Drewniana kaplica w Kiernowie nad Wilią
Kernav - Laimonas Ciunys
© WWW.LITHUANIA.TRAVEL/LAIMONAS CIŪNYS

Potężne tallińskie średniowieczne mury obronne z basztami i bramami

panorama-tornidevaljak

© VISIT ESTONIA/KAUPO KALDA

Piękna fasada Domu Bractwa Czarnogłowych na Starym Mieście w Rydze

house-of-the-blackheads

© WWW.LATVIA.TRAVEL

KATARZYNA BYRTEK


Litwa, Łotwa i Estonia, choć na pierwszy rzut oka wydają się do siebie podobne, są jednak całkiem inne. Podróż po tych trzech bałtyckich krajach będzie z pewnością pełna porównań, ale też nietypowych atrakcji. Zwiedzanie parku z socjalistycznymi pomnikami i wyspy, na której rządzą kobiety, podziwianie mnóstwa wspaniałych secesyjnych budynków, spacer po bagnach i oglądanie białych nocy – to wszystko przeżyjemy podczas naszej wyprawy. Ruszamy na północ!


Zabytkowe wileńskie kamieniczki

2012 10 Stikliu-g
© WWW.VILNIUS-TOURISM.LT

Wprawdzie w 1989 r. zmierzono, że geograficzny środek Europy znajduje się 26 km od Wilna, koło wioski Purnuszki (Purnuškės), lecz te trzy państwa położone nad Morzem Bałtyckim są nieco zapomniane przez Europejczyków. Największa z całej trójki Litwa (65 300 km² powierzchni) liczy niemal 2,9 mln mieszkańców, na Łotwie (zajmującej obszar prawie 64 600 km²) żyje ok. 2 mln ludzi, czyli trochę więcej niż w Warszawie, populacja Estonii (jej terytorium obejmuje powyżej 45 300 km²) wynosi ponad 1,3 mln osób. Pod względem liczby ludności pierwsze miejsce wśród miast w regionie zajmuje łotewska stolica Ryga (z 700 tys. ryżan).


Zwiedzenie wszystkich tych krajów bałtyckich w czasie jednego dłuższego urlopu jest zdecydowanie możliwe. Duże ułatwienie stanowi fakt, że należą one do strefy Schengen. Obowiązkowo trzeba – oczywiście – złożyć wizytę w trzech stolicach, z których każda szczyci się historyczną częścią wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Na Litwie ochroną tej organizacji objęto jeszcze Mierzeję Kurońską i stanowisko archeologiczne (kulturalny rezerwat) w Kiernowie.


BLISCY SĄSIEDZI

Mimo różnic językowych i narodowościowych bałtycką trójkę łączy wiele rzeczy. Przez terytorium litewskie, łotewskie i estońskie przebiega tzw. Południk Struvego. Ta sieć triangulacyjnych punktów pomiarowych (złożona z 265 głównych stanowisk) została poprowadzona przez 10 krajów – od miasta Hammerfest na północy Norwegii aż do Starej Nekrasiwki niedaleko Izmaiłu nad Morzem Czarnym na Ukrainie – i mierzy ponad 2820 km długości. Pierwszy jej odcinek powstał w latach 1816–1855. Południk Struvego umieszczono w 2005 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO m.in. jako przykład wyjątkowej współpracy międzynarodowej dla dobra nauki.


Warto wspomnieć też o wydarzeniu z historii najnowszej, czyli jednym z najbardziej wzruszających i najpiękniejszych protestów w Europie, który odbył się 23 sierpnia 1989 r. Mniej więcej 2 mln Litwinów, Łotyszów i Estończyków podało sobie tego dnia ręce i w ten sposób stworzyło ponad 600-kilometrowy Bałtycki Łańcuch na znak protestu przeciwko sytuacji swoich trzech państw w Związku Radzieckim. Do dziś niektórzy eksperci uważają, że bałtycka trójka wprawdzie spogląda w stronę Zachodu, ale ciągle żyje w cieniu Rosji.


Jednak Litwę, Łotwę i Estonię najsilniej łączą wspólna historia i położenie. Wszystkie trzy wyróżniają się również najbardziej proeuropejską postawą spośród krajów byłego Związku Radzieckiego, od wielu lat należą do NATO i Unii Europejskiej (od 2004 r.). Każde z tych państw zachowało mimo to własny charakter. W dużym uproszczeniu można by powiedzieć, że Estonii pod względem kulturowym (język estoński jest spokrewniony z fińskim) czy historycznym bliżej do jej nordyckich sąsiadów. Łotwa z kolei pozostała mocniej związana z Rosją, mieszka w niej duża mniejszość rosyjska (ok. 26 proc. całej populacji) i znaczne wpływy mają oligarchowie. Dla odmiany Litwa zwraca się raczej ku Europie Środkowej i Wschodniej, w tym także Polsce, co wynika głównie z jej pozycji w przeszłości – w XIV–XVIII w. była jednym z najrozleglejszych mocarstw Europy, które w czasach świetności rozciągało się od Morza Bałtyckiego aż po Morze Czarne. Z całej trójki właśnie ona najaktywniej występuje też przeciwko działaniom rosyjskich władz.


„TY JESTEŚ JAK ZDROWIE”

Po drodze do stołecznego Wilna należy zatrzymać się w 15-tysięcznych Druskiennikach (Druskienikach), najstarszym litewskim uzdrowisku, położonym ok. 50 km od polskiej granicy. Kuracjusze korzystają z czystego powietrza przepełnionego aromatem sosnowych lasów, wielu źródeł mineralnych i leczniczej borowiny. Obecnie w mieście działają sanatoria i centra spa, lecznica balneologiczna oraz park wodny. Oprócz tego znajduje się tu Muzeum Miasta Druskiennik czy cenione przez Litwinów Muzeum Oporu i Zesłania. Nieco spokojniejszą, ale również wartą uwagi miejscowością uzdrowiskową są 3-tysięczne Birsztany leżące ponad 85 km na północ stąd. Podziwiać zachwycającą przyrodę można także w Dzukijskim Parku Narodowym, największym w kraju (zajmującym powierzchnię mniej więcej 550 km²), którego krajobraz tworzą bory sosnowe, czyste rzeki, liczne jeziora, bagna i wydmy śródlądowe.


Litwa już od dawna nie jest państwem socjalistycznym, ale pod Druskiennikami ciągle stoją pomniki Józefa Stalina, Włodzimierza Lenina czy Karola Marksa. Umieszczono je w parku Grūtas (Grūto parkas). To prywatna ekspozycja plenerowa. Zwieziono tutaj rzeźby, obrazy i pomniki powstałe na obszarze Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.


Inna galeria pod gołym niebem znajduje się w okolicach Wilna. W Parku Europy (Europos Parkas) wystawiono ponad 100 dzieł artystów z różnych krajów z całego świata. Są w nim m.in. prace Sola LeWitta i Dennisa Oppenheima. Polskim akcentem jest instalacja Magdaleny Abakanowicz. Lokalizacja i nazwa parku nie zostały wybrane przypadkowo – niedaleko leży geograficzny środek kontynentu europejskiego (jeden z kilku). Przy jego wyliczeniu jako skrajne przyjęto punkty wytyczone na Spitsbergenie, Wyspach Kanaryjskich, Azorach i w paśmie Uralu. W ten sposób otrzymano współrzędne 54°54’N, 25°19’E odpowiadające miejscu we wsi Purnuszki (Purnuškės), położonej 26 km na północ od Wilna.


PERŁA BAROKU

Zwiedzanie Litwy będzie – oczywiście – niepełne bez wizyty w jej prawie 550-tysięcznej stolicy, która uchodzi jednocześnie za ośrodek polskiej kultury i nauki w tym kraju. Polacy są największą tutejszą mniejszością (stanowią niemal 17 proc. ludności Wilna i ok. 7 proc. populacji całego państwa). Zabytkowe wileńskie Stare Miasto zasłużenie widnieje od 1994 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Zachwyca przede wszystkim wspaniałą architekturą barokową, ale znajdziemy tutaj też przepiękny późnogotycki Kościół św. Anny czy renesansowy Zamek Dolny. W centrum duże wrażenie robią liczne świątynie rzymskokatolickie. Jest ich ponad 40. Najbardziej wyjątkowe to XVII-wieczny barokowy Kościół św. Piotra i Pawła na Antokolu z przeszło 2 tys. rzeźb stiukowych i kaplica w Ostrej Bramie ze słynnym obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej. W stolicy nie brakuje również monumentalnych zabytków klasycystycznych. Zalicza się do nich okazały Ratusz i Bazylika Archikatedralna św. Stanisława i św. Władysława, najważniejsza litewska świątynia. Najpiękniejszy widok na Wilno rozciąga się z Góry Giedymina (Góry Zamkowej), na której wznosi się Wieża Giedymina (Baszta Giedymina), lub z Góry Trzykrzyskiej będącej pomnikiem pamięci ofiar stalinizmu.


WŚRÓD ARTYSTÓW

Rzeka Wilejka (Wilenka) oddziela od wileńskiego Starego Miasta Republikę Zarzecze proklamowaną w 1997 r. przez jej mieszkańców. Ma ona własne walutę i konstytucję (z zapisami głoszącymi, że każdemu przysługuje prawo do bycia szczęśliwym lub nieszczęśliwym itp.), flagę, prezydenta, ministrów, hymn, a nawet siły zbrojne liczące kilkanaście osób. O przekroczeniu jej granicy informuje specjalna tablica. Najważniejszym świętem republiki jest 1 kwietnia. Zarzecze stanowi ulubione miejsce spotkań bohemy artystycznej, powstały tutaj squaty, niezależne galerie i knajpki. Porównać je można do Montmartre w Paryżu czy Kazimierza w Krakowie. To idealna okolica na spędzenie miłego wieczoru na koncercie bądź wernisażu z kuflem zimnego litewskiego piwa (uwaga, niektóre z nich są bardzo mocne!), kieliszkiem nalewki ziołowej (np. Trojanki litewskiej, czyli Trejos Devynerios) lub szklaneczką miodu pitnego w dłoni. Amatorzy napojów bezalkoholowych mogą spróbować kwasu chlebowego.


Warto dodać, że posiadacze samochodów powinni zwrócić w Wilnie szczególną uwagę na prawidłowe parkowanie. W sierpniu 2011 r. ówczesny burmistrz Artūras Zuokas zdecydował się na zastosowanie specjalnej kary wobec kierowców zostawiających pojazdy na ścieżce rowerowej – wsiadł do transportera opancerzonego BTR-60 i zgniótł blokujące przejazd auto (nagranie można zobaczyć w serwisie YouTube). Choć akcja była wcześniej dobrze zaplanowana, trudno odmówić jej organizatorom oryginalnego podejścia do tematu i umiejętności wzbudzania emocji.


SWOJSKA KUCHNIA

Jeśli po całodniowym zwiedzaniu poczujemy głód, nie musimy się martwić. Litewskie potrawy są niezmiernie sycące i zdecydowanie będziemy mieli w czym wybierać. Popularnością cieszą się cepeliny, czyli ziemniaczane pyzy z farszem, smażone na głębokim oleju pierogi czebureki, duże pieczone kibiny, kopytka, małe pierożki zwane kołdunami czy bliny żmudzkie (nadziewane placki z ziemniaków). Tutejsza kuchnia nie jest zbyt dietetyczna, ale za to prosta i smaczna. Do znanych dań należy idealny na upały chłodnik, kiszka ziemniaczana lub wędzone świńskie uszy. Specyficzny smak ma nieco słodkawy wileński chleb. Na deser koniecznie trzeba kupić sękacz (šakotis).

               
Skoro już cytujemy nazwy potraw, wypada wspomnieć i o języku Litwinów. Litewski, podobnie jak łotewski i polski, zalicza się do grupy bałtosłowiańskiej. Ponieważ wiele rzeczowników w tym języku kończy się na -as, -is lub -us, Polacy żartują czasem, że posługiwanie się nim nie wydaje się takie trudne. Wystarczy przecież do polskich słów dodać odpowiednią końcówkę i powstaną litewskie wyrazy, np. autobusas („autobus”), parkas („park”), nowas („nowy”), Vilnius („Wilno”) itd.


DWIE STOLICE

Niedaleko Wilna leży najstarsza stolica Litwy – Kiernów. Dzisiaj to niewielka miejscowość słynąca przede wszystkim z odkryć archeologicznych i wpisana w 2004 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Miejscowy rezerwat historyczno-archeologiczny (nazywany czasem litewską Troją) obejmuje pięć grodzisk. W Kiernowie zachował się także zespół kościelny, którego historia sięga końca XIV w.


Inną historyczną stolicą kraju były Troki (obok wsi Stare Troki), położone malowniczo na półwyspie między jeziorami. Uchodzą obecnie za jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych. Pełniły funkcję najważniejszego ośrodka Wielkiego Księstwa Litewskiego. Duże znaczenie miały też, gdy stały się miastem Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Można tu zwiedzić imponujący zrekonstruowany Zamek zbudowany na wyspie na jeziorze Galwe, ruiny twierdzy księcia Kiejstuta Giedyminowicza na półwyspie czy zabytkowe świątynie, w tym małą karaimską kenesę.


Karaimi zostali sprowadzeni na Litwę w średniowieczu podobno przez wielkiego księcia litewskiego Witolda. Należeli do osobistej ochrony władcy, bo uważani byli za wyjątkowo uczciwych. Stosowana na określenie tej społeczności nazwa odnosi się zarówno do grupy etnicznej, jak i religijnej. Karaimizm jest monoteistyczną religią, która wyodrębniła się z judaizmu na przełomie VII i VIII w. Można znaleźć w nim wpływy islamu i chrześcijaństwa. Choć Karaimi zamieszkują Europę już od wielu stuleci (obecnie na kontynencie żyje ich mniej więcej 2000, z tego na Litwie ok. 250 osób, głównie w Wilnie i Trokach), ich kultura nadal charakteryzuje się cechami orientalnymi. Oni sami zachowali także swój język zaliczany do rodziny języków tureckich.


PO DRODZE

Z okolic Wilna szybko dotrzemy do drugiego pod względem wielkości litewskiego miasta, czyli 300-tysięcznego Kowna. Najstarszy jego rejon znajduje się w zachodniej części centrum, u zbiegu Wilii i Niemna. Wokół zachowanego rynku stoją urokliwe kamienice kupieckie, niedaleko wznosi się również przepiękny gotycki Dom Perkuna. Poza tym warto zobaczyć ruiny zamku oraz zabytkowe świątynie (z Kościołem św. Michała Archanioła na czele). Na wschód od centrum główną oś Kowna wyznacza 1,6-kilometrowy deptak Aleja Wolności (Laisvės alėja). Ta najważniejsza kowieńska ulica zachwyca kamienicami z końca XIX i początku XX stulecia. Nie brakuje tu też muzeów czy dobrych restauracji i kawiarni.


Jeśli musimy już zmierzać dalej na północ, możemy zatrzymać się jeszcze nieopodal ponad 100-tysięcznego miasta Szawle (Šiauliai) przy Górze Krzyży. Pierwsze krzyże zaczęły pojawiać się w tym miejscu po upadku powstania listopadowego w 1831 r. Stawiano je obok XV-wiecznej kapliczki upamiętniającej przyjęcie chrztu przez Żmudzinów. Z czasem ich liczba się zwiększała. Szacuje się, że obecnie na wzniesieniu jest od 55 do 100 tys. krzyży. Władze sowieckie próbowały je zniszczyć i zakazać kultywowania tej tradycji, ale nigdy im się to nie udało. Dziś góra uchodzi za światowy fenomen. Stanowi symbol odradzania się, walki i wiary. Tutaj Litwini świętowali na początku czerwca 1990 r. ogłoszenie niepodległości (11 marca 1990 r.).


WIATR OD MORZA

W porównaniu z Łotwą i Estonią, Litwa nie ma zbyt długiej linii brzegowej (łącznie 262 km), ale wybrzeże oblewa w niej tak samo zimne morze i zdobią identyczne żółte piaszczyste wydmy. Największym nadbałtyckim miastem w tym regionie jest ponad 150-tysięczna Kłajpeda, usytuowana malowniczo nad Zalewem Kurońskim. Mimo iż pod względem zabytków ani dziedzictwa kulturowego nie może równać się z Wilnem czy Kownem, przyciąga licznych podróżujących po kraju turystów, m.in. za sprawą wielkiego portu i najbliższej okolicy. Do miasta sięga północna część wspomnianej już Mierzei Kurońskiej, którą Litwa dzieli z Rosją. Tutejsze białe piaszczyste plaże ciągną się przez niemal 100 km. Szerokość półwyspu waha się od 400 m do 3,8 km. Niektóre z wydm mają nawet 50–60 m wysokości. W południowym rejonie litewskiego wybrzeża z kolei do Bałtyku (Zalewu Kurońskiego) wpada rzeka Niemen. Tworzy w tym miejscu rozległą ośmioramienną deltę, która stanowi idealny obszar do obserwowania ptaków.


SECESJA I LETNISKO

Następny przystanek robimy już w położonej nad Dźwiną Rydze. Jej historyczne centrum wypełniają urokliwe uliczki i przytulne knajpki. Wznoszą się tutaj protestancka Katedra (Rīgas Doms), katolicka Katedra św. Jakuba, średniowieczne kamienice kupieckie, Dom Bractwa Czarnogłowych, w którym podpisano ryski traktat pokojowy między Polską a sowiecką Rosją i Ukrainą w marcu 1921 r., czy Zamek Ryski (Zamek Kawalerów Mieczowych w Rydze), obecnie oficjalna rezydencja prezydenta republiki. Łotewska stolica szczyci się również ogromnym nagromadzeniem przykładów architektury secesyjnej (ok. 800 budynków nawiązujących do tego stylu). Mnóstwo z tych obiektów znajduje się przy ulicach Alberta (Alberta iela) i Elżbiety (Elizabetes iela), niektóre odkryjemy w granicach w większości średniowiecznego Starego Miasta. W pobliżu działa także muzeum w Ryskim Centrum Secesji (Rigas Jugendstila Centrs; na jego stronie internetowej www.jugendstils.riga.lv dostępne są interaktywne mapy).


Wprawdzie ponad jedna trzecia Łotyszów mieszka w Rydze (700 tys. z ok. 2 mln ludzi), ale na niej Łotwa się nie kończy. Po zwiedzeniu stolicy warto więc przeznaczyć choć kilka dni na zobaczenie reszty kraju. Jego obszar jest raczej nizinny, pokrywają go ponad 3 tys. jezior polodowcowych, a największą atrakcję stanowi zdecydowanie długa linia brzegowa (498 km) z urokliwymi miejscowościami wypoczynkowymi. W sezonie tętnią one życiem, a poza nim zachwycają ciszą i spokojem. Mniej więcej 25 km na zachód od Rygi leży 57-tysięczna Jurmała, słynny ośrodek letniskowy. Nadmorski krajobraz urozmaicają tutaj śliczne białe domki. Trzeba jednak pamiętać, że w lecie to jeden z najbardziej zatłoczonych kurortów. Jeśli lubimy spokojniejsze i mniejsze miejscowości, lepiej przenieśmy się z Jurmały do któregoś z okolicznych miasteczek.


Z WYBRZEŻA DO SZWAJCARII

Na południowym zachodzie Kurlandii znajdziemy natomiast trzeci co do wielkości łotewski ośrodek. W 80-tysięcznej Lipawie, nazywanej Stolicą Muzyki, powitają nas wymalowane na chodnikach nuty, pomnik gitary, postacie muzyków, aleja gwiazd i liczne sklepy muzyczne. W sezonie, głównie od marca do października, odbywają się tu festiwale i koncerty. Wakacje nad morzem w rytmie rozmaitych piosenek są świetnym pomysłem na lato.


Po przejechaniu lipawskiego mostu Oskarsa Kalpaksa dociera się do raju dla miłośników nietypowego zwiedzania. Dzielnica Karosta, kiedyś niedostępna dla ludzi z zewnątrz, była radziecką bazą wojskową. Powstała na przełomie XIX i XX w. z inicjatywy cara Aleksandra III. W pewnym okresie mieszkało w niej nawet ponad 20 tys. osób. Po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości wycofano wojska rosyjskie z tego terenu. Dziś w tutejszym opuszczonym więzieniu mieści się muzeum połączone z hostelem (goście mogą spać w jednej z cel). Turyści przechadzają się po fortyfikacjach i bunkrach oraz wsłuchują w szum morza na molo. Coraz więcej budynków w Karoście zamienia się w studia artystyczne.


Po wizycie na wybrzeżu udajemy się ok. 50 km na północny zachód od Rygi, gdzie znajduje się kraina określana jako Szwajcaria Łotewska, Szwajcaria Liwońska lub Mała Szwajcaria. Wprawdzie nazwa ta wydaje się być nieco przesadzona, ale Park Narodowy „Gauja” (917,45 km² powierzchni) robi duże wrażenie. Krajobrazy mienią się w nim kolorami prawie przez cały rok. Można tutaj podziwiać imponujący wąwóz, spektakularne klify, jaskinie czy malowniczo położone rzeki i kilkanaście jezior (z Ungurs na czele). Część parku idealnie nadaje się do uprawiania różnych aktywności na świeżym powietrzu – jazdy na nartach lub po torze saneczkowo-bobslejowym w zimie, wycieczek na rowerach albo kajakach w lecie. Pobyt w Małej Szwajcarii uatrakcyjnia zwiedzanie ciekawych zabytków historycznych takich jak pozostałości Zamku Turaida, XIII-wiecznej warowni w miejscowości Sigulda (stanowi ona dobrą bazą wypadową do wypraw po okolicy), i ruiny zamku w mieście Kieś (Cēsis).


NA STOLE

Łotewska i litewska kuchnia zbytnio się nie różnią. Łotysze jadają dużo nabiału (w tym śmietany, a także… jogurtów chlebowych), gęstych zup, pieczywa i różnego rodzaju potraw z mąki, np. naleśników czy pierożków pelmeņi (podawanych też po zapieczeniu). Stosunkowo długi odcinek granicy Łotwy wiedzie wzdłuż wybrzeża, nic więc dziwnego, że tradycyjne dania przyrządza się z ryb. Popularnością cieszą się m.in. solone śledzie i marynowane szproty. Po obfitym posiłku dobrze pobudzić trawienie lokalnym piwem lub mocnym (45-procentowym!) gorzkim likierem ziołowym Rīgas Melnais balzams. Na zdrowie!


PRAWIE KRAJ NORDYCKI

Pejzaże Estonii przypominają te z Łotwy. Dominują w niej niziny (najwyższe wzniesienie w państwie i jednocześnie krajach bałtyckich, Suur Munamägi, osiąga zaledwie 318 m n.p.m.). Ma ona również długą linię brzegową – aż 37 894 km. Mimo to wyróżnia się na tle pozostałej dwójki. W Estonii niezmiernie silne są wpływy nordyckie. Wielu Estończyków uważa nawet swoją ojczyznę za jeden z krajów północnych. To państwo, podobnie jak Szwecja czy Finlandia, słynie ze świetnego designu. Miejscowym językiem posługuje się ok. 1,1 mln osób na całym świecie, a najbliżej jest on spokrewniony z fińskim. Oba razem z węgierskim należą do ugrofińskiej grupy językowej. Europejczykom zazwyczaj wydają się wyjątkowo trudne do zrozumienia i nauczenia. Dzieje się tak dlatego, że większość języków Europy to języki indoeuropejskie. Więcej niż połowa Estończyków (ponad 70 proc.!) nie deklaruje żadnego wyznania. Chrześcijaństwo jest znacznie mocniej zakorzenione na Łotwie i Litwie (gdzie stosunkowo aktywny stał się także ruch neopogański). Estonię zbliżają do tej dwójki natomiast pozostałości wpływów niemieckich uwidaczniających się od wczesnego średniowiecza i ślady jeszcze niedawnej przynależności do Związku Radzieckiego.


JEZIORA I BAGNA

Przed wizytą w stołecznym Tallinie warto poznać bardziej dzikie estońskie regiony. Niedaleko łotewskiej granicy leży 40-tysięczna Parnawa, która stanowi znakomity punkt wypadowy do Parku Narodowego Soomaa (390 km² powierzchni). Wypełniają go bagna i mokradła. Tereny podmokłe zajmują niemal 20 proc. powierzchni Estonii. W parku spaceruje się po specjalnie przygotowanych kładkach, które tworzą kilka oznakowanych i przecinających się tras turystycznych. Rozległy obszar Soomaa porastają drzewa lub beżowa trawa oraz pokrywają jeziora i rzeki. Podobnymi widokami nacieszymy się w położonym na północy Parku Narodowym Lahemaa (ok. 725 km² powierzchni). Oprócz bagien i mokradeł słynie on też z polodowcowych kamieni (głazów narzutowych) porozrzucanych przy brzegu Zatoki Fińskiej.


Zanim dotrzemy do stolicy, możemy zatrzymać się w czarującym uniwersyteckim Tartu, drugim co do wielkości ośrodku w kraju (niemal 95 tys. mieszkańców). Znajduje się on na Europejskim Szlaku Gotyku Ceglanego, łączącym ponad 30 miast (głównie w Polsce i Niemczech). Poza tym działają w nim liczne interesujące placówki muzealne, m.in. Estońskie Muzeum Narodowe czy Estońskie Muzeum Sportu.


WYSPIARSKIE KRÓLESTWO

Do Estonii należy mniej więcej 2 tys. wysp i wysepek, koniecznie trzeba więc odwiedzić choć jedną z nich. Szczególnie magiczne miejsce stanowi Kihnu (16,38 km² powierzchni i prawie 490 mieszkańców), położona w Zatoce Ryskiej ok. 50 km na południowy zachód od Parnawy. Ze względu na odizolowanie od reszty regionu zachowała się tutaj wyjątkowa nordycka kultura, na którą składają się gwara, zwyczaje, pieśni, legendy czy noszone do dziś charakterystyczne stroje ludowe z pasiastymi spódnicami (szyte z ręcznie tkanych materiałów). Przestrzeń kulturowa wyspy została wpisana w 2008 r. na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Co ciekawe, zamieszkująca ją społeczność nadal żyje według zasad tradycyjnego matriarchatu.


Promem dostaniemy się także na największą estońską wyspę Saremę (Saaremaa), dawniej zwaną Ozylią (2673 km² powierzchni i ponad 30 tys. mieszkańców). Słynie ona przede wszystkim z wiatraków. Jej wizytówką jest wieś Angla. W jedynym tutejszym mieście – 13-tysięcznym Kuressaare – zjemy obiad w urządzonej w wiatraku restauracji i zwiedzimy wspaniały średniowieczny zamek przekształcony w muzeum (Saaremaa Muuseum). Podczas wędrówek po okolicy natkniemy się również na jezioro Kaali (Kaalijärv) wypełniające krater o średnicy 110 m powstały po uderzeniu meteorytu. W Estonii takich śladów po

kosmicznych skałach znajduje się bardzo dużo, najwięcej na świecie w przeliczeniu na 1 km2. Na Saremie działa też klub piłkarski biorący udział w Island Games, międzynarodowej imprezie sportowej organizowanej co 2 lata, w trakcie której rywalizują ze sobą reprezentacje różnych małych wysp. Póki co drużyna nie odniosła jednak żadnego znaczącego sukcesu.


TALLIŃSKIE BIAŁE NOCE

Wreszcie docieramy do ponad 420-tysięcznego Tallina, dla wielu osób najbardziej urokliwej bałtyckiej stolicy. Nad niezmiernie klimatycznymi wąskimi brukowanymi uliczkami unosi się zapach kawy i pieczywa. Tworzą one gęstą sieć oplatającą zabytkowe domy mieszczańskie, kościoły i klasztory, a prowadzą do głównego placu z późnogotyckim Ratuszem. Na wapiennym wzgórzu Toompea wznoszą się Zamek Toompea z murami obronnymi i luterańska Katedra Najświętszej Maryi Panny. Zachowane w świetnym stanie historyczne centrum Tallina to znakomity przykład ośrodka należącego do Hanzy, związku miast handlowych Europy Północnej z czasów średniowiecza i początku ery nowożytnej.


Stolica Estonii leży na tyle daleko na północ, że występuje w niej zjawisko tzw. białych nocy. W środku lata słońce niemal nie zachodzi za horyzont. To idealna pora, żeby podziwiać je przy kieliszku wyśmienitego likieru Vana Tallinn. Przy okazji warto nauczyć się estońskiego wyrażenia „Na zdrowie!”, czyli Terviseks!. A jeśli nie będziemy chcieli jeszcze zakończyć naszej podróży po nadbałtyckich krajach, zawsze możemy popłynąć komfortowym promem z Tallina do… fińskich Helsinek.

Artykuły wybrane losowo

Nieodparty urok Tanzanii i Zanzibaru

 

ROBERT PAWEŁEK 

www.trevelcompass.pl

 

Od pokrytych śniegiem szczytów Kilimandżaro, najwyższej góry Afryki, po idylliczne plaże i rafy koralowe Zanzibaru, ruiny pokryte mchem i fascynujące kultury – wschodnioafrykańska Tanzania kusi całym kalejdoskopem atrakcji. To tutaj rozgrywa się jeden z najbardziej widowiskowych i zarazem dramatycznych spektakli przyrody na ziemi, czyli imponujący przemarsz setek tysięcy dzikich zwierząt w poszukiwaniu pożywienia nazywany Wielką Migracją. Wielu podróżników za punkt honoru stawia sobie upolowanie w kadrze fotograficznym tzw. Wielkiej Piątki Afryki (lwa, słonia, bawoła, nosorożca czarnego i lamparta). Natomiast odwiedziny na słynnej tanzańskiej wyspie Zanzibar przypominają wizytę w prawdziwym raju.

Więcej…

Singapurski kalejdoskop

Sg - Kopia

SS Resort Marina Bay Sands nad zatoką

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

ANNA MOLĘDA-KOMPOLT

 

Singapur to państwo-miasto położone w Azji Południowo-Wschodniej przy krańcu Półwyspu Malajskiego. Ma powierzchnię ok. 720 km², a swoimi granicami obejmuje główną wyspę (również nazywaną Singapurem bądź Pulau Ujong) i mniej więcej 60 mniejszych wysp. Archipelag otaczają wody cieśnin: Malakka, Johor i Singapurskiej. Singapur został oficjalnie założony 6 lutego 1819 r. przez przedstawiciela Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej Thomasa Stamforda Rafflesa. Jego nazwa pochodzi od dwóch sanskryckich słów: „singa” („lew”) i „pura” („miasto”), dlatego bywa zwany Miastem Lwa. Dzisiaj Republika Singapuru to wielkie centrum finansowe, najeżone nowoczesnymi drapaczami chmur, i bardzo bezpieczny kraj. Znajduje się tu ogromne międzynarodowe lotnisko ze świetnymi połączeniami na cały świat i mnóstwo zapierających dech w piersiach atrakcji turystycznych.

 

Warto podkreślić, że ta azjatycka republika, będąca członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, należy do najmniejszych i jednocześnie najzamożniejszych państw na naszym globie. Kraj zamieszkuje ponad 5,6 mln ludzi, z czego największą grupę stanowią Chińczycy (powyżej 74 proc.). Poza tym żyją tutaj m.in. Malajowie, Hindusi, a także Europejczycy. Pod względem wyznaniowym najliczniejszą społecznością są buddyści (ok. 34 proc.), za nimi plasują się chrześcijanie i muzułmanie, a dalej taoiści i hinduiści. Nie brakuje także osób nie wyznających żadnej religii, które stanowią mniej więcej 18,5 proc. całej populacji.

 

Singapore - Kopia

Spotkanie z sympatycznymi orangutanami na terenie Singapore Zoo

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Singapur słynie dzisiaj z restrykcyjnego prawa, pedantycznego porządku i doskonałej organizacji. Kojarzy się z gorącym klimatem, egzotycznym jedzeniem, zachwycającymi parkami i ogrodami. Stanowi też zakupowe i rozrywkowe centrum tego regionu Azji. W tym fascynującym kraju jest wiele niepowtarzalnych atrakcji. Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś idealnego dla siebie i dla swoich zmysłów.

 

GBTB HR 02

Niesamowite gigantyczne drzewa w rozległym kompleksie Gardens by the Bay

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

KIEDYŚ I DZIŚ

 

Serce Singapuru stanowi rzeka o tej samej nazwie i ulokowane wokół niej dzielnice. Główny obszar miejski nosi nazwę Central Area. Pomimo niewielkich rozmiarów powstała w nim wyjątkowa mieszanka wpływów licznych kultur żyjących od lat obok siebie.

 

Na uwagę zasługuje historyczna dzielnica kolonialna, w której znajdują się interesujące zabytki w stylu wiktoriańskim. Przy jednej z ulic stoi ormiański Kościół św. Grzegorza Oświeciciela z 1835 r., najstarsza singapurska świątynia chrześcijańska. Nieopodal wznosi się ukończona w 1847 r. katolicka Katedra Dobrego Pasterza i anglikańska Katedra św. Andrzeja z lat 1856–1861. Ta ostatnia zbudowana została w stylu neogotyckim, a jej białe ściany i kolorowe okienne witraże tworzą niezwykłą kompozycję. Do zabytków z czasów kolonialnych należy również odlana z brązu statua Thomasa Stamforda Rafflesa – założyciela miasta, nazywanego często Ojcem Singapuru. Budynek Ratusza (City Hall) pochodzi z kolei z lat 1926–1929. Ciekawymi obiektami w historycznej dzielnicy (Downtown Core) są niemal 14-metrowa fontanna (Fountain of Wealth), wpisana w 1998 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa na świecie, oraz Merlion – półlew, półryba – symbol azjatyckiego państwa-miasta. Oprócz zabudowań kolonialnych znajdują się tu także gmachy rządowe, kościoły i drapacze chmur dominujące w architekturze Singapuru. Ogromne centra handlowe łączy ze sobą sieć klimatyzowanych podziemnych przejść, w których funkcjonują różnorakie sklepy. To prawdziwy raj dla osób lubiących robić zakupy.

 

Nieco odmiennym rejonem od historycznej dzielnicy jest sąsiadujący z nią bulwar o długości 2,2 km – Orchard Road. W tej okolicy przeważają centra finansowe, galerie handlowe, ambasady, wysokie biurowce i luksusowe hotele. Dla odmiany na południowy wschód stąd, na nabrzeżu w 2010 r. otwarto resort Marina Bay Sands. To drugi najdroższy budynek na świecie, zaraz po kompleksie hotelowym Abradż Al Bajt (Abraj Al Bait) w Mekce w Arabii Saudyjskiej. Wzniesienie spektakularnego obiektu nad singapurską zatoką kosztowało aż 8 mld dolarów amerykańskich. Dzięki wysokiemu standardowi usług cieszy się on dużą popularnością wśród zamożnych turystów z całego globu. Odbywają się w nim też największe wystawy międzynarodowe. Na sam hotel składają się trzy 55-piętrowe wieżowcepołączone jednym dachem z ogromnym tarasem Sands SkyPark na szczycie, na którym znajduje się najdłuższy na świecie, 146-metrowy, podwyższony basen (położony na wysokości 191 m). Są tu także restauracje i bary, ogrody oraz punkt obserwacyjny dostępny nie tylko dla hotelowych gości. Według wielu osób to miejsce stanowi turystyczną wizytówkę Singapuru – widok rozpościerający się z dachu jest imponujący. Polecam wjechać na górę wieczorem, aby podziwiać różnobarwną i niepowtarzalną panoramę okolicy. W pobliżu można poza tym obejrzeć wówczas niesamowity pokaz Spectra łączący światło, dźwięk i wodę.

 

Niewątpliwą atrakcją w tej części Singapuru są ogrody wchodzące w skład kompleksu Gardens by the Bay, zajmującego powierzchnię 101 ha i zaprojektowanego przez wielu znakomitych architektów, inżynierów i ogrodników z różnych stron świata. Uwagę zwracają w nich m.in. dwie ogromne szklane konstrukcje – Kwiatowa Kopuła (Flower Dome) i Mglisty Las (Cloud Forest). W ich wnętrzu stworzono warunki sprzyjające rozwojowi zróżnicowanej roślinności z rozmaitych zakątków naszego globu. W Mglistym Lesie można przenieść się do tropikalnego górskiego klimatu, zobaczyć gigantyczny, 35-metrowy wodospad i przejść się licznymi zawieszonymi w powietrzu kładkami – taki spacer przypomina wędrówkę po zaginionej krainie. Pod dachem Kwiatowej Kopuły, wpisanej w 2015 r. do Księgi rekordów Guinnessa jako największa szklana cieplarnia na świecie, zebrano rośliny z basenu Morza Śródziemnego, Kalifornii, Australii, Ameryki Południowej i Afryki, które rosną w stałej temperaturze 23–25°C. Warto wśród nich odpocząć od panującego w tym rejonie Azji upału. Podczas zwiedzania Gardens by the Bay trudno również nie zauważyć olbrzymich metalowych drzew. Mają one od 25 do 50 m wysokości i są porośnięte bujną roślinnością. Tuż pod ich futurystycznymi koronami (na poziomie 22 m) poprowadzono kładkę widokową o długości 128 m (OCBC Skyway). Rozciągają się z niej wspaniałe widoki na ogrody i malowniczą zatokę. Wieczorem drzewa rozbłyskują kolorowymi światłami, a sceneria staje się wręcz bajkowa. Jestem przekonana, że wizyta w tym magicznym miejscu na długo pozostanie w pamięci zwiedzających, dlatego gorąco polecam je wszystkim.

 

Z LOTU PTAKA

 

W zasadzie z każdej strony zatoki Marina (Marina Bay) rozpościera się malownicza panorama Singapuru, więc wieczorny spacer wzdłuż jej brzegów stanowi naprawdę wielką przyjemność. Po drodze można zatrzymać się, aby posłuchać ciekawych koncertów, obejrzeć interesujące pokazy i spróbować potraw z różnych kuchni świata.

 

Osobom, które chcą zobaczyć okolicę z lotu ptaka (a dokładnie z wysokości 165 m), proponuję wybranie się na gigantyczne koło widokowe (Singapore Flyer). Obecnie uchodzi ono za jedną z największych tutejszych atrakcji. Konstrukcję wyposażono w 28 klimatyzowanych kapsuł, z których w każdej mieści się 28 pasażerów. Dzięki powolnemu ruchowi koła podczas przejażdżki można dostrzec wiele interesujących miejsc położonych wzdłuż rzeki Singapur i w rejonie zatoki Marina, takich jak historyczne nabrzeża Clarke Quay i Boat Quay z klubami, barami i kawiarniami, luksusowy resort Marina Bay Sands, fantastyczny kompleks Gardens by the Bay, imponujący, 280-metrowy stalowy most dla pieszych o kształcie inspirowanym strukturą DNA (Helix Bridge) oraz Parlament (Parliament House) i Muzeum Cywilizacji Azjatyckich (Asian Civilisations Museum) z cennymi eksponatami. Na uwagę zasługuje również centrum sztuk scenicznych The Esplanade (Esplanade – Theatres on the Bay) – budowla przypominająca ogromne oczy muchy, gmach Muzeum Sztuki i Nauki (ArtScience Museum) w formie kwiatu lotosu czy drapacze chmur centrum biznesowego. Po zapadnięciu zmroku podświetlone budynki i mosty czynią panoramę tego państwa-miasta jeszcze bardziej niesamowitą, przypomina ona wręcz kadr ze świata przyszłości.

 

TRZY ŚWIATY

 

HR STB39140 64-r1

Masjid Sultan – meczet przy Muscat Street w dzielnicy muzułmańskiej

© SINGAPORE TOURISM BOARD

 

Nieopodal historycznego kolonialnego centrum i Orchard Road znajduje się niezmiernie urokliwa dzielnica muzułmańska (Kampong Glam) zamieszkana głównie przez wyznawców islamu, w tym Malajów. Aby przywrócić jej dawny wygląd i ożywić okolicę, przeprowadzono w niej prace restauracyjne, podobnie jak w dystrykcie hinduskim i chińskim. Najbardziej znanymi ulicami są tu Arab Street, Baghdad Street, Bussorah Street, Muscat Street czy Kandahar Street. Turystów przyciągają klimatyczne kawiarenki i lokale ze smacznymi daniami kuchni bliskowschodniej. W tym rejonie można nie tylko zjeść pyszny posiłek, lecz także kupić produkty charakterystyczne dla muzułmańskich regionów Azji i przyjrzeć się ciekawej architekturze. Mimo iż w Singapurze znajduje się kilkadziesiąt różnych meczetów, szczególnie warto wybrać się właśnie do tego tutejszego – Masjid Sultan z 1928 r. Wielka, złota kopuła zwieńczona półksiężycem z gwiazdą odznacza się na tle nowoczesnych wieżowców. Duża centralna sala przeznaczona jest wyłącznie dla osób modlących się. Meczet robi niesamowite wrażenie, a wizyta w nim pozwala się wyciszyć i odpocząć przez chwilę.

 

W pobliżu dzielnicy muzułmańskiej leży wielobarwny dystrykt hinduski (Little India). Osiedlali się tu emigranci z Indii, którzy przybywali za czasów Brytyjczyków. Główną ulicą handlową jest Serangoon Road. Wyjątkową atmosferę okolicy tworzą sklepy z kolorowymi sari, hinduską biżuterią i egzotycznymi przyprawami. W dzielnicy znajduje się kilka obiektów sakralnych różnych religii. Do najciekawszych należą: kościół metodystów (Kampong Kapor Methodist Church), najstarsza singapurska świątynia hinduistyczna Sri Veeramakaliamman (wzniesiona w 1881 r.), świątynia Sri Vadapathira Kaliammanoraz meczet Angullia. Niedaleko stąd stoi dobrze zachowany Masjid Abdul Gaffoor, meczet, który został ukończony w 1910 r. i stanowi wyjątkowo udaną mieszankę stylu mauretańskiego, wpływów europejskich i hinduskich.

 

We wspomnianej dzielnicy chińskiej (Chinatown) panuje ład i porządek, jaki można zobaczyć tylko w Singapurze. Warto pamiętać, że w początkowym okresie rozwoju ośrodka właśnie tutaj znajdowało się jego centrum. W tym rejonie koniecznie trzeba zobaczyć najstarszą miejscową świątynię – Thian Hock Keng z 1839 r. – uważaną za perłę architektury chińskiej. W 1973 r. została ona uznana za pomnik narodowy. Swoim wyglądem zadziwia również Świątynia Zęba Buddy i Muzeum (Buddha Tooth Relic Temple and Museum). Spadziste, wielopoziomowe dachy budowli kontrastują z wysokimi wieżowcami wznoszącymi się dookoła niej. Obiekt przypomina pałac rodziny cesarskiej z Chin. W Chinatown poza podziwianiem architektury warto także spróbować potraw kuchni chińskiej i kupić kilka pamiątek. Właściciele obwoźnych stoisk z jedzeniem przemierzają wąskie uliczki, a za nimi ciągnie się zapach orientalnych przypraw. Niektórzy twierdzą, że właśnie tutaj można zjeść najlepszy w Singapurze durian (owoc o specyficznej, niezbyt przyjemnej woni). Obowiązkowo trzeba też zatrzymać się na pieczone kasztany.

 

Miłośnikom orientalnej kultury i kuchni z pewnością spodoba się w tych trzech dzielnicach, które czasem wydają się przenosić zwiedzających w inne rejony globu. Polecam poza tym popularne centra gastronomiczne z daniami z różnych stron świata (hawker centres albo food courts). Jest ich w Singapurze bardzo dużo i wszystkie oferują smaczne i niezmiernie zróżnicowane jedzenie. Znajdują się w nich stoiska z kuchnią chińską, indyjską, tajską czy malezyjską. Spróbujemy tu m.in. intrygujących zup i azjatyckich słodkości, w tym przysmaków z tapioki. Singapurskie centra gastronomiczne robią niesamowite wrażenie, bo zwykle usytuowane są w sąsiedztwie szklanych wieżowców i niemal przez cały dzień tętnią życiem. To miejsca, które każdy turysta zapamięta na długo.  

 

W OTOCZENIU PRZYRODY

 

Pomimo mnóstwa drapaczy chmur Singapur wypełnia zieleń, dzięki czemu w wielu okolicach można usłyszeć kojący śpiew ptaków. Nieopodal Orchard Road znajdują się słynne tropikalne Singapurskie Ogrody Botaniczne (Singapore Botanic Gardens) założone w dzisiejszej lokalizacji w 1859 r. Zajmują obecnie powierzchnię 82 ha. To jedno z najczęściej odwiedzanych tego rodzaju miejsc na całym świecie. W 2015 r. Singapore Botanic Gardens zostały umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Można tu podziwiać mnóstwo wspaniałych egzotycznych roślin i odwiedzić imponujący, trzyhektarowy Narodowy Ogród Orchidei (National Orchid Garden) z 1,2 tys. różnych gatunków storczykowatych i ponad 2 tys. ich hybryd. Największe wrażenie wywiera storczyk o kwiatach osiągających długość aż 30 cm i kwitnących przez ok. 10 dni (Bulbophyllum echinolabium)! Warto tutaj zajrzeć również do kilku szklarni, w których prezentowana jest rzadka i unikatowa flora strefy tropikalnej. Singapurskie Ogrody Botaniczne to idealne miejsce dla miłośników przyrody, a także osób chcących wypocząć, pospacerować czy wybrać się na piknik. Tereny zielone są wspaniale utrzymane i niezmiernie malownicze. W weekendy często odbywają się tu koncerty. W tym miniaturowym królestwie roślin trzeba złożyć choćby jedną wizytę. Jest to pierwszy obiekt na terenie Singapuru i zarazem jedyny tropikalny ogród botaniczny na świecie wpisany na prestiżową listę UNESCO.

 

W granicach tego fascynującego państwa-miasta znajdują się też cztery rezerwaty przyrody i ogromny otwarty ogród zoologiczny bez klatek i metalowych ogrodzeń (Singapore Zoo). Ten ostatni ma powierzchnię 26 ha, na której żyje ponad 300 gatunków zwierząt (w sumie powyżej 2,8 tys. okazów). Ludzi od jego mieszkańców oddzielają w nim zwykle tylko kanały wypełnione wodą lub szklane ściany. Zwiedzający korzystają z licznych punktów widokowych i stanowisk do obserwacji stworzeń wodnych czy drapieżników. W singapurskim zoo spotkamy wiele zupełnie wyjątkowych przedstawicieli fauny, takich jak Inuka – jedyny niedźwiedź polarny na tej szerokości geograficznej (urodzony w grudniu 1990 r.), ok. 80-letni żółw olbrzymi Astove i niezmiernie rzadkie białe tygrysy bengalskie. Ciekawą atrakcję dla turystów stanowi również park Nocne Safari (Night Safari). Prowadzące nocny tryb życia zwierzęta ogląda się w nim podczas wędrówki ścieżkami tematycznymi lub przejażdżki specjalnym pociągiem.

 

Pasjonatom ornitologii polecam Jurong Bird Park, w którym żyje ponad 5 tys. ptaków. Podobnie jak we wspomnianym zoo w ptaszarni odbywają się interesujące pokazy. Tukany, papugi czy pelikany przelatują przez obręcze, grają w rozmaite gry, przynoszą różne przedmioty oraz mówią i śpiewają. Przedstawienia trwają po ok. 45 min. i są świetną atrakcją dla małych i dużych. W Jurong Bird Park znajdują się także liczne zbiorniki wodne i wspaniały wodospad. Największe wrażenie robią jednak ptaki przelatujące tuż nad głowami zwiedzających.

 

CENTRUM ROZRYWKI

 

Aby odpocząć trochę od miejskiego zgiełku, najlepiej udać się na malowniczą wyspę Sentosę. W języku malajskim jej nazwa oznacza „pokój i spokój”, ale dzisiaj to modne miejsce nie należy już do zbyt spokojnych i cichych. Wyspa uchodzi za centrum rozrywki i wypoczynku z wieloma atrakcjami. Jedną z nich jest park tematyczny Universal Studios Singapore (część Resorts World Sentosa), czyli kompleks z wesołym miasteczkiem inspirowanym motywami filmowymi. Można tu m.in. przejechać się niesamowitą kolejką górską Battlestar Galactica: HUMAN vs. CYLON™, odwiedzić Jurassic Park, Shreka czy słynne pingwiny z Madagaskaru oraz przyjrzeć się procesowi powstawania filmów. Zdecydowanie warto zajrzeć również do S.E.A. Aquarium z ponad 100 tys. zwierząt morskich reprezentujących niemal 1 tys. gatunków z różnych części świata. Na zainteresowanie zasługuje poza tym czterotrasowy tor zjazdowy z jednoosobowymi pojazdami (Skyline Luge Sentosa) i wieża obserwacyjna (Tiger Sky Tower) o wysokości 110 m, z której rozciąga się widok na okolicę. Sentosa słynie z trzech malowniczych plaż. Najbardziej zatłoczona jest Siloso, przy której działa popularny klub muzyczny – Azzura Beach Club – z restauracją, barami, basenami i jacuzzi. Wypożyczymy tutaj kajaki, deski do skimboardingu i surfingu oraz inny sprzęt do uprawiania sportów wodnych czy rowery górskie lub rolki. Pozostałe dwie plaże to Palawan z wiszącym mostem i egzotyczna, ocieniona wysmukłymi palmami, najspokojniejsza z całej trójki Tanjong. Na Sentosie każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, a pobyt na niej będzie potem miło wspominał.

 

Osoby lubiące wycieczki rowerowe powinny wybrać się do urokliwego Parku East Coast, który leży w południowo-wschodniej części Singapuru. Można tu wypożyczyć rower i udać się na przejażdżkę długą, ponad 15-kilometrową trasą biegnącą wzdłuż plaży. Miejsce to jest także idealne do uprawiania sportów wodnych, takich jak wind- czy kitesurfing. Oprócz tego w parku po prostu wypoczniemy, popływamy i nacieszymy się pięknem natury.

 

W Singapurze Zachód spotyka się ze Wschodem. Z jednej strony znajdują się tutaj nowoczesne biurowce, centra handlowe i biznesowe, a z drugiej obok języka angielskiego usłyszymy na ulicy mandaryński, kantoński, malajski, tamilski czy singlish (oparty na angielskim język kreolski). Mówi się, że to państwo-miasto jest Azjąw miniaturze. Uważam jednak, że Singapur można wręcz nazwać całym światem w miniaturze.Ten niewielki kraj zachwyca i w dzień, i w nocy. Wizyta w nim dostarcza tysiąca wspaniałych wrażeń.

 

Woda i wino na północy Węgier

NOÉMI PETNEKI

 

<< Coraz popularniejsze wyjazdy do luksusowych hoteli SPA wcale nie muszą oznaczać dni wypełnionych jedynie seriami zabiegów. Ciekawą propozycją dla osób chcących się zrelaksować i uzupełnić zapasy energii niezbędnej do zmagania się z codzienną rzeczywistością są zagraniczne wycieczki do uzdrowisk i centrów wellness. W Europie wiele takich ośrodków znajdziemy na Węgrzech. Kraj naszych bratanków nie od dziś wie, jak wykorzystać swoje dobra naturalne i przyciągnąć jak najwięcej gości z całego świata. >>

Za najpopularniejsze miasta północno-wschodniego regionu państwa Madziarów uchodzą niewątpliwie Miszkolc (Miskolc), Eger oraz Tokaj. Każde z nich ma zupełnie inny charakter i w równym stopniu zasługuje na odwiedzenie. Ten rejon to również zielone lasy Gór Bukowych (Bükk-hegység), łagodne pasma wzgórz Czerhat (Cserhát) czy szczyty Mátry z najwyższym punktem Węgier – Kékes (1014 m n.p.m.). Tuż przy słowackiej granicy leży natomiast podziemne królestwo krasowe z jaskiniami jak z bajki.

Więcej…