PAWEŁ PAKIEŁA

<< Położona w centrum Morza Śródziemnego Malta zachwyca stolicą Vallettą wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, świątyniami starszymi niż starożytne piramidy Egiptu oraz historią sięgającą ponad 7 tys. lat wstecz. Wiele narodów zostawiło tutaj ślady swojej obecności (m.in. Fenicjanie, Rzymianie, Grecy, Hiszpanie, Arabowie, Brytyjczycy czy Francuzi), a wpływy ich kultur stworzyły wyjątkową mieszankę. Mimo to Maltańczycy nie utracili swojej tożsamości, co od zawsze stanowiło dla nich powód do dumy. Poza tym łagodny klimat, czyste morze i spektakularne klify zapewniają tu znakomite warunki nie tylko do leniwego wypoczynku w promieniach słońca, lecz także uprawiania sportów wodnych. Natomiast dzięki miejscowym, niezmiernie popularnym wśród obcokrajowców, szkołom języka angielskiego możemy połączyć wakacyjny relaks z nauką. >> 

 

Republika Malty obejmuje swoimi granicami niewielki archipelag na Morzu Śródziemnym, którego największe wyspy to Malta i Gozo. Jako niepodległe państwo pojawiła się na mapie Europy dopiero w 1964 r., gdy przestała być kolonią brytyjską. Od 2004 r. należy również do krajów członkowskich Unii Europejskiej. Co ciekawe, język maltański (mający status urzędowego obok angielskiego) wywodzący się z grupy semickiej spokrewniony jest z dialektami arabskimi.  

 

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że mimo upływu lat oblicze dzisiejszej Malty ukształtowali w znacznym stopniu rycerze z zakonu św. Jana Chrzciciela. Pozostawili po sobie nie tylko potężne fortyfikacje, lecz także piękne kościoły i pałace, a w nich niezwykle cenne dzieła sztuki. Choć przez długi czas archipelag znajdował się pod panowaniem Wielkiej Brytanii, Maltańczycy są w przeważającej większości katolikami i współcześnie mówi się o nich często jako o najbardziej katolickim narodzie w Europie.

 

Rycerze zakonnicy                                                                                              

W 1530 r. król Hiszpanii i cesarz rzymski Karol V Habsburg pozwolił osiedlić się na Malcie zmuszonym do opuszczenia Rodos kawalerom rodyjskim, którzy po przybyciu do jej brzegów przyjęli miano kawalerów maltańskich. Prawie 300 lat obecności joannitów (bo tak brzmi najpopularniejsza nazwa tego zgromadzenia) w tych stronach na zawsze wpisało się w historię archipelagu.

FOT. VIEWINGMALTA.COM

Widowiskowe wydarzenie In guardia Parade w Birgu (Vittoriosie)

 

Życzliwie przyjęty przez mieszkańców Wysp Maltańskich zakon potrafił wykorzystać ich strategiczne położenie i zbudował szereg fortyfikacji skutecznie chroniących przed atakami piratów i Turków. Nad naturalną zatoką Grand Harbour (Wielki Port) powstały Fort św. Anioła (pierwsza twierdza kawalerów maltańskich) i otoczony z trzech stron morzem Fort św. Elma. W 1565 r. rycerze wraz żołnierzami hiszpańskimi i ludnością cywilną odparli znacznie liczebniejszą armię Imperium Osmańskiego (tzw. Wielkie Oblężenie Malty). Rok później wielki mistrz Jean Parisot de la Valette zainicjował budowę miasta, które na jego cześć nazwano Vallettą i które dziś pełni funkcję stolicy państwa. Zgodnie z tradycją, pierwszym wzniesionym budynkiem był Kościół Matki Boskiej Zwycięskiej, przebudowany w XVII w. według kanonów baroku. Zakon oprócz świątyń pozostawił po sobie wiele pałaców, a także akweduktów. W okresie jego pobytu na wyspie nastąpił także znaczący rozwój handlu, rzemiosła i sztuki. Do dziś najbardziej rozpoznawalnym symbolem joannitów jest biały krzyż z czterema ramionami i ośmioma krańcami, znany jako krzyż maltański.

 

MALTA – DOSKONAŁY KIERUNEK WYJAZDÓW INCENTIVE

Wyspy Maltańskie gwarantują wysoki standard hoteli i usług gastronomicznych, a także mnóstwo atrakcji i interesujących zajęć dla grup incentive (np. udział w inscenizacji bitwy morskiej między rycerzami i piratami albo fascynującej grze miejskiej rozgrywanej w Valletcie – opartej na bestsellerowej powieści Dana Browna Kod Leonarda Da Vinci Kod La Valette, uroczyste kolacje na malowniczych plażach, we wspaniałych zabytkowych pałacach czy klimatycznych winnicach, wycieczki jeepami i rowerami po Malcie i Gozo, degustacje wyśmienitych maltańskich win, nocne zabawy przy muzyce w uroczych zatokach, regaty żeglarskie, rejsy luksusowymi katamaranami oraz tradycyjnymi łodziami, snorkeling, nurkowanie, łowienie ryb na pełnym morzu, kursy lokalnej kuchni, pokazy folklorystyczne itd.). Malta to ponad 7 tys. lat bogatej i burzliwej historii, przyjazny klimat z 300 słonecznymi dniami w roku, bardzo stabilny politycznie i społecznie kraj, z niezmiernie niskim poziomem przestępczości, szczęśliwymi, sympatycznymi i gościnnymi mieszkańcami, ekscytującym życiem nocnym i pyszną kuchnią oraz przepięknymi miejscami dla amatorów podwodnych przygód. Co istotne, wystarczą jedynie trzy godziny lotu, żeby przenieść się z Polski do pełnej atrakcji Republiki Malty, która jest od 2004 r. członkiem Unii Europejskiej.      

 

Valletta – bastion chrześcijańskiej Europy               

Obecna stolica Malty stanowi przykład solidarności XVI-wiecznej zachodnioeuropejskiej wspólnoty chrześcijańskiej, której pieniądze szerokim strumieniem płynęły na budowę miasta. Ze względu na swoje strategiczne położenie miało ono za zadanie bronić tego przyczółka chrześcijaństwa przed atakami armii tureckiej. Jego projekt wykonał na prośbę papieża Piusa V uczeń Michała Anioła Francesco Laparelli – uznany inżynier fortyfikacji. Jednocześnie Valletta została pomyślana jako dzieło sztuki architektonicznej. Wysokimi na 50 m murami otoczono sieć przecinających się pod kątem prostym ulic z systemem kanalizacji i dostępem do wody. Dzisiaj z tarasów Ogrodów Barrakka rozciąga się przepiękna panorama m.in. na zatokę Grand Harbour i Fort św. Anioła.               

Pierwszymi budynkami, które wzniesiono na terenie miasta, były auberges – kwatery dla rycerzy zakonu różnych narodowości. W każdej z nich znajdowała się kaplica, jadalnia i pokoje mieszkalne. Siedem auberges powstało w latach 1571–1590, a zaprojektował je maltański architekt Gerolamo (Girolamo) Cassar. Z łącznie ośmiu zajazdów, które zbudowano w Valletcie, tylko pięć przetrwało do naszych czasów. Obecnie działają w nich różne instytucje, np. Poczta Główna czy Narodowe Muzeum Archeologii. Za największą i z pewnością najwspanialszą z kwater uchodzi Auberge de Castille (Zajazd Kastylijski), stanowiąca siedzibę premiera Malty. Podczas przebudowy w latach 1741–1745 nadano jej imponującą barokową fasadę.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/CLIVE VELLA

Piękna fasada Auberge de Castille

 

Autorstwa Cassara są również projekty dużej części licznych świątyń stolicy, m.in. Bazyliki Matki Boskiej z Góry Karmel z 1570 r., której wysoka na 64 m kopuła zdominowała panoramę miasta. Obecny eliptyczny kształt nadano jej w 1958 r. po usunięciu zniszczeń spowodowanych przez naloty na Maltę w czasie II wojny światowej. Blisko 280 lat po powstaniu tej budowli, w 1844 r., zakończono wznoszenie neoklasycystycznej Prokatedry św. Pawła. Ta anglikańska świątynia została ufundowana przez brytyjską królową Adelajdę (1792–1849), która spędziła na Malcie zimę 1838/1839. Wśród wielu zabytków sakralnych wyspy niewątpliwie wyróżnia się Konkatedra św. Jana. Jej osiem kaplic poświęcono świętym patronom ośmiu grup narodowościowo-terytorialnych zakonu joannitów (tzw. langues). Kościół ten ozdobiono wieloma bezcennymi dziełami sztuki, udostępnianymi dzisiaj zwiedzającym. W oratorium, w stłumionym świetle, obejrzymy jeden z najznakomitszych obrazów prekursora baroku Michelangela Merisi da Caravaggia (1571–1610) – Ścięcie św. Jana Chrzciciela (z 1608 r.). Nie bez powodu umieszczono go właśnie w tym ważnym kościele na Malcie – utalentowany włoski malarz był przez pewien czas członkiem zakonu kawalerów maltańskich.

Valletta jest także miastem pałaców. Najwspanialszy z nich, czyli położony w centrum stolicy Pałac Wielkich Mistrzów, Maltańczycy nazywają po prostu Il-Palazz (Pałacem). Przez ponad 200 lat pełnił funkcję rezydencji władz zgromadzenia rycerzy św. Jana. Wspaniałe wnętrza kryją m.in. unikalne fryzy przedstawiające historię zakonu czy portrety wielkich mistrzów. Zbrojownia Pałacu przez stulecia zgromadziła 5 tys. sztuk różnorodnej broni. Dzisiaj znajduje się w nim siedziba prezydenta i Izby Reprezentantów.        

NIERUCHOMOŚCI WAKACYJNE NA MALCIE

Wyspy Maltańskie przyciągają ostatnio coraz więcej inwestorów (w tym i z Polski!), którzy poszukują stabilnego rynku nieruchomości zapewniającego stały wzrost kapitału. Malta i Gozo oferują szeroki wybór willi i apartamentów na każdą kieszeń. Są bezpiecznym miejscem do życia, z bardzo niskim wskaźnikiem przestępczości. Republika Malty słynie z niezmiernie bogatej historii i kultury. To popularny kierunek turystyczny, co gwarantuje nabywcom nieruchomości wakacyjnych duże zainteresowanie ze strony najemców z całej Europy. Poza tym kraj ten ma korzystny dla inwestorów system podatkowy. Co ważne dla Polaków, istnieją bezpośrednie i niedrogie połączenia lotnicze z Maltą (z Krakowa, Warszawy i Wrocławia). To wyspiarskie państwo zapewnia im przyjazny i słoneczny klimat śródziemnomorski oraz wspaniały styl życia. Republika Malty stanowi więc idealne połączenie inwestycji z wypoczynkiem. Nabycie na własność domu czy mieszkania przez obcokrajowców nie jest tu trudne. Na Malcie działają liczne biura nieruchomości, które zajmują się obsługą zagranicznych inwestorów. Można również dokonać zakupu bezpośrednio od miejscowych deweloperów.

                Jeśli chodzi o sprawdzone maltańskie agencje nieruchomości, to z pewnością warto wspomnieć o Frank Salt Real Estate, istniejącej już od 1969 r., która oferuje szeroki wybór nieruchomości na Malcie i Gozo, a nawet – co bardzo istotne – opiekę polskiego asystenta. Jej główna siedziba mieści się w prestiżowej części St. Julian’s, kilka metrów od 5-gwiazdkowego hotelu Hilton. W 2011 r. firma ta zdobyła prestiżowy tytuł Najlepszej Agencji Nieruchomości na Malcie, co świadczy o wysokim poziomie obsługi klientów.

                Z kolei wśród maltańskich deweloperów wyróżnia się utworzona pod koniec lat 60. XX w. Grupa Tumas. O jej ekskluzywnych projektach można powiedzieć, że zrewolucjonizowały cały rynek i stały się punktem odniesienia dla pozostałych firm budowlanych na Malcie. Nic więc dziwnego, że dzisiaj Tumas Developments, dział sprzedaży i marketingu grupy, oferuje reprezentacyjne nieruchomości o najwyższym standardzie: od wielokrotnie nagradzanej inwestycji mieszkaniowej Portomaso w St. Julian’s, z luksusową prywatną mariną oraz częścią rozrywkowo-rekreacyjną, poprzez położoną nad brzegiem morza, w cichej i spokojnej okolicy, rezydencję Tas-Sellum w miejscowości Mellieħa na północy wyspy, aż do apartamentów Ta’ Monita w nadmorskiej Marsaskali na południu.

     

Megalityczne świątynie                                                                                                                         

Pierwsi osadnicy przybyli na niezamieszkałe wcześniej wyspy archipelagu ponad 7 tys. lat temu, pokonując cieśninę dzielącą je od Sycylii. Podobnie jak inne ówczesne ludy żyjące w basenie Morza Śródziemnego, wyznawali różnego rodzaju kulty, m.in. czcili boginię płodności (co według pewnych teorii wskazuje, że Malta była kolebką matriarchatu). W połowie XIX w. natknięto się tutaj na pozostałości megalitycznych świątyń, jednak dokładniej zbadano je dopiero w latach 20. XX stulecia. Wtedy też dokonano odkrycia, które zdumiało naukowców – budowle okazały się starsze od słynnego kamiennego kręgu Stonehenge w Anglii, a także od egipskich piramid (przecież jeszcze nie tak dawno uznawanych za najstarsze wolnostojące budowle wzniesione przez człowieka).

FOT. VIEWINGMALTA.COM/CLIVE VELLA

Ġgantija na gozo – najstarsze megalityczne budowle archipelagu

 

Chociaż powszechnie określa się te kompleksy mianem świątyń, do dziś eksperci nie są pewni, jaką pełniły rolę. Zwykle orientowane były na południowy zachód. O tym, że układ ten miał istotne znaczenie, można przekonać się w kompleksie Mnajdra, położonym w południowo-zachodniej części wyspy Malta. Podczas przesilenia letniego (20–21 czerwca) przedostające się przez główne wejście promienie słoneczne padają dokładnie na centralny punkt ołtarza. Na wyspach Malta i Gozo odkryto w sumie 23 tajemnicze budowle o niewyjaśnionym do końca przeznaczeniu.                   

 

Wyspa czarującej Kalipso                                                

Ślady niesamowitej historii Malty odnajdziemy w jej licznych wspaniałych zabytkach, które podczas wędrówki po archipelagu napotykamy na każdym kroku. Bogactwu tradycji towarzyszy wielość kultur, symboli, a także kuchni. W zachwyt wprawiają też wspaniałe widoki: od malowniczych miejscowości (np. Marsaxlokk) po piękne nadmorskie klify, zatoczki i wyżłobione przez wodę fantastyczne formy skalne, przy których robią sobie zdjęcia wszyscy turyści.

FOT. PAWEŁ PAKIEŁA

Gozo – mozaika pól solnych połączonych z morzem kanałami

 

Gozo (6 km na północny zachód od Malty i ok. 20 min. promem z Ċirkewwy) identyfikuje się często z Ogygią – wyspą nimfy Kalipso, gdzie Odyseusz z eposu Homera spędził kilka lat, zanim powrócił do ojczystej Itaki. Warto się na nią wybrać chociażby dla samego wapiennego łuku Azure Window (malt. Tieqa Żerqa, czyli Lazurowe Okno) w zatoce Dwejra, gdzie krystalicznie czysta woda opływa wysoki brzeg i drąży skały, nadając im spektakularne kształty. Jednymi z najbardziej fotogenicznych obiektów, które można tu zobaczyć, są naturalne pola solne powstające tuż przy linii brzegowej. Obowiązkowym punktem wyprawy na Gozo powinno być zwiedzenie majestatycznego kompleksu świątynnego Ġgantija – uznawanego za najlepiej zachowany na całym archipelagu.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/GIONANNI MARONI

Słynne Lazurowe okno na wyspie gozo

 

Wspomniana już zatoka Dwejra cieszy się dużą popularnością wśród miłośników nurkowania. Położona niedaleko Azure Window Blue Hole (Błękitna Dziura) stanowi wejście do długiego na 30 m korytarza, którego tajemnice mogą poznać tylko nurkowie wyposażeni w butle. Ze względu na znakomitą widoczność okolice uroczych wysepek Malty uważane są za raj dla miłośników podwodnych eskapad zarówno na otwartym morzu, jak i w zatokach kryjących mnóstwo labiryntów i jaskiń. Oprócz wspaniałej przyrody znajdziemy tu także spoczywające na morskim dnie wraki statków. Niedaleko zatoki Xatt l-Aħmar (Czerwona Plaża) na Gozo na głębokości 36–40 m leżą specjalnie zatopione w sierpniu 2006 r. brytyjski stawiacz min z czasów II wojny światowej Minor Eagle, służący później do przewozu ludzi i samochodów jako MV Cominoland, oraz prom pasażerski MV Karwela.

 

Królik po maltańsku

Mówi się, że sztuka kulinarna Malty posiada najbardziej zróżnicowane korzenie na świecie. Duży wpływ na to mieli pochodzący z różnych grup narodowościowych kawalerowie maltańscy, którzy przywieźli ze sobą kucharzy i składniki typowych dla ich krajów potraw. Chociaż Maltańczycy nie utrzymywali bezpośrednich kontaktów z zakonem, to jednak część z nich pracowała np. w zakonnych kuchniach, skąd nowe przepisy trafiały do ich domów. Przykładowo pyszny maltański chleb zawdzięcza swój świetny smak piekarzom z Rodos. Współcześnie podstawą przygotowywania potraw jest tzw. cucina povera (kuchnia biednych), składająca się z prostych dań przyrządzanych przez ubogą ludność. W tutejszych restauracjach zjemy m.in. soppa ta’l-armla – „zupę wdowy”, którą według tradycji gospodyni po śmierci swego męża gotowała z tego, co przynieśli jej sąsiedzi (zazwyczaj był to ser ricotta i kiełbasa maltańska). Inną szczególnie wartą polecenia pozycję w menu stanowią potrawy z króliczego mięsa. To one uchodzą za największą dumę sztuki kulinarnej archipelagu.                       

 

Maltańskie cztery pory roku                                                                                    

Malta jest miejscem dostarczającym niesamowitych wrażeń praktycznie o każdej porze roku. Latem zwiedzanie można połączyć z udziałem w interesujących festiwalach, błogim wypoczynkiem na plaży czy uprawianiem sportów wodnych. Od tłumów turystów odetchniemy w tych stronach jesienią. W okresie świąt Bożego Narodzenia archipelag przyciąga pięknymi dekoracjami, natomiast wiosną – barwnymi procesjami odbywającymi się w czasie Wielkiego Tygodnia. Nieważne jednak, jaki termin wybierzemy, na Wyspach Maltańskich zawsze będą na nas czekać malownicze pejzaże, bogata historia i życzliwi ludzie.                  

 

             

JACHTING NA MALCIE

Wyspy Maltańskie są doskonałym miejscem na wypoczynek pod żaglami. Gorące i suche lato, łagodna zima, orzeźwiająca bryza morska oraz lokalizacja w samym sercu basenu Morza Śródziemnego sprawiają, że po tutejszych ciepłych wodach można pływać niemal przez cały rok. Jednak typowy sezon żeglarski na Malcie trwa od kwietnia do listopada. Dzięki świetnie rozwiniętej infrastrukturze, nowoczesnym i komfortowym marinom oraz uroczym kotwicowiskom, a do tego licznym atrakcjom turystycznym, Malta pretenduje do miana jednego z najlepszych centrów jachtingu w Europie. To również wymarzony kierunek dla osób pragnących połączyć żeglowanie z podwodnymi przygodami. Nurkować można tu przez cały rok, a wody okalające archipelag należą do najczystszych w tej części świata. W porównaniu z innymi ośrodkami żeglarskimi, które znajdują się w basenie Morza Śródziemnego, ceny na Malcie są korzystne, a infrastruktura i oferowany serwis na najwyższym poziomie.

Stołeczna Valletta i sąsiednia Vittoriosa (Birgu) szczycą się jednym z największych naturalnych portów na świecie – Grand Harbour, czyli Wielkim Portem. Żeglarzy przyciąga tutaj duża i luksusowa przystań jachtowa. Grand Harbour Marina w Vittoriosie oferuje miejsca dla ponad 250 jednostek pływających, z czego 33 dla tzw. super jachtów. Przypomina ona te najbardziej prestiżowe przystanie z Lazurowego Wybrzeża. Z kolei Marsamxett Harbour, północny naturalny port Valletty, może przyjąć jednorazowo nawet do 1300 jachtów. Zdecydowanie najbardziej popularne wśród żeglarzy przystanie znajdują się w miasteczkach Msida i Ta’ Xbiex. Zdaniem wielu miłośników jachtingu, właśnie w tej pierwszej miejscowości czeka na nas najbogatsza na Malcie oferta wynajmu komfortowych jednostek pływających. Tutejsza marina posiada 730 miejsc do cumowania, w tym te przeznaczone dla luksusowych jachtów o długości do 22 m. Innymi znanymi przystaniami są Manoel Island, Portomaso w St. Julian’s czy Mġarr.

Miejscowi armatorzy oferują różnorodne opcje wynajmu jachtu. Od krótkich, zaledwie jednodniowych czarterów po dłuższe, 2-tygodniowe, które pozwalają odwiedzić również Sycylię, Wyspy Liparyjskie czy też dopłynąć do wybrzeży Tunezji. Ciekawą propozycję dla nieco bardziej zamożnych amatorów żeglarstwa przygotowała firma MarNav (Malta) Ltd. Mając na uwadze aktualne trendy i obecną sytuację ekonomiczną na świecie, oferuje ona zakup na bardzo preferencyjnych warunkach jednego z pięciu luksusowych jachtów ze swojej floty (od 35- do 60-metrowych). Posiadacz takiej prestiżowej jednostki pływającej staje się jednocześnie współwłaścicielem pozostałych czterech, które stacjonują w różnych atrakcyjnych zakątkach na całym świecie. Może z nich korzystać w dowolnie wybranym przez siebie momencie.

 

Artykuły wybrane losowo

Na ścieżkach współczesnych Majów w Meksyku i Gwatemali

NATALIA ŚWIĘCHOWICZ

 

<< Olbrzymia różnorodność Meksyku i Gwatemali onieśmiela podróżnika i zaskakuje go na każdym kroku. Codziennie odkrywa on w tych krajach coś nowego i niepowtarzalnego, spotyka na swojej drodze niesamowitych ludzi i dowiaduje się o zupełnie nieznanych mu wcześniej rzeczach. Może to wszystko sprawia duch Majów, którego obecność wyczuwa się często wśród górskich szczytów, nad taflami jezior, w bujnych lasach i potężnych dolinach, pośród ruin starożytnych piramid i ścian współczesnych chat, a nawet biorąc w dłoń najmniejszy kamień pochodzący z tutejszej ziemi… >>

Hiszpańscy konkwistadorzy widzieli w Nowym Świecie przede wszystkim krainę pełną ukrytych bogactw. Wielkie miasta i wspaniałe budowle, które tu zastali, utwierdziły ich tylko w tej nadziei. Dlatego zagarnęli te ziemie, nie licząc się zupełnie z rdzennymi mieszkańcami i tym wszystkim, co przez wieki zdążyli oni stworzyć. Historii nie da się zmienić, ale z pewnością wielu z nas zastanawiało się często nad tym, jak potoczyłyby się dalsze losy tych indiańskich plemion, gdyby nie zetknęły się z wojskami odkrywców...  

Więcej…

Z czym kojarzy się Argentyna…?

opracował:

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Zapytaliśmy o to czterech wybranych ekspertów, którzy bardzo dobrze znają ten południowoamerykański kraj, ojczyznę wyśmienitego wina, empanadas (pysznych pierożków), najlepszych steków na świecie, orzeźwiającej yerba mate, magicznego tanga, słynnej Evity czy odważnych gauchos… Poniżej znajdują się ich krótkie wypowiedzi na ten temat.

 

TERESA GÓRECKA

PREZES BIURA TURYSTYKI ZNP LOGOSTOUR

Kiedy myślę czasami o Argentynie, niczym slajdy z podróży, przesuwają mi się przed oczami trzy skrajnie różne obrazy. Ich kolejność jest przypadkowa, zależy od nastroju chwili. Dla mnie, niezależnie od szerokości geograficznej, zawsze w centrum uwagi znajduje się człowiek. Jeśli więc myślę o Argentyńczykach, widzę gauchos, czyli kowbojów z bezkresnej pampy. Chociaż obecnie częściej popisują się oni zręcznością w siodle przed turystami, a nie przy wypasie koni czy bydła, to trudno nie podziwiać ich, gdy w pełnym galopie, podczas zawodów corrida de sortija, trafiają w mały, zawieszony nad głową pierścień (sortija). Wiele z dawnych hacjend należących do gauchos w prowincji Buenos Aires zostało przemienionych w komfortowe estancias (historyczne hotele). Oferują one m.in. możliwość zakosztowania prawdziwego wiejskiego życia, pokazy tradycyjnych tańców (a także ich naukę), popisy zręczności argentyńskich kowbojów oraz przejażdżki konne po pampie. Turyści częstowani są w estancias obfitością regionalnych potraw, wśród których prym wiodą dania z grilla – asado. Oczywiście, towarzyszą im doskonałej jakości miejscowe wina. Tych wszystkich atrakcji można doświadczyć w znajdującej się w naszej ofercie, utrzymanej w stylu kolonialnym Estancia Santa Susana.

Więcej…

Ekwador – cztery światy w jednym kraju

KAROLINA WUDNIAK

www.tropimyprzygody.pl

<< „Cuatro mundos, un destino” („Cztery światy, jedno miejsce”) – tak brzmi jedno z haseł promujących Ekwador. Czterema światami są tutaj wyspy Galapagos, wybrzeże Pacyfiku, Andy i Amazonia. Choć ten południowoamerykański kraj należy do najmniejszych na kontynencie, faktycznie może się poszczycić ogromnym zróżnicowaniem geograficznym i przyrodniczym, nie mniejszym niż jego więksi sąsiedzi. Swoim pięknem zachwyci z pewnością nawet najbardziej wybrednych podróżników. >>

 

 Wikunie andyjskie w rezerwacie Chimborazo

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

Ekwador jest w zdecydowanej większości górzysty. Wraz z archipelagiem Galapagos ma powierzchnię niemal 284 tys. km2, a więc trochę mniejszą od Polski. Leży pomiędzy Kolumbią (na północy) i Peru (na wschodzie i południu). Zachodnią granicę stanowi wybrzeże Oceanu Spokojnego. Przez Ekwador przebiega równik, są tu zatem nie tylko fascynujące cztery światy, ale i środek Ziemi.

Ta południowoamerykańska republika przyciąga również wulkanami. Znajdują się one zarówno w kontynentalnej jej części, jak i na Galapagos. Wiele z ekwadorskich wulkanów pozostaje wciąż czynnych. Najsłynniejszy – Cotopaxi – wznosi się na 5897 m n.p.m. To drugi najwyższy szczyt Ekwadoru, zaraz po nieaktywnym stratowulkanie Chimborazo (6263,47 m n.p.m.). Ciągnące się z północy na południe Andy dzielą kraj na pół: Amazonię na wschodzie i wybrzeże Pacyfiku na zachodzie. Wycieczkę zacznijmy więc w środku, w górach.

 

MIASTO W ANDACH

Większość turystów swoją przygodę w Ekwadorze zaczyna w jego stolicy – Quito. To miasto zachwyca każdego, kto do niego przyjedzie. Jest przepięknie położone w dolinie pośród gór i wulkanów, a jego kolonialne centrum i interesujące zabytki robią naprawdę ogromne wrażenie. Z tym zachwytem na ustach wyjeżdża się stąd po dwóch czy trzech dniach. Kiedy zostaje się dłużej, czar może prysnąć. Spędziłam w tym mieście trzy miesiące i zawsze, gdy czułam, że mój zachwyt przygasa, szukałam nowych niesamowitych miejsc. Quito jest najwyżej położoną stolicą na świecie (często mylnie przyznaje się ten tytuł La Paz, ale ono nie pełni funkcji konstytucyjnej stolicy Boliwii, choć mieści się w nim siedziba rządu). Oficjalnie podaje się uśrednioną wysokość 2850 m n.p.m. W rzeczywistości część zabudowań leży na ok. 2800 m n.p.m., a dzielnice usytuowane na wzgórzach znajdują się nawet na 3100 m n.p.m. Z wyżej położonych rejonów miasta roztacza się zapierający dech w piersiach widok na okolicę. Trzeba jednak pamiętać, że w takich warunkach można mieć problemy zdrowotne. U osób przylatujących z niżej usytuowanych regionów często pojawiają się objawy choroby wysokościowej (hiszp. soroche): bóle głowy, brak apetytu, trudności z oddychaniem, szybkie męczenie się, a nawet nudności i wymioty. Dlatego właśnie w ciągu pierwszych dni pobytu zaleca się picie dużej ilości wody, unikanie alkoholu i nadmiernego wysiłku fizycznego. Kiedy już organizm przyzwyczai się do nowych warunków, można zacząć zwiedzanie.

Centrum historyczne Quito należy do największych i najlepiej zachowanych w całej Ameryce Łacińskiej (ma powierzchnię 3,75 km²). Nie bez powodu we wrześniu 1978 r. znalazło się na nowo utworzonej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (było jednym z pierwszych 12 obiektów podobnie jak krakowskie Stare Miasto i polska kopalnia soli w Wieliczce). Tutejsze urokliwe kamienice, niezwykłe dziedzińce, białe kościoły, bogato zdobione wnętrza zachwycają zwiedzających.

Na zainteresowanie zasługuje szczególnie klasztor św. Franciszka z kościołem (Iglesia y Convento de San Francisco), którego budowa rozpoczęła się w 1534 r. Świątynię wypełniają rzeźby i inne dzieła sztuki. To tutaj można zobaczyć słynną drewnianą rzeźbę z 1734 r. – Dziewicę z Quito (Virgen de Quito), której gigantyczna replika spogląda na miasto ze wzgórza El Panecillo (roztacza się z niego wspaniały widok na stolicę, a przy bezchmurnym niebie widać też okoliczne wulkany). Ważnym punktem na mapie historycznego centrum jest również Plaza Grande (inaczej Plaza de la Independencia). W rejonie tego placu znajduje się kilka ciekawych zabytków: Palacio de Carondelet, czyli oficjalna rezydencja prezydencka, Pałac Arcybiskupi, siedziba władz miasta (Palacio Municipal de Quito) i XVI-wieczna Katedra Metropolitalna. W tej ostatniej warto zwrócić uwagę na obraz Ostatnia Wieczerza, na którym na stole umieszczono tradycyjne andyjskie specjały – pieczoną świnkę morską (cuy) i napój alkoholowy ze sfermentowanej kukurydzy (chichę). Część Palacio de Carondelet udostępniono do zwiedzania. Najbardziej interesująca jest sala reprezentacyjna. To w niej prezydent podpisuje wszystkie ważne dokumenty. Poza tym za atrakcję uchodzi tu stanięcie na balkonie w miejscu, w którym przemawia on do obywateli. W każdy poniedziałek o 11.00, podczas uroczystej zmiany warty, można go zobaczyć i posłuchać na żywo. W narożniku pomiędzy rezydencją prezydencką a Katedrą Metropolitalną znajduje się Muzeum Alberta Meny Caamaña (Museo Alberto Mena Caamaño). W pięknym, starym budynku z końca XVI stulecia obejrzymy wystawy stałe i czasowe poświęcone współczesnym problemom Ekwadoru i świata.

Kolejny zabytek stanowi Bazylika Narodowego Ślubowania (Basílica del Voto Nacional). Z jej dwóch 115-metrowych wież roztacza się wspaniała panorama stolicy. To największy neogotycki kościół w obu Amerykach. Budowla góruje nad okolicą, co dobrze widać z otaczających miasto wzgórz. Inną ciekawą świątynią jest barokowy i bardzo bogato zdobiony Kościół Towarzystwa Jezusowego (Iglesia de La Compañía de Jesús; budowę rozpoczęto na początku XVII w.), uznawany za jeden z najpiękniejszych na kontynencie. Podczas spaceru po starym Quito nie wolno ominąć ulicy La Ronda. Niegdyś przebiegał tędy szlak używany przez Inków, na początku XX stulecia upodobali ją sobie artyści i bohema, a dziś tłumnie ściągają na nią turyści. La Ronda ma swoją niepowtarzalną atmosferę. Można ją odczuć szczególnie wieczorem, kiedy restauracje zapełniają się ludźmi, a ulica muzykami.

Oprócz historycznego centrum warto odwiedzić też północną część Quito. Koło pięknego, ogromnego Parku Metropolitalnego (Parque Metropolitano) znajduje się muzeum ekwadorskiego malarza, rysownika, rzeźbiarza, grafika i twórcy murali Oswalda Guayasamína (1919–1999), zwanego południowoamerykańskim Picassem, z powstałą z jego inicjatywy Kaplicą Człowieka (Capilla del Hombre). Miejsce zasługuje na zainteresowanie nie tylko ze względu na obrazy artysty i jego kolekcję sztuki prekolumbijskiej, ale również z powodu niezmiernie ciekawej i oryginalnej bryły Kaplicy Człowieka. Na sąsiednim wzgórzu, w uchodzącej za artystyczną dzielnicy Guápulo polecam wybrać się do jednej z wielu restauracyjek.

Nad Quito góruje wulkan Pichincha z dwoma najwyższymi szczytami: Ruku Pichincha (4698 m n.p.m.) i Guagua Pichincha (4784 m n.p.m.). Można na niego wjechać TelefériQo, czyli koleją gondolową, która wwozi chętnych na wysokość 3945 m n.p.m. Rozpościera się stąd niezwykły widok na miasto i okoliczne szczyty. Jeśli powietrze jest czyste, a niebo bezchmurne, da się nawet dostrzec Cotopaxi.

 

Plaża Los Frailes w Parku Narodowym Machalilla u wybrzeży Pacyfiku

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

W ŚRODKU ŚWIATA

Na północ od Quito przebiega równik i leży obszar Mitad del Mundo. Znajduje się na nim duży kompleks turystyczny wraz z muzeum etnograficznym, planetarium, pomnikiem środka świata i żółtą linią dzielącą półkulę północną od południowej. Można tu stanąć na obu półkulach jednocześnie, postawić jajko na gwoździu i zobaczyć, jak wir wodny kręci się w dwie różne strony. Problem polega jednak na tym, że środki świata są dwa… W miejscu, gdzie badacze z francuskiej misji w XVIII w. wyrysowali linię równika, w 1936 r. postawiono pomnik, który później przebudowano. Obecnie mieści się w nim muzeum. Dookoła powstał cały kompleks turystyczny. Jednak żółta linia dzieląca świat na pół jest namalowana ok. 240 m na południe od faktycznego równika, bo… badacze pomylili się w pomiarach.

Niedaleko Mitad del Mundo stoi ciekawa Świątynia Słońca (Templo del Sol) zbudowana przez lokalnego malarza, rzeźbiarza i popularyzatora kultury Cristóbala Ortegę Maila. Tuż za nią znajduje się wejście do Rezerwatu Geobotanicznego Pululahua (Reserva Geobotánica Pululahua). Można poprzestać na udaniu się na taras widokowy lub zejść do rozległej kaldery (ma prawie 34 km2), aby stanąć na jej dnie. Zakres wysokości obszaru wynosi od 1800 do 3356 m n.p.m. Wulkan pozostaje nieaktywny, do ostatniej erupcji doszło ok. 2,5 tys. lat temu. Ze względu na wyjątkowy mikroklimat i niezwykle żyzną ziemię, jaka powstała na zastygniętej lawie, utworzono tu rezerwat przyrody. Kopuły wulkaniczne porasta gęsty las deszczowy zamieszkany przez różnorodną faunę. W rezerwacie występuje wiele endemicznych gatunków roślin. Ale wulkan budzi zainteresowanie nie tylko ze względu na bogactwo przyrodnicze. Pululahua to jedna z kilku zamieszkałych kalder na świecie i podobno jedyna, w której uprawia się ziemię. Wewnątrz żyje niewiele ponad 100 osób, zajmujących się rolnictwem, a od kilku lat również turystyką.

Kilkudniowa wizyta we wnętrzu wulkanu pozwala odciąć się od cywilizacji i odpocząć w bliskim otoczeniu natury. Można też wybrać się tu na krótką wycieczkę. Zejście do kaldery zajmuje pół godziny. Ważne jednak, aby wyprawę zaplanować w godzinach porannych. Pululahua w języku keczua oznacza „wodną chmurę” lub „dym wodny”. Nazwa nie jest przypadkowa – codziennie mniej więcej od południa kalderę wypełnia mgła. Co ciekawe, to ona stanowi główne źródło wody w tym rejonie, bo deszcz pada tutaj bardzo rzadko. Dlatego właśnie jedynym dobrym momentem na zobaczenie całej okolicy będzie poranek. Pojawiająca się później mgła tworzy przez chwilę mistyczną atmosferę, żeby w końcu ukryć wszystko przed oczyma turystów podziwiających wulkan z tarasu widokowego.

Kilkadziesiąt kilometrów na zachód od rezerwatu (ok. 80 km od stolicy Ekwadoru), w dolinie pośród lasu deszczowego leży miejscowość Mindo. Można tu wybrać się do motylarni, aby dowiedzieć się czegoś o motylach, oraz zobaczyć kolibry i obserwować inne gatunki ptaków, a także podziwiać piękne wodospady (Santuario de Cascadas). Do tych ostatnich dociera się kolejką linową rozpiętą nad wysokim kanionem. Wprawdzie Mindo cieszy się popularnością wśród turystów, ale to wciąż mała miejscowość, w której da się odpocząć od zgiełku wielkiego i głośnego Quito. Jest jednym z moich ulubionych miejsc w tym południowoamerykańskim kraju, chętnie kiedyś do niego wrócę.

Dalej na północny wschód od stolicy Ekwadoru znajdują się dwa ciekawe miasta: Ibarra i Otavalo. Pierwsze odgrywa rolę stolicy prowincji Imbabura, leży niedaleko malowniczego jeziora Yahuarcocha (Laguna de Yahuarcocha) i szczyci się dobrze zachowanym kolonialnym centrum (zrekonstruowanym po trzęsieniu ziemi z 1868 r.). Niewielkie (ok. 50-tysięczne) Otavalo słynie z kolei z popularnego targowiska z andyjskim rękodziełem. Sprzedaje się tu hamaki, obrusy, biżuterię w odcieniach tęczy, plecione torby w wielokolorowe wzory, a pomiędzy tym pledy, kubki, długopisy, szachy, paski, figurki lam, poszewki na poduszki, kapelusze i wszystko, czego tylko dusza zapragnie. Miasto przyciąga tłumy turystów chcących wrócić z Ekwadoru z ciekawymi pamiątkami. W Otavalo naprawdę trudno się opanować, żeby nic nie kupić.

Na południowy wschód od stolicy warto wybrać się do wioski Papallacta, gdzie lubią spędzać weekendy quiteños (mieszkańcy Quito). Ze względu na występujące w okolicy wody termalne miejsce to jest idealne na wypoczynek wśród pięknych górskich krajobrazów. Papallacta leży w sąsiedztwie Parku Narodowego Cayambe-Coca (Parque Nacional Cayambe-Coca, Reserva Ecológica Cayambe-Coca). Tutejsze lasy deszczowe, jeziora i wulkan Cayambe (5790 m n.p.m.) przyciągają miłośników przyrody i chodzenia po górach. Podobne atrakcje czekają w popularnym wśród amatorów mocniejszych wrażeń miasteczku Baños de Agua Santa (w skrócie Baños). Łaźnie Świętej Wody, jak tłumaczy się tę nazwę, znajdują się u stóp aktywnego stratowulkanu Tungurahua (5023 m n.p.m.) i przyciągają gorącymi źródłami. Miejscowość ta uchodzi za ekwadorską stolicę sportów ekstremalnych. Można tutaj skakać na bungee, uprawiać canyoning, rafting i wspinaczkę skalną, latać na paralotni czy zjeżdżać na linie. W okolicy jest też wiele tras trekkingowych, w tym kilka prowadzących do przepięknych wodospadów, jak choćby do imponującego Kotła Diabła (Pailón del Diablo), który ogląda się z różnych perspektyw. Poza granicami Ekwadoru miasteczko Baños słynie przede wszystkim z huśtawki na krańcu świata. Wisi ona na drzewie rosnącym na krawędzi zbocza, co sprawia, że wygląda, jakby naprawdę znajdowała się na końcu ziemi. W bezchmurny dzień można huśtać się na niej na tle wulkanu Tungurahua. Najlepiej przyjechać tu wcześnie rano, kiedy kolejka chętnych bywa jeszcze krótka, a szanse na czyste niebo są największe.

 

POCIĄGIEM WŚRÓD WULKANÓW

Zarówno Baños, jak i niedalekie miasta Ambato i Riobamba leżą w tzw. Alei Wulkanów (Avenida de los Volcanes), która ciągnie się mniej więcej od Quito do miasta Cuenca (ponad 300 km). Widoki rozpościerające się z Ambato i Riobamby przy dobrej pogodzie zapierają dech w piersiach i nie ma się co dziwić. To drugie miasto znajduje się u podnóży wulkanu Chimborazo i jest bazą wypadową dla osób chcących wejść na szczyt tej najwyższej góry Ekwadoru. Z Riobamby niedaleko już do Alausí (ok. 90 km), małego i urokliwego miasteczka, z którego odjeżdża słynny turystyczny pociąg. Jego malownicza 12-kilometrowa trasa wiedzie po zboczu góry Nos Diabła (Nariz del Diablo) do stacji Sibambe. Mówi się, że aby dokończyć budowę odcinka kolei wykutego w twardej skale, zawarto pakt z samym diabłem, bo praca w tak trudnych warunkach pochłonęła wiele ludzkich istnień. Z ok. 4 tys. pracowników (pochodzących głównie z Jamajki) przeżyli nieliczni. Oddanie do użytku kilkunastokilometrowego fragmentu torów na początku XX w. było jednak wielkim wydarzeniem. Wszak odcinek ten nazywany jest najtrudniejszą trasą kolejową na świecie ze względu na wyzwanie, jakim okazało się zaprojektowanie i wybudowanie linii na zboczu góry Nariz del Diablo między wysoko położonym Alausí (ok. 2340 m n.p.m.) i leżącym w kanionie Sibambe (1400 m n.p.m.). Przedsięwzięcie stanowiło część większego planu połączenia stolicy Ekwadoru z wybrzeżem. Wprawdzie obecnie z Quito do Guayaquil, usytuowanego u ujścia rzeki Guayas do zatoki Pacyfiku, kursuje pociąg (Tren de las Maravillas), jednak uchodzi on raczej za luksusową atrakcję turystyczną. Podróż nim trwa cztery dni, ale w jej trakcie noce spędza się w hotelach położonych przy trasie. Ci, którzy mają mniej czasu lub nie są aż tak wielkimi miłośnikami kolei, powinni zadowolić się pokonaniem krótkiego, lecz niezmiernie malowniczego odcinka z Alausí do Sibambe.

W drodze na wybrzeże koniecznie trzeba zatrzymać się w pięknym kolonialnym mieście Cuenca (Santa Ana de los Cuatro Ríos de Cuenca). Ze względu na dobrze zachowaną zabudowę jego historyczne centrum znalazło się w 1999 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Na szczególną uwagę zasługuje Stara Katedra (z XVI w.) przekształcona w muzeum sztuki sakralnej oraz Nowa Katedra z cudownymi zdobieniami, której budowę rozpoczęto w drugiej połowie XIX stulecia. W Cuence warto zgubić się w labiryncie wąskich uliczek. Poza tym polecam też pojechać do stanowiska archeologicznego Ingapirca. W tej okolicy pierwotnie osiedlił się lud Cañari, później miejsce trafiło pod panowanie Inków. Niewiele obiektów zachowało się do obecnych czasów, dlatego te ruiny są raczej gratką dla prawdziwych pasjonatów historii prekolumbijskiej. Osoby szukające wrażeń powinny skorzystać z drugiej słynnej ekwadorskiej huśtawki. Znajduje się ona na zboczu wzgórza Turi, z którego roztacza się panoramiczny widok na Cuencę i okolice. Huśtającym się na zamocowanym na długich linach krześle wydaje się, że unoszą się nad miastem.

 

Endemiczne legwany morskie na przybrzeżnych skałach w archipelagu Galapagos

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

NAD OCEANEM

Zjeżdżając z Andów do Guayaquil, największego miasta Ekwadoru (mniej więcej 3-milionowego), wkraczamy w strefę tropikalną. Wysokie temperatury towarzyszą jego mieszkańcom przez cały rok, można więc zapomnieć o górskim chłodzie. Guayaquil to najważniejszy ośrodek biznesowy kraju. Jest nowoczesnym miastem z nadrzeczną promenadą, wieloma sklepami, restauracjami i pubami. Miłośnicy kolonialnej zabudowy znajdą chwilę wytchnienia na kolorowym wzgórzu Santa Ana, na którego zboczach rozciąga się najstarsza dzielnica Las Peñas, pełna galerii sztuki i małych knajpek. To właśnie tutaj w XVI w. został założony ten prężny dzisiaj ośrodek.

W odległości dwóch godzin jazdy samochodem (ok. 140 km) na zachód stąd leży miasto Salinas, popularne wśród mieszkańców Guayaquil miejsce na wypoczynek na plaży. Im dalej na północ wzdłuż wybrzeża się kierujemy, tym wokół robi się ciekawiej. Miejscowość Montañita zyskała popularność wśród surferów ze względu na tworzące się w jej pobliżu wysokie fale. W ciągu kilku lat z małej wioski przekształciła się w kurort turystyczny bardzo chętnie odwiedzany przez osoby chcące nauczyć się języka hiszpańskiego. Tak jak mieszkańcy Guayaquil mają swoje plaże w Salinas, tak quiteños jeżdżą wygrzewać się do Esmeraldas. Kto pragnie uciec od tłumów turystów, powinien poszukać małych wiosek rybackich jak choćby Mompiche. Mniej zatłoczonych miejsc nie brakuje, bo linia brzegowa Ekwadoru liczy sobie ponad 2,2 tys. km. Ekwadorskie wybrzeże to również świetny punkt do obserwowania migracji humbaków. Od czerwca do września można się wybrać na wycieczkę w poszukiwaniu tych wielkich ssaków z rodziny płetwalowatych, a z miasteczka Puerto López warto popłynąć na tzw. Galapagos dla ubogich, czyli Srebrną Wyspę (Isla de la Plata), gdzie spotyka się m.in. uchatki patagońskie, delfinki wysmukłe (tropikalne), głuptaki niebieskonogie i czerwononogie, żółwie morskie, pelikany czy fregaty. Jeśli jednak ktoś jest prawdziwym miłośnikiem przyrody, musi udać się na prawdziwy archipelag Galapagos. To miejsce zupełnie nie z tej ziemi!

 

ARCHIPELAG DARWINA

Wyspy Galapagos są niezaprzeczalnie skarbem Ekwadoru. Zamieszkuje je wiele gatunków zwierząt (w tym endemicznych), np. żółwie słoniowe, kotiki i uszanki galapagoskie, głuptaki niebieskonogie, kormorany nielotne, myszołowy galapagoskie, gołębiaki plamiste, albatrosy galapagoskie, fregaty wielkie, legwany galapagoskie i morskie, pingwiny równikowe, petrele galapagoskie, zięby Darwina, czaple galapagoskie, pelikany czy flamingi. W 1959 r. cały region objęto ochroną parku narodowego. Prawie 20 lat później, w 1978 r., wyspy wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Dziś archipelag zamieszkuje niecałe 30 tys. osób, ale w ciągu roku przybywa na niego ponad 200 tys. turystów.

Podczas pobytu na Galapagos ma się niepowtarzalną okazję zobaczenia z bliska zwierząt, które nie występują nigdzie indziej na świecie. Ruch turystyczny jest tu ograniczony, ale wszystkie dostępne miejsca, takie jak Stacja Badawcza im. Charlesa Darwina w mieście Puerto Ayora na Santa Cruz, okolice do nurkowania, tunel z lawy oraz trasy trekkingowe, są warte zainteresowania. Na archipelagu znajdują się liczne wulkany. Najwyższy, Wolf, wznosi się na największej wyspie, Isabeli, i mierzy 1707 m n.p.m. Najpopularniejszym sposobem poznawania Galapagos są kilku- lub kilkunastodniowe rejsy niewielkimi statkami. W trakcie takiej wycieczki zwiedza się różne miejsca na archipelagu i nurkuje, a na noc wraca na pokład. Wizyta na tych niezwykłych wyspach może być zdecydowanie jednym z najpiękniejszych i najbardziej nietypowych doświadczeń w życiu. Ja na pewno kiedyś na nie wrócę, bo czuję niedosyt wrażeń.

 

Kajmany zamieszkują rozlewiska rzek w ekwadorskim regionie Oriente (Wschód)

© MINISTRY OF TOURISM OF ECUADOR

 

W AMAZOŃSKIM LESIE

Z unikatowego archipelagu przenosimy się na kontynent i to na wschodnią stronę Andów, gdzie jest zielono i wilgotno. Czwarty świat Ekwadoru stanowi fragment Amazonii, zwany tutaj Oriente (Wschód). Region ten pokrywa prawie połowę całego obszaru kraju. Co ciekawe, to właśnie w tej okolicy hiszpańscy konkwistadorzy pod przywództwem Francisca de Orellany (1511–1546) odkryli dorzecze Amazonki i jej górny bieg w XVI w. Samą rzekę nazwano podobno od plemienia Amazonek, ponieważ po drodze wyprawa odkrywcza spotkała kobiety-wojowników.

Amazońskie gęste lasy deszczowe są prawdziwym królestwem flory i fauny. Mimo swoich dużych rozmiarów Oriente jest regionem słabo zasiedlonym. W jego granicach znajduje się tylko kilka miast i według szacunków obszar zamieszkuje ok. 750 tys. ludzi. W ekwadorskiej Amazonii założono cztery parki narodowe i kilka rezerwatów przyrody. Niektóre źródła podają, że na terenie Parku Narodowego Yasuní (Parque Nacional Yasuní) występuje największa bioróżnorodność na świecie.

Aby dostać się do lasów deszczowych Oriente i móc na własne oczy zobaczyć tę wyjątkową krainę dzikiej przyrody, trzeba skorzystać z usług tutejszych doświadczonych przewodników. Samodzielna wyprawa jest nie najlepszym pomysłem. W Ekwadorze działa sporo firm, które organizują kilkudniowe wycieczki do Amazonii. W programie są również noclegi w specjalnych domkach w lesie i rozmaite atrakcje, jak np. łowienie piranii, pływanie łódką po rzece, poznawanie gatunków roślin i zwierząt, a niekiedy także spotkania z rdzennymi mieszkańcami tych terenów i uczestniczenie w ich codziennym życiu. Jeśli ktoś nie ma ochoty na dłuższy pobyt w wilgotnym, tropikalnym klimacie, może dojechać do Teny (niewielkiej stolicy prowincji Napo) i wybrać się na jednodniową wycieczkę w leśną gęstwinę. Przedsmak lasu deszczowego zapewnia już okolica wspomnianych miejscowości Baños i Papallacta, do których łatwiej się dostać niż do miast w regionie Oriente.

***

Góry i niziny, śnieg i parny tropik, ocean i lasy deszczowe, ciekawi ludzie i niesamowite zwierzęta – wszystko to czeka na wyciągnięcie ręki w Ekwadorze. Ten kraj naprawdę łączy w sobie cztery światy. Warto samemu się o tym przekonać.

Wydanie Wiosna 2018