TOMASZ ŁUKASZEWICZ

<< Na tegorocznych XXII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi słoweńscy sportowcy prezentowali się w strojach z elementami koloru zielonego. Podobnie było 2 lata wcześniej podczas letniej olimpiady w Londynie. I mimo iż nie ma tej zieleni na fladze Słowenii, każdy, kto choć raz zawitał w jej gościnne progi, wie, co zainspirowało projektantów… >>

 

I feel sLOVEnia to oficjalne hasło promocyjne tego malutkiego kraju wciśniętego między Włochy, Austrię, Węgry i Chorwację. Niemal 66 proc. jego powierzchni zajmują lasy, a 37 proc. jego obszaru (354 jednostki, w tym jeden park narodowy) znajduje się pod ochroną w ramach programu Natura 2000. Słoweńcy cenią sobie bardzo aktywny styl życia, do którego zachęcają odwiedzających ich turystów. Warunki w Słowenii zdecydowanie sprzyjają tego rodzaju odpoczynkowi, a to ze względu na ok. 10 tys. km szlaków turystycznych, ponad 80 stoków narciarskich, rzeki dostarczające wspaniałych wrażeń, źródła termalne i morze. Wszystko to w państwie, którego terytorium (ok. 20 tys. km²) można porównać do średniej wielkości polskiego województwa. Przejazd samochodem od podnóży Alp nad wybrzeże adriatyckie nie zajmie więcej niż 2–3 godz. Po drodze spotkamy wiele pięknych i zabytkowych miast i miasteczek, z niepowtarzalną Lublaną na czele. Polacy niesłusznie postrzegają ten kraj jako tranzytowy w trakcie podróży na południe, na plaże Dalmacji. Warto zatrzymać się w nim na dłużej, bo ma mnóstwo do zaoferowania. – Słowenia jest dla mnie kwintesencją Europy Środkowej. Jest w niej wszystko, co w Europie Środkowej kocham, czyli krajobrazy całkowicie madziarskie, płaska puszta, pusta – mówiąc poprawnie po węgiersku, wspaniałe góry, krajobrazy alpejskie, Śródziemnomorze. To jest właśnie wszystko to, co kocha Claudio Magris, a za nim ja – powiedział przed kilku laty Robert Makłowicz podczas promocji słoweńskiej kuchni w Gdańsku. Nic dodać, nic ująć.
Od wieków krzyżowały się w tym miejscu szlaki wiodące z zachodu na wschód oraz z północy na południe. Mieszankę wpływów włoskich, niemieckich (Habsburgowie), węgierskich i południowosłowiańskich zaobserwujemy dziś w lokalnej architekturze i kulturze oraz kulinariach i obyczajowości Słoweńców. Chociaż funkcję języka urzędowego pełni w państwie słoweński, wyróżnia się w nim też obszary dwujęzyczne: Primorska (z drugim językiem urzędowym – włoskim) oraz Prekmurje (z drugim językiem urzędowym – węgierskim). W Styrii i Karyntii można poczuć się niemal jak w Austrii, na południu zaś usłyszymy dialekty przypominające chorwacki. W samym centrum Słowenii leży jej stolica – Lublana (z populacją ponad 280 tys. mieszkańców), świętująca w tym roku 2000 urodziny rzymskiej osady Emony, na której powstała. Oprócz niej na zainteresowanie zasługują również m.in. Maribor – Europejska Stolica Kultury 2012 (wraz z portugalskim Guimarães), Koper – największy słoweński port, Piran – adriatycka perła kraju, Postojna – szczycąca się pobliskim słynnym średniowiecznym zamkiem wmurowanym w skały (Predjamski grad) oraz potężną jaskinią (Postojnska jama), Bled (Blejsko jezero) i Bohinj (Bohinjsko jezero) – niezmiernie malownicze górskie miejscowości z uroczymi jeziorami, Planica – goszcząca co roku finał Pucharu Świata w skokach narciarskich, a także zabytkowe Kranj i Celje. Warto zaznaczyć, że drugie co do wielkości miasto Słowenii, Maribor, zamieszkuje jedynie 95 tys. ludzi. Jednak to właśnie specyficzna tutejsza skala stanowi o uroku tej pięknej krainy.

 

LUBLANA – „MAŁY WIEDEŃ”
Słoweńska stolica ze względu na swoją architekturę, parki i atmosferę w niej panującą nazywana bywa „małym Wiedniem”. Ten niepowtarzalny klimat odczujemy zwłaszcza na nabrzeżach rzeki Lublanicy, które spinają urokliwe mosty: główny tzw. Potrójny Most – Tromostovje, łączący plac France Prešerena – Prešernov trg (upamiętniający słoweńskiego poetę romantycznego, autora hymnu państwowego Zdravljica) z rynkiem, Smoczy – Zmajski, strzeżony przez rzeźby zielonych smoków – symbol Lublany, czy też najmłodszy Rzeźników – Mesarski, na którym stoją brązowe statuy postaci z mitologii greckiej i judeochrześcijańskiej.

FOT. SLOVENIA.INFO/TOMO JESENIČNIK

Stolica Słowenii leży u stóp średniowiecznego Zamku Lublańskiego

 

Tutejsze kawiarenki, bary i restauracje tętnią życiem do późnej nocy. Nad wszystkim góruje Ljubljanski grad (Zamek Lublański). Na jego dziedzińcu odbywają się koncerty muzyki kameralnej, plenerowe pokazy filmowe, wystawy i kongresy. To jeden z najlepszych punktów widokowych do podziwiania wspaniałej panoramy miasta. Drugim jest niegdyś najwyższy lublański budynek, 70-metrowy Nebotičnik („Drapacz Chmur”). Z kawiarni na jego tarasie dostrzeżemy nawet szczyty Alp. W samym centrum stolicy znajduje się ogromna przestrzeń rekreacyjna – Park Tivoli z alejkami, fontannami i zamkiem (Grad Tivoli). Wielbiciele architektury z przyjemnością wybiorą się natomiast na spacer śladami dzieł architekta Jože Plečnika (1872–1957), który zaprojektował wiele tutejszych budowli wzniesionych na początku XX w. w stylu wiedeńskiej secesji. Do obiektów jego autorstwa należą wspomniany już Potrójny Most, a także m.in. gmach Biblioteki Narodowej i Uniwersyteckiej, Scena Letnia Križanke, Centralny Cmentarz Žale czy zabudowania rynku. Warto wspomnieć, że Plečnik tworzył też w Wiedniu, Belgradzie oraz Pradze (Hradczany).
Odwiedzający miasto mogą wziąć udział w licznych cyklicznych wydarzeniach organizowanych w plenerze, takich jak Junij v Ljubljani („Czerwiec w Lublanie”), Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych Ana Desetnica, Międzynarodowy Letni Festiwal Trnfest, Emonska promenada („Promenada Emony”), Srednjeveški dnevi („Dni Średniowiecza”), Lublański Międzynarodowy Festiwal Filmowy LIFFe lub Noči v Stari Ljubljani („Noce na Lublańskim Starym Mieście”). W grudniu odbywa się tutaj coroczny jarmark świąteczny oraz seria imprez pod nazwą „Grudzień w Lublanie”. Scena Letnia Križanke każdego roku gości Lublański Festiwal Jazzowy. Wielbicielom muzyki alternatywnej z pewnością spodoba się Avtonomni kulturni center Metelkova mesto, czyli Autonomiczne centrum kultury Metelkova (założone w poaustriackich koszarach), z pubami i klubami otwartymi do późnej nocy. Także w tym rejonie w dawnym budynku wojskowego więzienia działa Hostel Celica z kratami zamiast drzwi. Nocleg w celi to nie lada przeżycie! Ogromną zaletę stolicy stanowi również jej położenie w samym sercu Słowenii, dzięki któremu doskonale nadaje się na bazę wypadową do wycieczek do pozostałych zakątków kraju.

 

MARIBOR – STOLICA KULTURY
Największy ośrodek słoweńskiej Styrii (Štajerska) upodobali sobie szczególnie studenci. Maribor konkuruje z Lublaną w różnych dziedzinach, także na polu kultury. To właśnie on miał zaszczyt nosić tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2012 r. Co roku na przełomie czerwca i lipca organizuje się tu największą muzyczną imprezę pod gołym niebem w Słowenii – Festival Lent. Amatorzy sportów zimowych i aktywnego wypoczynku chętnie wybiorą się na pewno w okolice pobliskiego łańcucha górskiego Pohorje, gdzie rozgrywają się zawody Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim kobiet w slalomie i slalomie gigancie zwane Zlata lisica (Złoty lis). Za ciekawostkę turystyczną uchodzi też najstarsza winorośl na świecie, licząca ok. 440 lat Stara trta rosnąca przy domu na ulicy Vojašniškiej. Wśród mariborskich zabytków wzrok przyciągają zwłaszcza franciszkańska Bazylika Matki Boskiej Miłosiernej, Katedra św. Jana Chrzciciela czy budynek Uniwersytetu, a także Lent – historyczna dzielnica położona nad rzeką Drawą wraz ze zbudowanym na początku XX w. Starym Mostem. Podczas pobytu w mieście warto wspiąć się na wzgórze Kalvarija (375 m n.p.m.), skąd rozpościera się rozległy widok ze Stadionem Ljudski vrt na pierwszym planie.
30 km od Mariboru znajduje się urokliwy Ptuj. Co roku odbywa się w nim ludowy pochód karnawałowy Kurentovanje, w trakcie którego Kurent – stwór o owczym futrze, przepasany dzwonkami i ozdobiony kolorowymi wstążkami, odpędza zimę. Kto trafi tu poza karnawałem, też z pewnością będzie zadowolony. Zabytkowe centrum historyczne wręcz zaprasza do tego, aby odpocząć w jego leniwej atmosferze starego miasteczka, a ptujski zamek (Grad Ptuj) to świetne miejsce do podziwiania przepięknej okolicy z góry.

 

NAD ADRIATYKIEM
Słoweńskie wybrzeże liczy nieco ponad 46 km długości. Choć wydaje się to niewiele w porównaniu z adriatyckimi brzegami Chorwacji, ta część półwyspu Istria posiada wszelkie cechy regionu idealnego do wakacyjnego wypoczynku. Na tym dwujęzycznym obszarze znaczącą mniejszością są Włosi. Rolę stolicy odgrywa portowy ośrodek Koper (wł. Capodistria) z zabytkowym Starym Miastem i wieżą widokową. Jednak za prawdziwą perłę tej części Słowenii uważa się miasteczko Piran. Swoją zabudową przypomina nieco Wenecję. Na centralnym pirańskim placu Giuseppe Tartiniego (Tartinijev trg), wyłożonym wypolerowanymi marmurowymi płytami, stoi pomnik tego XVIII-wiecznego włoskiego kompozytora i skrzypka. Podczas długich letnich wieczorów miejscowa młodzież ugania się tutaj za piłką, a turyści wypoczywają na ławeczkach po trudach upalnego dnia. Nad miejscowością góruje Kościół św. Jerzego z charakterystyczną wieżą. Najdalej wysunięty na zachód punkt Piranu stanowi latarnia morska, zbudowana na cyplu, gdzie starożytni palili ogniska, aby wskazać drogę statkom płynącym w kierunku Triestu. Do najciekawszych obiektów należy XV-wieczny dom Benečanka – Wenecjanka, doskonały przykład architektury wenecko-gotyckiej. Na parterze mieści się mały sklepik Piranske Soline, w którym kupimy m.in. czekoladę nadziewaną… solą morską. Z portu wyruszają statki na wycieczki po Zatoce Pirańskiej (można dopłynąć do pobliskiej osady Sečovlje i zwiedzić muzeum saliny). Poza tym w Piranie działają też centra nurkowe. Usatysfakcjonowani powinni poczuć się w tym miasteczku także miłośnicy kuchni śródziemnomorskiej. Grillowane kalmary z oliwą i czosnkiem, podane ze świeżym pieczywem i popite szprycerem (białe wino z wodą gazowaną), smakują nad Adriatykiem niepowtarzalnie. Na deser koniecznie trzeba skusić się na lody, polecam te u Albańczyków na Prešernovym nabrežju. Kilka kilometrów na południe od Piranu leży Portorož, „słoweński Sopot”, pełen luksusowych hoteli, kasyn, dyskotek, wyśmienitych kawiarni i restauracji oraz centrów spa & wellness, w połowie drogi do Kopru zaś – Izola, której uliczki bywają tak wąskie, że przeciwległe domy dzieli odległość rozpiętości ludzkich ramion.

Portowe miasto Koper na półwyspie Istria nad Adriatykiem


Jadąc na wybrzeże z Lublany, obowiązkowo musimy zajrzeć na dłużej do kilku miejscowości. Pierwszą z nich jest Postojna. Jedna z jej niepowtarzalnych atrakcji to Predjamski grad (Zamek Predjamski) w pobliskiej wsi Predjama, częściowo wykuty w skale. Jego historia sięga czasów średniowiecza. W XV w. mieszkał w nim legendarny rycerz rozbójnik Erazm Lueger (Luegger), słoweński Janosik lub Robin Hood, który poparł króla Węgier Macieja Korwina w jego konflikcie z cesarzem Fryderykiem III Habsburgiem, czym ściągnął sobie na głowę wojska cesarskie. Zamek długo opierał się oblężeniu, ponieważ wydrążonymi wewnątrz góry przejściami dostarczano załodze żywność i wodę. Dzielny obrońca został – niestety – zdradzony przez sługę i zginął od kuli armatniej w chwili, gdy przebywał w wychodku. 10 km od skalnej twierdzy znajduje się słynna Postojnska jama (Jaskinia Postojna) z siecią podziemnych korytarzy i sal liczącą ponad 20 km. Otwarto ją dla zwiedzających na początku XIX w. Znaczną część udostępnionej ok. 5,5-kilometrowej trasy pokonuje się kolejką elektryczną. W grocie żyje endemiczny gatunek ślepego płaza ogoniastego – odmieniec jaskiniowy (Proteus anguinus), zwany „ludzką rybką”.
Niedaleko stąd można też odwiedzić Škocjanske jame (Jaskinie Szkocjańskie) – kompleks pieczar krasowych wpisany w 1986 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Przepływa przez nie rzeka Reka, a pod wpływem erozji uformowały się w nich naturalne mosty, stopnie wodospadów i jedna z największych w Europie podziemnych hal. Na terenie Słowenii na płaskowyżu Kras odkryto dotychczas ponad 8 tys. jaskiń.

FOT. SLOVENIA.INFO/B. KLADNIK

Niezwykłe Jaskinie Szkocjańskie na terenie słoweńskiego Krasu


Organizacja UNESCO swoją ochroną objęła jeszcze 2 słoweńskie skarby. Pierwszym z nich są pozostałości prehistorycznych domów na palach na terenie regionu Ljubljansko barje (Lublańskie Bagno) – część ze 111 małych osad rozrzuconych po 6 krajach alpejskich. Archeologowie odnaleźli w tym rejonie najstarsze koło z osią. Jego wiek szacuje się na mniej więcej 5150 lat. Drugi obiekt z prestiżowej listy stanowi dawna kopalnia rud rtęci w Idriji. Żywe srebro wydobywano w niej od końca XV w. do lat 90. ubiegłego stulecia.
W pobliżu Jaskiń Szkocjańskich w Lipicy od 1580 r. hoduje się niewielkie, masywne białe konie lipicańskie. W tutejszej stadninie skorzystamy z lekcji jazdy konnej, odbędziemy przejażdżkę zaprzęgiem  i zwiedzimy przylegające do niej muzeum. We wsi powstało również pole golfowe. Lipicański koń – jeden z symboli państwa – widnieje na słoweńskiej monecie 20-centowej.

 

JEZIORA I ALPY
U wrót Triglavskiego Parku Narodowego, 50 km od Lublany, znajdziemy popularny ośrodek turystyczny Słowenii Bled, położony nad polodowcowym jeziorem (Blejsko jezero), usytuowanym na wysokości 475 m n.p.m. Od czasów międzywojnia, kiedy to powstało w nim wiele ekskluzywnych hoteli, malownicze miasteczko przyciągało znamienitych gości, m.in. jugosłowiańską rodzinę królewską czy przywódcę Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii Josipa Broza Tito. W lustrzaną taflę akwenu z monumentalnej skały spogląda Blejski grad (Zamek Bledski). W błękitnej toni odbija się także sylwetka samotnego barokowego kościółka z małej wysepki (Blejski otok), na którą dostaniemy się łódką. Z Bledu wyruszymy na wspinaczki górskie oraz spływy kajakowe i rafting na szmaragdowej rzece Soczy.
Nieco wyżej, bo 526 m n.p.m., u podnóży najwyższego szczytu Słowenii Triglavu (2864 m n.p.m.) w Alpach Julijskich, leży największe naturalne jezioro w kraju (3,3 km²) – Bohinjsko jezero z wodospadem Savica. Latem można zażywać w nim kąpieli i łowić ryby, pływać kajakiem, żeglować lub surfować, zimą zaś – pojeździć na łyżwach na jego zamarzniętych wodach. Warto wybrać się stąd na wycieczkę do malowniczej Doliny Triglavskich Jezior i… na wyprawę na sam Triglav. Wśród Słoweńców panuje przekonanie, że każdy z nich choć raz w życiu powinien zdobyć tę górę. Dlaczego więc nie miałby tego dokonać odwiedzający ich ojczyznę turysta?

FOT. SLOVENIA.INFO/FRANCI FERJAN

Jezioro Bled i wysepka z barokowym Kościołem Wniebowzięcia NMP


W tej okolicy działają takie centra narciarskie jak Senožeta, Športni Center Triglav Pokljuka czy TC Soriška planina. W całych słoweńskich Alpach w zimowych miesiącach królują zresztą narty. Trudno się jednak temu dziwić, ponieważ panują tu warunki bardzo podobne do tych w pobliskich Włoszech czy Austrii. Zdaniem ekspertów 7 najlepszych ośrodków w Słowenii dla miłośników białego szaleństwa to: RTC Žičnice Kranjska Gora, Bovec Kanin, Vogel Ski Center, Smučarski Center Cerkno, RTC Krvavec, Rogla i Smučišče Mariborsko Pohorje. Wszystkie oferują doskonale przygotowane trasy zjazdowe zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych narciarzy.
Tuż pod granicą z Austrią, niedaleko Kranjskiej Gory, w uroczej dolinie górskiej Planica, wznosi się Letalnica (Velikanka), jedna z największych skoczni narciarskich na świecie. Obecnie jest ona w przebudowie. Od przyszłego sezonu jej wymiary zwiększą się z 215 do 225 m, co pozwoli na oddawanie skoków w granicach 260 m. To na niej co roku zawodnicy kończą zmagania w Pucharze Świata.


SŁOWEŃSKIE ZAMKI
Niemal każde miasto i miasteczko w Słowenii posiada zabytkowy zamek. Obok tych w Lublanie, Predjamie koło Postojny i Bledzie, warto wymienić jeszcze choćby Grad Otočec nieopodal miejscowości Novo Mesto znajdującej się na południowy wschód od stolicy. To jedyny tego typu obiekt na wodzie w całym kraju – zbudowano go na wyspie na rzece Krka. Uchodzi za zabytek kulturalny i został udostępniony zwiedzającym. Możemy tu również przenocować w 5-gwiazdkowym hotelu, odrestaurowanym w stylu gotycko-renesansowym. W Otočcu co roku odbywa się festiwal muzyczny Rock Otočec, którego początki sięgają 1976 r.
Inną godną polecenia historyczną budowlę, a w zasadzie jej ruiny, stanowi siedziba hrabiów cylejskich. Zamek w Celje, zwany Zamkiem Wysokim lub Starym Zamkiem, był w średniowieczu największą twierdzą na terenie Słowenii. Mieszkała w nim niegdyś córka polskiego króla Kazimierza III Wielkiego, Anna Kazimierzówna, zaślubiona z hrabią Wilhelmem von Cilli.

 

WINO I INNE SPECJAŁY    
Na koniec wypada jeszcze dodać parę słów o słoweńskich winach. Według zawartości cukru dzielimy je na słodkie, półsłodkie, półwytrawne, wytrawne oraz bardzo wytrawne (odpowiednio: sladko, polsladko, polsuho, suho oraz zelo suho). Pod względem jakości wyróżniamy: stołowe (namizno), wysokiej jakości (kakovostno) oraz najwyższej jakości (vrhunsko). Prawie 70 proc. krajowych szlachetnych trunków spełnia kryteria pozwalające je zaliczyć do dwóch ostatnich kategorii. Kosztują one zazwyczaj mniej niż jakościowo słabsze wyroby sprzedawane w Polsce. Oprócz win czerwonych, białych i różowych spotkamy tu mieszankę gron białych i czerwonych, której nazwa i metoda produkcji podlegają ochronie prawnej. Cviček, bo o nim mowa, ma dość niską zawartość alkoholu (od 8,5 do 10 proc.), lekko kwaskowy smak i podobno szczególne właściwości zdrowotne. Podczas wizyty w tych stronach warto spróbować takich gatunków jak Kraški teran, malvazija bądź refošk. Osobną grupę tworzą wina domowe (domača vina) – chyba najpopularniejsze wśród Słoweńców, dlatego jeśli tylko nadarzy się okazja, musimy koniecznie ich skosztować. Winorośl uprawia się w tym kraju w 3 regionach: Podravje, Posavje i Primorska.
Tradycja winiarstwa na terenach Słowenii sięga czasów antycznych. Dziś okazję do degustacji tego trunku i radosnej zabawy stanowią np. sierpniowe Dnevi poezije in vina (Dni Poezji i Wina), 11 listopada, czyli dzień św. Marcina – patrona właścicieli winnic, lub też każde winobranie, nazywane trgatev. Do tego tak ważnego dla Słoweńców elementu ich kultury nawiązuje w końcu sam tytuł słoweńskiego hymnu Zdravljica („Toast”).
Położenie kraju na granicy ścierania się wpływów wielu narodów odbiło się również w lokalnej kuchni – mieszance śródziemnomorskiej, alpejskiej, panońskiej i bałkańskiej sztuki kulinarnej. Do najcharakterystyczniejszych specjałów tej części Europy zalicza się prekmurską gibanicę (rodzaj wielowarstwowego ciasta), kiełbasę kranjską, kraški pršut (suszoną słoną szynkę), kremne rezine (bledzkie kremówki) i bučno olje (olej z pestek dyni, wytwarzany na naszym kontynencie jedynie w słoweńskiej i austriackiej Styrii). Wielbiciele bałkańskich smaków znajdą też tutaj to, z czego słyną sąsiednie kraje z półwyspu: čevapčići, burek oraz pljeskavicę.
Jeśli ktoś wciąż waha się, czy powinien odwiedzić czarującą zieloną Słowenię, niech przekona go opis z książki Andrzeja Stasiuka Jadąc do Babadag: „The green piece of Europe” musiał się podobać już na pierwszy rzut oka. Nie było w nim nic zbędnego. Spokojne wsie leżały na dnie dolin. Białe kościoły na wzgórzach czuwały nad ich pomyślnością. W miasteczkach habsburski barok kreślił na tle ciemnego nieba wyrafinowane kształty.

Artykuły wybrane losowo

Macedonia – nieodkryte Bałkany

 

Kinga Nowotniak

www.odkrywamyinterior.pl

 

 W porównaniu ze swoimi bałkańskimi sąsiadami Macedonia jest w Polsce stosunkowo mało popularna. Uchodzi raczej za kraj tranzytowy w drodze do Grecji. Polacy ignorują ją jednak bardzo niesłusznie, bo znajduje się tu znacznie więcej niż tylko ładne górskie widoki, jakie rozpościerają się z autostrady wiodącej do przejścia granicznego.

 

Choć może to się wydać zaskakujące, do Macedonii całkiem łatwo dotrzeć z Polski samochodem (odległość z Warszawy do Skopje wynosi ponad 1500 km). Praktycznie całą drogę pokonamy autostradami, co znacznie skraca czas podróży i czyni ją dużo wygodniejszą. Już na miejscu z pewnością docenimy wybór tego właśnie środka lokomocji. Dzięki własnemu autu dojedziemy do najbardziej nawet oddalonych rejonów. Jest to o tyle istotne, że główną atrakcją Macedonii są małe miasteczka i wsie oraz nie naznaczona ludzką obecnością przyroda. Niestety, jeśli nie będziemy się poruszać po kraju samochodem, zwiedzanie okaże się nieco trudniejsze. O ile do większych miast dostaniemy się autobusami, o tyle w przypadku niewielkich miejscowości musimy korzystać z taksówek (a i tymi nie wszędzie dotrzemy).

 

Osobom, które zdecydują się na podróż samolotem, pozostaje wypożyczenie auta na miejscu. Jeżeli chcemy zobaczyć jak najwięcej, to na pewno warto je wynająć. Do macedońskiej stolicy Skopje nie ma na razie bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski. Zarówno tradycyjni przewoźnicy, jak i ci niskobudżetowi oferują loty z przesiadkami. Zdarzają się jednak nawet takie super promocje, w ramach których dolecimy na skopijskie lotnisko już za ok. 200–300 zł. Możemy też dotrzeć bezpośrednio do Belgradu, stolicy Serbii, i w nim wypożyczyć samochód na wyprawę do Macedonii. Oczywiście, zostaje nam jeszcze wycieczka autobusem. Poza tym z naszego kraju samoloty kursują bezpośrednio do Sofii w Bułgarii. Stąd autobusem lub autem również przekroczymy macedońską granicę. Niestety, ze względu na drogi podróż nie będzie tak wygodna jak z Belgradu, z którego do Skopje prowadzi całkiem przyzwoita autostrada.

 

Miasto pomników

 

Niezależnie od wybranego środka transportu, zwiedzanie warto zacząć od macedońskiej stolicy. Często zwycięża ona w rankingach na najbrzydsze i najmniej ciekawe miasto stołeczne na świecie. Jednak mimo wielu negatywnych opinii Skopje ma swój osobliwy urok, na który składają się m.in. tysiące pomników w zasięgu wzroku. To zdecydowanie niedoceniane miejsce.

 

Nagromadzenie rozmaitych monumentów jest efektem projektu Skopje 2014, na realizację którego wydano ponoć ponad 500 mln euro (!). Najwięcej pieniędzy przeznaczono na posągi większości macedońskich postaci historycznych. Projekt miał na celu zmodernizowanie miasta i nadanie mu nowego wyglądu, który przyciągnąłby turystów. W lipcu 1963 r. aż ok. 80 proc. zabudowy stolicy Macedonii zostało zniszczone przez potężne trzęsienie ziemi. Skopje trzeba było zaprojektować praktycznie od nowa. O 40 latach borykania się ze skutkami tego tragicznego wydarzenia przypomina pomnik wystawiony w centrum, w pobliżu Muzeum Miasta Skopje. Ten monument architektonicznie jeszcze się broni, ale nie można już tego powiedzieć np. o rzeźbach innych naturalistycznie przedstawionych postaci. Twarze bohaterów macedońskich patrzą na turystów i mieszkańców z każdego budynku rządowego i z kilku mostów przewieszonych nad rzeką Wardar. Spacer po stolicy to odkrywanie coraz to nowych pomników porozrzucanych po całym mieście. Warto je zobaczyć ze zwykłej ciekawości, bo same w sobie nie przedstawiają raczej zbyt dużej wartości artystycznej.

 

Po zwiedzaniu współczesnej części Skopje najlepiej wyruszyć na poszukiwania atmosfery dawnych czasów. Znajdziemy ją w rejonie noszącym nazwę Stary Bazar (Stara čaršija), gdzie łatwo zgubić się wśród wąskich uliczek, wzdłuż których ciągną się sklepy z antykami i małe manufaktury macedońskich rzemieślników. Z witryn spoglądają na turystów manekiny ubrane w cekinowe suknie balowe zaprojektowane według lokalnych kanonów mody, ale również wspaniałe dzieła tutejszych jubilerów. Ich umiejętności w wytwarzaniu srebrnej biżuterii budzą zachwyt, ceny są jednak adekwatne do wysokiej jakości wyrobów. Stary Bazar to także najlepsze miejsce na spróbowanie narodowej potrawy Macedonii – tawcze grawcze. Ta zapieczona w glinianej miseczce fasola z cebulą i czerwoną papryką w intensywnie pomidorowym sosie serwowana z dodatkiem mięsa przypomina trochę fasolkę po bretońsku. W wersji macedońskiej, zgodnie ze starym zwyczajem, zapiekana jest w piecach w naczyniach z pewnością zakupionych u tutejszych handlarzy. Wszystkie miski mają prawdopodobnie swoje dzieje, a jedli z nich zarówno turyści, jak i miejscowi Bośniacy, Turcy, Serbowie, Romowie i Albańczycy, którzy mieszkają w okolicznych niskich domkach stojących wzdłuż wąskich uliczek. Tawcze grawcze warto zagryźć świeżym chlebem i popić białym winem Smederevka z regionu winiarskiego Tikveš.

 

Latem temperatury w Macedonii bywają wysokie, dlatego dla ochłody można wybrać się do kanionu Matka (po macedońsku Łono), położonego nie tak daleko od stolicy. Znajduje się w nim jezioro o tej samej nazwie. Tak naprawdę jest sztucznym zbiornikiem, powstałym po wybudowaniu w 1937 r. zapory na rzece Treska. Z jednej strony kanionu wznoszą się wysokie zbocza góry Wodno (1066 m n.p.m.), a z drugiej – strome ściany masywu Osoj (Kowaczica). Wzdłuż jeziora prowadzi wykuta w skałach ścieżka, którą dochodzi się aż do zapory. Oprócz tego można tu wsiąść w romantyczną łódkę i popłynąć do jednej z najgłębszych jaskiń w Europie – Wrelo (Vrelo). Do kanionu dostaniemy się zarówno autobusem miejskim, jak i… na dwóch kółkach! Z wynajęciem tego ostatniego środka transportu nie powinno być problemu, bo w Skopje funkcjonuje miejski system wypożyczania rowerów z dość symbolicznymi opłatami. Trasa nad jezioro Matka jest bezpieczna, a kierowcy samochodów, inaczej niż w sąsiednich krajach bałkańskich, są tutaj przyzwyczajeni do rowerzystów.

 

Warto też wybrać się na pieszą wycieczkę na wspomnianą już górę Wodno, która znajduje się zaraz obok południowo-zachodniej granicy stolicy i stanowi naturalną barierę oddzielającą ją od akwenu w kanionie. Ze szczytu rozpościera się wspaniała panorama miasta i okolicy. Stoi na nim również ogromny Krzyż Milenijny (66 m), wyższy od słynnej figury Chrystusa Odkupiciela z Rio de Janeiro w Brazylii i podobnego pomnika z polskiego Świebodzina. Ma on upamiętniać 2000 lat rozwoju chrześcijaństwa w Macedonii i na świecie oraz symbolizować wejście w nowe tysiąclecie. Albańczycy, którzy są znaczną grupą wśród obywateli republiki (ponad 25 proc. całej populacji), uważają jednak, że monumentalna konstrukcja jest znakiem niechęci prawosławnej społeczności południowosłowiańskiej (stanowiącej w kraju większość) do muzułmańskiej mniejszości pochodzenia albańskiego. Ten pogląd nie wydaje się bezpodstawny, bo krzyż postawiono w 2002 r., tuż po zakończeniu konfliktu zbrojnego w Tetowie.

 

Charakterystyczny obiekt na szczycie góry pełni poza tym bardzo praktyczną funkcję. Uchodzi za najlepszy drogowskaz podczas spacerów po Skopje i wręcz uniemożliwia zgubienie się w mieście. Nocą podświetlony krzyż błyszczy na niebie niczym gwiazda i jest z daleka widoczny z autostrady, dzięki czemu służy jako punkt orientacyjny. Ze względu na tę rolę przypomina latarnię morską, ale umieszczoną w głębi lądu. Z samym wzniesieniem wiąże się pewna ciekawostka. Podobno jego rejon jeszcze niedawno był powszechnie znany jako popularne miejsce dla par umawiających się na seks w samochodzie. Lokalne władze wprowadziły kilka lat temu nawet specjalny zakaz takich aktywności w tej okolicy, za którego złamanie grozi kara pieniężna do 1500 euro. Zwyczaj przyjął się na tyle mocno, że zwrot byliśmy na Wodnie w niektórych sytuacjach interpretowano jako przyznanie się dwójki osób do kontaktów seksualnych.

 

Niezbyt wysoka góra nie robi wrażenia na amatorach trekkingu. Wielki krzyż zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Wiedzie tu asfaltowa droga, którą można pokonać samochodem lub nawet autobusem miejskim (dwupoziomowym!). Następnie z parkingu na szczyt idzie się już pieszo wyznaczonym szlakiem lub wjeżdża nowoczesną koleją gondolową z 2010 r. W trakcie wędrówki mija się zazwyczaj wielu Macedończyków, którzy bardzo lubią spędzać weekendy aktywnie. Ustawione przy samym krzyżu stoliki oblegają z reguły liczne grupy ludzi. Piknik możemy zorganizować nawet na małych drewnianych tarasach widokowych przyklejonych do zboczy. Na szczycie znajduje się także wiele restauracji, w których warto zamówić mocno gazowaną wodę Pelisterkę w dużej szklanej butelce, dokładnie takiej, jakich używano w latach 80. XX w. w Polsce. Z pewnością znakomicie zaspokoi ona nasze pragnienie, szczególnie po letniej wspinaczce na tę niepozorną górę, gdy temperatura powietrza sięga 30°C.

 

Noworoczne fajerwerki nad placem Macedonia w centrum stolicy kraju

37 - Ploshtad Makedonija - Zoran Sekerov

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Górskie krajobrazy

 

Kiedy obejrzymy już wszystkie największe atrakcje stolicy, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, co tak naprawdę lubimy. Jeśli wolimy spędzać czas nad wodą, czekają na nas przepiękne macedońskie jeziora, np. Jezioro Ochrydzkie (358,2 km² powierzchni) lub Prespa (276,2 km²), nad którymi odpoczniemy w cichych, zapomnianych wioskach. Jeżeli jesteśmy aktywni, a górskie wędrówki nie są nam obce, zapewne spodoba nam się zdobywanie malowniczych szczytów.

 

Wielbicielom gór Macedonia ma niezmiernie wiele do zaoferowania. Co najważniejsze, tutejsze szlaki nie należą do ciężkich i niebezpiecznych. Wyprawy trekkingowe po dobrze oznaczonych trasach wymagają raczej odrobiny lepszej kondycji. Najbliżej Skopje (ok. 50 km) leży ośrodek Popowa Szapka (Popova Sapka – 1780 m n.p.m.), w okolicy którego zimą pojeździmy na nartach na stokach pasma Szar Płanina (Szarska Płanina). Latem natomiast stanowi on doskonałą bazę wypadową na najwyższy miejscowy szczyt, czyli Titow Wrw (2747 m n.p.m.). Podczas wędrówek trzeba jednak uważać na psy pasterskie, często osobniki rasy sarplaninac (szarplaninac), które od wiosny do jesieni przebywają na halach, gdzie pilnują owiec. Niestety, nie zawsze można liczyć na szybką interwencję pasterza. Dlatego w macedońskich górach (nie dotyczy to wszystkich masywów górskich) trzeba być przygotowanym na takie spotkanie i wiedzieć, jak reagować. Przede wszystkim najbezpieczniej chodzić w większej grupie, wtedy czworonożni strażnicy stad nie powinni nas niepokoić. Jeżeli jednak wybieramy się sami lub we dwójkę, warto wziąć ze sobą kije trekkingowe (albo inne) i kilka niedużych kamieni. Psy pasterskie często uciekają, gdy tylko widzą gest zamachnięcia się, więc w razie potrzeby wystarczy jedynie udawać rzucanie.

 

Niedaleko Skopje (ok. 95 km) znajduje się kolejny urokliwy górski kurort, szczególnie popularny zimą, a mianowicie Mawrowo (Mavrovo – 1230 m n.p.m.). Ze względu na piękną okolicę i sztuczne jezioro warto przyjechać tu o każdej porze roku. Jedną z atrakcji tego niezmiernie malowniczego zakątka jest Kościół św. Mikołaja z 1850 r., który przy wysokim stanie wody wygląda, jakby unosił się na powierzchni zbiornika. Latem i jesienią udaje się nawet dojść pod świątynię suchą stopą, ponieważ tafla obniża się na tyle, że brzeg przesuwa się w głąb jeziora.

 

Malowniczy rejs przez wypełniony szmaragdową wodą kanion Matka

46 - Kanjon Matka

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Nad błękitnymi wodami

 

Zarówno wielbicielom pocztówkowych akwenów, jak i osobom niezdecydowanym, co chciałyby robić w Macedonii, z pewnością spodobają się wspomniane jeziora Ochrydzkie i Prespa. Oddziela je od siebie Park Narodowy Galiczica (Galicica – ok. 250 km² powierzchni), przez który można przejechać samochodem. Trasę między oboma zbiornikami pokonamy w mniej więcej godzinę, a przy okazji będziemy podziwiać wspaniałe widoki, jakie rozpościerają się z przełęczy Livada (1568 m n.p.m.). Z tego ostatniego miejsca wyruszymy także na Magaro, najwyższy szczyt w parku (2254 m n.p.m.). Przy dobrej pogodzie da się z niego dostrzec oba akweny.

 

Znajdujące się nad Jeziorem Ochrydzkim miasto Ochryda (695–740 m n.p.m.) to perełka Macedonii i jedna z najstarszych osad ludzkich w Europie. W większości została zbudowana między VII i XIX w. Wznosi się tutaj pierwszy w dziejach słowiański klasztor (poświęcony św. Pantaleonowi), który powstał ponoć już w 863 r. Miasto słynie z tego, że miało niegdyś aż 365 kościołów, po jednym na każdy dzień roku. Dlatego też bywa nazywane „Jerozolimą Bałkanów”. Wielkie walory przyrodnicze i kulturalne regionu Ochrydy doceniła organizacja UNESCO, która umieściła go na swojej prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości. Na pewno spotkamy tu mnóstwo turystów. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Zabytkowe miasto jest przepięknie położone, a spacer po jego wąskich, kamiennych uliczkach stanowi wyjątkową przyjemność. W sezonie i w weekendy Ochryda tętni życiem. Restauracje są wypełnione, nad wodą zbierają się prawdziwe tłumy. Niestety, nie znajdziemy tutaj piaszczystych plaż, a jedynie wąskie pasy kamieni, kilka pomostów w centrum i trawnik obok nich. Dlatego na plażowanie i kąpiel lepiej wybrać się do jednego z miasteczek leżących przy trasie wiodącej wzdłuż jeziora w kierunku granicy z Albanią. Warto również wynająć domek stojący tuż przy kamienistym brzegu, gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał. Odpoczniemy w nim w ciszy i spokoju. W pobliskiej restauracji natomiast zjemy świeżą rybę prosto z Jeziora Ochrydzkiego.

 

Kiedy znudzi nam się opalanie, możemy odwiedzić założony w 905 r. Monastyr św. Nauma, który znajduje się niedaleko albańskiej granicy. Dotrzemy do niego zarówno samochodem, jak i statkiem turystycznym, odpływającym z Ochrydy. Wokół tutejszego malowniczo położonego klasztoru przechadzają się pawie. Są dosłownie wszędzie i trzeba uważać, aby się z nimi nie zderzyć, ponieważ lubią wlatywać na dach monastyru i okolicznych budynków. Oprócz tego powinniśmy także spróbować smacznych dań podawanych w miejscowych restauracjach.

 

Równie piękne, ale dużo mniej popularne, jest jezioro Prespa, znajdujące się po drugiej stronie Parku Narodowego Galiczica, u zbiegu granic Macedonii, Grecji i Albanii. Poza sezonem czasem na tutejszych plażach nie ma nikogo. Jedynie w gęstych zaroślach przy brzegu, w wykarczowanych przecinkach lokalni rybacy zostawiają swoje łodzie. Nad tym niezmiernie urokliwym zbiornikiem żyją pelikany, kormorany i czaple. Najlepiej zatrzymać się w jednej z malowniczych wiosek leżących trochę wyżej, w górach, tuż przy granicy Parku Narodowego Pelister (171,5 km² powierzchni). W miejscowościach takich jak Brajčino (ok. 1000 m n.p.m.) i Ljubojno (mniej więcej 900 m n.p.m.) można odciąć się od otaczającego świata i doświadczyć prawdziwej macedońskiej gościnności. Znajduje się w nich kilka kameralnych pensjonatów, są też pokoje do wynajęcia. Taki wypoczynek urozmaica wyśmienita domowa kuchnia. Sałatka szopska i dania z grillowanego mięsa nigdzie nie smakują tak świetnie jak u miejscowych gospodarzy.

 

Na wschód od brzegów jeziora Prespa i dalej aż na terytorium północnej Grecji rozciąga się pasmo górskie Baba. Charakterystycznym elementem tutejszego krajobrazu są gołoborza. Stoki jedynie gdzieniegdzie porasta las iglasty, m.in. z endemiczną bałkańską sosną rumelijską, nazywaną sosną macedońską. Najwyższym szczytem jest Pelister (2601 m n.p.m.). Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych łatwo go zdobyć, ale nawet lekkie oblodzenie uniemożliwia osiągnięcie celu, choć wierzchołek widać ze szlaku jak na dłoni. Pokonanie niektórych tras zajmuje nawet 13 godz. i wymaga przejścia po śliskich kamieniach. W okolicy samego szczytu leżą dwa małe górskie akweny zwane Pelisterski Oczi: Wielkie Jezioro (Golemo Ezero, 2218 m n.p.m.) i Małe Jezioro (Маlo Ezеrо, 2180 m n.p.m.). Wyprawę do nich najlepiej rozpocząć spod wyciągu narciarskiego w miejscowości Niżepołe (Nižepole), położonej niedaleko zabytkowej Bitoli – drugiego co do wielkości miasta w Macedonii (ponad 75 tys. mieszkańców). Według informacji na drogowskazach z tego punktu czeka nas jedynie 4 godz. marszu na odcinku 9 km. Szlak biegnie początkowo drogą gruntową, a później wchodzi w las i zygzakami wiedzie ostro w górę.

 

W tektonicznym jeziorze Prespa występuje aż 9 endemicznych gatunków ryb

41 - Prespansko ezero - nace popov

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Wyprawy winne

 

Oprócz wspaniałych jezior i majestatycznych gór oraz niezwykłej gościnności swoich mieszkańców Macedonia słynie również z doskonałego wina. Najbardziej znane krajowe winnice – Tikveš (jej historia sięga 1885 r.) i Popova Kula – leżą na południu. Do obu można wybrać się w odwiedziny, aby skosztować produkowanych przez nie szlachetnych trunków i specjalnie dobranych do nich przekąsek. Wśród nich są najlepsze macedońskie sery i wędliny. Osoby z większym apetytem nasycą głód tradycyjnymi daniami regionu. Warto wiedzieć, że jedynie w winnicy Popova Kula działa komfortowy hotel, w którym na gości czekają 33 pokoje. Jeżeli na degustację przyjedziemy samochodem i nie zapewnimy sobie transportu powrotnego, lepiej skorzystajmy z możliwości noclegu. Tutejsze wina smakują wyśmienicie i trudno poprzestać tylko na jednym kieliszku. Budynek hotelowy stoi na wzgórzu wśród winorośli, a z jego okien rozpościera się przepiękny widok na położone w dole zabytkowe miasteczko Demir Kapija. Na miejscu wypożyczymy także rowery lub weźmiemy udział w zorganizowanym spływie kajakowym po rzece Wardar.

 

Warto wspomnieć, że Macedończycy, podobnie jak mieszkańcy Bałkanów w ogóle, uwielbiają biesiadować. W trakcie spotkań przy wspólnym stole chętnie rozmawiają i śpiewają. Co najważniejsze w obecnych czasach, rzadko zerkają wtedy na telefon, a skupiają się raczej na swoim towarzystwie. Wizyta w restauracji lub kafanie (po macedońsku kafeanie), czyli rodzaju karczmy w krajach byłej Jugosławii, ma też bardziej oczywiste zalety. Macedońskie potrawy są wyjątkowo smaczne, a Polacy nie od dziś przecież cenią sobie bałkańską kuchnię. Dodatkowo ceny dań bywają niezmiernie atrakcyjne dla turysty. W knajpkach podaje się również wyśmienitej jakości regionalne wina, za które zapłacimy już od 20 zł za butelkę.  

  

Niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na wycieczki górskie, sielski odpoczynek nad jeziorami, czy odkrywanie zapomnianych miasteczek, Macedonia na długo pozostanie w naszej pamięci. To niewątpliwie zasługa niezwykle gościnnych Macedończyków, tutejszego wspaniałego jedzenia i jeszcze lepszych trunków. A jeśli będziemy chcieli przypomnieć sobie podróż w te malownicze strony, wystarczy, że wyjmiemy przywieziony ze sobą słoik z pyszną pastą warzywną ajwar i butelkę macedońskiego wina, a ich wyborny smak jak za skinieniem magicznej różdżki wyczaruje w naszym domu cudowną atmosferę tego naprawdę wyjątkowego bałkańskiego kraju.

 

Dania ze świeżych ryb podawane nad jeziorem Dojran na granicy z Grecją

14 - Hrana riba Dojran

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Wyspy Zielonego Przylądka – ostatni raj na Atlantyku

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA
www.karolinasypniewska.pl


<< Ten niezasiedlony aż do przybycia Portugalczyków w drugiej połowie XV w. archipelag, należący dziś do Republiki Zielonego Przylądka (República de Cabo Verde), znany był niegdyś wśród żeglarzy z produkcji wspaniałego grogu robionego z trzciny cukrowej oraz handlu niewolnikami. Obecnie wciąż zachwyca niezwykłą naturą, przepięknymi plażami nad oceanem i jedyną w swoim rodzaju europejsko-afrykańską kulturą wyspiarską. To świetny kierunek nie tylko dla indywidualnych turystów, miłośników sportów wodnych, ale również na firmowe wyjazdy integracyjne i motywacyjne (tzw. incentive), spotkania biznesowe, kongresy czy konferencje. Odkryjmy zatem ostatni raj na Atlantyku! >>

Więcej…

Piękny sen o Seszelach

MARYLA FOSSEN

www.addicted-to-passion.com

 

« Jeszcze całkiem niedawno podróż na Seszele była dla mnie niespełnionym marzeniem. Chciałam kiedyś ujrzeć ten rajski kawałek świata z kolorowych pocztówek, nieskazitelnie białe plaże pokryte ogromnymi głazami, wysmukłe palmy kłaniające się przed turkusowym oceanem. Teraz, gdy mój piękny sen się ziścił i mogłam na własnej skórze czuć dotyk seszelskiego słońca i delikatną bryzę, stąpać po miękkim piasku, próbować dań kreolskiej kuchni i cieszyć się życzliwymi uśmiechami wyspiarzy, marzę o tym, aby jak najszybciej wrócić w to wyjątkowe miejsce. »

Więcej…