby otworzyć się ponownie o 20.00. Wówczas przychodzi pora na kolację. Jednak Andaluzyjczycy, zanim do niej zasiądą, najpierw znów wybierają się na tapas. Kolację zaczynają zazwyczaj nie wcześniej niż o 21.00.

 

W andaluzyjskiej kuchni znajduje się kilka klasyków. Należy do nich m.in. gazpacho – zupa z surowych warzyw podawana na zimno. Dziś jej podstawę stanowią pomidory, ale zaczęto je stosować jako składnik dopiero po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba, gdyż pochodzą z Ameryki Południowej.

 

Ważną rolę w miejscowym menu odgrywają także ryby i owoce morza. Ze względu na fakt, że serwuje się je po usmażeniu, region zyskał sobie nazwę zona de los fritos (strefa smażalni). Popularne są tutaj również potrawy mięsne. W Kordobie podaje się dziczyznę, w Jaén – kuropatwy. Prowincja Sewilla słynie z kaczki z oliwkami. Wśród mięs króluje jednak wieprzowina. Na andaluzyjskich stołach lądują więc często pulpety, faszerowana papryka czy pieczony schab oraz chorizo (kiełbasa z dodatkiem mielonej papryki) i różne rodzaje szynki. Wśród tych ostatnich zdecydowanie wyróżnia się jamón ibérico. Powstaje ona z mięsa specjalnych świń (cerdos ibéricos) pasących się w górach i żywiących się żołędziami oraz ziołami i korzeniami. Tę dojrzewającą szynkę serwuje się pokrojoną na bardzo cienkie plasterki (w takiej postaci smakuje najlepiej).

 

Andaluzja to także jerez (sherry), wyśmienite regionalne wino wytwarzane tylko w prowincji Kadyks. Jego nazwa pochodzi od miasta Jerez de la Frontera. Początki tradycji winiarskich sięgają tu czasów fenickich. Jednak do powstania sherry najbardziej przyczynili się Maurowie, którzy przywieźli ze sobą metodę destylacji. Miejscowi winiarze odkryli, że dodanie czystego alkoholu do świeżo sfermentowanego wina sprawia, iż to ostatnie dłużej pozostaje dobre. W 1587 r. angielski pirat Francis Drake zaatakował Kadyks. Wśród jego łupów, które wywiózł na Wyspy Brytyjskie, znalazło się też 3 tys. beczek jerezu. Brytyjczycy oszaleli na punkcie andaluzyjskiego trunku (pijał go sam William Szekspir). Nazwali wino sherry i rozsławili na cały świat. Jerez ma wiele odmian, od wytrawnych po słodkie. Jego charakter zależy od szczepu winogron i rodzaju fermentacji. Za najlepsze uchodzi wyrafinowane sherry fino, bardzo wytrawne i jasne, o delikatnym smaku drożdży i migdałów.

 

Nieodłącznym składnikiem tutejszych dań jest wyśmienita lokalna oliwa. Tak jak w przypadku dobrego wina i przy niej stosuje się oznaczenia apelacji. Nazwy szczepów, z których została wyprodukowana konkretna oliwa, można przeczytać na etykiecie. Wśród nich są m.in. picual, verdial, picuda i hojiblanca. Hiszpania uchodzi za największego światowego producenta oraz eksportera oliwy z oliwek (rocznie wytwarza się jej obecnie ok. 1,6 mln t, a 320 tys. t sprzedaje za granicę). Większość płynnego złota (aktualnie mniej więcej 85 proc. – blisko 1,35 mln t rocznie) powstaje w Andaluzji. W samej tylko prowincji Jaén pola oliwne ciągną się po horyzont (znajduje się w niej ponad 590 tys. ha sadów oliwnych).

 

MIASTO CARMEN

Stolicą wspólnoty autonomicznej i niekwestionowaną królową regionu jest 700-tysięczna Sewilla. Jej symbol stanowi La Giralda, ok. 100-metrowa wieża należąca niegdyś do meczetu. Dziś przylega do Katedry Najświętszej Marii Panny (Catedral de Santa María), największego gotyckiego kościoła na świecie, kryjącego w swoim wnętrzu grób Krzysztofa Kolumba i wielki, złoty ołtarz (Retablo Mayor). Tuż obok znajduje się Alkazar (Real Alcázar de Sevilla). Misterne koronkowe zdobienia, wielobarwne azulejos (ceramiczne płytki) i piękne ogrody pałacu sprawiają, iż chce się w nim spędzić cały dzień. 

 

W mieście warto zajrzeć do Barrio de Santa Cruz, dawnej żydowskiej dzielnicy z urokliwymi, wąskimi uliczkami. Na zainteresowanie zasługuje także Dom Piłata (Casa de Pilatos). Ten pałac w andaluzyjskim stylu przyciąga jedną z największych kolekcji azulejos na świecie i zjawiskowymi wnętrzami. W okolicy Królewskiej Fabryki Tytoniu (Real Fábrica de Tabacos) Georges Bizet umieścił część akcji swojej opery Carmen. Scena śmierci pięknej Cyganki rozgrywa się z kolei w pobliżu areny walki byków (Plaza de Toros de la Real Maestranza de Caballería de Sevilla). Z Sewilli miał również pochodzić słynny uwodziciel Don Juan.

 

Fani amerykańskiego serialu fantasy Gra o tron powinni udać się na plac Hiszpanii (Plaza de España de Sevilla). Spodoba się on jednak nie tylko im. W sąsiadującym z placem historycznym Parku Maríi Luisy (Parque de María Luisa) zwiedzający mogą schronić się przed upałem.

Patio de las doncellas – przepięknie zdobiony dziedziniec będący sercem Alkazaru w Sewilli

©TURISMODESEVILLA

 

TWIERDZA MAURÓW

Położona u stóp pasma Sierra Nevada Grenada z majestatyczną Alhambrą zachwyca wspaniałymi widokami i wyjątkowymi zabytkami. Ściany, sklepienia i posadzki mauretańskiej czerwonej twierdzy pokrywają kunsztowne zdobienia. Barwne stiuki wyglądają jak delikatne koronki. Ceramiczne płytki układają się w zadziwiające wzory. Wchodzący w skład zespołu architektonicznego letni pałac z ogrodem Generalife przypomina miniaturowy raj. Żaden ze zwiedzających nie potrafi się oprzeć wielkiemu urokowi tego miejsca.

 

W Grenadzie koniecznie trzeba odwiedzić dawną arabską dzielnicę Albaicín (Albayzín) usytuowaną na wysokości 700–800 m n.p.m. Wciąż da się w niej wyczuć atmosferę z czasów panowania Maurów. Jeszcze wyżej na wzgórzu wznosi się stara cygańska dzielnica Sacromonte, gdzie niegdyś w jaskiniach mieszkały całe rodziny. Dziś wiele z nich zamieniono na małe muzea (na czele z Museo Cuevas del Sacromonte) i lokale, w których można zobaczyć pokazy flamenco.

 

W mieście warto złożyć wizytę także w imponującej Katedrze (Catedral de Granada). Jej ostateczny projekt pochodzi z 1528 r. i łączy w sobie gotyk izabeliński z elementami baroku, renesansu i charakterystycznego dla Hiszpanii stylu mudejar. Przy świątyni znajduje się Kaplica Królewska (Capilla Real de Granada) z grobami Królów Katolickich – Izabeli I Kastylijskiej i Ferdynanda II Aragońskiego.

 Prace nad budową alhambry zapoczątkował w 1238 r. Muhammad I, założyciel dynastii nasrydów

© PATROnATOPROVIncIALDETuRIsMODEgRAnADA

 

MIESZANKA KULTUROWA

Kordoba nazywana bywa miastem trzech kultur. Jej historia pokazuje, że odmienne kulturowo społeczności mogą egzystować obok siebie bez tworzenia konfliktów. To tutaj w czasach panowania muzułmanów mieszkali również chrześcijanie i żydzi. Każda z tych grup wyznawała swoje wartości i miała własne świątynie, a jednak ich przedstawiciele potrafili żyć w pokoju. Dzięki temu Kordoba rozwijała się najprężniej w całej Europie, powstawały w niej liczne szkoły publiczne, łaźnie czy biblioteki.

 

Symbolem i najważniejszym zabytkiem miasta jest Mezquita, czyli wielki meczet przekształcony w katedrę. Las kolumn w jej wnętrzu wywiera niezapomniane wrażenie. Przepięknie wygląda też zewnętrzny dziedziniec z drzewami pomarańczowymi. 

 

W Kordobie znajduje się wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO centrum historyczne należące do największych w Europie. W jego obrębie leży dawna żydowska dzielnica Judería. Koniecznie trzeba poświęcić kilka godzin na spacer jej uliczkami. W okolicy zwiedzających przyciąga także Alcázar de los Reyes Cristianos, czyli zespół fortyfikacji z cudownymi ogrodami, niegdyś twierdza królów chrześcijańskich i siedziba trybunału inkwizycji.

 

Ogromne wrażenie robi również rzymski most (puente romano de Córdoba) na słynnej rzece Gwadalkiwir. To ulubione miejsce na wieczorne spacery mieszkańców Kordoby. O zachodzie słońca można z niego podziwiać malowniczy widok na Mezquitę i okoliczne zabytkowe zabudowania.

 

PERŁY WYBRZEŻA

Oprócz trzech już wspomnianych niezmiernie atrakcyjnych miejscowości w Andaluzji mamy jeszcze wiele do zobaczenia. Nad Atlantykiem leży najstarszy stale zamieszkany ośrodek miejski w Europie Zachodniej – zjawiskowy Kadyks. Niemal z każdej strony jest on otoczony wodą. Ze względu na swoje położenie, charakterystyczny kształt obszaru, który zajmuje, i sposób, w jaki światła miasta odbijają się w wodach oceanu, zyskał sobie nazwę La Tacita de Plata, czyli Srebrna Filiżaneczka. Kadyks ma specyficzny charakter. Przypomina nieco kubańską Hawanę i to pewnie dlatego zastąpił ją w filmie Śmierć nadejdzie jutro o przygodach Jamesa Bonda, brytyjskiego agenta 007. Warto wybrać się tu w okolice Katedry św. Krzyża (Catedral de la Santa Cruz de Cádiz) i wieży Tavira (Torre Tavira), zobaczyć pozostałości teatru rzymskiego z I w. p.n.e. i przepiękny Park Genovés.

 

Malaga, rodzinne miasto Antonia Banderasa i Pabla Picassa, przyciąga fantastycznym klimatem, eleganckim nadmorskim deptakiem i radosną atmosferą. Nie brakuje w niej też wspaniałych zabytków. Koniecznie trzeba odwiedzić Muzeum Picassa (Museo Picasso Málaga). Na zainteresowanie zasługują zarówno dzieła artysty, jak i sam budynek placówki (Palacio de Buenavista z XVI stulecia, wzniesiony w stylu renesansowym). Na wzgórzu Gibralfaro wznosi się muzułmańska twierdza Alcazaba, a niedaleko niej, nieco wyżej, stoi Zamek Gibralfaro (Castillo de Gibralfaro). Rozpościerają się stąd zachwycające widoki na morze, port i całą okolicę. Poza tym na liście zwiedzania należy jeszcze uwzględnić renesansową Katedrę (Catedral de Málaga) i ruiny rzymskiego teatru z I w. p.n.e.

 

Nad 200-tysięczną Almeríą góruje ogromna, założona w drugiej połowie X stulecia Alcazaba. Duże wrażenie wywiera także tutejsza XVI-wieczna Katedra (Catedral de Almería) – pod względem architektonicznym przypomina bardziej fortecę niż świątynię. W tym mieście, podobnie jak w Grenadzie, do dziś w barach do napoju można dostać darmowe tapas. W Almeríi John Lennon napisał w 1966 r. piosenkę Strawberry Fields Forever. Dziś w muzeum kinematografii (Casa del Cine) zobaczymy pokój, w którym mieszkał, i wannę, w której podobno stworzył tekst utworu. 

 

Warto wybrać się również w okolice miasta. Na południowy wschód od niego leży jeden z najbardziej zjawiskowych parków w Hiszpanii – Parque Natural Cabo de Gata-Níjar. Na północ od Almeríi znajduje się z kolei pustynia Tabernas z pełnym atrakcji parkiem tematycznym Oasys MiniHollywood. W latach 60. i 70. XX w. kręcono na niej słynne spaghetti westerny. Swoje kariery rozpoczynali tu Clint Eastwood, Sergio Leone i Ennio Morricone. 

 

W Almeríi odbywają się też w połowie marca ważne targi turystyczno-gastronomiczne Almería de Muestra (www.almeriademuestra.com), które są doskonałą okazją do poszerzenia wiedzy na temat możliwości regionalnej turystyki i znakomitej kuchni tej części Hiszpanii. Każdego roku wydarzenie to przyciąga licznych wystawców zarówno z branży spożywczej, gastronomicznej, jak i turystycznej. Przedstawiciele ponad 50 europejskich firm przybywają na targi, aby poznać produkty i usługi oferowane przez lokalnych przedsiębiorców. Warto także podkreślić, że Almería może się poszczycić obecnie prestiżowym tytułem Hiszpańskiej Stolicy Gastronomii 2019 (Capital Española de la Gastronomía 2019). 

 Widok na Almeríę ze schodów wiodących do Alcazaby powstałej na górującym nad miastem wzgórzu

© ALMERÍATuRIsMO
 

URLOP DLA AKTYWNYCH

Ten południowy region Hiszpanii stanowi również idealne miejsce dla wszystkich miłośników aktywnego wypoczynku. Na zboczach pasma górskiego Sierra Nevada wytyczono fantastyczne trasy zjazdowe. Na amatorów białego szaleństwa czeka tutaj świetna baza noclegowa i pyszne jedzenie. Z kolei Wybrzeże Światła (Costa de la Luz) nad Oceanem Atlantyckim stanowi prawdziwy raj dla osób uprawiających sporty wodne i grających w golfa. 

 

W północnej części prowincji Kadyks znajduje się Vía Verde de la Sierra. To jedna z tras rowerowych (Vías Verdes), które powstały w Hiszpanii w 1993 r. w miejscu nieużywanych linii kolejowych. Zaliczana jest do najpiękniejszych w całej Europie. Jej długość wynosi 36 km. Trasa wiedzie wśród przepięknych krajobrazów Andaluzji. Można ją pokonać na rowerze, rolkach, hulajnodze, wózku inwalidzkim lub pieszo.

Osoby spragnione mocniejszych wrażeń i amatorzy wspinaczek górskich powinni wybrać się na wyprawę Ścieżką Króla (Caminito del Rey). Ten ekstremalny pieszy szlak poprowadzony w okolicy wąwozu El Chorro (La Garganta del Chorro, Desfiladero de los Gaitanes) jest usytuowany zaledwie godzinę drogi od Malagi (ok. 50 km od niej). Ciągnie się on wzdłuż skalnych ścian na wysokości ok. 100 m nad rzeką. Jeszcze do końca XX stulecia był uważany za jedną z najniebezpieczniejszych tego typu tras na świecie. Na szczęście przeszedł niedawno gruntowny remont. Trzeba jednak pamiętać, że to atrakcja tylko dla ludzi o mocnych nerwach.

Sam kanion El Chorro jest doskonałym miejscem na uprawianie kolarstwa górskiego i piesze wędrówki. Ma głębokość ponad 400 m i długość mniej więcej 3 km. Na jego dnie płynie szumiąca rzeka Guadalhorce. Skalne ściany wąwozu robią ogromne wrażenie. Spośród tutejszych malowniczych tras o różnej trudności każdy z pewnością wybierze taką, która będzie dopasowana do jego możliwości.

 

Artykuły wybrane losowo

W Andaluzji, gdzie zawsze świeci słońce

Monika Bień-Königsman

www.hiszpanskiesmaki.es

 

« Na południu Hiszpanii znajduje się miejsce niezwykłe. Jego historię opowiadają różne narody, a ich opowieści tworzą mieszankę barwną i fascynującą. Ta kraina kojarzy się ze światem z „Księgi tysiąca i jednej nocy”. Wpływy arabskie przyczyniły się tu do powstania zjawiskowej architektury i ciekawej kultury, w tym wyśmienitej kuchni. Nie można także zapominać o mieszkających w tym regionie ludziach, którzy przybyszy witają z uśmiechem na ustach. Ze względu na swój towarzyski charakter nie zamykają się w domach, ale wychodzą na ulice, do barów tapas i klubów z muzyką. Radością życia i ochotą do zabawy potrafią zarazić każdego. »

Więcej…

Wakacje w siodle

konie_w_wodzie.jpg

Rajd konny koło Pałacu i Folwarku Galiny

©PAŁAC I FOLWARK GALINY


DOROTA WAGA

 

Turystyka aktywna cieszy się wciąż niesłabnącą popularnością. Wydaje się, że im więcej godzin spędzamy przed ekranem komputera albo telewizora lub w fotelu samochodowym, tym częściej w czasie wolnym chcemy zażywać ruchu. Wybieramy się więc na wędrówki po górach, spływy kajakowe, rejsy po wodach śródlądowych, czy nawet morzach i oceanach, , a także szczególnie ostatnio modne rajdy rowerowe. Coraz szersze zainteresowanie budzą też wyprawy konne, które przebojem zdobywają sobie rzesze oddanych wielbicieli na całym świecie, również w Polsce.

Więcej…

Chile – kraina różnorodności

MAGDALENA BARTCZAK

 

<< Bezkresne pustynie, gigantyczne solniska, bujne lasy, potężne góry, ogromne wulkany i lodowce, rozległe winnice oraz wybrzeże ciągnące się przez kilka tysięcy kilometrów to tylko część atrakcji, które ma do zaoferowania Chile. Trudno się dziwić, że trafiło na sam szczyt listy krajów polecanych do zobaczenia w 2018 r. według słynnego wydawnictwa Lonely Planet. Swoimi niesamowitymi krajobrazami zachwyci nawet najbardziej doświadczonych i wymagających podróżników. >>

 

Pustynna Dolina Księżyca, 13 km na zachód od miasteczka San Pedro de Atacama

©BANCO DE IMÁGENES SERNATUR

 

Położone na zachodnich krańcach Ameryki Południowej Chile jest pod wieloma względami wyjątkowe. Szczególną uwagę zwraca już niezmiernie długim i wąskim kształtem swojego terytorium, które rozciąga się wzdłuż brzegu Pacyfiku. Wybrzeże kraju ma niemal 4,3 tys. km długości (z wszystkimi chilijskimi wyspami, w liczbie ok. 3 tys., aż ponad 6,4 tys. km), czyli mniej więcej tyle, ile wynosi odległość między Polską i Afryką Środkową. W najszerszym miejscu granicę wschodnią od zachodniej dzieli zaledwie 445 km (na wysokości Cieśniny Magellana), a w najwęższym – 90 km (między Punta Amolanas i Paso de la Casa de Piedra w regionie Coquimbo).

Znakiem charakterystycznym Chile jest też jego odizolowanie od reszty świata. Warunki geograficzne sprawiają, że wydaje się ono dość niedostępną krainą: od północy oddzieloną bezkresnymi pustynnymi przestrzeniami, a na południu zakończoną fiordami i lodowcami. Na wschodzie wznosi się najdłuższy system górski na ziemi (ciągnący się na odcinku aż 7 tys. km!) – Andy, wybrzeże na zachodzie oblewają z kolei wody Pacyfiku, największego oceanu naszego globu. To wszystko sprawia, że Chile często określa się mianem wyspy, a sami Chilijczycy nierzadko przyznają, że czują się zupełnie inni niż pozostali mieszkańcy kontynentu.

 

SKARBIEC ROZMAITOŚCI

Największy walor tego kraju stanowi jego różnorodność, przejawiająca się m.in. w urozmaiconych krajobrazach. W granicach Chile wyróżnia się wiele formacji roślinnych charakterystycznych dla konkretnych regionów, np. pustyń, terenów wysokogórskich, obszarów nizinnych, fiordów czy południowych wysp pokrytych wiecznym lodem. Znajdują się tu także różne strefy klimatyczne. Na północy panuje klimat zwrotnikowy wybitnie suchy, w środkowej części – podzwrotnikowy i umiarkowany, a na najdalszych krańcach – subpolarny. Poza tym choć znaczne różnice w poziomie życia mieszkańców są typową cechą wielu państw Ameryki Łacińskiej, to w Chile kontrast między światem nielicznych bogatych obywateli i codzienną rzeczywistością dużo większej społeczności ludzi biedniejszych wydał mi się wyjątkowo ogromny. Szczególnie wyraźnie tę sytuację daje się zaobserwować w stolicy, niemal 6,5-milionowym Santiago (Santiago de Chile).

        Sercem miasta jest Plaza Baquedano (dawniej Plaza Italia) z pomnikiem XIX-wiecznego generała Manuela Baquedano. Od placu odchodzi długa aleja nosząca imię Bernarda O’Higginsa (1778–1842), przywódcy powstania, w wyniku którego kraj w lutym 1818 r. uzyskał niepodległość od Hiszpanii. W okolicy mieści się Lastarria, dzielnica pełna uliczek, kawiarni, galerii i stoisk ulicznych, przyciągająca turystów piękną architekturą modernistyczną. Do rozpowszechnienia tego stylu w budownictwie w Chile przyczynił się m.in. Luciano Kulczewski (1896–1972), chilijski architekt o polskich korzeniach, który zaprojektował wiele domów w centrum stolicy, również w tym rejonie. Pod względem atmosfery i urody Lastarria konkuruje z położoną po drugiej stronie rzeki Mapocho dzielnicą Bellavista, wieczorami tętniącą życiem za sprawą licznych barów i restauracji. Leży ona u podnóży wznoszącego się nad miastem Wzgórza św. Krzysztofa (Cerro San Cristóbal), które Hiszpanie nazwali tak na cześć patrona podróżnych. Na liczącą 880 m n.p.m. górę można wejść pieszo albo wjechać samochodem, mikrobusem czy rowerem. Najwięcej wrażeń dostarcza jednak wjazd specjalną windą przypominającą stary tramwaj (funicular) bądź kolejką linową (teleférico).

        Dla odmiany serce najstarszej części stolicy stanowi Plaza de Armas, plac wytyczony przez Pedra de Gamboę (1512–1552) na rozkaz Pedra de Valdivii (1497–1553), hiszpańskiego konkwistadora, który w lutym 1541 r. założył miasto, nadając mu nazwę Santiago de la Nueva Extremadura. Przez wieki odbywały się tu parady wojskowe, procesje religijne, a nawet publiczne egzekucje. Dziś na placu kwitnie życie towarzyskie: znajdziemy na nim wiele kawiarni i barów szybkiej obsługi, w których warto spróbować m.in. chilijskiego hot doga completo italiano, składającego się z parówki z majonezem, keczupem i awokado i z tego względu przywodzącego na myśl układ kolorów na włoskiej fladze. Poza tym kilka razy w tygodniu organizuje się tutaj koncerty, a stojące wokół stoliki często są zajęte przez mężczyzn rozgrywających partie szachowe. Nad środkową częścią placu góruje pomnik Pedra de Valdivii na koniu, na zachodzie z kolei wznosi się monumentalna Katedra Metropolitalna (Catedral Metropolitana de Santiago), która dzisiejszy neoklasycystyczny wygląd otrzymała pod koniec XIX stulecia. Autorami jej ostatnich projektów byli włoscy architekci Joaquín Toesca (1745–1799) i Ignacio Cremonesi (1862–1937). Ten pierwszy zaprojektował również mieszczącą się niedaleko La Monedę (Palacio de La Moneda), budynek pałacu prezydenckiego o nazwie pochodzącej od znajdującej się tu wcześniej mennicy.

 

BURZLIWA HISTORIA

Palacio de La Moneda uległ zniszczeniu podczas wojskowego zamachu stanu z 11 września 1973 r., mającego na celu odsunięcie od władzy prezydenta Salvadora Allende (1908–1973). Większość gmachu została wówczas zbombardowana i ostrzelana, a prezydent popełnił samobójstwo. Do władzy doszła junta wojskowa z generałem Augustem Pinochetem (1915–2006) na czele, który przez kolejnych niemal 17 lat sprawował dyktatorskie rządy. Były one naznaczone brutalnym rozprawianiem się z przeciwnikami politycznymi i osobami wspierającymi Allende – wtrącano podejrzanych do więzień i torturowano ich, a także porywano, w wyniku czego ginęli bez śladu. Te czarne karty historii kraju prezentuje m.in. Muzeum Pamięci i Praw Człowieka (Museo de la Memoria y los Derechos Humanos), wprowadzające w czasy junty od pierwszych godzin przewrotu wojskowego po zorganizowany w październiku 1988 r. plebiscyt umożliwiający wybory i stopniowy powrót demokracji. Placówka znajduje się w gminie Quinta Normal w północno-zachodniej części Santiago, którą w większości wypełnia kolorowa zabudowa kolonialna (zwłaszcza tutejszą dzielnicę Yungay).

        Przeciwieństwem tych miejsc o typowo latynoamerykańskim stylu jest nowoczesna dzielnica El Golf w północno-wschodniej gminie Las Condes, stanowiąca centrum finansowe, handlowe i turystyczne, nieoficjalnie określana Sanhattanem. Jej najbardziej charakterystyczny obiekt to Gran Torre Santiago w kompleksie Costanera Center – najwyższy budynek Ameryki Łacińskiej, liczący 64 kondygnacje i mierzący 300 m wysokości, zaprojektowany przez argentyńskiego architekta Césara Pelliego, mającego w swoim dorobku np. Petronas Towers w Kuala Lumpur w Malezji i Carnegie Hall Tower w Nowym Jorku. Wieżowiec, podobnie jak zabudowa wielu chilijskich miast, jest odporny na wstrząsy, które zdarzają się w tym kraju niezwykle często. Właśnie w Chile zanotowano najsilniejsze pod względem magnitudy udokumentowane trzęsienie ziemi w historii – o sile 9,5 stopnia w skali Richtera. Nawiedziło ono w maju 1960 r. Valdivię i było tak potężne, że większość miasta uległa zniszczeniu, a w niektórych miejscach rozstąpiła się ziemia. Odtąd tutejsi architekci zaczęli projektować budynki odporniejsze na wstrząsy, znacznie wytrzymalsze niż w innych częściach świata. Stabilność ich konstrukcji potwierdzają m.in. efekty ostatniego potężnego trzęsienia o sile 8,8 stopnia w skali Richtera, które dotknęło kraj w lutym 2010 r. Pozostawiło ono po sobie mniej zniszczeń, niż początkowo oczekiwano, a strzelista Gran Torre Santiago, jak wspominają miejscowi, tylko nieznacznie tańczyła w powietrzu.

 

CHILIJSKIE SMAKI

Chilijczycy wydają się przyzwyczajeni zarówno do trzęsień ziemi, jak i wielu innych kataklizmów, a jednym z przejawów ich dystansu do tego typu wydarzeń jest m.in. fakt, że nazwę terremoto (czyli „trzęsienie ziemi”) nadali jednemu ze swoich tradycyjnych koktajli – mieszance słodkiego białego wina z lodami ananasowymi, gorzką wódką żołądkową typu fernet lub korzenno-ziołowym likierem amargo i grenadyną. Jeśli mowa o alkoholu, to warto wspomnieć, że do specjałów Chile należy właśnie wino, odznaczające się wysoką jakością i eksportowane na cały świat. Jak głosi legenda, jego produkcję zaczęli rozwijać już w latach 40. XVI w. hiszpańscy kolonizatorzy uprawiający tu winorośl wyhodowaną z pestek z rodzynek przywiezionych z ojczyzny. Na dobre jednak przemysł winiarski upowszechnił się w drugiej połowie XIX stulecia dzięki Francuzom, którzy sprowadzili na kontynent swoje szczepy. Z tego względu za jedne z najpopularniejszych i najsmaczniejszych gatunków chilijskiego wina uchodzą te wytwarzane z odmian cabernet sauvignon, merlot, sauvignon blanc oraz carménère (wprowadzonych do plantacji przez przybyszów z regionu Bordeaux). Co najważniejsze, francuskie szczepy trafiły w Chile na bardzo żyzne gleby. Dolina Środkowochilijska (Valle Central) charakteryzuje się idealnymi do uprawy winogron ziemiami i przyjaznym śródziemnomorskim klimatem. Można się o tym przekonać podczas odwiedzin w licznych winnicach położonych w okolicy stolicy, np. w założonej w 1883 r., słynnej Concha y Toro w Pirque (ponad 20 km od centrum Santiago) – to największy producent i eksporter wina nie tylko w kraju, ale i całej Ameryce Łacińskiej. Jeszcze bardziej malowniczo prezentują się winnice w dolinie Colchagua i Casablanca. Warto do nich zajrzeć nie tylko wtedy, gdy chcemy wybrać się na degustację lub planujemy zakupy szlachetnych trunków, lecz również w przypadku wyprawy na wybrzeże – wiele z nich leży po drodze z Santiago nad ocean.

 

W PORCIE

Miastem, którego nie można ominąć w trakcie pobytu nad Oceanem Spokojnym, jest portowe Valparaíso, położone malowniczo na kilkudziesięciu wzgórzach. W czasach swojej świetności było jednym z największych portów Ameryki Południowej i ze względu na bogactwo i urodę nosiło dumne miano Perły Pacyfiku. Choć dziś okres bycia gospodarczą potęgą ma już za sobą, to wciąż cieszy się opinią najbarwniejszego, najpiękniejszego i najciekawszego miasta w Chile. Zanurzone w dekadenckiej atmosferze Valpo, jak czule mówią o nim Chilijczycy, znane jest z tego, że oddycha sztuką i przyciąga artystów z całego świata. Pomieszkiwał w nim m.in. słynny chilijski poeta i noblista Pablo Neruda (1904–1973). W należącym do niego domu na wzgórzu Florida – La Sebastianie – mieści się obecnie jego muzeum. Właśnie w Valparaíso znajduje się też najsłynniejsza w kraju akademia sztuk pięknych – Instituto de Arte de la Pontificia Universidad Católica (PUCV), której studenci i absolwenci od lat ozdabiają pracami tutejszą XIX- i XX-wieczną zabudowę. W 1992 r. powstało oficjalnie nietypowe Muzeum pod Gołym Niebem (Museo a Cielo Abierto de Valparaíso). Jego początki sięgają jednak tak naprawdę 1969 r. W trakcie spaceru stromymi uliczkami biegnącymi po zboczach wzgórza Bellavista można oglądać 20 ogromnych, barwnych murali. To bezpłatne muzeum stało się wizytówką nie tylko Valparaíso, ale również całego Chile i rozkochanej w sztuce ulicznej Ameryki Południowej.

        Oprócz tego w mieście, szczególnie w jego portowej części, znajdziemy wiele świetnych restauracji, w których podaje się dania chilijskiej kuchni, słynącej ze znakomitych owoców morza i ryb, m.in. miecznika, tuńczyka, dorsza, soli, morszczuka, węgorza i wysokiej jakości łososia. Jedną z tradycyjnych potraw kraju jest paila marina, czyli zupa przygotowywana na bazie ryb i owoców morza, z odrobiną białego wina. Inną popularną zupę stanowi cazuela,przyrządzana z rosołu gotowanego na mięsie, z dodatkiem ziemniaków, dyni, kukurydzy i papryki. Do typowych chilijskich dań należy także pastel de choclo – „ciasto z kukurydzy” i mielonego mięsa, przełożonego jajkami i oliwkami. Popularnością cieszą się też inne potrawy mięsne, przygotowywane głównie z wołowiny, a prawdziwą świętością i sportem narodowym jest w Chile asado, czyli grill, który organizuje się przy każdej możliwej okazji i o każdej porze dnia lub nocy.

Wycieczki łodziami po jeziorze San Rafael wyruszają z Puerto Chacabuco i Puerto Montt

©BANCO DE IMÁGENES SERNATUR

 

WYSPA NA OCEANIE

Podróżników może zdziwić, że w tym samym regionie administracyjnym kraju co portowe Valparaíso leży oddalona tysiące kilometrów od chilijskiego wybrzeża Wyspa Wielkanocna (Isla de Pascua). Pod względem geograficznym jest ona częścią Polinezji. Uchodzi za jedną z najbardziej intrygujących wysp na świecie. Holenderski admirał Jacob Roggeveen (1659–1729) odkrył ją dla Europejczyków 5 kwietnia 1722 r., na który to dzień przypadała Niedziela Wielkanocna – stąd właśnie pochodzenie jej nazwy. Mieszkający na niej Polinezyjczycy określali ją z kolei mianem Te Pito o te Henua, co w ich języku oznacza Pępek Świata. Co ciekawe, uważana dzisiaj za tradycyjną, nazwa Rapa Nui, czyli „Wielka Rapa”, pojawiła się dopiero w XIX stuleciu. Nadali ją najprawdopodobniej żeglarze z Tahiti, którzy odwiedzali wówczas Wyspę Wielkanocną, i nawiązuje ona do podobnej wyspy Rapa (należącej obecnie do Polinezji Francuskiej), znanej także jako Rapa Iti („Mała Rapa”). Jeśli będziemy mieli okazję tu dotrzeć z kontynentalnej części Chile (najpopularniejszym sposobem dostania się w to miejsce jest bezpośredni, mniej więcej pięciogodzinny lot z Santiago do miasteczka Hanga Roa, pełniącego funkcję stolicy), szybko zdamy sobie sprawę z niesamowitego położenia tego malowniczego skrawka lądu. Niewielka wulkaniczna Isla de Pascua, o powierzchni 163,6 km² i liczbie mieszkańców wynoszącej ponad 7,7 tys. ludzi, wydaje się ginąć wśród bezkresnego błękitu Oceanu Spokojnego. Wygląda, jakby była zawieszona w środku ogromnej pustki. Najbliższa zamieszkana polinezyjska wyspa – Pitcairn – leży ok. 2 tys. km na zachód stąd. Wybrzeże Ameryki Południowej znajduje się z kolei ponad 3,5 tys. km od Rapa Nui. Jeszcze mniej więcej 50 lat temu można było się tutaj dostać tylko statkiem zaopatrzeniowym, który kursował kilka razy w roku.

        Mimo swojej niedostępności tropikalna Wyspa Wielkanocna przez wieki budziła zainteresowanie za sprawą charakterystycznych posagów moai, wykonanych ze skał wulkanicznych. Do dziś istnieje wiele hipotez dotyczących okoliczności ich powstania. Według jednych teorii figury zostały wyrzeźbione między IX i XVI w. przez polinezyjskich osadników, zgodnie z innymi wyjaśnieniami nieco wcześniej wykonali je przybysze z Ameryki Południowej. W ustaleniu faktów nie pomaga brak historycznych zapisków na temat wyspy. Jedno jest pewne, tajemnicze moai, prawdopodobnie symbolizujące bogów lub zmarłych wodzów, do dziś robią niesamowite wrażenie. Szczególnie o zachodzie słońca, gdy mienią się kolorami na tle purpurowego nieba i powoli znikają w ciemności. Wtedy wyspiarze wolą się do nich nie zbliżać, bo uważają, że posągi są zamieszkane przez duchy i związane z najbardziej mrocznymi sekretami tej magicznej wyspy, położonej w sercu niezmierzonych oceanicznych przestworzy.

 

Wyspa Wielkanocna słynie z tajemniczych posągów moai z tufu wulkanicznego

©BANCO DE IMÁGENES SERNATUR

 

GWIAZDY PÓŁNOCY

W Chile, zarówno na wyspach, jak i w jego kontynentalnej części, zachwyt wśród turystów budzi przede wszystkim przyroda – dzika i często zupełnie inna od tej, która otacza nas w Europie. Ogromne wrażenie wywierają m.in. pustynne, rozgrzane promieniami palącego słońca i niemal pozbawione śladów ingerencji człowieka przestrzenie na dalekiej północy, znanej jako Wielka Północ (Norte Grande). Znajduje się tu kilka przepięknych parków narodowych, np. graniczący z Boliwią Park Narodowy Lauca, należący do najwyżej położonych na świecie (niektóre miejsca leżą nawet na ponad 6300 m n.p.m.), w którym można podziwiać ośnieżone szczyty wulkanów oraz liczne jeziora i laguny.

        Największą i najchętniej odwiedzaną przez turystów atrakcję północy stanowi rozległa pustynia Atakama, uważana za jeden z najsuchszych obszarów na ziemi. Co ciekawe, w związku z niespodziewanymi opadami deszczu wywołanymi zjawiskiem El Niño tutejsze pustynne tereny w ciągu ostatnich paru lat kilka razy zakwitły, pokrywając się kolorowym dywanem kwiatów. Na zwiedzanie najlepiej przeznaczyć co najmniej dwa lub trzy dni. Polecam zatrzymać się w miasteczku San Pedro de Atacama, gdzie warto zajrzeć do muzeum archeologicznego (Museo Arqueológico R.P. Gustavo Le Paige) i XVIII-wiecznego kościoła zbudowanego z suszonej cegły (Iglesia de San Pedro). Sama miejscowość stanowi świetną bazę wypadową do największych okolicznych atrakcji, m.in. pola gejzerów El Tatio, Doliny Księżyca (Valle de la Luna), pełnej wydm i niezwykłych formacji skalnych wyrzeźbionych przez procesy erozji, i na solnisko Salar de Atacama, z którego rozciąga się widok na majestatyczny Licancabur (5920 m n.p.m.), należący do najwyższych wygasłych wulkanów w Andach.

        Charakterystyczną cechą północy są nie tylko księżycowe pejzaże, ale też ogromna liczba kopalń, głównie miedzi, najważniejszego produktu eksportowego kraju. W historii tutejszego górnictwa znajdziemy także polski akcent: jednym z jego najważniejszych patronów jest naukowiec i inżynier Ignacy Domeyko (1802–1889), który przez lata prowadził badania w tym rejonie i zasłużył się dla rozwoju chilijskiej geologii i mineralogii. Aby uczcić pamięć o polskim emigrancie, nazwano jego nazwiskiem m.in. jedno z pasm górskich w Andach (Cordillera Domeyko), miejscowość w regionie Atakama i planetoidę. A skoro mowa o kosmicznych odkryciach, to nie sposób nie wspomnieć o tym, że na północy Chile znajduje się również duża liczba obserwatoriów astronomicznych, niektóre z nich są otwarte dla zwiedzających. Zapewne istnieje niewiele takich miejsc na świecie, gdzie kosmos wydaje się tak bliski i dostępny, a niebo jest równie gęsto zapełnione gwiazdami. Jeśli jednak ktoś nie ma czasu wybrać się na daleką północ, powinien pojechać na wycieczkę do magicznej doliny Elqui (w regionie Coquimbo), leżącej na tzw. Małej Północy (Norte Chico), pokrytej plantacjami owoców i naznaczonej sennymi, andyjskimi miasteczkami. Warto zatrzymać się tu w Pisco Elqui, które słynie m.in. z licznych wytwórni chilijskiego pisco (pisco chileno), czyli ulubionego alkoholu Chilijczyków, przypominającego brandy i uzyskiwanego ze sfermentowanych białych winogron. Jest ono produkowane w całym tym regionie, a to ze względu na sprzyjające warunki do uprawy winorośli. Co ciekawe, także Peruwiańczycy uznają pisco za swój trunek narodowy i od lat toczą z sąsiadami burzliwe spory o to, kto ma większe prawo do szczycenia się nim.

 

MAGIA POŁUDNIA

Jeśli nieco znuży nas gorący klimat północy i zatęsknimy za innymi krajobrazami, powinniśmy wybrać się na południe, np. do regionu Jezior (Los Lagos), gdzie zaczyna się Patagonia. Jednym z jego najpiękniejszych zakątków jest Puerto Varas, malowniczo położone nad jeziorem Llanquihue i przypominające miasta Szwajcarii czy Bawarii. Największe wrażenie wywiera tu widok na okoliczne wulkany: Osorno (2652 m n.p.m.) i Calbuco (2003 m n.p.m.), majestatycznie wznoszące się nad taflą wody.

        Kolejną atrakcję regionu, której nie można przegapić, stanowi wyspa Chiloé (Isla Grande de Chiloé) z lasami, latarniami morskimi oraz urokliwymi rybackimi wioskami i miasteczkami. Charakteryzuje się nieco tajemniczą atmosferą i własnym folklorem, mitami i tradycjami. Do dań miejscowej kuchni należy curanto, składające się z owoców morza, mięsa wieprzowego, kurczaka, kiełbasy, ziemniaków i warzyw. Według lokalnych przepisów powinno być gotowane w dziurze wykopanej w ziemi, na rozgrzanych kamieniach, co dodaje mu smaku. Na zachodzie wyspy znajduje się Park Narodowy Chiloé, pełen pięknych plaż, wydm, pradawnych lasów waldiwijskich i bagien. Z zachodnich wybrzeży w letnich miesiącach i przy lepszej widoczności można dostrzec pływające w oceanie delfiny czarnogłowe (toniny) i wieloryby (płetwale błękitne, walenie południowe). Trzeba jednak pamiętać, że przez większość roku na Chiloé jest pochmurno i sami jej mieszkańcy przyznają, że czasem deszcz pada tutaj niemal bez ustanku przez kilka tygodni bądź nawet miesięcy.

        Równie deszczowa i kapryśna pogoda panuje w regionie Araukania (La Araucanía), gdzie warto odwiedzić m.in. miasto Pucón, położone malowniczo nad jeziorem Villarrica. Nazwa tego ostatniego pochodzi od pobliskiego wulkanu (Volcán Villarrica – 2847 m n.p.m.), uważanego za jeden z najaktywniejszych nie tylko w Chile, ale i całej Ameryce Południowej – jego ostatnia erupcja, poprzedzona wstrząsami sejsmicznymi, miała miejsce w marcu 2015 r. Innym wulkanem, który stosunkowo niedawno dał o sobie znać, jest Chaitén (1122 m n.p.m.), znajdujący się ok. 260 km na południe od Puerto Varas. Po ponad 9 tys. lat uśpienia w maju 2008 r. wybuchł i zalał lawą leżące poniżej miasteczko o tej samej nazwie. Jego mieszkańców na szczęście w porę udało się ewakuować, ale Chaitén, wcześniej pełne życia i przyciągające turystów, zostało niemal całkowicie zniszczone.

 

KONIEC ŚWIATA

Jeszcze dalej na południe rozciąga się Aisén (Región de Aysén del General Carlos Ibáñez del Campo), najmniej zaludniony region w całym Chile (jedynie niewiele ponad 100 tys. mieszkańców). Tutejsza stolica – Coyhaique – to jedno z najpiękniej położonych, ale i też najbardziej odizolowanych miast w kraju. Stanowi ono znakomitą bazę wypadową m.in. do dziewiczego Rezerwatu Narodowego Cerro Castillo i Parku Narodowego Laguna San Rafael z ogromnym lodowcem San Rafael, zajmującym obszar ok. 760 km². Za atrakcję okolicy uchodzą również tzw. Marmurowe Jaskinie (Santuario de la Naturaleza Capilla de Mármol), uformowane w czystym marmurze i zatopione w wodach turkusowego jeziora General Carrera, największego w Patagonii (1850 km² powierzchni, w tym 978,12 km² na terytorium Chile, a reszta w Argentynie).

        Z kolei najgłębszym patagońskim akwenem (aż 836 m!) jest także niezmiernie rozległe jezioro O’Higgins (San Martín w Argentynie), mające w sumie 1013 km², leżące też na terenie Aisén (Aysén), który graniczy z wysuniętym najbardziej na południe regionem kraju, zwanym Magallanes i Chilijska Antarktyka (Región de Magallanes y de la Antártica Chilena). Znajduje się w nim najważniejsza przyrodnicza atrakcja chilijskiej Patagonii – Park Narodowy Torres del Paine. Wytyczono tu ponad 250 km przepięknych tras, wiodących raz przez zielone i soczyste lasy, łąki i pastwiska, innym razem po górskich zboczach. Pełen ośnieżonych szczytów, lodowców, turkusowych jezior i spektakularnych wodospadów park wydaje się baśniową krainą i od kwietnia 1978 r. figuruje na liście rezerwatów biosfery UNESCO. Najlepszą bazę wypadową w okolicy stanowi Puerto Natales, turystyczne miasteczko położone blisko 250 km na północny zachód od Punta Arenas (stolicy regionu Magallanes i Chilijska Antarktyka), uważanego za jedno z najpiękniejszych miast Chile, a kiedyś należącego do najbogatszych i najbardziej kosmopolitycznych ośrodków Ameryki Południowej – aż do otwarcia Kanału Panamskiego w sierpniu 1914 r. zaliczało się do najważniejszych portów na kontynencie i najruchliwszych na kuli ziemskiej. Dziś nadal pobrzmiewają w nim echa dawnego bogactwa i świetności, o których przypominają m.in. okazałe pałace oraz historyczny cmentarz ze śnieżnobiałymi grobowcami i równo przystrzyżonymi cyprysami.

        Oddychające przeszłością Punta Arenas leży nad Cieśniną Magellana, oddzielającą kontynentalną część Ameryki Południowej, Wyspy Królowej Adelajdy i wyspę Riesco od archipelagu Ziemia Ognista (Tierra del Fuego). Odkryta w 1520 r. przez słynnego portugalskiego podróżnika cieśnina łączy Ocean Atlantycki ze Spokojnym. Ze względu na silne wiatry i prądy morskie w tej okolicy, a także podwodne skały stanowi ogromne wyzwanie dla żeglarzy. Dalekie południe Chile zdaje się przypominać piękną, lecz niegościnną krainę, pełną lodowców, fiordów i niezamieszkanych, poszarpanych falami wysepek. Na jednej z nich leży skalisty przylądek Horn (Cabo de Hornos), uważany tradycyjnie za najdalej na południe wysunięty punkt Ameryki Południowej (w rzeczywistości jest nim wysepka Águila w archipelagu Diego Ramírez). Od tego miejsca pochodzi nazwa Parku Narodowego Przylądka Horn – jednego z najbardziej dziewiczych i niedostępnych na kuli ziemskiej. Można się do niego dostać statkami wojskowymi lub handlowymi, które pływają z chilijskich portów do Europy, Afryki bądź na Antarktydę. Wiele rejsów na tę ostatnią odbywa się z ponad 2-tysięcznego Puerto Williams, wysuniętego najdalej na południe miasteczka na świecie. Powstało ono w latach 50. XX w. jako baza wojskowa i znajduje się na wyspie Navarino, ok. 300 km w linii prostej na południowy wschód od Punta Arenas. Pogoda jest tutaj kapryśna, a życie płynie spokojnie. Na Puerto Williams składa się zaledwie parę ulic, działa w nim kilka sklepów, restauracji, pensjonatów i hosteli, muzeum antropologiczne (Museo Antropológico Martín Gusinde), niewielkie lotnisko, port, baza chilijskiej marynarki wojennej, szpital, kościół katolicki, bank i jeden bankomat. W dzień wypełniają je odgłosy polarnego wiatru, rześkie, mroźne powietrze i nawoływania rybaków wyruszających na połów. Właśnie tu, na najdalszych krańcach cywilizacji, wydaje się mieścić finis terrae, czyli koniec świata, wietrzny i pełen mrocznego uroku, podobnie jak całe Chile odosobniony, dziewiczy i zachwycający wielką siłą i pięknem nieujarzmionej natury.

 

Masyw Torres del Paine składa się z trzech wysokich, granitowych iglic (wież)

©BANCO DE IMÁGENES SERNATUR

 

Wydanie Lato 2018