ELŻBIETA PAWEŁEK

 

<< Podobno kiedyś odpoczywali tutaj bogowie. Stąd Vasco da Gama wyruszał na podbój nowych lądów. Dziś ściągają tu podróżnicy, golfiści, amatorzy przygód na zielonych, górskich szlakach oraz miłośnicy doskonałych win. Niewielka Portugalia urzeka urodą plaż i wiosek rybackich. Kusi wspaniałymi zabytkami i wiecznym słońcem. >>

Na południu kraju znajdują się piaszczyste zatoki, malownicze porty rybackie, wypielęgnowane pola golfowe i mariny zapełnione jachtami. To raj dla aktywnych turystów, żeglarzy i surferów, a także zwykłych miłośników plażowania. Wystarczy jednak ruszyć na północ, a krajobraz się zmienia, staje się bardziej wyżynny, a nawet górski. Dwie wielkie rzeki – Tag (po portugalsku Tejo) i Duero (nazywana w Portugalii Douro), biorące swój początek w Hiszpanii, płyną w kierunku zachodnim przez kraj i wpadają do Oceanu Atlantyckiego. W ich ujściach leżą stołeczna Lizbona oraz Porto, skąd pochodzi najsłynniejszy portugalski produkt – wino porto.

 

Ta ojczyzna wielkich odkrywców, a współcześnie sławnych piłkarzy takich, jak Luís Figo czy Cristiano Ronaldo, jest znakomitym pomysłem na udany urlop. Dlatego wybierając się w te strony, warto zaplanować sobie dłuższą podróż, aby móc zwiedzić kraj od południa do północy, a także zawitać na niektóre z portugalskich wysp.

 

Tam, gdzie odpoczywali bogowie

Amatorzy kąpieli słonecznych i morskich będą zachwyceni Portugalią. W prowincji Algarve 150 km atlantyckich plaż ciągnie się aż do granicy z Hiszpanią. Na laguny wschodniego wybrzeża można wyprawić się łodzią. Ciepłe wody oblewające szerokie, piaszczyste łachy, zwane po portugalsku ilhas, czyli wyspy, doskonale nadają się do uprawiania snorkelingu. Inaczej wygląda zachodnie wybrzeże. Plaże kryją się tu w cieniu potężnych klifów, woda jest chłodniejsza i trzeba uważać na niebezpieczne prądy. Warto wybrać się tutaj na Przylądek św. Wincentego – Cabo de São Vicente. Na ponad 70-metrowej skarpie pionowo opadającej do Atlantyku aż kręci się w głowie, gdy spoglądamy w dół na fale z wściekłością uderzające o brzeg. To najdalej na południowy zachód wysunięty fragment kontynentalnej Europy. Starożytni sądzili, że tuż za nim zaczyna się kraina ciemności, potworów i węży. Rzymianie nazywali go Świętym Przylądkiem (po łacinie Promontorium Sacrum), a w średniowieczu wierzono, że tu znajduje się koniec świata.

Na wiosnę okoliczne wzgórza przypominają ukwiecone dywany, pachnące lawendą i narcyzami. Ciepłe podmuchy wiatru z pobliskiej Afryki Północnej sprawiają, że można wygrzewać się w słońcu do późnej jesieni. Według Artemidora z Efezu, greckiego geografa, gdzieś tutaj odpoczywali bogowie po dniu pracy. Dziś Algarve to perła wśród turystycznych regionów. Jego nazwa wywodzi się od arabskiego słowa al gharb, czyli zachód. Przez ponad pięć wieków (od VIII do XIII stulecia) prowincja znajdowała się pod panowaniem Maurów. Pozostałościami po tych czasach są m.in. bielone ściany domów i wąskie uliczki miast oraz nazwy miejscowości zaczynające się od przedrostka al-, takich jak Albufeira. W ten sposób oznaczano zachodnie kresy imperium islamskiego.

Życie płynie tu dwoma nurtami. Jeden wyznaczają przyjezdni, których pełno w luksusowych ośrodkach turystycznych takich, jak Quinta do Lago, w portach jachtowych w Vilamourze i Lagos, a także w tętniącej życiem nocnym Albufeirze. Wystarczy jednak wyruszyć w głąb lądu, do małych miejscowości, jak np. Alte lub Alcoutim, aby przekonać się, jak inaczej płynie czas dla ich mieszkańców. Przed jednym z domów na chybotliwym krześle przed drzwiami jak co dzień siedzi Manuel. Pali fajkę i wpatruje się w sobie tylko znany punkt na horyzoncie. Bom dia, senhor. Como está? (Dzień dobry panu. Jak się pan miewa?) – pozdrawiamy go z ulicy. Bom dia – odpowiada nam z szerokim uśmiechem.

 

Raj dla golfistów

Ze względu na swój śródziemnomorski klimat Algarve stało się mekką golfistów. Można tu grać na ok. 40 całorocznych polach golfowych, położonych na łagodnie pofalowanych terenach, wśród kwitnących drzew i uroczych jeziorek. IAGTO (International Association of Golf Tour Operators – Międzynarodowe Stowarzyszenie Organizatorów Turystyki Golfowej) nadało temu regionowi już dwukrotnie tytuł Golf Destination of the Year – Europe, czyli Golfowego Kierunku Roku w Europie. Wśród tutejszych klubów golfowych wyróżnia się m.in. ekskluzywny Victoria Clube de Golfe w kurorcie Vilamoura – gospodarz corocznego prestiżowego turnieju z cyklu PGA European Tour (1 liga europejska), Portugal Masters, który odbędzie się w 2012 r. w dniach 11–14 października (pula nagród to aż 2,25 mln euro!). Należy on do Oceânico Golf, tak jak i pobliskie Old Course, Pinhal, Laguna czy Millennium, uznawane za jedne z najlepszych pól golfowych świata. Golfiści chwalą też słynący z bajecznych widoków, położony na klifach nad Atlantykiem Ocean Golf Course w kurorcie Vale do Lobo. Miłośnicy natury upodobali sobie pola Parque da Floresta koło Rezerwatu Przyrody Costa Vicentina oraz Quinta da Ria i Quinta de Cima obok Rezerwatu Przyrody Rzeki Formosa.

Niesłabnącą popularnością wśród amatorów golfa (i nie tylko) cieszy się Dom Pedro Golf Resort w kurorcie Vilamoura. Do dyspozycji gości oddano tu trzy baseny (w tym dla dzieci), jacuzzi, saunę, liczne restauracje i bary oraz wypożyczalnię samochodów. W lobby można skorzystać z bezpłatnego internetu. W okresie letnim na dzieci czeka mnóstwo atrakcji, a rodzice mają również możliwość powierzenia swoich pociech opiekunce. Jeśli dopiero zaczynamy naszą przygodę z golfem, pierwsze kroki pomogą nam stawiać profesjonalni instruktorzy. Przy odrobinie szczęścia zobaczymy, jak grają mistrzowie. Do Algarve na turnieje przyjeżdżały już takie sławy, jak np. Amerykanin Walter Hagen (1892–1969), pierwszy sportowiec, który zarobił milion dolarów, czy Tiger Woods, o którym mówi się, że umiał trafić piłeczką do dołka, zanim jeszcze zaczął chodzić.

 

Lizbona o tysiącu twarzy

Lizbona to jedyna europejska stolica położona nad brzegiem oceanu. Z jednej strony staroświecka i melancholijna, z drugiej nowoczesna i żywiołowa, przyciąga malarzy i fotografów ze względu na cudowną grę świateł, nadającą obrazom i kadrom niepowtarzalny urok. Ostre południowe słońce barwi ściany budynków na biało, a słynne biało-niebieskie ceramiczne kafelki (zwane azulejos), zdobiące schody, patia i fasady domów, tworzą w tej scenerii lazurowe akcenty. Warto na chwilę zatrzymać się przy punkcie widokowym nad szerokim rozlewiskiem Tagu i rozkoszować atlantyckim powietrzem.

Po stolicy Portugalii podróżuje się sympatycznie komunikacją miejską. Tutejsze stacje metra to prawdziwe dzieła sztuki. Musimy również koniecznie przejechać się jednym ze słynnych starych drewnianych lizbońskich tramwajów (zwłaszcza linią nr 28!). Dowiozą nas w prawie każdy zabytkowy zakątek Lizbony.

Zwiedzanie możemy zacząć od Portas do Sol, Bramy Słońca, jednej z siedmiu prowadzących niegdyś do miasta. Stąd wąską uliczką Santa Luzia dotrzemy do najstarszej lizbońskiej dzielnicy – Alfamy. Stoi tu Zamek św. Jerzego (Castelo de São Jorge), który najpierw był twierdzą Maurów, potem zaś rezydencją portugalskich królów. W obrębie zamkowych murów plątanina średniowiecznych uliczek i ukwieconych bugenwillą zaułków tworzy malowniczy kwartał Santa Cruz. Najlepiej przyjść tutaj późnym popołudniem, kiedy ożywają tawerny, w których rozbrzmiewają pieśni fado. Lizbończycy nazywają ten rodzaj muzyki miejscową odmianą bluesa. Wyraża on wszelkie uczucia, do jakich zdolny jest człowiek: od radości przez smutek do nienawiści i zazdrości.

                                                                                                             FOT. TURISMO DE PORTUGAL/JOSE MANUEL

Zupełnie inny charakter ma Baixa (Baixa Pombalina) – dzielnica zbudowana po tragicznym trzęsieniu ziemi w 1755 r., kiedy trzy czwarte miasta rozpadło się niczym domek z kart. Działają w niej firmy handlowe, banki, biura i sklepy. Lizbończycy żartują, że podczas gdy tu ludzie pracują i zarabiają pieniądze, reszta mieszkańców bawi się w tawernach Bairro Alto, Górnego Miasta. Najładniejsza miejscowa promenada Rua Augusta prowadzi do Praça do Comércio (Placu Handlowego, zwanego też nadal Terreiro do Paço, czyli Placem Pałacowym, ponieważ przed trzęsieniem ziemi stał przy nim pałac królewski Paço da Ribeira). Niegdyś podejmowano w tym miejscu władców i ambasadorów – prosto ze statków przechodzili tędy na królewskie salony. Symbolem portugalskiej potęgi stała się Torre de Belém (Wieża Betlejemska) wznosząca się u ujścia Tagu. Stąd pięć wieków temu żeglarze wyruszali w poszukiwaniu nowych lądów. Bohaterów morskich wypraw, z Henrykiem Żeglarzem (1394–1460) na czele, uwiecznia Monumento aos Descobrimentos (Padrão dos Descobrimentos), czyli Pomnik Odkrywców. Za złoto i pieprz przywiezione z dalekich krain zbudowano wspaniały Klasztor Hieronimitów – Mosteiro dos Jerónimos (wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Wzrok przykuwa w nim marmurowy grób Vasco da Gamy. Gdzieś tutaj przy pobliskiej plaży zatrzymały się jego żaglowce, gdy wrócił do kraju po odkryciu drogi morskiej do Indii. 

 FOT. TURISMO DE PORTUGAL/ANTONIOSACCHETTI

Obok starej Lizbony powstała nowoczesna dzielnica Parque das Nações (Park Narodów). Stanowi dzisiaj architektoniczną wizytówkę miasta. Jej panoramę tworzą wieżowce w kształcie statków o konstrukcji ze szkła i metalu, ponad 140-metrowa Torre Vasco da Gama (Wieża Vasco da Gama) i nowoczesne centrum handlowe. W tutejszą zabudowę wkomponowano bajecznie kolorowe fontanny i rwące potoki. Park Narodów robi największe wrażenie widziany z okna wagonika kolejki linowej nad Tagiem podczas zachodu słońca.

 

Ze stolicy na plażę

Tylko godzina jazdy samochodem dzieli centrum Lizbony od skalistego wybrzeża, na którym da się odnaleźć ślady Fenicjan i Maurów. O ich obecności na tych terenach przypominają liczne twierdze i zamki. Po 1255 r., kiedy Lizbona stała się stolicą Portugalii, jej królowie i szlachta, wzorem poprzedników, wznosili tutaj pałace i letnie rezydencje.

  FOT. TURISMO DE PORTUGAL/JOSE MANUEL

W pobliskiej Sintrze można podziwiać najbardziej niezwykłe z nich: pałac królewski Palácio Nacional de Sintra z dziwnymi stożkowymi kominami i bajkowy Palácio Nacional da Pena, często osnuty poranną mgłą. W pobliżu znajduje się najdalej wysunięty na zachód fragment kontynentalnej Europy – Cabo da Roca (Przylądek Skały). Stojący na nim człowiek wpatrzony w bezkres Atlantyku czuje się wobec ogromu oceanu jak nic nieznacząca istota.

Kiedy Wybrzeże Lizbońskie stało się popularne, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać na nim ośrodki wypoczynkowe. Chociaż tutejsze wody nie należą do najcieplejszych i często są wzburzone, to miejscowe plaże uważa się za najczystsze w Europie. Wielu turystów wybiera w tej okolicy gwarne Cascais, które na przełomie XIX i XX w. upodobała sobie rodzina królewska, a także piaszczyste wybrzeże Costa da Caparica. Niemal wszędzie można pływać na desce, żeglować, łowić ryby, nurkować, jeździć konno i na rowerze czy grać w piłkę nożną plażową albo golfa.

Na golfistów czeka luksusowy ośrodek Aroeira o 350 hektarach powierzchni, położony tuż obok Rezerwatu Przyrody Rzeki Sado i Parku Narodowego Arrabida. Znajduje się zaledwie 900 m od najpiękniejszych lizbońskich plaż (Costa da Caparica) i ok. 30 minut jazdy samochodem od centrum stolicy. Uchodzi za największy tego typu kompleks w rejonie Lizbony. Posiada dwa pełnowymiarowe 18-dołkowe pola klasy mistrzowskiej. Jeśli znudzi nam się gra w golfa, możemy wybrać się na lokalne targi lub spędzić miło czas w jednej z tutejszych marin przy daniach ze świeżych ryb i wyśmienitym winie.

 

W krainie porto

Im przemieszczamy się dalej na północ, tym mniejszy staje się upał. W powietrzu czuć zapach świeżej bryzy znad Atlantyku. Niestety, w tych regionach dość często pada, więc przyda nam się parasol. Wspaniałe zielone krajobrazy północnej Portugalii tworzą lasy korkowe i zbocza porośnięte krzewami winorośli. Warto wstąpić do tutejszych wiejskich posiadłości, w których produkuje się wino porto, na degustację.

Obowiązkowym punktem naszej wyprawy powinno być jednak przede wszystkim Porto, po Lizbonie największe miasto Portugalii. Eleganckie centrum sąsiaduje w nim ze średniowieczną dzielnicą Barredo. Na balkonach wiszą sznury z suszącą się bielizną i skrzynki pelargonii. Nad miastem góruje XII-wieczna katedra – Sé do Porto. Wykopaliska archeologiczne dowiodły, że ludzie na tych terenach żyli już 3 tys. lat temu. Dlatego Porto uznano za jedną z najstarszych osad Półwyspu Iberyjskiego. Z tarasu katedry rozciąga się wspaniały widok na szeroką aleję noszącą imię bohaterskiego wodza Vímary Peresa, który odbił miasto z rąk Maurów w 868 r. Dostrzeżemy stąd też ruchliwe centrum handlowe, a dalej dekoracyjny budynek dworca Porto-São Bento, chlubę lokalnej kolei liczącej 150 lat. Ciekawie prezentuje się też ekstrawagancki gmach giełdy Palácio da Bolsa, mieniący się od niebiesko-złotych arabesek. Po wyglądzie tutejszych budynków można wnioskować o zamożności dawnych mieszkańców miasta. Ołtarze świątyń ozdobiono z niezwykłym przepychem. W samym Kościele św. Franciszka (Igreja de São Francisco) zużyto prawie 200 kg złota na pozłocenie figur aniołków!

Do świetności Porto przyczyniła się rzeka Duero (Douro). Niegdyś cumowały u jej brzegów statki załadowane beczkami z winem i różnymi towarami. Dziś organizuje się tutaj cieszące się dużą popularnością rejsy pasażerskie. Z pokładu rozpościera się najlepszy widok na nadrzeczną dzielnicę z domami o jaskrawych fasadach. Uroku dodają jej okazałe przeprawy, z których jedna – Ponte Maria Pia (żelazny most kolejowy) – została zaprojektowana przez firmę inżyniera Gustawa Eiffla, twórcy słynnej paryskiej wieży. Po drugiej stronie rzeki leży miasto aglomeracji Porto Vila Nova de Gaia – ojczyzna porto. Niemal przy każdej uliczce znajdują się tutaj piwnice, gdzie można kupić najlepsze gatunki tego trunku. Miejscowi chętnie opowiedzą nam, jak powstało porto. Według nich w XVII w., kiedy Brytyjczycy zaczęli kupować coraz więcej wina w dolinie rzeki Duero, aby nie kwaśniało podczas transportu, dodawali do niego brandy, dzięki czemu zyskiwało na smaku. Zwykle taka opowieść kończy się degustacją…

W tej części kraju warto odwiedzić jeszcze Guimarães, pierwszą stolicę Portugalii, jej kolebkę, oraz Santuário do Bom Jesus do Monte, najwspanialsze portugalskie sanktuarium, położone malowniczo na wzgórzu w Bradze. Na szczyt prowadzą olbrzymie, barokowe schody, symbolizujące duchową wędrówkę do Boga. Niecierpliwi mogą dostać się na górę koleją linowo-terenową (Elevador do Bom Jesus) za euro.

 

W cieniu wulkanów

Nie zapominajmy, że Portugalia to również urocze wyspy. Łagodny klimat Madery przyciąga turystów przez okrągły rok, choć brakuje tu piaszczystych plaż. Na przełomie XIX i XX w. stało się to ulubione miejsce wypadów wakacyjnych finansjery i europejskich elit. Dziś wyspa kusi amatorów pieszych wędrówek, wycieczek rowerowych, jazdy konnej, żeglarstwa, nurkowania, golfa oraz wielbicieli znakomitego wina madera, któremu – jak mówią miejscowi – dobrze służy słońce. Już w XV w. okazało się, że najlepsze walory smakowe uzyskuje ono po zamknięciu w beczkach na czas długiego rejsu do brzegów Portugalii.  

Madera stanowi także raj dla miłośników przyrody ze względu na rzadkie okazy kwiatów i roślin. Możemy je oglądać przez cały rok w Ogrodzie Botanicznym w Funchal (120-tysięcznej stolicy wyspy), który powinien być punktem obowiązkowym naszej wyprawy.

Archipelag Azorów, położony dalej na zachód, charakteryzuje się bardziej umiarkowanym klimatem. Czynne wulkany stworzyły tu fascynujący, niemal księżycowy krajobraz. Część z zapadniętych kraterów (np. na wyspie São Miguel) zamieniła się w urocze jeziora. Azory nie zostały jeszcze odkryte przez masową turystykę. Ich dziewięć wulkanicznych wysp (Corvo, Flores, Faial, Graciosa, Pico, São Jorge, Terceira, Santa Maria i São Miguel) przyciąga na razie przede wszystkim żeglarzy, nurków, wielbicieli dziewiczej przyrody, miłośników egzotyki i aktywnego wypoczynku. Większość z nich przyjeżdża tu, aby zapuścić się w zielone góry i odpocząć w spokojnych portowych osadach z brukowanymi uliczkami i barokowymi kościołami. Czasem w tawernach można posłuchać lirycznych pieśni fado, w których czuć tęsknotę za czymś utraconym, nieosiągalnym. Ale przez smutek w Portugalii zawsze przebija się słońce…


 

Artykuły wybrane losowo

Dotrzymać kroku Jamajce

TOMASZ ŁADA
www.najamajke.pl

<< Na hasło „Jamajka” wyobraźnia najczęściej podsuwa nam obraz egzotycznego, porośniętego palmami kraju, leżącego gdzieś na końcu świata i zamieszkanego przez wyluzowanych, beztroskich i kolorowo ubranych ludzi z dredami i tlącym się w ustach papierosem z marihuany. Poza tym ta karaibska wyspa kojarzy się także z Bobem Marleyem, muzyką reggae, rajskimi plażami, piratami i najszybszymi sprinterami na ziemi (na czele z Usainem Boltem, rekordzistą na dystansie 100 i 200 m). Taki właśnie jej wizerunek jest bardzo bliski rzeczywistości, z którą spotykają się każdego roku przybywający tu turyści. Zapraszamy na krótką podróż po liczącej blisko 3 mln mieszkańców Jamajce, odkrytej w 1494 r. przez Krzysztofa Kolumba i uznanej przez niego za najpiękniejsze miejsce, jakie kiedykolwiek widział. >>

To karaibskie państwo, zajmujące jedną z wysp Wielkich Antyli (do archipelagu należą też Kuba, Hispaniola – Haiti i Portoryko), uzyskało niepodległość dopiero w sierpniu 1962 r. Dzisiaj znaczące dochody przynosi mu turystyka. Funkcje stolicy pełni w nim Kingston, założone na południowo-wschodnim wybrzeżu Jamajki pod koniec XVII w. Oficjalny język kraju to angielski, ale Jamajczycy posługują się najczęściej kreolskim Jamaican Patois (jamajski patois).

Więcej…

Singapurski kalejdoskop

Sg - Kopia

SS Resort Marina Bay Sands nad zatoką

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Singapur to państwo-miasto położone w Azji Południowo-Wschodniej przy krańcu Półwyspu Malajskiego. Ma powierzchnię ok. 720 km², a swoimi granicami obejmuje główną wyspę (również nazywaną Singapurem bądź Pulau Ujong) i mniej więcej 60 mniejszych wysp. Archipelag otaczają wody cieśnin: Malakka, Johor i Singapurskiej. Singapur został oficjalnie założony 6 lutego 1819 r. przez przedstawiciela Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej Thomasa Stamforda Rafflesa. Jego nazwa pochodzi od dwóch sanskryckich słów: „singa” („lew”) i „pura” („miasto”), dlatego bywa zwany Miastem Lwa. Dzisiaj Republika Singapuru to wielkie centrum finansowe, najeżone nowoczesnymi drapaczami chmur, i bardzo bezpieczny kraj. Znajduje się tu ogromne międzynarodowe lotnisko ze świetnymi połączeniami na cały świat i mnóstwo zapierających dech w piersiach atrakcji turystycznych.

 

Warto podkreślić, że ta azjatycka republika, będąca członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, należy do najmniejszych i jednocześnie najzamożniejszych państw na naszym globie. Kraj zamieszkuje ponad 5,6 mln ludzi, z czego największą grupę stanowią Chińczycy (powyżej 74 proc.). Poza tym żyją tutaj m.in. Malajowie, Hindusi, a także Europejczycy. Pod względem wyznaniowym najliczniejszą społecznością są buddyści (ok. 34 proc.), za nimi plasują się chrześcijanie i muzułmanie, a dalej taoiści i hinduiści. Nie brakuje także osób nie wyznających żadnej religii, które stanowią mniej więcej 18,5 proc. całej populacji.

 

Singapore - Kopia

Spotkanie z sympatycznymi orangutanami na terenie Singapore Zoo

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Singapur słynie dzisiaj z restrykcyjnego prawa, pedantycznego porządku i doskonałej organizacji. Kojarzy się z gorącym klimatem, egzotycznym jedzeniem, zachwycającymi parkami i ogrodami. Stanowi też zakupowe i rozrywkowe centrum tego regionu Azji. W tym fascynującym kraju jest wiele niepowtarzalnych atrakcji. Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś idealnego dla siebie i dla swoich zmysłów.

 

GBTB HR 02

Niesamowite gigantyczne drzewa w rozległym kompleksie Gardens by the Bay

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

KIEDYŚ I DZIŚ

 

Serce Singapuru stanowi rzeka o tej samej nazwie i ulokowane wokół niej dzielnice. Główny obszar miejski nosi nazwę Central Area. Pomimo niewielkich rozmiarów powstała w nim wyjątkowa mieszanka wpływów licznych kultur żyjących od lat obok siebie.

 

Na uwagę zasługuje historyczna dzielnica kolonialna, w której znajdują się interesujące zabytki w stylu wiktoriańskim. Przy jednej z ulic stoi ormiański Kościół św. Grzegorza Oświeciciela z 1835 r., najstarsza singapurska świątynia chrześcijańska. Nieopodal wznosi się ukończona w 1847 r. katolicka Katedra Dobrego Pasterza i anglikańska Katedra św. Andrzeja z lat 1856–1861. Ta ostatnia zbudowana została w stylu neogotyckim, a jej białe ściany i kolorowe okienne witraże tworzą niezwykłą kompozycję. Do zabytków z czasów kolonialnych należy również odlana z brązu statua Thomasa Stamforda Rafflesa – założyciela miasta, nazywanego często Ojcem Singapuru. Budynek Ratusza (City Hall) pochodzi z kolei z lat 1926–1929. Ciekawymi obiektami w historycznej dzielnicy (Downtown Core) są niemal 14-metrowa fontanna (Fountain of Wealth), wpisana w 1998 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa na świecie, oraz Merlion – półlew, półryba – symbol azjatyckiego państwa-miasta. Oprócz zabudowań kolonialnych znajdują się tu także gmachy rządowe, kościoły i drapacze chmur dominujące w architekturze Singapuru. Ogromne centra handlowe łączy ze sobą sieć klimatyzowanych podziemnych przejść, w których funkcjonują różnorakie sklepy. To prawdziwy raj dla osób lubiących robić zakupy.

 

Nieco odmiennym rejonem od historycznej dzielnicy jest sąsiadujący z nią bulwar o długości 2,2 km – Orchard Road. W tej okolicy przeważają centra finansowe, galerie handlowe, ambasady, wysokie biurowce i luksusowe hotele. Dla odmiany na południowy wschód stąd, na nabrzeżu w 2010 r. otwarto resort Marina Bay Sands. To drugi najdroższy budynek na świecie, zaraz po kompleksie hotelowym Abradż Al Bajt (Abraj Al Bait) w Mekce w Arabii Saudyjskiej. Wzniesienie spektakularnego obiektu nad singapurską zatoką kosztowało aż 8 mld dolarów amerykańskich. Dzięki wysokiemu standardowi usług cieszy się on dużą popularnością wśród zamożnych turystów z całego globu. Odbywają się w nim też największe wystawy międzynarodowe. Na sam hotel składają się trzy 55-piętrowe wieżowcepołączone jednym dachem z ogromnym tarasem Sands SkyPark na szczycie, na którym znajduje się najdłuższy na świecie, 146-metrowy, podwyższony basen (położony na wysokości 191 m). Są tu także restauracje i bary, ogrody oraz punkt obserwacyjny dostępny nie tylko dla hotelowych gości. Według wielu osób to miejsce stanowi turystyczną wizytówkę Singapuru – widok rozpościerający się z dachu jest imponujący. Polecam wjechać na górę wieczorem, aby podziwiać różnobarwną i niepowtarzalną panoramę okolicy. W pobliżu można poza tym obejrzeć wówczas niesamowity pokaz Spectra łączący światło, dźwięk i wodę.

 

Niewątpliwą atrakcją w tej części Singapuru są ogrody wchodzące w skład kompleksu Gardens by the Bay, zajmującego powierzchnię 101 ha i zaprojektowanego przez wielu znakomitych architektów, inżynierów i ogrodników z różnych stron świata. Uwagę zwracają w nich m.in. dwie ogromne szklane konstrukcje – Kwiatowa Kopuła (Flower Dome) i Mglisty Las (Cloud Forest). W ich wnętrzu stworzono warunki sprzyjające rozwojowi zróżnicowanej roślinności z rozmaitych zakątków naszego globu. W Mglistym Lesie można przenieść się do tropikalnego górskiego klimatu, zobaczyć gigantyczny, 35-metrowy wodospad i przejść się licznymi zawieszonymi w powietrzu kładkami – taki spacer przypomina wędrówkę po zaginionej krainie. Pod dachem Kwiatowej Kopuły, wpisanej w 2015 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa szklana cieplarnia na świecie, zebrano rośliny z basenu Morza Śródziemnego, Kalifornii, Australii, Ameryki Południowej i Afryki, które rosną w stałej temperaturze 23–25°C. Warto wśród nich odpocząć od panującego w tym rejonie Azji upału. Podczas zwiedzania Gardens by the Bay trudno również nie zauważyć olbrzymich metalowych drzew. Mają one od 25 do 50 m wysokości i są porośnięte bujną roślinnością. Tuż pod ich futurystycznymi koronami (na poziomie 22 m) poprowadzono kładkę widokową o długości 128 m (OCBC Skyway). Rozciągają się z niej wspaniałe widoki na ogrody i malowniczą zatokę. Wieczorem drzewa rozbłyskują kolorowymi światłami, a sceneria staje się wręcz bajkowa. Jestem przekonana, że wizyta w tym magicznym miejscu na długo pozostanie w pamięci zwiedzających, dlatego gorąco polecam je wszystkim.

 

Z LOTU PTAKA

 

W zasadzie z każdej strony zatoki Marina (Marina Bay) rozpościera się malownicza panorama Singapuru, więc wieczorny spacer wzdłuż jej brzegów stanowi naprawdę wielką przyjemność. Po drodze można zatrzymać się, aby posłuchać ciekawych koncertów, obejrzeć interesujące pokazy i spróbować potraw z różnych kuchni świata.

 

Osobom, które chcą zobaczyć okolicę z lotu ptaka (a dokładnie z wysokości 165 m), proponuję wybranie się na gigantyczne koło widokowe (Singapore Flyer). Obecnie uchodzi ono za jedną z największych tutejszych atrakcji. Konstrukcję wyposażono w 28 klimatyzowanych kapsuł, z których w każdej mieści się 28 pasażerów. Dzięki powolnemu ruchowi koła podczas przejażdżki można dostrzec wiele interesujących miejsc położonych wzdłuż rzeki Singapur i w rejonie zatoki Marina, takich jak historyczne nabrzeża Clarke Quay i Boat Quay z klubami, barami i kawiarniami, luksusowy resort Marina Bay Sands, fantastyczny kompleks Gardens by the Bay, imponujący, 280-metrowy stalowy most dla pieszych o kształcie inspirowanym strukturą DNA (Helix Bridge) oraz Parlament (Parliament House) i Muzeum Cywilizacji Azjatyckich (Asian Civilisations Museum) z cennymi eksponatami. Na uwagę zasługuje również centrum sztuk scenicznych The Esplanade (Esplanade – Theatres on the Bay) – budowla przypominająca ogromne oczy muchy, gmach Muzeum Sztuki i Nauki (ArtScience Museum) w formie kwiatu lotosu czy drapacze chmur centrum biznesowego. Po zapadnięciu zmroku podświetlone budynki i mosty czynią panoramę tego państwa-miasta jeszcze bardziej niesamowitą, przypomina ona wręcz kadr ze świata przyszłości.

 

TRZY ŚWIATY

 

HR STB39140 64-r1

Masjid Sultan – meczet przy Muscat Street w dzielnicy muzułmańskiej

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Nieopodal historycznego kolonialnego centrum i Orchard Road znajduje się niezmiernie urokliwa dzielnica muzułmańska (Kampong Glam) zamieszkana głównie przez wyznawców islamu, w tym Malajów. Aby przywrócić jej dawny wygląd i ożywić okolicę, przeprowadzono w niej prace restauracyjne, podobnie jak w dystrykcie hinduskim i chińskim. Najbardziej znanymi ulicami są tu Arab Street, Baghdad Street, Bussorah Street, Muscat Street czy Kandahar Street. Turystów przyciągają klimatyczne kawiarenki i lokale ze smacznymi daniami kuchni bliskowschodniej. W tym rejonie można nie tylko zjeść pyszny posiłek, lecz także kupić produkty charakterystyczne dla muzułmańskich regionów Azji i przyjrzeć się ciekawej architekturze. Mimo iż w Singapurze znajduje się kilkadziesiąt różnych meczetów, szczególnie warto wybrać się właśnie do tego tutejszego – Masjid Sultan z 1928 r. Wielka, złota kopuła zwieńczona półksiężycem z gwiazdą odznacza się na tle nowoczesnych wieżowców. Duża centralna sala przeznaczona jest wyłącznie dla osób modlących się. Meczet robi niesamowite wrażenie, a wizyta w nim pozwala się wyciszyć i odpocząć przez chwilę.

 

W pobliżu dzielnicy muzułmańskiej leży wielobarwny dystrykt hinduski (Little India). Osiedlali się tu emigranci z Indii, którzy przybywali za czasów Brytyjczyków. Główną ulicą handlową jest Serangoon Road. Wyjątkową atmosferę okolicy tworzą sklepy z kolorowymi sari, hinduską biżuterią i egzotycznymi przyprawami. W dzielnicy znajduje się kilka obiektów sakralnych różnych religii. Do najciekawszych należą: kościół metodystów (Kampong Kapor Methodist Church), najstarsza singapurska świątynia hinduistyczna Sri Veeramakaliamman (wzniesiona w 1881 r.), świątynia Sri Vadapathira Kaliammanoraz meczet Angullia. Niedaleko stąd stoi dobrze zachowany Masjid Abdul Gaffoor, meczet, który został ukończony w 1910 r. i stanowi wyjątkowo udaną mieszankę stylu mauretańskiego, wpływów europejskich i hinduskich.

 

We wspomnianej dzielnicy chińskiej (Chinatown) panuje ład i porządek, jaki można zobaczyć tylko w Singapurze. Warto pamiętać, że w początkowym okresie rozwoju ośrodka właśnie tutaj znajdowało się jego centrum. W tym rejonie koniecznie trzeba zobaczyć najstarszą miejscową świątynię – Thian Hock Keng z 1839 r. – uważaną za perłę architektury chińskiej. W 1973 r. została ona uznana za pomnik narodowy. Swoim wyglądem zadziwia również Świątynia Zęba Buddy i Muzeum (Buddha Tooth Relic Temple and Museum). Spadziste, wielopoziomowe dachy budowli kontrastują z wysokimi wieżowcami wznoszącymi się dookoła niej. Obiekt przypomina pałac rodziny cesarskiej z Chin. W Chinatown poza podziwianiem architektury warto także spróbować potraw kuchni chińskiej i kupić kilka pamiątek. Właściciele obwoźnych stoisk z jedzeniem przemierzają wąskie uliczki, a za nimi ciągnie się zapach orientalnych przypraw. Niektórzy twierdzą, że właśnie tutaj można zjeść najlepszy w Singapurze durian (owoc o specyficznej, niezbyt przyjemnej woni). Obowiązkowo trzeba też zatrzymać się na pieczone kasztany.

 

Miłośnikom orientalnej kultury i kuchni z pewnością spodoba się w tych trzech dzielnicach, które czasem wydają się przenosić zwiedzających w inne rejony globu. Polecam poza tym popularne centra gastronomiczne z daniami z różnych stron świata (hawker centres albo food courts). Jest ich w Singapurze bardzo dużo i wszystkie oferują smaczne i niezmiernie zróżnicowane jedzenie. Znajdują się w nich stoiska z kuchnią chińską, indyjską, tajską czy malezyjską. Spróbujemy tu m.in. intrygujących zup i azjatyckich słodkości, w tym przysmaków z tapioki. Singapurskie centra gastronomiczne robią niesamowite wrażenie, bo zwykle usytuowane są w sąsiedztwie szklanych wieżowców i niemal przez cały dzień tętnią życiem. To miejsca, które każdy turysta zapamięta na długo.  

 

W OTOCZENIU PRZYRODY

 

Pomimo mnóstwa drapaczy chmur Singapur wypełnia zieleń, dzięki czemu w wielu okolicach można usłyszeć kojący śpiew ptaków. Nieopodal Orchard Road znajdują się słynne tropikalne Singapurskie Ogrody Botaniczne (Singapore Botanic Gardens) założone w dzisiejszej lokalizacji w 1859 r. Zajmują obecnie powierzchnię 82 ha. To jedno z najczęściej odwiedzanych tego rodzaju miejsc na całym świecie. W 2015 r. Singapore Botanic Gardens zostały umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Można tu podziwiać mnóstwo wspaniałych egzotycznych roślin i odwiedzić imponujący, trzyhektarowy Narodowy Ogród Orchidei (National Orchid Garden) z 1,2 tys. różnych gatunków storczykowatych i ponad 2 tys. ich hybryd. Największe wrażenie wywiera storczyk o kwiatach osiągających długość aż 30 cm i kwitnących przez ok. 10 dni (Bulbophyllum echinolabium)! Warto tutaj zajrzeć również do kilku szklarni, w których prezentowana jest rzadka i unikatowa flora strefy tropikalnej. Singapurskie Ogrody Botaniczne to idealne miejsce dla miłośników przyrody, a także osób chcących wypocząć, pospacerować czy wybrać się na piknik. Tereny zielone są wspaniale utrzymane i niezmiernie malownicze. W weekendy często odbywają się tu koncerty. W tym miniaturowym królestwie roślin trzeba złożyć choćby jedną wizytę. Jest to pierwszy obiekt na terenie Singapuru i zarazem jedyny tropikalny ogród botaniczny na świecie wpisany na prestiżową listę UNESCO.

 

W granicach tego fascynującego państwa-miasta znajdują się też cztery rezerwaty przyrody i ogromny otwarty ogród zoologiczny bez klatek i metalowych ogrodzeń (Singapore Zoo). Ten ostatni ma powierzchnię 26 ha, na której żyje ponad 300 gatunków zwierząt (w sumie powyżej 2,8 tys. okazów). Ludzi od jego mieszkańców oddzielają w nim zwykle tylko kanały wypełnione wodą lub szklane ściany. Zwiedzający korzystają z licznych punktów widokowych i stanowisk do obserwacji stworzeń wodnych czy drapieżników. W singapurskim zoo spotkamy wiele zupełnie wyjątkowych przedstawicieli fauny, takich jak Inuka – jedyny niedźwiedź polarny na tej szerokości geograficznej (urodzony w grudniu 1990 r.), ok. 80-letni żółw olbrzymi Astove i niezmiernie rzadkie białe tygrysy bengalskie. Ciekawą atrakcję dla turystów stanowi również park Nocne Safari (Night Safari). Prowadzące nocny tryb życia zwierzęta ogląda się w nim podczas wędrówki ścieżkami tematycznymi lub przejażdżki specjalnym pociągiem.

 

Pasjonatom ornitologii polecam Jurong Bird Park, w którym żyje ponad 5 tys. ptaków. Podobnie jak we wspomnianym zoo w ptaszarni odbywają się interesujące pokazy. Tukany, papugi czy pelikany przelatują przez obręcze, grają w rozmaite gry, przynoszą różne przedmioty oraz mówią i śpiewają. Przedstawienia trwają po ok. 45 min. i są świetną atrakcją dla małych i dużych. W Jurong Bird Park znajdują się także liczne zbiorniki wodne i wspaniały wodospad. Największe wrażenie robią jednak ptaki przelatujące tuż nad głowami zwiedzających.

 

CENTRUM ROZRYWKI

 

Aby odpocząć trochę od miejskiego zgiełku, najlepiej udać się na malowniczą wyspę Sentosę. W języku malajskim jej nazwa oznacza „pokój i spokój”, ale dzisiaj to modne miejsce nie należy już do zbyt spokojnych i cichych. Wyspa uchodzi za centrum rozrywki i wypoczynku z wieloma atrakcjami. Jedną z nich jest park tematyczny Universal Studios Singapore (część Resorts World Sentosa), czyli kompleks z wesołym miasteczkiem inspirowanym motywami filmowymi. Można tu m.in. przejechać się niesamowitą kolejką górską Battlestar Galactica: HUMAN vs. CYLON™, odwiedzić Jurassic Park, Shreka czy słynne pingwiny z Madagaskaru oraz przyjrzeć się procesowi powstawania filmów. Zdecydowanie warto zajrzeć również do S.E.A. Aquarium z ponad 100 tys. zwierząt morskich reprezentujących niemal 1 tys. gatunków z różnych części świata. Na zainteresowanie zasługuje poza tym czterotrasowy tor zjazdowy z jednoosobowymi pojazdami (Skyline Luge Sentosa) i wieża obserwacyjna (Tiger Sky Tower) o wysokości 110 m, z której rozciąga się widok na okolicę. Sentosa słynie z trzech malowniczych plaż. Najbardziej zatłoczona jest Siloso, przy której działa popularny klub muzyczny – Azzura Beach Club – z restauracją, barami, basenami i jacuzzi. Wypożyczymy tutaj kajaki, deski do skimboardingu i surfingu oraz inny sprzęt do uprawiania sportów wodnych czy rowery górskie lub rolki. Pozostałe dwie plaże to Palawan z wiszącym mostem i egzotyczna, ocieniona wysmukłymi palmami, najspokojniejsza z całej trójki Tanjong. Na Sentosie każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, a pobyt na niej będzie potem miło wspominał.

 

Osoby lubiące wycieczki rowerowe powinny wybrać się do urokliwego Parku East Coast, który leży w południowo-wschodniej części Singapuru. Można tu wypożyczyć rower i udać się na przejażdżkę długą, ponad 15-kilometrową trasą biegnącą wzdłuż plaży. Miejsce to jest także idealne do uprawiania sportów wodnych, takich jak wind- czy kitesurfing. Oprócz tego w parku po prostu wypoczniemy, popływamy i nacieszymy się pięknem natury.

 

W Singapurze Zachód spotyka się ze Wschodem. Z jednej strony znajdują się tutaj nowoczesne biurowce, centra handlowe i biznesowe, a z drugiej obok języka angielskiego usłyszymy na ulicy mandaryński, kantoński, malajski, tamilski czy singlish (oparty na angielskim język kreolski). Mówi się, że to państwo-miasto jest Azjąw miniaturze. Uważam jednak, że Singapur można wręcz nazwać całym światem w miniaturze.Ten niewielki kraj zachwyca i w dzień, i w nocy. Wizyta w nim dostarcza tysiąca wspaniałych wrażeń.

 

Z wizytą w ogrodzie Kostaryki

Magdalena Moll-Musiał

<< „Costa Rica”, czyli „Bogate Wybrzeże” — tak nazwał ten rejon Nowego Świata Krzysztof Kolumb, kiedy dopłynął tu we wrześniu 1502 r. w poszukiwaniu legendarnej krainy złota. Nazwa okazała się dość trafna i ponadczasowa, gdyż Kostaryka i dziś kojarzy się z ogromnym bogactwem: fascynującymi skarbami natury. Niektórzy określają ją poetycko mianem „Ogrodu Ameryki Centralnej”, aby podkreślić jej niepowtarzalne walory przyrodnicze. >>  

Kostaryka to górzysty kraj, oblany z jednej strony wodami Pacyfiku, a z drugiej — Morza Karaibskiego. Ponieważ leży w strefie aktywności sejsmicznej, nieodłączną część jej krajobrazu stanowią liczne wulkany. Kostarykanie są bardzo spokojni i opanowani, nie przypominają zwykle niezmiernie żywiołowych i pełnych temperamentu mieszkańców Ameryki Łacińskiej. Mówią o sobie ticos, dlatego że często zdrabniają wszelkie wyrazy. Wyróżniają się szczególną troską o środowisko naturalne i utrzymanie pokoju w regionie — Kostaryka nie posiada sił zbrojnych, a parki narodowe i rezerwaty przyrody zajmują mniej więcej jedną czwartą jej powierzchni.  

Więcej…