NOÉMI PETNEKI

 

„Węgierskie morze” wciąż wielu Polakom kojarzy się z czasami PRL-u. Niesłusznie – Balaton zmienia się z roku na rok: wzdłuż jego wybrzeży powstają piaszczyste plaże, przybywa licznych atrakcji. Tym razem skupimy się na zachodniej części tego rozległego jeziora, gdzie na przyjezdnych czekają przepiękna przyroda, niezwykła kultura i wiele możliwości aktywnego wypoczynku. Pod trzcinowymi strzechami gospód czy sklepieniem piwnic spróbujemy zaś miejscowych przysmaków oraz wyśmienitych win ze słonecznych wzgórz.

Ogromna powierzchnia jeziora – 594 km2 – zapewnia świetne warunki do uprawiania sportów wodnych. Doskonale będą się tu czuć miłośnicy żeglarstwa, windsurfingu, narciarstwa wodnego (za wyciągiem) czy wędkarstwa. Ci ostatni mają do dyspozycji także dwie rzeki oraz zaciszne i romantyczne zakątki pobliskiego Małego Balatonu (Kis-Balaton), który wchodzi w skład Parku Narodowego Pogórza Balatonu (Balaton-felvidéki Nemzeti Park ). Gęsto porośnięte trzciną brzegi tego niewielkiego akwenu zamieszkują też liczne rzadkie gatunki ptaków wodnych – przyrodnicy amatorzy mogą zwiedzić te tereny z przewodnikiem. Na turystów czekają również nad Balatonem malownicze plaże i ciepła woda. Nic więc dziwnego, że „węgierskie morze” przyciąga każdego roku nie tylko Madziarów, lecz także wielu zagranicznych gości.

 

Okolica ta wydaje się szczególnie godna polecenia dla rodzin z dziećmi. Jednak tak naprawdę żaden spragniony odpoczynku turysta nie będzie się nudził nad Balatonem. Ta malownicza część Węgier oferuje mnóstwo atrakcji dla każdego…

 

Balaton dla aktywnych

Nad zachodnią zatoką Balatonu i dalej nad jego północnym wybrzeżem wznoszą się wzgórza pochodzenia wulkanicznego o ciekawych, fantazyjnych kształtach. Stanowią one doskonałe miejsce na trekking, nordic walking, jazdę konną i wycieczki rowerowe. Jeżeli nie przywieźliśmy ze sobą dwóch kółek z Polski, wystarczy wynająć je w punktach informacji turystycznej Tourinform i później oddać w tej samej lub innej wypożyczalni tej sieci. Ambitni rowerzyści mogą objechać cały Balaton (210 km), aby z każdej strony podziwiać zachwycającą panoramę ciemnych wzniesień górujących nad seledynową taflą jeziora.

            Największym wzgórzem położonym niemal bezpośrednio nad brzegiem jest trapezowaty ostaniec o nazwie Badacsony (437,4 n.p.m.). Jeżeli przyjechaliśmy tu z ukochaną osobą, przed zdobyciem szczytu warto usiąść razem z nią na „Różanym kamieniu” (Rózsakő), głazie ozdobionym starymi napisami. Podobno ma to zagwarantować zakochanej parze, że zaręczy się ona w ciągu najbliższego roku. Jednak magiczny kamień posiada ponoć tak wielką moc, że siedząc na nim, wystarczy tylko pomyśleć o miłości swojego życia, aby spełniło się nasze marzenie o szybkim ślubie. Przed spoczęciem na chwilę na tym głazie musimy więc dobrze się zastanowić...

Aby aktywnie spędzić urlop, nie trzeba nawet opuszczać wybrzeża. Większe plaże wyposażone są w boiska do piłki nożnej i siatkówki plażowej. Natomiast z okolic kąpieliska w Hévíz startuje wieczorami balon, z którego rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na całe jezioro.

 

Powiew historii

Wyjazdy nad Balaton mają długą tradycję – moda na nie rozpowszechniła się w pierwszych dekadach XIX w. Brzegi jeziora porastają szuwary, których przez długi czas nie usuwano. Dlatego też w pewnej odległości od wybrzeża tworzono sztuczne wyspy z budynkami kąpielowo-rozrywkowymi. Prowadziły do nich specjalne pomosty. Kopię takiego pawilonu można dziś zobaczyć na Plaży Miejskiej (Városi Strand) w Keszthely.

Samo miasto szczyci się także jednym z najwspanialszych zabytków Kotliny Panońskiej. Mowa tu o późnobarokowym pałacu rodziny magnackiej pochodzenia chorwackiego – hrabiów Festeticsów. Dzisiaj zwiedzającym udostępniono 20 urządzonych z przepychem komnat, z których w każdej dominuje inny kolor. Po obejrzeniu rezydencji możemy odpocząć w 42-hektarowym parku pałacowym w cieniu prastarych drzew. Wiele z nich pamięta jeszcze najbardziej znanego właściciela posiadłości Györgya (Jerzego) Festeticsa (1755–1819), który rozpoczął swoją świetlaną karierę w Wiedniu. Jednak w 1791 r., kiedy wydarzenia rewolucji francuskiej zatrzęsły całą Europą, opuścił on dwór cesarski i wrócił na swoje włości. W kraju wspierał węgierską oświatę, kulturę i literaturę. To on założył pierwszą wyższą szkołę rolniczą w Europie, której nadał nazwę Georgikon. Obecnie w budynku uczelni można zobaczyć wystawę poświęconą kulturze agrarnej na Węgrzech, łącznie z winiarstwem. Stare, dziwaczne maszyny rolnicze, a także XIX-wieczny ciągnik parowy uruchamiany z okazji największych świąt z pewnością zainteresują miłośników techniki. Z kolei w piwnicach pałacu Festeticsów znajdziemy muzeum winiarstwa i winotekę, a w jego oficynach – ekspozycję wspaniałych powozów oraz największą kolekcję modeli kolejowych w Europie Środkowej.

 

Balaton dla rodziny

W Keszthely powstało również wiele innych osobliwych muzeów. Nasze pociechy będą zachwycone nowo otwartym Muzeum Zabawek Vidor (Vidor Játékmúzeum), które obecnie jest największą tego typu placówką w Europie. Zebrano tu 10 tys. eksponatów z ostatnich stu lat. Poza tym w Keszthely znajduje się także Muzeum Lalek (Babamúzeum), ubranych w węgierskie stroje ludowe, Muzeum Marcepanu (Marcipán Muzeúm) wraz ze słodką makietą pałacu Festeticsów, Muzeum Automatów Muzycznych i Fonografów (Surber Zeneautomata és Fonográf Múzeuma) itd. Odwiedzenie któregoś z tych miejsc połączone z wizytą w kawiarni czy lodziarni na głównym deptaku w historycznym centrum miasta będzie ciekawym urozmaiceniem wakacji spędzonych nad brzegiem jeziora w otoczeniu pięknej przyrody.

            Plaże (po węgiersku strandok) nad Balatonem są obecnie dostosowywane do potrzeb najmłodszych dzieci. Bez obaw możemy pluskać się z maluchami w płytkiej wodzie czy odwiedzić wraz z nimi pobliskie place zabaw. Na Plaży Miejskiej (Városi Strand) w Keszthely oraz na Diási Játékstrand w Gyenesdiás działają także baseny, zjeżdżalnie, trampoliny, wypożyczalnie rowerów wodnych itd. Poza tym istnieje możliwość oddania dzieci pod opiekę animatorów. W tym czasie rodzice mają szansę skorzystać z aerobiku wodnego lub po prostu zaznać chwili spokoju.

           

Rozrywka, SPA & Wellness

Wybrzeże Balatonu dostarcza rozrywki także wieczorem i w nocy. Już sama kąpiel w świetle zachodzącego słońca malującego na wodzie złote refleksy będzie niezapomnianym przeżyciem. Dla tych, którzy nie przepadają za opalaniem, to najlepsza pora na spacer wzdłuż malowniczego brzegu: powietrze i woda nawet wieczorem są rozkosznie ciepłe. Na mniejsze plaże wstęp jest wtedy bezpłatny. Na większych z kolei toczy się barwne życie nocne – bary, puby i kluby działają do wczesnego ranka, kiedy najbardziej wytrwali imprezowicze mogą znów ujrzeć na powierzchni jeziora magiczną grę promieni, tym razem, wschodzącego słońca.

Na osoby preferujące innego rodzaju rozrywki czekają koncerty z klasycznym repertuarem organizowane w historycznych wnętrzach pałacu Festeticsów lub festiwale muzyki jazzowej, folkowej czy alternatywnej, które odbywają się w Keszthely, Hévíz i Vonyarcvashegy czy nieco dalej w okolicach Kapolcs. Miłośnicy SPA & Wellness mogą zaś udać się do jednego z okolicznych kąpielisk termalnych. Kuszą one zarówno właściwościami leczniczymi, jak i atrakcjami parków wodnych. Najsłynniejsze pobliskie uzdrowisko Hévíz, położone nad naturalnym jeziorem termalnym, działa nieprzerwanie od końca XVIII w., pozostałe – Zalakaros, Zalaszentgrót i Kehidakustány – powstały przy okazji poszukiwań ropy naftowej i wody pitnej.

 

Ryba lubi pływać

Zanim Balaton stał się popularnym kierunkiem wyjazdów wśród wielbicieli kąpieli i rozrywki, jego wody przyciągały przede wszystkim rybaków. Dziś pozostałością po tamtych czasach jest halászlé, czyli mocno paprykowa zupa rybna. Nie zawsze bywa ona jednakowo ostra – wszystko zależy od tego, kto i dla kogo gotuje… Znawcy rozróżniają trzy rodzaje tej smacznej i bardzo charakterystycznej potrawy węgierskiej. Zupa znad Dunaju zawiera makaron i mięso ryby w całości. Wersja znad Cisy jest przecierana. Do halászlé znad Balatonu dodaje się ziemniaki, a przynajmniej część ryb, z których przygotowuje się to danie, musi być drapieżnych. Wykwintnie przygotowane okazy suma, szczupaka i króla „węgierskiego morza”, czyli sandacza, goszczą w jadłospisach każdej nadbalatońskiej restauracji i charakterystycznej, przykrytej strzechą z trzciny, madziarskiej gospody, zwanej csárda. Warto skosztować tu także potraw z dziczyzny, do których zwierzyny dostarczają okoliczne wzgórza i lasy. Na szczęście lokalny region winny obfituje w szczepy zarówno białe, jak i czerwone, więc do każdego dania znajdziemy odpowiedni trunek. Produkuje się tutaj i rieslingi, i muskaty. Zdecydowanie najsłynniejsze są jednak dwa szczepy: znany także z okolic pogranicza austro-węgiersko-słowackiego kékfrankos (blaufränkisch, frankovka modrá) z Badacsony oraz szürkebarát (po polsku „szary mnich”), lokalna odmiana pinot gris, rozpowszechniona nad Balatonem przez cysterskich zakonników. Bogata w minerały gleba wulkaniczna i mocne nasłonecznienie południowych stoków nadają winom niezapomniany charakter. Leżący nieco dalej na północ region Somló słynie z kolei ze szczepu, który jest uprawiany wyłącznie na Nizinie Panońskiej. Nosi on nazwę juhfark, czyli „owczy ogon” (określenie pochodzi od kształtu grona), a wytwarza się z niego trunek zwany „winem nocy poślubnej”. Podobno picie go zwiększa szansę na poczęcie syna.

            Zachodni brzeg Balatonu śmiało może dziś konkurować z innymi popularnymi kierunkami wakacyjnymi w Europie. Zapewnia nie tylko wypoczynek na uroczych plażach i kąpiel w przyjemnie ciepłej wodzie. Oferuje nam również spotkanie z niepowtarzalną węgierską kulturą, co sprawia, że nigdzie indziej na świecie nie znajdziemy podobnego miejsca.


 

Artykuły wybrane losowo

Wiatr zmian nad zachodnim Balatonem

NOÉMI PETNEKI

 

„Węgierskie morze” wciąż wielu Polakom kojarzy się z czasami PRL-u. Niesłusznie – Balaton zmienia się z roku na rok: wzdłuż jego wybrzeży powstają piaszczyste plaże, przybywa licznych atrakcji. Tym razem skupimy się na zachodniej części tego rozległego jeziora, gdzie na przyjezdnych czekają przepiękna przyroda, niezwykła kultura i wiele możliwości aktywnego wypoczynku. Pod trzcinowymi strzechami gospód czy sklepieniem piwnic spróbujemy zaś miejscowych przysmaków oraz wyśmienitych win ze słonecznych wzgórz.

Ogromna powierzchnia jeziora – 594 km2 – zapewnia świetne warunki do uprawiania sportów wodnych. Doskonale będą się tu czuć miłośnicy żeglarstwa, windsurfingu, narciarstwa wodnego (za wyciągiem) czy wędkarstwa. Ci ostatni mają do dyspozycji także dwie rzeki oraz zaciszne i romantyczne zakątki pobliskiego Małego Balatonu (Kis-Balaton), który wchodzi w skład Parku Narodowego Pogórza Balatonu (Balaton-felvidéki Nemzeti Park ). Gęsto porośnięte trzciną brzegi tego niewielkiego akwenu zamieszkują też liczne rzadkie gatunki ptaków wodnych – przyrodnicy amatorzy mogą zwiedzić te tereny z przewodnikiem. Na turystów czekają również nad Balatonem malownicze plaże i ciepła woda. Nic więc dziwnego, że „węgierskie morze” przyciąga każdego roku nie tylko Madziarów, lecz także wielu zagranicznych gości.

Więcej…

Zniewalająca Indonezja

MAGDALENA BARTCZAK

 

<< Indonezja jest fascynującym miejscem utkanym z wielu różnych kultur, cudów przyrody, zapachów, smaków i kolorów. Niektóre jej wyspy są tak duże bądź odmienne od pozostałych, że mogłyby stanowić odrębne państwa. Nie bez powodu mówi się, że ten kraj przypomina osobny kontynent – magiczny i hipnotyzujący podróżników swoją urodą. >>

Gdybym miała powiedzieć, co wywarło na mnie najmocniejsze pierwsze wrażenie podczas podróży do Indonezji, to wymieniłabym uderzenie wilgotnego, tropikalnego powietrza po wyjściu z lotniska uważanego za jeden z największych i najbardziej zatłoczonych portów lotniczych w Azji (Soekarno-Hatta), położonego w obszarze metropolitalnym Dżakarty (Jabodetabek), albo niezwykły widok na ten ogrom wysp z góry, który podziwiałam, gdy samolot zaczął zbliżać się do lądowania. Terytorium państwa, złożonego z tysiąca zielonych punktów na niebieskim tle, nie sposób było objąć wzrokiem. Ten kraj zajmuje obszar 1,9 mln km². Składa się na niego ponad 17,5 tys. wysp, zamieszkanych przez blisko 270 mln ludzi. Jeśli przyjrzymy się mapie, przekonamy się, że Indonezja rozciąga się na niemal całą szerokość Azji Południowo-Wschodniej (ponad 5,1 tys. km) i zdaje się w tajemniczy sposób łączyć dwa oceany: Indyjski i Spokojny. Ta rozciągłość przekłada się m.in. na różnice w pogodzie, o których warto pamiętać przy planowaniu podróży. W zależności od konkretnej wyspy różnie wypada tu pora sucha i deszczowa. Cały kraj cechuje jednak typowy klimat równikowy, odznaczający się dużą wilgotnością powietrza i wysokimi temperaturami przez okrągły rok.

 

Balijczycy praktykują zwyczaj przygotowywania darów dla bogów każdego dnia

© Wonderful Indonesia

 

Ze względu na tak ogromną powierzchnię Indonezja jest także bardzo różnorodna. Znajdziemy tutaj wysokie góry i wulkany, zielone doliny, gęste lasy deszczowe, malownicze wodospady i jeziora oraz spektakularne plaże – jednym słowem wszystko, o czym może marzyć podróżnik. To największe wyspiarskie państwo świata stanowi też wielobarwny i fascynujący tygiel kulturowy. Żyje w nim powyżej 300 grup etnicznych, mówiących w ponad 720 językach (tym oficjalnym jest indonezyjski, powstały na bazie malajskiego). Indonezyjczycy są dumni ze swoich lokalnych tradycji i obrzędów, a ich kulturowe zróżnicowanie najlepiej oddaje narodowe motto, widniejące na godle: Bhinneka Tunggal Ika, czyli „Jedność w różnorodności”. Każda wyspa wydaje się tu osobnym światem, pełnym odrębnych wierzeń oraz sobie właściwych kulturowych i przyrodniczych skarbów. To sprawia, że można ten kraj odkrywać bez końca.

 

Buddyjski kompleks świątynny Borobudur na Jawie

© Wonderful Indonesia

 

WIELKI DURIAN

Naszą podróż zacznijmy od Jawy. Jest ona najbardziej zaludnioną wyspą świata. Zamieszkuje ją ok. 145 mln ludzi, czyli ponad połowa populacji Indonezji. Na zachodnio-północnym wybrzeżu Jawy leży stolica kraju, Dżakarta, nazywana Wielkim Durianem (na terenie jej obszaru metropolitalnego – Jabodetabek – żyje ponad 32 mln osób). Mówi się, że budzi równie skrajne emocje jak ów tropikalny owoc obdarzony specyficznym zapachem, uznawany tutaj za narodowy. Można ją kochać lub jej nienawidzić. Metropolia ta funkcjonuje na prawach prowincji i składa się z pięciu miast (zwanych kota): Dżakarty Północnej, Południowej, Wschodniej, Centralnej i Zachodniej – szczególnie dwie ostatnie są chętnie odwiedzane przez turystów.

W centralnej części stolicy warto zajrzeć na plac Merdeka i do pobliskiego Meczetu Niepodległości (Masjid Istiqlal), udostępnionego wiernym w 1978 r., uchodzącego za największy w Azji Południowo-Wschodniej. Zbudowano go tuż obok strzelistej, neogotyckiej Katedry (Gereja Katedral Jakarta), pochodzącej z przełomu XIX i XX w. Ta koegzystencja islamskiej i katolickiej świątyni jest charakterystyczna dla tego wielokulturowego państwa, które stara się, żeby wyznawcy różnych dominujących w nim religii mogli normalnie żyć obok siebie, co się zazwyczaj udaje. Indonezja to dość konserwatywny kraj, ale otwarty na różnice. Choć większość populacji (ponad 87 proc.) stanowią tu muzułmanie, konstytucja gwarantuje prawo do wolności wyznania. Za oficjalne religie uznaje się islam, buddyzm, hinduizm, konfucjanizm, protestantyzm i katolicyzm. Ta wieloreligijność wpisana w multikulturowy pejzaż kraju wpływa na atmosferę Dżakarty, której architektura łączy w sobie inspiracje pochodzące z różnych, często odległych porządków. Obok tradycyjnych świątyń reprezentujących rozmaite religie trafimy w niej na drapacze chmur, nowoczesne centra handlowe i ślady kultur Starego Kontynentu. Najsilniej odcisnęły się wpływy holenderskie – Indonezja od początku XVII w. była stopniowo podbijana przez niderlandzką Republikę Zjednoczonych Prowincji i znajdowała się pod zwierzchnictwem Holendrów aż do wybuchu II wojny światowej. W latach 1942–1945 okupowała ją Japonia, a po wojnie kraj zaczął wyzwalać się spod obcych wpływów i w 1949 r. ogłosił niepodległość. W Dżakarcie, niegdyś głównym ośrodku Holenderskich Indii Wschodnich zwanym Batawią, ślady kolonialnej przeszłości są dziś najbardziej widoczne w starej dzielnicy Kota Tua. Rozciąga się ona wokół placu Fatahillaha (Taman Fatahillah), stanowiącego serce stolicy kolonii Holendrów. Znajduje się tutaj m.in. Ratusz (Stadhuis) z 1710 r. (obecnie Muzeum Historii Dżakarty), słynna XIX-wieczna Café Batavia i uliczki pełne zabudowy inspirowanej stylem holenderskiej architektury miejskiej.

 

UROK WIELOKULTUROWOŚCI

Choć indonezyjska stolica skrywa wiele ciekawych miejsc, to jako zatłoczona i słynąca z męczących korków metropolia rzadko zatrzymuje przyjezdnych na dłużej. Podróżnicy zwykle uciekają z niej w inne zakątki kraju, np. do położonej ok. 520 km na południowy wschód stąd Yogyakarty (Jogyakarty), uważanej za kulturalną stolicę Jawy i całej Indonezji. Nazywana pieszczotliwie Yogya, jest bardziej urokliwą i zadbaną siostrą Dżakarty, usytuowaną u stóp wulkanu Merapi (Góry Ognia – ok. 2920 m n.p.m.). To miasto pełne sztuki ulicznej, barwnych targów, muzeów, kawiarni i intelektualnej energii – słynie z dużej liczby uczelni i stanowi siedzibę jednego z czołowych indonezyjskich uniwersytetów (Universitas Gadjah Mada). Po Yogyakarcie można spacerować godzinami, podziwiając m.in. lokalne wyroby z batiku, czyli barwnie zdobionej tkaniny, z której słynie Indonezja. Trafimy na nie choćby przy głównej ulicy handlowej – gwarnej, nieco chaotycznej i wypełnionej sklepikami Jalan Malioboro.

W mieście warto też wybrać się na tradycyjne przedstawienie marionetek (wayang golek) – spektakl klasycznej sztuki lalkarskiej pochodzącej z zachodniej Jawy. Smukłe lalki z drewna odgrywają podczas takiego widowiska swój teatr. Jednym z jego stałych elementów jest muzyka wykonywana przez zespół gamelan. Lalkarzom akompaniują muzycy grający m.in. na gongach, bębnach (membranofonach), saronie (metalofonie z siedmioma płytkami z brązu) i sulingu (długim, bambusowym flecie). Na koncert gamelanu można wybrać się np. do pałacu Kraton (Keraton), kompleksu wybudowanego za czasów panowania sułtana Hamengkubuwono I (przypadających na lata 1755–1792) – fundatora dynastii do dziś sprawującej władzę w sułtanacie Yogyakarta. Inne warte wizyty miejsce stanowi Pałac Wodny Taman Sari, dawna posiadłość wypoczynkowa władców, na której terenie znajduje się m.in. podziemny meczet (Sumur Gumuling). Koniecznie należy również zajrzeć na jeden z lokalnych targów, choćby wielki Pasar Beringharjo, gdzie czekają liczne stoiska z egzotycznymi przyprawami i owocami morza oraz półki uginające się od wyrobów z batiku i innych lokalnych tkanin, bambusa czy popularnego w Indonezji rattanu.

Kolejnym powodem, dla którego podróżnicy ściągają do Yogyakarty, jest fakt, że służy ona za świetną bazę wypadową do odwiedzenia dwóch najsłynniejszych świątyń w kraju, wpisanych w 1991 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pierwsza z nich to Borobudur – jedna z największych buddyjskich budowli sakralnych na świecie, wzniesiona ok. VIII–IX w. na niewielkim wzgórzu. Na jej usytuowanych schodkowo tarasach można podziwiać 2672 reliefy i 504 posągi Buddy. Ok. 50 km na południowy wschód stąd leży największy kompleks świątyń hinduistycznych w Indonezji. Zabudowania Prambanan postawiono mniej więcej w podobnym czasie (w połowie IX stulecia), co jej buddyjską „sąsiadkę”. Poświęcono je trzem aspektom boga: Brahmie, Wisznu i Śiwie. Oba obiekty były przez lata opuszczone – na nowo odkryli je w XIX w. Brytyjczycy. Dziś stanowią jeden z największych skarbów kulturowych Indonezji i należą do najważniejszych symboli jej różnorodności religijnej.

 

WŚRÓD SMOKÓW I DUCHÓW

Ten azjatycki kraj leży w strefie tzw. Pacyficznego Pierścienia Ognia, obszaru charakteryzującego się dużą aktywnością sejsmiczną i wulkaniczną. Na jego wyspach znajduje się mniej więcej 400 wulkanów, z czego 127 pozostaje czynnych. Jednym z najpopularniejszych wśród turystów jest jawajski Bromo (2329 m n.p.m.), z którego rozciąga się spektakularny widok na okolicę, m.in. Park Narodowy Bromo Tengger Semeru. Z kolei najwyższy (i przy tym aktywny) wulkan Indonezji to Kerinci (3805 m n.p.m.) z Sumatry, drugiej po Jawie najbardziej zaludnionej wyspy Indonezji (z ponad 50 mln mieszkańców). Cieszy się on dużą popularnością szczególnie wśród osób uprawiających trekking. Leży na terenie Parku Narodowego Kerinci Seblat, jednego z 12 sumatrzańskich parków narodowych. Sumatrę chętnie odwiedzają amatorzy wypraw trekkingowych i miłośnicy dzikiej przyrody. Położona na równiku, skąpana w soczystej zieleni, przyciąga masywnymi, pokrytymi lasami deszczowymi łańcuchami górskimi, stromym, wulkanicznym wybrzeżem, które wygląda niczym wyjęte z baśni, malowniczymi polami ryżowymi i rozległymi plantacjami rozmaitych owoców tropikalnych. Na wyspie występują też niesamowite zwierzęta – choćby wolno żyjące orangutany, które spotkamy w Parku Narodowym Gunung Leuser, jednym z największych indonezyjskich rezerwatów przyrody (o powierzchni ok. 8 tys. km²). W 1973 r. został tu założony ośrodek rehabilitacji (w wiosce Bukit Lawang), gdzie te ginące zwierzęta mogą liczyć na ochronę i opiekę medyczną. W parku mieszkają także przedstawiciele wielu innych zagrożonych gatunków, m.in. nosorożce, tygrysy i słonie sumatrzańskie.

Wymienione stworzenia to tylko niewielka część egzotycznej fauny żyjącej w tym kraju. Prawdziwym jego skarbem są warany, będące obecnie największymi jaszczurkami na ziemi: dorosłe osobniki osiągają nawet 3 m długości i ważą ponad 70 kg. Te potężne gady, nazywane Smokami Indonezji, żyją w Parku Narodowym Komodo, który w 1991 r. został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO ze względu na wielkie bogactwo świata roślin i zwierząt. Poza waranami żyją tutaj również m.in. konie, woły, dziki, małpy (makaki krabożerne), łaskuny palmowe, jelenie (sambary sundajskie) i różne gatunki ptaków. W granicach parku leży kilkadziesiąt niewielkich wysepek oraz trzy większe wyspy: Rinca, Padar i właśnie Komodo.

Podczas podróży w te rejony warto zajrzeć też na Flores, wciąż jeszcze w wielu miejscach dziewiczą i nieodkrytą przez turystów. Zachwyca ona swoją przyrodniczą różnorodnością. Na wyspie są rajskie plaże, zielone i górzyste tereny z gorącymi źródłami i wodospadami oraz osiągający wysokość 1639 m n.p.m. wulkan Kelimutu. W jego kraterze znajdują się trzy jeziora zmieniające barwę – bywają błękitne, granatowe, zielone, czarne, a nawet białe i czerwone. Jak mówi lokalna legenda, na ich dnie mieszkają duchy i to właśnie od ich humoru zależy, jaki kolor przyjmie woda. Flores, podobnie jak cała Indonezja, wierzy głęboko w magię, którą wszystko jest tu podszyte i chętnie tłumaczone. Magia leczy i uzdrawia bądź przeciwnie – sprowadza na kogoś zły urok. Tylko od nas zależy, czy także w te legendy uwierzymy, ale z jednego musimy zdawać sobie sprawę: jeśli poddamy się mistycznej atmosferze indonezyjskich wysp, nie będzie to wcale takie trudne.

 

Warany, największe obecnie żyjące jaszczurki na świecie, zamieszkują Park Narodowy Komodo

© Wonderful Indonesia

 

NA WYSPIE BOGÓW

Paul Theroux, należący do najwybitniejszych pisarzy podróżników XX w., jedną ze swoich wypraw odbył kajakiem. Przepłynął nim część Pacyfiku od wybrzeży Nowej Zelandii po Hawaje. W literackim dzienniku z tej niezwykłej włóczęgi (pt. Szczęśliwe wyspy Oceanii. Wiosłując przez Pacyfik) tak opisał swoje przemyślenia na temat odwiedzanych lądów: Elementem wspólnym nie jest pejzaż wysp ani ich położenie na mapie świata, lecz sam charakter miejsca otoczonego przez wodę, żywioł sam w sobie magiczny i będący czynnikiem przemiany. Wyspa ma szczególną moc panowania nad swoimi mieszkańcami – czy to rodzimymi, czy to rozbitkami, czy też domniemanymi kolonistami – i chyba dlatego wyspy są tak pełne mitów i legend. Ten fragment doskonale oddaje specyfikę jednej z najbardziej niezwykłych wysp Indonezji – pełnej magii i uroku, od lat przyciągającej podróżnych tajemniczą siłą Bali. Popularnym kierunkiem turystycznym stała się ona już w latach 20. XX w. Wtedy odkryła ją europejska i amerykańska bohema. Wakacje spędzali tu m.in. aktor Charlie Chaplin czy pisarz H.G. Wells.

Ten uwielbiany przez turystów zakątek Indonezji jest pod wieloma względami wyjątkowy, m.in. z powodu swojej historii. W czasach kolonialnego podboju wyspa długo zachowywała niezależność od Holendrów, którzy zaczęli ją sobie podporządkowywać dopiero od lat 40. XIX stulecia. Bali stanowi także dziś kroplę hinduizmu w morzu dominującego w kraju islamu. Hinduistami jest aż ok. 83 proc. z jej 4,5 mln mieszkańców. Hinduizm balijski to w istocie mieszanka hinduizmu z elementami buddyzmu i lokalnych wierzeń animistycznych. Religijność wyspiarzy widać na każdym kroku. Balijczycy zaczynają dzień od złożenia ofiary i tak również go kończą. Pragną nią przejednać złe demony i podziękować dobrym bogom. W tym celu przygotowują specjalne podarki, które umieszczają w koszach wiszących nad skrzyżowaniami ulic, przed wejściami do supermarketów czy sklepów, szpitali, szkół i urzędów. Jednym z popularnych rytuałów jest też piłowanie zębów – ostre uzębienie uchodzi tutaj za symbol złych duchów. Zgodnie z tradycją Balijczykom już we wczesnej młodości skraca się sześć przednich zębów (górne siekacze i kły). W ten sposób wypędza się z człowieka demony i otacza się go ochroną.

Ta niemal namacalna wiara w magię i wyższe siły kierujące ludzkim życiem jest na Bali wszechobecna, stanowi naturalny element codziennego życia mieszkańców. Przyjazne i złośliwe duchy wnikają w tkankę balijskich wiosek i miasteczek, snują się nad licznymi polami ryżowymi i wypełniają lasy deszczowe. Słusznie określa się więc Bali mianem Wyspy Bogów. Niemal wszędzie spotkamy na niej malownicze świątynie, będące jej prawdziwą wizytówką. Na stosunkowo niedużym terenie (ok. 5,7 tys. km²) znajduje się tu ich ponad 20 tys. Co znamienne, w każdej, nawet najmniejszej osadzie można natknąć się na kapliczki i inne miejsca kultu. Do jednej z najbardziej charakterystycznych, tłumnie odwiedzanych świątyń Bali należy Pura Ulun Danu Bratan (Pura Bratan), spektakularnie położona nad jeziorem Bratan, na północny wyspy. Ważnym tutejszym ośrodkiem religijnym jest także leżąca ok. 22 km w linii prostej na południowy wschód stąd Świątynia Świętej Wody – Pura Tirta Empul. Wzniesiono ją w X w. w miejscu bijącego źródła, które ma ponoć magiczną i uzdrawiającą moc: podobno ten, kto się w nim zanurzy, nigdy się nie zestarzeje. Za najważniejszy i największy ośrodek kultu na Bali uważa się Pura Besakih. To imponujący kompleks kilkudziesięciu świątyń zbudowanych na zboczach wulkanu Agung (3031 m n.p.m.). Często odbywają się tu ważne ceremonie i docierają liczne pielgrzymki hinduistów ubranych w kolorowe sarongi bądź tradycyjne balijskie śnieżnobiałe stroje.

 

BALIJSKIE SKARBY

Wzdłuż wybrzeża Bali, zwłaszcza na wschodzie i południu, leżą kurorty, mniejsze osady i miasteczka. Stolicą wyspy jest 900-tysięczny Denpasar, do którego ze względu na znajdujący się w tym rejonie port i międzynarodowe lotnisko zwykle najpierw docierają podróżni. Jeśli ktoś lubi życie nocne, powinien stąd wyskoczyć na południe – do pełnej backpackerów i innych turystów imprezowej Kuty. Kto woli zatrzymać się w nieco spokojniejszym miejscu, niech postawi na miasto Ubud, położone w otoczeniu pól ryżowych. Mimo popularności wśród przyjezdnych nie straciło ono swojego czaru i jest jednym z najbardziej urokliwych zakątków w całej Indonezji. Ze względu na położenie wydaje się świetną bazą wypadową dla tych, którzy chcą wypożyczyć samochód lub skuter i zjechać na własną rękę pobliskie plaże, ukryte w lesie tropikalnym wioski czy plantacje owoców i kawy.

Miasto stanowi też artystyczne i duchowe serce Bali. Ubud wypełniają świątynie, eleganckie sklepy, kawiarnie, muzea oraz galerie z pracami lokalnych twórców. Przy wąskich uliczkach stoją budynki w tradycyjnym balijskim stylu. Miejscowe domostwa okolone są najczęściej murem (który ma strzec mieszkańców przed złymi duchami) i konstruowane wedle ściśle określonych zasad. Od frontu znajduje się pawilon do przyjmowania gości, a w środku – obszerny dziedziniec z właściwym budynkiem mieszkalnym, ozdobioną ornamentami świątynią i otaczającymi ją posągami. Tym, co w Ubud zwraca uwagę, jest również tradycyjny styl hoteli czy bungalowów. Swoim charakterem świetnie współgrają one z krajobrazem – nie spotkamy tu wysokich, szklanych wieżowców i apartamentowców, które dominowałyby w okolicy. Jeden z doskonałych przykładów miejscowej idealnie dopasowanej do otoczenia architektury stanowi stojący w sercu miasta Puri Saren Agung, kompleks z pałacem wzniesiony na początku XIX w., a następnie odbudowany w 1917 r. po trzęsieniu ziemi. Warto odwiedzić go zwłaszcza po zachodzie słońca, gdy odbywają się pokazy tradycyjnego tańca balijskiego, uważanego na wyspie za najważniejszy rodzaj sztuki. Służy on rozrywce, ale – jak niemal wszystko tutaj – ma także znaczenie religijne. Jest jednym ze sposobów na zbliżenie się człowieka do bóstw i opowiedzenie śmiertelnikom ich historii.

 

SMAKI TROPIKALNEGO RAJU

Inna specjalność najpopularniejszej wyspy Indonezji to masaż balijski, opierający się na technikach zaczerpniętych z medycyny chińskiej, akupresury, aromaterapii, refleksologii i ajurwedy. Ze względu na swoją skuteczność i relaksacyjne działanie stał się znany na całym świecie, również w Polsce, jednak na Bali zdaje się mieć wyjątkową moc. Najlepiej skusić się na niego na którejś z licznych plaż, gdzie dzięki szumowi morza i zapachowi orientalnych olejków rzeczywiście można się odprężyć.

Kolejną wielką atrakcję stanowią tu właśnie plaże, na południu szersze i jaśniejsze, na północy wulkaniczne i ciemniejsze. Przyciągają wszystkich przyjezdnych: zarówno tych, którzy chcą po prostu poleżeć i wypocząć, jak i osoby szukające okazji do uprawiania sportu. Dla wielu miłośników nurkowania ulubioną częścią wyspy jest północne i przede wszystkim wschodnie wybrzeże, w pobliżu którego można znaleźć mieniące się kolorami rafy koralowe i liczne wraki oraz spotkać przedstawicieli bogatej fauny. Amatorzy surfingu najchętniej wybierają się na południe – m.in. na plaże w okolicach Kuty oraz miejscowości Seminyak i Canggu. Z kolei moim absolutnym odkryciem była srebrzysta plaża Nyang-Nyang na samym południowym krańcu Bali, rozciągająca się na długości ok. 1,5 km. Aby się na nią dostać, należy odbyć kilkugodzinny trekking z Pecatu lub świątyni Uluwatu (Pura Luhur Uluwatu). Ten utrudniony dostęp sprawia, że wydaje się ona jedną z bardziej dziewiczych i naturalnych plaż w tej części wybrzeża. Jeśli zaś trafimy na wschód wyspy, warto zajrzeć na plaże w pobliżu miejscowości Amed. Są długie i szerokie, w niektórych mniej uczęszczanych miejscach niemal śnieżnobiałe, w tych bardziej popularnych – wypełnione restauracjami, kawiarniami i warungami, czyli barami lub po prostu budkami z pysznymi lokalnymi specjałami i świeżo wyciskanymi sokami.

Jeśli już wspominamy o jedzeniu, należy zdawać sobie sprawę, że kuchnia Indonezji, zrodzona z inspiracji m.in. smakami Indii, Chin i Bliskiego Wschodu, jest równie różnorodna i bogata we wpływy rozmaitych kultur jak sam kraj. Wydaje się zatem kolejnym tematem na osobną opowieść. Typowe indonezyjskie produkty to przede wszystkim ryż, uprawiany na licznych plantacjach, a także tropikalne owoce, które zwykle trudno spotkać w innych częściach globu, takie jak choćby rambutan. Ma on wielkość śliwki, a jego – zależnie od odmiany – purpurową, czerwoną lub pomarańczową skórkę pokrywają włoski (stąd zresztą pochodzi jego nazwa, rambut w języku malezyjskim oznacza „włosy”). Osobliwym owocem jest też salak jadalny (oszpilna jadalna), uprawiany głównie na Jawie i Sumatrze. Kształtem przypomina czosnek, ale z twardą, kłującą skórką przywodzącą na myśl łuski. Bardzo pożywny salak jadalny świetnie gasi pragnienie, a sami Indonezyjczycy uważają go za środek wzmacniający odporność. Kluczowym elementem tutejszej sztuki kulinarnej są jednak przyprawy. W Indonezji dania doprawia się przede wszystkim goździkami, kardamonem, kurkumą, galangalem, trawą cytrynową, czosnkiem, pastami z krewetek i orzechów ziemnych oraz papryczkami chili. Największym królem dodatków decydujących o charakterze potraw jest mleczko kokosowe – w żadnym innym kraju na świecie nie używa się go tyle co tu.

Do tradycyjnych dań indonezyjskiej kuchni należą nasi goreng – smażony ryż z rozmaitymi przyprawami, słodkim sosem sojowym i mięsem lub warzywami, satay (sate) – kawałki lub plastry mięsa (najczęściej kurczaka bądź jagnięciny) grillowane na patyczku bambusowym i podawane z sosem orzechowym, jak również nasi padang – ryż serwowany z mięsem, rybą albo warzywami, polany mleczkiem kokosowym z curry, limonką, czosnkiem i masą ziół. Te trzy potrawy pachnące dalekim Orientem spotkamy w Indonezji wszędzie, ale wiele pozycji z menu Indonezyjczyków przyrządza się tylko na konkretnej wyspie czy w danym regionie. Typowe tradycyjne dania zjemy na Jawie. Najbardziej pikantne podaje się w warungach i restauracjach Sumatry. Z wysublimowanych i najpiękniej serwowanych potraw słynie Bali i pobliska wyspa Lombok (jej nazwa w tłumaczeniu na polski oznacza swoją drogą paprykę chili).

Właśnie ta ostatnia, spokojniejsza i słabiej rozpoznawalna niż jej popularna sąsiadka, będzie ostatnim przystankiem naszej podróży po tym fascynującym kraju. Lombok najlepiej odwiedzić w maju, na początku pory suchej – zachwyca wówczas bujną roślinnością, jaka rozwinęła się po kilku miesiącach letniego monsunu. Jej góry i wzniesienia są jednak przez cały rok pokryte soczyście zielonymi lasami deszczowymi, które – gdy spojrzy się na nie z większej odległości – zdają się wspinać znad złocistych plaż pod samo niebo. W tutejszym krajobrazie wyróżnia się czynny wulkan Rinjani (3726 m n.p.m.), dla mieszkańców od wieków stanowiący serce wyspy i miejsce święte. Zresztą cała Lombok wydaje się, podobnie jak większa od niej Bali, emanować magią i od pierwszej wizyty oczarowuje. Jej tajemniczą atmosferę zdają się potwierdzać słowa wspomnianego Paula Theroux, który podczas swojego rejsu po oceanie napisał: Nie wiem, czy to złudzenie czy nie, ale ową aurę tajemnicy i władzy wyczuwają wszyscy rodowici mieszkańcy wysp i wszyscy, którzy do nich tęsknią. Wyspa pod wieloma względami przewyższa księstwo. Jest ostatecznym schronieniem – światem magicznym i niezniszczalnym.

Wydanie jesień-zima 2018

Czarująca różnorodność Indonezji

opracował

MICHAŁ DOMAŃSKI

Indonezja jest największym na świecie krajem wyspiarskim, który oferuje turystom z Polski moc atrakcji, m.in. słońce zimą, malownicze egzotyczne plaże, górskie trekkingi, wyprawy w głąb dziewiczej dżungli oraz wręcz wymarzone miejsca do uprawiania surfingu, raftingu, kanioningu, wędkarstwa morskiego, żeglarstwa, snorkelingu czy nurkowania. Można tu podziwiać cenne zabytki, delektować się wyśmienitą i różnorodną kuchnią oraz odkrywać wspaniałe kultury wyróżniające się kolorowymi strojami ludowymi, tradycyjnymi tańcami, oryginalnymi wierzeniami, fascynującymi świętami i tajemniczymi zwyczajami. Jest tu tak dużo do zobaczenia i przeżycia, że nawet jeśli będziemy wracać do Indonezji wiele razy, to nie grozi nam nuda. To doskonały kierunek turystyczny, idealny na udane wakacje nie tylko dla miłośników przygód i prawdziwych odkrywców, ale także dla rodzin z dziećmi, zakochanych par, nowożeńców oraz amatorów luksusowych hoteli SPA & Wellness. Specjalnie dla Państwa poprosiliśmy kilka osób, które znają dość dobrze Indonezję, o krótkie wypowiedzi na temat – ich zdaniem – najbardziej fascynujących i zniewalających miejsc w tym niezmiernie interesującym, olbrzymim i różnorodnym kraju, leżącym na ponad 17 tys. wysp. Zapraszamy więc teraz w magiczną podróż po niepowtarzalnym regionie świata stanowiącym pomost pomiędzy dwoma kontynentami – Azją i Australią…

Więcej…