HELENA KUCZYŃSKA-GRASSO


<< „Wydawało mi się naturalnym umiejscowienie akcji filmu w miejscu, gdzie historia jest nadal żywa i wibrująca. Jest to Sycylia, której nie należy identyfikować z mafią. Ta wyspa ma wiele innych twarzy, które ogromnie mnie fascynują” – powiedział kiedyś Krzysztof Zanussi o swoim filmie „Czarne słońce”. Zdecydowanie zgadzam się z jego słowami. Podróż po tej pasjonującej części Włoch dostarcza mnóstwa różnorodnych wrażeń i pozwala porównać rzeczywistość z powszechnymi wyobrażeniami. >>

Ten charakterystyczny trójkąt na mapie Morza Śródziemnego stanowi największy włoski region (25,7 tys. km2), który otrzymał autonomię już w 1946 r. Dlatego Palermo określa się mianem stolicy, gdyż tu, w dawnym Pałacu Normanów (Palazzo dei Normanni) zasiada sycylijski parlament i prezydent. Na wszystkich budynkach państwowych powiewa żółto-czerwona flaga z triskelionem (zwanym trinacria) po środku – to symbol Sycylii od czasów greckich. Przedstawia głowę Meduzy (kobieca twarz ze splątanymi wężami zamiast włosów), od której odchodzą trzy nogi zgięte w kolanach. Gdy Grecy odkryli trójkątny kształt wyspy, nazwali ją Trinacria (od treis – „trzy” i àkra – „cypel”), stąd wzięły się trzy kończyny ludzkie. Wizerunek mitycznego potwora, który wzrokiem zmieniał wrogów w kamień, miał natomiast ochraniać tę ziemię przed nieprzyjaciółmi.
Region zamieszkuje ponad 5 mln ludzi, którzy osiedlają się głównie wzdłuż wybrzeży, gdzie też znajdziemy największe miasta: Palermo (678 tys. mieszkańców), Katanię (316 tys.), Mesynę (241 tys.) oraz Syrakuzy (123 tys.). Centrum lądu pozostaje praktycznie niezaludnione. Niewątpliwie wpływa na to górzysto-wyżynne ukształtowanie Sycylii. Najwyższym szczytem jest Etna (3343 m n.p.m.), ale masywy górskie w północnej części wyspy również osiągają imponujące wysokości: Góry Pelorytańskie (Monti  Peloritani, do 1374 m n.p.m.), Nebrodi (do 1847 m n.p.m.) czy wreszcie Madonie z wierzchołkiem Pizzo Carbonara wznoszącym się na 1979 m n.p.m. Dwa ostanie pasma objęto ochroną pod postacią Parku Nebrodi (Parco dei Nebrodi) i Parku Madonie (Parco delle Madonie). Niestety, brak tu typowych szlaków turystycznych. Jednak zarówno strażnicy parkowi, jak i właściciele licznych gospodarstw agroturystycznych pomagają w zorganizowaniu wycieczek pieszych, a także przejażdżek konnych. Co ciekawe, w górach Nebrodi do dziś żyją w stanie wolnym piękne konie lokalnej rasy sanfratellano.

 

POLA I PLAŻE
Wyżyny w sercu wyspy zajęte są przez uprawy, przede wszystkim pszenicy. Gdy jedziemy wiosną autostradą A19 od Palermo ku Katanii, nasze oczy cieszy srebrzysta zieleń pieszczonych wiatrem pól. Ponad nimi góruje 30-tysięczne miasto Enna, noszące przydomek „pępka Sycylii”.
     Wbrew wyobrażeniom w tym regionie nie brakuje rzek. Przy ujściu Simeto do Morza Jońskiego odkryto złoża bursztynu. Alcantara w pobliżu Taorminy słynie z malowniczych wąwozów o stromych ścianach ze skał bazaltowych – tzw. Gole dell’Alcantara. Organizuje się na niej kanioning. Linia brzegowa jest też bardzo urozmaicona: od plaż piaszczystych przez kamieniste po skaliste, acz nie pozbawione uroku, jak śnieżnobiałe Schody Turków (Scala dei Turchi) niedaleko Porto Empedocle. Dziewięć z nich wyróżniono prestiżową Błękitną Flagą – trzy na Wyspach Liparyjskich (dwie na Lipari – Acquacalda i Canneto – oraz jedną na Vulcano – ta ostatnia z czarnym piaskiem wulkanicznym), dwie na południowym zachodzie Sycylii w miejscowości Menfi w prowincji Agrigento – Lido Fiori Bertolino i Porto Palo Cipollazzo, a także cztery na południu wyspy: w pobliżu Marina di Ragusa, Santa Maria del Focallo, Porto Ulisse i Ciriga. Przyciągają one również co roku zwiększającą się liczbę miłośników windsurfingu czy modnego ostatnio kitesurfingu.

 

SYCYLIJSKIE SKARBY
Podczas mojej pierwszej wizyty w tej części Włoch niemal przytłoczyły mnie bogactwo i różnorodność jej zabytków. Wszyscy zdobywcy tego rejonu – a było ich wielu – pozostawili po sobie ślad. Zanim do sycylijskich brzegów dotarli kolonizatorzy feniccy i greccy, istniały tu już prymitywne kultury Sykulów, Sykanów czy Elymów. Z licznych stanowisk archeologicznych na wyspie zachęcam do odwiedzenia rozległego wąwozu Pantalica (na północny zachód od Syrakuz), w którego wapiennych ścianach wykuto ponad 5 tys. grobowców. Jedna z ciekawszych tras zaczyna się w miasteczku Ferla. W ciągu kilkugodzinnej wędrówki nie tylko poznamy odległą historię tego miejsca, lecz także oderwiemy się od zgiełku miast i odpoczniemy na łonie natury.
     W VIII w. p.n.e. Wybrzeże Jońskie zaczęli kolonizować Grecy. W tym samym okresie Fenicjanie zakładali swoje kolonie handlowe na zachodzie Sycylii. Jedną z nich jest Mozia. Warto odwiedzić tę małą wysepkę o powierzchni 0,45 km². Wykopaliska są skromne, ale w kameralnym muzeum obejrzymy przepiękną rzeźbę Efeba z Mozii  – perłowy marmur w cudowny sposób oddaje miękkość ciała okrytego lekką tkaniną.

FOT. REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

Świątynia Junony z V w. p.n.e. w Valle dei Templi w Agrygencie


     Miłośnikom sztuki greckiej polecam na początek miejscowość Segesta (ponad 30 km na wschód od Trapani). Wznoszą się w niej tylko jedna świątynia i niewielki teatr, ale – wierzcie mi – robią naprawdę niesamowite wrażenie. Samotna, złocistomiodowa kolumnada świątynna stoi u stóp łagodnego wzgórza. Z rzędów otaczających teatralną scenę rozpościera się natomiast widok aż po Morze Tyrreńskie. Stąd należy wyruszyć dalej do Agrygentu (Agrigento) – dawnego greckiego Akragas ze słynną Valle dei Templi (Doliną Świątyń wpisaną w 1997 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO) i przebogatym Regionalnym Muzeum Archeologicznym (Museo Archeologico Regionale). W pobliżu Świątyni Zgody (Tempio della Concordia), najlepiej zachowanej w całym kompleksie, natkniemy się na rzeźbę naszego rodaka Igora Mitoraja (1944–2014) Ikar upadły.

 

GRECY NA WSCHODZIE
Syrakuzy, założone zostały na skalistej wysepce Ortygia (Ortigia) w 734 lub 733 r. p.n.e. Dziś to duże i ważne miasto. Koniecznie trzeba zwiedzić tutejszy Park Archeologiczny Neapolis (Parco Archeologico della Neapolis) z ruinami największego sycylijskiego teatru greckiego i kamieniołomami z osobliwym „Uchem Dionizjosa”, czyli grotą o niezwykłej akustyce. Natomiast na Ortygii pozostałości po Grekach zaadaptowali kolejni osadnicy: świątynia Ateny (V w. p.n.e.) stała się katedrą z barokową fasadą i oryginalnymi doryckimi kolumnami w środku. Na plac Katedralny (Piazza Duomo) proponuję wybrać się popołudniem – rozświetlają go wówczas promienie słoneczne, wydobywające w pełni urok okalających go zabudowań. W usytuowanym przy jego południowym krańcu Kościele św. Łucji (Chiesa di Santa Lucia alla Badia) wisi obraz Caravaggia Złożenie do grobu św. Łucji (1608 r.). Spacer polecam zakończyć przy urokliwym Źródle Aretuzy, które natchnęło Karola Szymanowskiego (1882–1937) do napisania utworu muzycznego o tym samym tytule. Zdobią je kępy papirusu (cibory papirusowej). Właśnie w okolicach Syrakuz, wzdłuż rzeczki Ciane do dziś rośnie dziko ta roślina, sprowadzona ponoć z Egiptu jeszcze przez Greków. Stąd też na syrakuzańskich straganach sprzedaje się pamiątki malowane na kartach papirusowych. Warto popłynąć w krótki rejs po Ciane ku skupiskom zielonych pióropuszy.

 

RZYMSKIE DZIEDZICTWO
Po Grekach nastali Rzymianie, którzy opanowali całą Sycylię pod koniec III w. p.n.e. Zastali na niej kwitnące miasta oraz dobrze rozwinięte rolnictwo. Początkowo ograniczono się do przebudowywania istniejących już obiektów. Najlepiej ilustruje to przykład teatru antycznego w Taorminie. Kiedy dotrzecie do tej „Perły Morza Jońskiego” – jak turyści zwykli nazywać ten ośrodek – nie ograniczajcie się do spaceru po barwnym, zatłoczonym Corso Umberto kuszącym sklepikami z pamiątkami i butikami. Koniecznie idźcie zwiedzić ruiny Teatro Antico. Z najwyższych rzędów jego widowni wulkan Etna prezentuje się wspaniale! Z kolei z widokowych balkonów rozciągają się panoramy okolicy od Cieśniny Mesyńskiej po zatokę koło Katanii. Mimo to trzeba pamiętać, że najlepsza widoczność panuje wiosną i jesienią, letnie upały sprzyjają powstawaniu wilgotnej mgiełki. W Taorminie warto także uciec przed tłumem do Villa Comunale, dawnych ogrodów angielskiej arystokratki lady Florence Trevelyan (spokrewnionej z brytyjską królową Wiktorią), która przeniosła się tu pod koniec XIX w.

FOT. REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

Pozostałości oryginalnie greckiego Teatro Antico w Taorminie


     Również w Katanii znajdują się pozostałości teatru grecko-rzymskiego oraz ruiny amfiteatru i niewielkich term. Niewątpliwie najcenniejszy zabytek z tych czasów stanowią jednak mozaiki podłogowe w Villa Romana del Casale (tuż obok miejscowości Piazza Armerina) z IV w. n.e. Dla mnie to „sycylijskie Pompeje”. Ziemia, która w XII w. osunęła się w postaci lawiny na tę wiejską posiadłość bogatego Rzymianina, zachowała niesamowite zdobienia do naszych czasów. Każdy pewnie zna przedstawienie dziewcząt w bikini, a to tylko jeden fragment z 42 wielobarwnych posadzek (w sumie 3500 m2). Villa Romana del Casale od 1997 r. widnieje na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Na wschodnim wybrzeżu, kilka kilometrów na południe od Noto, natrafiono w 1971 r. na inną rzymską rezydencję, nazwaną Villa Romana del Tellaro. Jest ona wiele mniejsza, lecz także posiada piękne mozaiki (IV w.), niektóre pod względem artystycznym nawet jeszcze doskonalsze.

 

OD PALERMO DO MESYNY
Dla odmiany Palermo, założone przez Fenicjan, nie zostało nigdy zdobyte przez Greków. Podczas dominacji arabskiej (IX–XI w.) pełniło funkcję stolicy, w XII stuleciu było siedzibą królów normańskich, na początku XIII w. – cesarza Fryderyka II Hohenstaufa (1194–1250), a później rezydencją wicekrólów hiszpańskich (do początku XVIII w.). Aby je dobrze poznać, zanurzyć się w atmosferę krętych uliczek i kolorowych bazarów, spróbować wszystkich lokalnych przysmaków (takich jak panelle – placki z cieciorki, pane con la milza – bułki z duszonymi podrobami, krokiety ziemniaczane itp.), należałoby spędzić w nim minimum tydzień.
     Stąd ruszamy dalej na wschód, ku Cefalù. Na naszej drodze prowadzącej wzdłuż morza najpierw pojawia się skaliste wzniesienie niczym olbrzymia głowa (po grecku kefalos, stąd nazwa miasta), potem potężna bryła normańskiej katedry otoczonej malutkimi domkami. Monumentalne surowe mury skrywają bezcenny skarb, czyli mozaiki stworzone przez bizantyńskich mistrzów w XII w. W Cefalù funkcjonuje również malutkie muzeum – Museo Mandralisca. Warto zajrzeć do niego dla jednego obrazu Portretu mężczyzny pędzla Antonella da Messiny (XV w.).

FOT. FOTOTECA ENIT

Białe zabudowania miejscowości Cefalù nad Morzem Tyrreńskim


     Jadąc dalej wzdłuż Morza Tyrreńskiego, można z portu w Milazzo przeprawić się na Wyspy Liparyjskie albo kontynuować podróż do Mesyny. Turyści często mijają ją bez zatrzymywania się, bo sądzą, że jako stosunkowo nowe miasto (wzniesione niemalże od podstaw po tragicznym trzęsieniu ziemi i tsunami w 1908 r.), nie posiada zabytków. Mimo to istnieją co najmniej 3 powody, żeby się w niej zatrzymać. Po pierwsze, mechaniczny zegar na dzwonnicy przy katedrze – największy tego typu na świecie – ożywa każdego dnia w samo południe, nieprzerwanie od 1933 r. Poza tym, z tarasu przed świątynią Chrystusa Króla rozpościera się wspaniały widok na Cieśninę Mesyńską. Wreszcie w Museo Regionale di Messina znajdują się 2 obrazy Caravaggia – Wskrzeszenie Łazarza i Pokłon pasterzy, oba z 1609 r.

 

JAK FENIKS Z POPIOŁÓW    
Południowy wschód wyspy to królestwo barocco siciliano (baroku sycylijskiego), zatem baroku dość późnego (XVIII w.), prowincjonalnego, ciężkiego od dekoracji, adaptującego obce wzory (głównie rzymskie) do specyficznego lokalnego smaku. Wszystko zaczęło się od tragedii z 1693 r., gdy potężne trzęsienie ziemi zniszczyło tę część Sycylii. Po katastrofie zaczęła się odbudowa, nie zawsze oddająca stan pierwotny (zmieniano lokalizację i układ). Złocistomiodowe Noto (zwane tu giardino di pietra – „ogród z kamienia”) powstało 8 km bliżej morza, podobnie Avola słynąca z wina Nero d’Avola (Czerń z Avoli) i migdałów. Katania otrzymała zupełnie nowy plan urbanistyczny: rozległe place i szerokie ulice. Tu od 1765 r. działał architekt polskiego pochodzenia Stefan Ittar (urodził się w 1724 r. w mieście Owrucz, obecnie na Ukrainie, a zmarł w 1790 r. na Malcie). Jego autorstwa jest fasada kolegiaty czy Kościół św. Placido. Modica, położona dla odmiany nie na wzgórzu, lecz w wąwozie, może pochwalić się niezliczonymi schodami. Najpiękniejsze z nich prowadzą do Katedry św. Jerzego (Duomo di San Giorgio). Oprócz tego to także „Miasto Czekolady”, a lokalnym specjałem są impanatigghi  – ciasteczka z nadzieniem mięsno-czekoladowym! Osiem odbudowanych w stylu późnego baroku miejscowości z doliny Noto (Val di Noto) w 2002 r. wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Caltagirone, Militello in Val di Catania, Katania, Modica, Noto, Palazzolo Acreide, Ragusa i Scicli bez wątpienia zasługują na odwiedzenie.

 

„IN VINO VERITAS”
Inny sposób na poznanie wyspy stanowi wędrówka Drogami i szlakami wina (Strade e rotte del vino). Umieszczone na trasie gospodarstwa agroturystyczne poza degustacją szlachetnych trunków zapraszają na dania regionalnej kuchni oraz oferują noclegi. Sycylia szczyci się 23 gatunkami apelacji DOC (Denominazione di Origine Controllata) i jednym DOCG (Denominazione di Origine Controllata e Garantita) – Cerasuolo di Vittoria. Dominują tu wina białe (ok. 70 proc. produkcji, np. Alcamo, Moscato di Siracusa i inne). Obok winorośli lokalnej (m.in. Nero d’Avola, Nerello Mascalese, Inzolia, Grillo) uprawia się także importowaną (Merlot, Cabernet Sauvignon, Syrah itd.). Najwięcej winnic znajdziemy na zachodzie – głównym ośrodkiem jest Trapani i jego okolice. Tu też powstaje jeden z najsłynniejszych typów: Marsala o różnych odcieniach bursztynu (słodkie, półsłodkie i wytrawne). Najcenniejsze wino Marsala Vergine Soleras Stravecchio leżakuje co najmniej 10 lat.
     Sieć dróg winnych opracowano tak, aby przy okazji miłośnicy tego trunku poznali ciekawe miejsca i zabytki. Szlak Strada del Marsala e del Moscato di Pantelleria prowadzi przez Trapani, Erice, Marsalę aż na wyspę Pantelleria. Strada del Nero d’Avola e Cerasuolo di Vittoria biegnie przez południowo-wschodnie rejony z miastami Comiso i Vittoria (ciekawe przykłady stylu Liberty – włoskiej secesji – w dekoracji fasad), Caltagirone (stolica sycylijskiej ceramiki) do Piazza Armerina. Bardzo malownicza jest Trasa Malvasia (Strada della Malvasia delle Lipari) – to deserowe wino produkowane na Wyspach Liparyjskich (głównie na Lipari i Salinie). Podczas jej pokonywania można zakupić doskonałej jakości kapary czy suszone pomidory. Na szczególną uwagę zasługuje również Vino dell’Etna, oznaczone jako pierwsze klasą DOC już w 1968 r. Niewątpliwie wulkaniczne podłoże winnic oraz specyficzne warunki klimatyczne wokół Etny nadają winogronom wyjątkowego smaku i aromatu. Na tym szlaku (Strada del Vino dell’Etna) skorzystamy z dość specyficznego środka transportu – kolejki wąskotorowej Circumetnea (Ferrovia Circumetnea), powstałej pod koniec XIX w. dla usprawnienia transportu produktów z rozsianych na stokach wulkanu piwniczek do portów w Katanii i Riposto. Do dziś linia wiedzie wokół zboczy góry właśnie od nadmorskiego Riposto do Katanii i ciągnie się przez 111 km. W tym regionie czeka na gości wiele winnic, które zapraszają do spróbowania swoich trunków i lokalnych potraw (np. Tenuta San Michele rodu Murgo w Santa Venerina).

 

PODANO DO STOŁU
Sycylia słynie ze swoich serów: pecorino siciliano i caciocavallo, posiadających ugruntowaną renomę, provola o charakterystycznej formie wielkiej gruszki, piacentinu bądź różnych rodzajów ricotty – świeżej, często wykorzystywanej przez cukierników, albo solonej i podpieczonej, zwanej ricotta salata. Za prawdziwy przysmak uchodzi sycylijskie salami (w tym najlepsze Salame Sant’Angelo) lub galaretka wieprzowa zuzo. Jako antipasti (przystawki) podaje się często grillowane warzywa, np. bakłażany, cukinie i paprykę, lub caponatę – bakłażany duszone z pomidorami, selerem naciowym i kaparami. Ryby i owoce morza królują zarówno na początku posiłku, np. zapiekane mule, sarde a beccafico (sardynki zapiekane z bułką tartą i przyprawami), sałatka z ośmiorniczek, jak i w daniach głównych takich jak calamari ripieni (faszerowane kalmary) lub pesce spada, czyli miecznik z grilla, w formie roladek (involtini) czy duszony w warzywach. Oczywiście, wśród primi piatti (pierwszych dań) prym wiodą makarony w najróżniejszych sosach: pasta alla Norma w Katanii (z sosem pomidorowym z bakłażanem, posypany serem ricotta salata), pasta con le sarde (z sardynkami, posypany bułką tartą) czy spaghetti al nero di seppia (z mątwą). Na zachodzie, zwłaszcza w okolicach Trapani, popularnością cieszy się... kuskus z kawałeczkami ryby. Co roku w San Vito Lo Capo organizuje się nawet Festiwal Kuskusu (Cous Cous Fest). XVIII jego edycja odbędzie się w dniach 18–27 września 2015 r.
     Na deser przy słodkich winach i likierach podaje się cannoli (rurki ze smażonego ciasta z nadzieniem z ricotty lub kremem czekoladowym) albo cassatę (biszkopt nasączony likierem, przełożony ricottą, polany lukrem i udekorowany owocami kandyzowanymi). Polecam też spróbować pasta di mandorle (ciasteczek migdałowych) oraz frutta martorana (masy marcepanowej w formie kolorowych owoców). Jeśli dobrniemy do końca sycylijskiej uczty, koniecznie poprośmy o kieliszek Amaro Averna. Receptura tego trunku oparta jest na licznych ziołach, a stanowi on doskonały środek wspomagający trawienie.  
     Na koniec warto jeszcze wspomnieć o tavola calda („gorącym stole”). Niemal każdy bar, a nawet panificio (piekarnia) oferują szeroki wybór przekąsek na ciepło: od drożdżowych bułek z szynką, pomidorami i mozzarellą, serem i bakłażanem oraz szpinakiem przez pizzetty (małe okrągłe pizze) po arancini („pomarańczki”) – ryżowe kulki (z nadzieniem mięsnym lub ze szpinakiem) smażone na głębokim tłuszczu, nazywane tak od ich pomarańczowej, chrupkiej skórki.

 

SPACER WŚRÓD WULKANÓW
Ciekawa forma aktywnego wypoczynku na Sycylii to wyprawa szlakiem wulkanów: od Etny do tych na Wyspach Liparyjskich – Vulcano i Stromboli. W punktach informacji turystycznej w gminach należących do Parku Etny (Parco dell’Etna) otrzymamy mapy dróg i ścieżek oraz kontakty do organizatorów pieszych lub rowerowych wycieczek (bogata oferta także w internecie). Na stokach południowych, przy Schronisku Sapienza (1910 m n.p.m.) znajduje się dolna stacja kolejki gondolowej, 500 m wyżej można przesiąść się do busów, które docierają na ok. 3000 m n.p.m. Całą tę trasę pokonamy też pieszo. Osobiście bardziej polecam wyprawę na północne zbocza – mniej zatłoczone, pokryte bujnymi lasami – przez miejscowość Linguaglossa (550 m n.p.m.) do Piano Provenzana (1800 m n.p.m.), skąd mamy do wyboru rozpocząć wspinaczkę lub wsiąść od razu do busa i wjechać wyżej albo wejść tylko na Monte Nero (2000 m n.p.m.). Trzeba pamiętać jednak, że dostęp do strefy szczytowej jest od lat zamknięty ze względu na wzmożoną aktywność wulkanu. Na zapalonych grotołazów czeka na Etnie wiele jaskiń. Mogą oni do nich schodzić pod opieką przewodnika i z odpowiednim ekwipunkiem. Najsłynniejsza z pieczar – Grotta del Gelo o ścianach pokrytych lodem – leży na stokach północnych, na 2043 m n.p.m. Wulkaniczne zbocza Etny od 2013 r. objęte są ochroną UNESCO.
     Na wysepce Vulcano bez dużego trudu zdobędziemy wierzchołek Gran Cratere (386 m n.p.m.), ale z powodu emisji gazów przez fumarole apeluje się o szybkie opuszczanie okolicy szczytu. Przed wyruszeniem na Stromboli warto odpocząć podczas kąpieli błotnej (o charakterystycznym siarkowym zapachu) lub w kompleksie basenów termalnych. Aby podejść w pobliże kolejnego czynnego krateru, potrzebna będzie opieka przewodnika i sprzęt (kaski, buty, latarka). Poza tym wymaga to nieco wysiłku – dochodzi się na wysokość ponad 900 m n.p.m. Dobrze również pomyśleć wcześniej o noclegu na wyspie, bo najwięcej emocji dostarcza nocna wspinaczka, kończąca się o świcie.

 

NIE TYLKO GOLF
Osoby poszukujące spokojniejszych form wypoczynku na otwartej przestrzeni może zainteresować informacja, że na Sycylii działa 10 profesjonalnych pól golfowych. Niektóre z nich posiadają bazę noclegową (np. w okolicach miasta Sciacca). Jeden z piękniej położonych ośrodków znajduje się na stokach Etny w pobliżu Castiglione di Sicilia (Il Picciolo Golf Club).
     Wielu sycylijskich rybaków coraz chętniej zabiera na pokłady swoich łodzi turystów. Ofert takich rejsów najlepiej szukać w miejscowych agencjach i internecie pod hasłem ittiturismo lub pescaturismo. Przyda się przy tym znajomość chociaż podstaw języka włoskiego. Z kolei Wyspy Liparyjskie, Ustica, Lampedusa i Egady uchodzą za wyśmienite rejony do uprawiania nurkowania. W każdym ich porcie reklamy lokalnych organizatorów informują o wycieczkach nurkowych, wypożyczalniach sprzętu czy kursach. Nie wolno też zapominać o Sycylii w zimie. Zarówno na Etnie (Schronisko Sapienza, Piano Provenzana), jak i w górach Madonie (wokół Piano Battaglia, 1572 m n.p.m.) działają wyciągi narciarskie i wyznaczono trasy zjazdowe, a tamtejsze schroniska zapewniają ciepłe posiłki.

 

SYCYLIA NA EKRANIE
Twórcy filmów od zawsze wybierali Sycylię jako miejsce akcji dla swoich produkcji. Do najbardziej znanych z nich należy Francis Ford Coppola (ur. w 1939 r.), reżyser Ojca chrzestnego (nagrodzonego 3 Oscarami). W swoim obrazie wykorzystał plenery wschodniej części wyspy – malowniczych miasteczek Savoca i Forza D’Agrò położonych nieopodal Taorminy, a nie – jak można by się spodziewać – Corleone, z którego pochodziła rodzina mafijna stworzona przez Maria Puza (1920–1999), autora powieści pierwowzoru. Siedzibę rodu Corleone odgrywał pałacyk zwany Castello degli Schiavi w miejscowości Fiumefreddo di Sicilia. Mimo iż od powstania tego kultowego już dzieła kinematografii minęło tyle lat, turyści, zwłaszcza Amerykanie, nadal wybierają się na wycieczki śladami jego bohaterów.
     Do historii kina przeszły także inne filmy związane z Sycylią takie jak Stromboli, ziemia Boga (Stromboli, terra di Dio) Roberta Rosselliniego z 1950 r. z Ingrid Bergman w roli Karin. Rozsławił on Wyspy Liparyjskie na cały świat, ale głównie ze względu na romans, jaki wybuchł między reżyserem a aktorką, uważany wówczas za wielki skandal. Poza tym Luchino Visconti nakręcił tutaj dwie ekranizacje powieści: Ziemia drży (La terra trema, 1948 r.) na podstawie książki Giovanniego Vergi Rodzina Malavogliów i Lampart (1963 r.) według arcydzieła literackiego Giuseppe Tomasi di Lampedusy, gdzie obok Burta Lancastera wystąpili Claudia Cardinale i Alain Delon.

FOT. REGIONE SICILIANA DIPARTIMENTO TURISMO, SPORT E SPETTACOLO

Widok na wyspę Vulcano (20,87 km²) z sąsiedniej Lipari


     Niewątpliwie szerzej znany w Polsce był serial telewizyjny Ośmiornica (La Piovra). Postać przystojnego komisarza Corrada Cattaniego grał w nim Michele Placido. Powstało w sumie 10 serii na przestrzeni lat 1984–2001. Odcinki kręcono m.in. w Trapani i Katanii. W polskiej telewizji emitowano również Komisarza Montalbano, czyli adaptacje powieści kryminalnych sycylijskiego pisarza Andrei Camilleriego (ur. w 1925 r. w Porto Empedocle). Dzięki niemu zyskał na popularności południowo-wschodni region Ragusa, odwiedzany przez miłośników serialu. Miejscowe restauracje zapraszają nawet na ulubione dania głównego bohatera (Salvo Montalbano)…
     Poza tym wyspa Salina stała się tłem pełnego poezji obrazu Listonosz (Il postino z 1994 r.) ze scenariuszem Massima Troisiego (1953–1994), który też wcielił się w rolę tytułową. Za skomponowaną do niego przepiękną, nastrojową muzykę Luis Bacalov otrzymał w 1995 r. Oscara. Tą najważniejszą w dziedzinie kinematografii statuetką nagrodzono także reżysera Giuseppe Tornatore za tytuł Cinema Paradiso (Nuovo Cinema Paradiso, 1988 r.) o chłopcu zafascynowanym filmowaniem i jego mentorze, starym operatorze projektora z prowincjonalnego kina. Polacy mieli okazję zobaczyć jeszcze dwie inne produkcje tego twórcy, których akcja dzieje się na Sycylii – Malenę (2000 r.) ze wspaniałą Monicą Bellucci oraz Baarię (2009 r.).
     Na koniec nie wolno nam zapomnieć o wspomnianym na początku artykułu filmie Krzysztofa Zanussiego Czarne słońce (2007 r.), którego punktem wyjścia jest sztuka teatralna Rocca Familiariego Agata, zainspirowana prawdziwym zdarzeniem – morderstwem popełnionym w Katanii. Właśnie Katania i Syrakuzy jako tło akcji w zamyśle reżysera nadają tej historii patos greckiej tragedii.
     Naprawdę nie można nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że Sycylia jest kinem… W ten sposób swoją rodzinną wyspę określił wybitny włoski pisarz i intelektualista Leonardo Sciascia (1921–1989). To właśnie na niej znajdują wymarzone wręcz kadry nie tylko twórcy filmowi, ale i odwiedzający ją turyści.

Artykuły wybrane losowo

Filipiny – kraina siedmiu tysięcy wysp

MICHAŁ GROCHOWSKI

SYLWIA JEDLAK

 

<< Filipiny to prawdziwy raj dla turystów z całego świata, spragnionych wrażeń i kochających podróże. Kraj ten oferuje nam zarówno uroki natury, jak i ciekawe zabytki, przeżycie ekscytujących przygód i możliwość spokojnego odpoczynku. To tu, na koralowej wysepce Mactan, podczas swojej ostatniej wyprawy zginął sławny portugalski żeglarz Ferdynand Magellan. Tylko tutaj żyje olbrzymi, zagrożony wyginięciem drapieżny małpożer, uznany za narodowego ptaka Archipelagu Filipińskiego, i płynie druga najdłuższa na ziemi podziemna rzeka, ukryta w obszernych jaskiniach z widowiskowymi stalaktytami. Ten południowo-wschodni kraniec Azji bywa jednak wciąż niedoceniany. >>

 FOT. PHILIPPINES DEPARTMENT OF TOURISM
Odnajdą się tu zarówno samotnicy, jak i amatorzy miłego towarzystwa. Zachwyci nas ósmy cud świata, czyli tarasy ryżowe w Banaue, oraz będziemy bez końca delektować się malowniczymi widokami. Filipiny urzekają niezwykłą różnorodnością scenerii i krajobrazów – liczne rzeki i duże jeziora, egzotyczne drzewa i pnącza, strome zbocza i kratery wulkaniczne, tajemnicze jaskinie i groty, a wreszcie przepiękne białe, piaszczyste plaże na pewno zadowolą każdego turystę. Poza tym dzięki lasom tropikalnym (które kiedyś pokrywały cały obszar kraju) i szerokim wybrzeżom (jedna z pięciu najdłuższych na świecie linii brzegowych) archipelag ten jest domem wielu różnych – nieraz bardzo rzadkich – gatunków ptaków i zwierząt. Uważane za najpiękniejsze na świecie rafy koralowe stwarzają znakomite warunki do nurkowania, a lokalne fiesty oraz miejscowa gościnność i serdeczność zapewniają znakomitą rozrywkę.

Więcej…

Peru zawsze gościnne dla Polaków

Martha Chavarri-Dupuy – ambasador Republiki Peru w Polsce – odpowiada na pytania Michała Domańskiego.

W tym roku przypada 90. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między Peru a Polską. Co łączy oba nasze kraje?

Rocznicę tę obchodzimy dokładnie w dniu 6 września br. Z tej okazji planujemy zorganizowanie licznych wydarzeń, prezentujących rozwój relacji pomiędzy naszymi państwami w różnych dziedzinach. Należy jednak podkreślić, że historia kontaktów mieszkańców obu krajów jest dużo dłuższa. W połowie XIX w. przybyło do Peru wielu wybitnych Polaków, którzy w znacznym stopniu przyczynili się do rozwoju nauk i infrastruktury naszej republiki. Warto wspomnieć, że jeszcze do niedawna najwyżej położona linia kolejowa na świecie, za jaką uważano Ferrocarril Central del Perú (obecnie Ferrocarril Central Andino, czyli Centralną Kolei Andyjską), została zaprojektowana przez polskiego inżyniera Ernesta Malinowskiego.

Więcej…

Trzy twarze Meksyku

CancunPic.jpg

Znany meksykański kurort Cancún

©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

G0766801.jpg

W Guelaguetza w Oaxace de Juárez to barwny festiwal folklorystyczny

©SECTUR OAXACA

OLA SYNOWIEC

 „Góry, plaże, pustynie, morza, selwy – Meksyk ma wszystko!” – mówi Carlos, który już czwarty rok z rzędu spędza wakacje, podróżując po tym kraju. Pochodzi z jego stolicy – Meksyku (Ciudad de México) – i dodaje, że jego ojczyzna jest tak duża i zróżnicowana, iż na razie nie czuje potrzeby, aby miejsca na urlop szukać gdzieś dalej. W końcu Meksykańskie Stany Zjednoczone zajmują niemal taki obszar, jak jedna piąta Europy. Meksyk bez wątpienia potrafi zaoferować coś wspaniałego każdemu turyście.


ZAC_zacatecas_021.jpg

Widok na Bazylikę Katedralną w centrum historycznym Zacatecas

©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO


Czekają tu na nas turkusowe morze, bajkowe plaże, ruiny prekolumbijskich budowli, pyszne jedzenie i rozbudowana oferta kulturalna. Wielkie i gwarne kurorty sąsiadują z rejonami, gdzie na horyzoncie nie zobaczymy żadnego człowieka. Co ważne, do tego północnoamerykańskiego kraju (do Cancún) można dolecieć już bezpośrednio samolotami czarterowymi z Warszawy, a ceny biletów są dość konkurencyjne, bo podobne do kosztów przelotu do Wietnamu czy Tajlandii (już od 3249 zł w obie strony, przy czym zdarzają się niekiedy atrakcyjne promocje typu last minute z taryfami w wysokości ok. 2000 zł).


Chciałabym przedstawić trzy ciekawe krainy w Meksyku: półwysep Jukatan oraz stany Oaxaca i Zacatecas. Mimo iż różnią się od siebie, każda z nich jest na wskroś meksykańska i na swój sposób prezentuje bogactwo i historię tej części Ameryki Północnej.


Jukatan Majów

Tulum_Xpedi.jpg

Prekolumbijskie miasto Majów Tulum wzniesione na 12-metrowym klifie

©EXPERIENCIAS XCARET S.A. DE C.V


Półwysep Jukatan przypomina turystyczne eldorado. Tutejsze wybrzeże Morza Karaibskiego to urzeczywistnienie wyobrażenia raju. Zrelaksowani ludzie popijający drinki z kokosa w hamaku rozpiętym w cieniu palm nad białym piaskiem pokrywającym brzeg oblewany błękitnymi wodami – taki obrazek przyciąga rocznie ponad 7 mln turystów z całego świata, którzy odwiedzają kurorty położone na Riwierze Majów (Riviera Maya) i słynne Cancún w stanie Quintana Roo. Zatrzymują się oni przede wszystkim w luksusowych hotelach w tym ostatnim 650-tysięcznym mieście, a także imprezowo-młodzieżowej miejscowości wypoczynkowej Playa del Carmen, spokojnym Akumalu oraz wciąż nieco alternatywnym Tulum, szczycącym się bez wątpienia najpiękniejszą plażą ze wszystkich ośrodków turystycznych w tym rejonie. Górują tu nad nią dumne majańskie ruiny, nieustannie przypominające o wspaniałej historii tych okolic.


Na Jukatanie znajduje się prawie 150 stanowisk archeologicznych – pozostałości po cywilizacji Majów. Najpopularniejsze wśród nich jest Chichén Itzá, wybrane 7 lipca 2007 r. jednym z siedmiu nowych cudów świata. Oprócz rajskich plaż, to właśnie położona na jego terenie słynna Świątynia Kukulkána (Kukulkán to odpowiednik azteckiego Quetzalcóatla, czyli Pierzastego Węża), przez Hiszpanów nazwana El Castillo (Zamkiem), zazwyczaj kojarzy się z półwyspem. Najwięcej osób odwiedza to miejsce w czasie równonocy wiosennej i jesiennej, kiedy to można oglądać niezwykłe widowisko – po schodach budowli ześlizguje się cień węża.


Żeby uniknąć tłumów turystów na zdjęciach, warto udać się do nieco mniej popularnych stref archeologicznych. Wśród pagórków malowniczego Uxmal poznamy boga deszczu Chaca (Chaaca), który był bardzo ważnym bóstwem w tym majańskim mieście pozbawionym naturalnych źródeł wody. W kompleksie Cobá wdrapiemy się na najwyższą na Jukatanie piramidę Majów – Nohoch Mul. Ze szczytu 42-metrowej konstrukcji rozpościera się widok na ciągnący się po horyzont las tropikalny, nad który raz na jakiś czas wzlatuje kolorowa papuga. W innych stanowiskach możemy być często jedynymi turystami i podczas odkrywania prekolumbijskich ruin poczuć się jak Indiana Jones.


Potomkowie wielkich, nie do końca zbadanych kultur wciąż mieszkają na tych ziemiach. Tereny półwyspu to jeden z regionów kraju, w którym tradycje Indian są najżywsze, a wszystkie trzy jukatańskie stany – Jukatan, Quintana Roo i Campeche – plasują się w pierwszej piątce obszarów w Meksyku, gdzie językami indiańskimi posługuje się największy procent ludności. Podstawy maja (maya yucateco) pozwolą zrozumieć poetyckie toponimy w okolicy, np. nazwa rezerwatu Sian Ka’an oznacza „miejsce, gdzie narodziło się niebo”. Wśród lagun, mokradeł i lasów namorzynowych żyje w nim 379 gatunków ptaków oraz 115 gatunków ssaków, m.in. pumy, oceloty, margaje, jaguary, tapiry, wyjce, czepiaki czarnorękie, paki nizinne, hirary amerykańskie, pekari białobrode i delfiny. Podczas wycieczki kajakiem lub łodzią ma się wrażenie, że trafiło się do filmu przyrodniczego Davida Attenborough i jest się w samym sercu niezwykłego królestwa natury.


Najbarwniejsza fiesta w krainie fauny i flory odbywa się w Rezerwacie Biosfery Celestún. Upodobały go sobie szczególnie flamingi. Zlatują na zimę w okolice miasta Mérida, aby wykonywać bajkowo kolorowy taniec, w którym róż ich skrzydeł miesza się z błękitem wody i nieba. Można je zobaczyć także na jednej z najbardziej dziewiczych wysp w pobliżu Cancún – Holbox. W odróżnieniu od innych wyspiarskich oaz spokoju, takich jak Isla Mujeres (Wyspa Kobiet) czy Cozumel, ta jest wciąż rzadko wybieranym kierunkiem wśród turystów. Tak wyglądała kiedyś podobno cała Riwiera Majów, kiedy Cancún, Playa del Carmen i Tulum stanowiły jedynie małe rybackie wioski. Na Holbox nie wjedziemy samochodem, cały czas otacza nas tu natura. Wyjątkowym przeżyciem będzie w tej okolicy pływanie z rekinami wielorybimi. Warto wziąć też lekcje kitesurfingu – spokojne w tym rejonie morze świetnie nadaje się dla początkujących.


Półwysep Jukatan i oblewające go wody to jeden z bardziej popularnych celów wypraw nurkowych. Do obejrzenia znajdującej się tuż przy brzegu karaibskiej rafy koralowej wystarczy nawet jedynie maska z rurką. Nurkować wśród koralowców w towarzystwie kolorowych ryb można praktycznie na całej długości (aż 865 km!) wybrzeża stanu Quintana Roo. W Akumalu spotkamy się z ogromnymi żółwiami zielonymi, a niedaleko Cancún odwiedzimy niesamowite podwodne muzeum MUSA (Museo Subacúatico de Arte). Na dnie spoczywa tu ponad 500 rzeźb. Z kolei prawdziwą przygodą będzie wyprawa do wypełnionych krystalicznie czystą wodą studni wapiennych zwanych cenotami.


Cały teren obecnego półwyspu Jukatan pokrywało niegdyś morze. Był on olbrzymią rafą koralową. Jego obszar wypiętrzyło uderzenie meteorytu, najprawdopodobniej tego samego, który (według jednej z teorii) wywołał wymieranie kredowe i spowodował wyginięcie dinozaurów. Potężna kosmiczna skała spadła zresztą niedaleko Méridy, gdzie można odnaleźć wielki krater o średnicy ponad 180 km zwany Chicxulub. Przez wapienne skały nowego lądu pod jego powierzchnię zaczęły spływać deszcze tworzące podziemne jeziora. Woda i korzenie drzew przebiły do nich otwory. Tak powstały cenoty. Nazwa dzonot w języku maja oznacza „studnię”. Na Jukatanie znajduje się ich – wedle różnych szacunków – od ponad 2 do 30 tys. Wypełniająca je woda, filtrowana przez wapień, jest niezwykle czysta, a podziemne jeziora zamieszkują różne interesujące zwierzęta. Jednymi z nich są małe rybki, które podczas kąpieli zrobią nam darmowy peeling. W ciemniejszych częściach cenotów zauważymy szczelnie oblepiające strop nietoperze. Oprócz tego żyją tutaj endemiczne gatunki ryb i skorupiaków, w tym stworzenia, które na skutek niedoboru światła stały się wtórnie ślepe, a następnie w wyniku ewolucji utraciły nawet oczy.


Na półwyspie nie ma praktycznie żadnych rzek ani jezior. Jedynym źródłem słodkiej wody pozostają właśnie wapienne studnie, które dawni Majowie uważali za święte. Wierzyli, że są one wejściem do majańskich zaświatów (Mitnal). Krainę tę zamieszkiwał cały szereg dziwnych bóstw i demonów, które były odpowiedzialne za zsyłanie na ziemię śmierci i chorób. Poza tym świat umarłych nie różnił się zbytnio od codziennej rzeczywistości – ludzie kontynuowali swoje dawne życie w podziemnych miastach z placami, ogrodami i... boiskiem do rytualnej gry w piłkę (ullamaliztli), ukochanego sportu prekolumbijskiego Meksyku. W cenotach umieszczano więc podarunki dla przodków oraz bogów zaświatów. Składano też w nich ofiary dla władcy deszczu Chaca, czasem – jak w Cenote Sagrado w Chichén Itzá – również z ludzi.


Jeśli zechcemy opuścić królestwo natury, powinniśmy odwiedzić Méridę – jedno z najstarszych miast w obu Amerykach (założono ją w styczniu 1542 r.) i stolicę kulturalną półwyspu Jukatan. Tutejsze zbudowane z białego wapienia centrum historyczne uchodzi za drugie największe w całym Meksyku (po Ciudad de México). Ten klimatyczny ośrodek szczyci się ogromną ofertą wydarzeń związanych z kulturą, interesującymi muzeami i galeriami, a także świetnym rękodziełem artystycznym. Mérida to najbardziej oczywiste miejsce na zakup meksykańskiego hamaka. Można go wybrać w wersji jednoosobowej lub matrimonial („małżeńskiej”), która według mieszkańców doskonale nadaje się do uprawiania starej majańskiej sztuki zwanej hamacasutrą... W tym „Białym Mieście” (Ciudad Blanca) spróbujemy też specjałów kuchni jukatańskiej: sopa de lima (zupy z limonką, kurczakiem i kawałkami tortilli), poc chuc (pikantnej wieprzowiny marynowanej w sosie z kwaśnych pomarańczy) i pollo ticuleño (kurczaka pieczonego z plasterkami banana).


Oaxaca nad Pacyfikiem


Jukatan to nie jedyny cel wyjazdów wypoczynkowych w Meksyku. Wiele do zaoferowania ma także piękny stan Oaxaca, znajdujący się na południu kraju u wybrzeży Oceanu Spokojnego. Plaże nie są tu tak zatłoczone jak w kurortach na Riwierze Majów, jest również znacznie taniej. Może się nawet zdarzyć, że na szerokim piaszczystym brzegu będziemy zupełnie sami lub tylko w towarzystwie wyruszających na połów rybaków. To właśnie na jednej z tutejszych rajskich plaż, nazywanej Cacaluta (na terenie Santa María Huatulco lub po prostu Huatulco), kręcono sceny do filmu I twoją matkę też (2001 r.) z Maribel Verdú, Gaelem Garcíą Bernalem i Diegiem Luną w rolach głównych.


Na wybrzeżu Oaxaki wciąż nie powstało zbyt wiele luksusowych kompleksów hotelowych, zatrzymamy się na nim za to tuż nad oceanem, w małej drewnianej chatce cabaña krytej palmowymi liśćmi. Swój nieodparty urok mają małe hipisowskie wioski – Zipolite ze słynną plażą nudystów oraz Mazunte, gdzie odbywają się w listopadzie koncerty jazzowe (Festival Internacional de Jazz Mazunte), a pod koniec lutego i na początku marca festiwal cyrkowy (Festival de Circo en Mazunte). W tej ostatniej miejscowości zapoznamy się z żółwiami morskimi, którymi opiekuje się Centro Mexicano de la Tortuga. Można też tutaj ponoć zobaczyć najbardziej magiczny zachód słońca na całym wybrzeżu. Każdego dnia wspólne kontemplowanie tego widoku, zazwyczaj przy dźwięku bębnów, odbywa się na Punta Cometa – najdalej na południe wysuniętym przylądku Ameryki Północnej wychodzącym na Pacyfik. Miejsce to dla kultur prekolumbijskich miało znaczenie strategiczne i rytualne i do dziś uchodzi za źródło mocy.


Mniej więcej 65 km dalej leży mekka surferów – Puerto Escondido. Otóż Ocean Spokojny, wbrew swojej nazwie, wcale spokojny nie jest, a Atlantyk to przy nim – jak mówią Meksykanie – nudny i grzeczny kuzyn. Fale w tym rejonie osiągają wysokość nawet 6 m, a tutejsza 3-kilometrowa Playa Zicatela znajduje się w pierwszej dziesiątce najlepszych plaż do surfowania na świecie. Dla początkujących miłośników tego sportu lepsza będzie znana z bardziej sprzyjających warunków La Punta, a jeśli ktoś chce jedynie popływać, powinien wybrać Manzanillo albo Puerto Angelito. Jeżeli szukamy natomiast pięknych widoków, warto udać się na Carrizalillo albo Bacocho. Wszystkie z wymienionych miejsc położone są w Puerto Escondido. W innej popularnej miejscowości turystycznej, Huatulco, jest aż 36 plaż, i to leżących w 9 malowniczych zatokach!


Urokliwe zachody słońca, romantyczne klify, ciche zakątki, które możemy mieć tylko dla siebie – wybrzeże należy do niewątpliwych skarbów stanu Oaxaca. Wiele ciekawych miejsc znajduje się także w głębi lądu. Jedno z nich stanowi stolica stanu, nosząca tę samą co on nazwę – Oaxaca (Oaxaca de Juárez). Kolonialna architektura, kolorowe budynki, klimatyczne uliczki i urocze zaułki przyciągają amerykańskich i zachodnioeuropejskich seniorów, którzy decydują się spędzić tu swoją emeryturę. Miasto działa jak magnes również na artystów. Nie ma w nim wieczoru bez wernisażu albo innego wydarzenia kulturalnego. Meksykanie śmieją się, że w Oaxace ludzie przy nawiązywaniu znajomości po zwyczajowym zwrocie Jak się miewasz? pytają się o to, jaką sztuką zajmuje się na co dzień ich rozmówca.


Stolica stanu słynie z rękodzieła. Tutejsze przepiękne tkaniny można podziwiać w Muzeum Tekstyliów (Museo Textil de Oaxaca) lub po prostu w trakcie wizyty w lokalnych sklepach i na targach, które są także swojego rodzaju rękodzielniczymi galeriami. Natkniemy się na nie co chwilę podczas spaceru po spokojnym centrum miasta. W witrynach sklepowych rozgościła się kolorowa meksykańska sztuka. Z wielu półek spogląda na nas osobliwa ferajna dziwnych barwnych zwierząt: osioł ze skrzydłami motyla, kogut z rogami byka, lew z głową orła. To alebrijes – rzeźby cudacznych kreatur, które kiedyś przyśniły się pewnemu artyście. Pedro Linares (1906–1992) leżał w łóżku z wysoką gorączką i we śnie ujrzał te niezwykłe stworzenia. Kolorowe zwierzęta otoczyły go i zaczęły wykrzykiwać jedno bezsensowne słowo: Alebrijes!. Postanowił więc odtworzyć je w postaci figur z papier-mâché. Dzisiaj jego nocne widziadła zobaczymy tutaj w co drugim sklepie z rękodziełem artystycznym. Senne majaki Linaresa stały się jednym z symboli Oaxaki.


Miasto znane jest również ze swojej kuchni. Jak w raju poczują się w nim miłośnicy słodyczy. O ile samo kakao pochodzi ze stanu Tabasco i południa Chiapas, to właśnie Oaxaca słynie z najlepszej czekolady. Przy ulicy Francisca Javiera Miny można spróbować jej bezpośrednio u wytwórców. To tu znajdziemy najlepsze meksykańskie marki: od dużych producentów takich jak Chocolate Mayordomo aż po małe rodzinne firmy z tradycjami. Ten słodki specjał podaje się w formie gorącego napoju albo jako mole – pikantny sos do kurczaka. Przepis na tę ostatnią intrygującą potrawę zawiera długą listę starannie dobranych składników, w tym prażone ziarna i nasiona, suszone owoce, liczne przyprawy, orzechy i papryczki chili. Innym lokalnym przysmakiem są chapulines, czyli smażone koniki polne. Bez trudu dostaniemy je na tutejszych targach i bazarach. Mówi się, że jeśli ktoś ich spróbuje, to z pewnością wróci do Oaxaki.


Jeżeli do powrotu nie przekonają nas chrupiące owady, być może uczyni to mezcal. Miasto uchodzi za nieoficjalną stolicę producentów tego meksykańskiego trunku, wyrabianego z agawy. Ma on status niemal kultowego napoju i panaceum na wszelkie życiowe problemy. Meksykanie zwykli o nim mawiać: Para todo mal – mezcal, para todo bien – también („Na całe zło – mezcal, na wszystko, co dobre – też”). Serwujące go mezcalerie to bardzo popularny w kraju rodzaj lokalu, przypominający polskie bary z wódką i zakąską, tyle że jako zagryzkę podaje się w nich smażone koniki polne. Ten meksykański alkohol często kojarzy się także z innym owadem – pływającą w butelce larwą ćmy. Wbrew obiegowej opinii, jej obecność wcale nie świadczy o wysokiej jakości trunku. Wręcz przeciwnie, w najlepszych mezcalach się jej nie umieszcza.


Mimo tych wszystkich atrakcji nie powinniśmy się zbytnio zasiedzieć w stolicy stanu, bo jej okolice mają również wiele ciekawego do zaoferowania. Hierve el Agua w osadzie San Isidro Roaguía wygląda jak skamieniały wodospad przeniesiony z księżycowego krajobrazu. W rzeczywistości to formacje skalne, które powstawały przez tysiące lat. Na ich szczycie znajdują się źródła tworzące niewielkie jeziora. Gdy leży się w turkusowej wodzie tuż przy krawędzi przepaści z widokiem na pobliskie pasmo górskie, odnosi się wrażenie, że trafiło się w sam środek obrazu Salvadora Dalego (1904–1989). Na wierzchołku innej góry położonej w sąsiedztwie Oaxaki de Juárez odkryjemy natomiast pozostałości dawnej stolicy Zapoteków – Monte Albán. Z ruin rozciąga się zapierająca dech w piersiach panorama okolicznych wzniesień i dolin.


Oaxaca jest jednym ze stanów o największym procencie ludności rdzennej i słynie ze świetnie zachowanych tradycji ludowych. Wiele z tutejszych fiest ma swoje korzenie w rytuałach sprzed chrystianizacji. W mieście Juchitán de Zaragoza od czasów prekolumbijskich utrzymuje się także podział na trzy płcie: kobiety, mężczyzn i muxes, czyli osoby, które urodziły się mężczyznami, ale mówi się do nich w rodzaju żeńskim. Przedstawiciele tej ostatniej grupy podczas swojego dorocznego święta w listopadzie zakładają pięknie wyszywane i kolorowe bluzki zwane huipilami oraz kwieciste spódnice i wykonują regionalne tańce. Z kolei największą lokalną imprezą jest Guelaguetza – odbywający się w lipcu w Oaxace de Juárez barwny festiwal wszelkich ludowych tradycji.


Zacatecas ze srebra


O ile w Oaxace ludność rdzenna stanowi ok. 50 proc., to już w Zacatecas – tylko niespełna 3 proc. Mimo niewielkiej populacji Indian jest to region niezmiernie ważny dla kolonialnej historii kraju. Chociaż dość rzadko odwiedzany przez turystów, ma czym zaciekawić podróżników, szczególnie tych, których interesuje turystyka aktywna i kulturowa. Podczas wizyty w tym stanie zobaczymy zupełnie inną twarz Meksyku niż na Jukatanie i w Oaxace, co tylko zachęci nas do dalszego odkrywania fascynującej ojczyzny Meksykanów.


Stolica regionu, mająca tę samą co on nazwę, została założona w 1546 r., a powstała na fali gorączki srebra. Lokalne kopalnie uczyniły z kraju największego producenta tego metalu na świecie, która to sytuacja utrzymuje się do dziś. Na początku XIX w. sam tylko stan Zacatecas dostarczał 20 proc. światowego zapotrzebowania na ten kruszec. Zaledwie 10 min. od centrum stolicy znajduje się Mina El Edén – jeden z zakładów wydobywczych, działający w latach 1586–1960. W otworzonym dla zwiedzających w 1975 r. obiekcie można oglądać oryginalne mosty, klatki schodowe i maszyny górnicze oraz przetańczyć noc w La Mina Club. To podobno jedyny klub nocny na świecie utworzony w kopalni. Żeby bawić się 280 m pod ziemią, trzeba najpierw pokonać odcinek o długości 650 m specjalną kolejką, która zawozi pasażerów do dawnych komór.


Dzięki dochodom z wydobycia srebra wybudowano w Zacatecas jedne z najpiękniejszych meksykańskich kościołów i klasztorów. To drugie najwyżej położone duże miasto w kraju (rozciągające się na średniej wysokości ok. 2430 m n.p.m.) zapiera dech w piersiach. Jego architektura została dostosowana do górzystego ukształtowania terenu, a budynki są prawdziwymi dziełami sztuki. Zabudowania mają kolor żółtopomarańczowy, a wspaniale oświetlone w nocy sprawiają wrażenie złotych. W dawnych kompleksach kościelnych znajdziemy dwa ważne muzea. W kolegium jezuitów, następnie należącym do dominikanów, funkcjonuje obecnie Museo Pedro Coronel, gdzie możemy podziwiać jedną z większych kolekcji sztuki w Meksyku. Zebrano w nim dzieła takich artystów jak Salvador Dalí, Pablo Picasso, Joan Miró, Marc Chagall, Eugène Delacroix czy Georges Braque. Z kolei brat Pedra, Rafael, zgromadził największy na świecie zbiór meksykańskich masek liczący ponad 10 tys. egzemplarzy. Obejrzymy je w Museo Rafael Coronel w niegdysiejszym Klasztorze św. Franciszka, jednym z najstarszych na północy Meksyku, ufundowanym pod koniec XVI stulecia. To jednak tylko dwie z licznych placówek muzealnych Zacatecas, w którym tętni życie kulturalne i odbywa się wiele festiwali i ważnych wydarzeń.


Stolica stanu najlepiej prezentuje się z góry, z legendarnego wzgórza Bufa (Cerro de la Bufa – ok. 2650 m n.p.m.). Z historycznego centrum dostaniemy się na nie w 7 min. teleférico, czyli kolejką linową. Miejsce to było cichym świadkiem rewolucji meksykańskiej (1910–1920). To właśnie tutaj 23 czerwca 1914 r. rozegrała się jedna z jej największych bitew – toma de Zacatecas (bitwa o Zacatecas). Francisco Pancho Villa (1878–1923) pokonał w tym rejonie armię 12 tys. żołnierzy generała Luisa Mediny Barróna (1873–1937). Na wzgórzu znajduje się muzeum upamiętniające to wydarzenie. Zgromadzono w nim ubrania, broń, działa, makiety, gazety, zdjęcia i dokumenty z tego okresu, a przed budynkiem ustawiono pomniki wielkich przywódców rewolucji meksykańskiej.


Cały Meksyk usiany jest wspaniałymi pamiątkami po kulturach prekolumbijskich, więc także w Zacatecas leży kilka interesujących stref archeologicznych, takich jak Altavista (Chalchihuites), La Quemada czy El Teúl, czyli najstarsze miejsce w Ameryce Łacińskiej, w którym wytapiano miedź. Ten stan spodoba się też miłośnikom turystyki aktywnej. Park Narodowy Sierra de Órganos to świetna okolica na trekking, wspinaczkę bądź jazdę rowerem górskim. Erozja wietrzna nadała tutejszym górom niesamowite kształty – wyglądają jak katedry, wieże i zamki. U ich podnóży kręcono m.in. Działa Navarony (1961 r.) z Anthonym Quinnem i Gregorym Peckiem w rolach głównych i Jaskiniowca (1981 r.) z Ringo Starrem. Parkowa infrastruktura została wyśmienicie przygotowana – są tu np. specjalne miejsca z grillem, gdzie można rozbić namiot. Poza tym w tym rejonie zatrzymamy się również w domkach kempingowych. Jak mówi hasło promocyjne stanu: Zacatecas, Suena Bien!, czyli „Zacatecas, brzmi dobrze!”. Z pewnością warto odwiedzić ten region Meksyku, w którym czeka na nas mnóstwo niezapomnianych wrażeń.