5555

Lądek-Zdrój, kąpiel termalna w basenie Wojciech stylizowanym na łaźnię turecką

© UZDROWISKO LĄDEK-DŁUGOPOLE S.A.

 

BARBARA TEKIELI

 

Na mapie polskich regionów uzdrowiskowych szczególne miejsce zajmuje ziemia kłodzka i jej okolice. Ta kraina przyciąga wspaniałą przyrodą, bogatą ofertą turystyczną i ciekawą historią. Znajduje się tutaj największe skupisko uzdrowisk położonych w niewielkiej odległości od siebie. Turyści i kuracjusze odwiedzają tę część Polski nie tylko z powodu warunków klimatycznych, lecz także ze względu na wyjątkowy poziom usług. W rejonie ziemi kłodzkiej czeka na nich doskonała baza noclegowa, gastronomiczna i rehabilitacyjno-zabiegowa oraz profesjonalna i doświadczona kadra.

 

W tutejszych uzdrowiskach używa się nowoczesnego sprzętu medycznego, dzięki któremu można m.in. przeprowadzić diagnostykę ultrasonograficzną oraz całodobowe monitorowanie zaburzeń rytmu serca metodą Holtera i ciśnienia tętniczego krwi czy wykonać badania densytometryczne w rozpoznaniu osteoporozy. Pobyt leczniczy umilają kuracjuszom malownicze widoki i dobroczynny mikroklimat. W terapiach wykorzystuje się tu również wody mineralne.

 

Wiekowy kurort Lądek-Zdrój odwiedzają przede wszystkim osoby z chorobami narządu ruchu, skóry, układu nerwowego i naczyń obwodowych (tętnic), a także osteoporozą czy problemami wieku dojrzałego i z przemianą materii. Tutejsze wody radonowe powodują np. wzrost poziomu hormonów płciowych. Z kolei w Długopolu-Zdroju występują szczawy alkaiczne. Główną działalnością tego uzdrowiska jest leczenie i rehabilitacja kuracjuszy z chorobami wątroby. Poza tym przyjeżdżają tu m.in. kobiety po mastektomii czy pacjenci z cukrzycą. Łagodny klimat służy astmatykom oraz osobom z chorobami układu krążenia. W Polanicy-Zdroju leczy się schorzenia układu krążenia, przewodu pokarmowego, górnych dróg oddechowych i narządu ruchu. Do Dusznik-Zdroju przyjeżdżają kuracjusze z chorobami układu pokarmowego, oddechowego i naczyniowego czy narządu ruchu, problemami ginekologicznymi, jak też osteoporozą. Pobyt w Kudowie-Zdroju pomoże w podreperowaniu zdrowia w przypadku schorzeń układu krążenia i trawiennego, dróg oddechowych i narządu ruchu, chorób endokrynologicznych związanych z niedokrwistością oraz otyłości.

 

KURORT Z TRADYCJAMI

 

img 5713 1

Wnętrze Pijalni Uzdrowiskowej w Długopolu-Zdroju

© UZDROWISKO LĄDEK-DŁUGOPOLE S.A.

 

Najmniejszym uzdrowiskiem ziemi kłodzkiej jest Długopole-Zdrój. Jego największą zaletę poza wodami leczniczymi i borowiną oraz znakomitym położeniem stanowi panujący tutaj spokój (nawet w pełni sezonu turystycznego). Do miejscowości można dojechać trasą kolejową, którą poprowadzono w 1875 r.

 

Pierwsze wzmianki o Długopolu-Zdroju sięgają połowy XIV w. Uzdrowisko pod nazwą Bad Langenau (nazywane również śląskim Marienbadem) powstało na początku XIX stulecia i od tego czasu działa nieprzerwanie. W 1798 r. odkryto tu źródło Emilia. Wybudowano wówczas ujęcie wody leczniczej, która wypływała z wyrobiska starej kopalni ałunu („Gab Gottes”, czyli „Stąpanie Boga”), funkcjonującej od lat 60. XVI w. Dobroczynny wpływ wody mineralnej dostrzegli mieszkańcy i zaczęli ją stosować nie tylko do picia i kąpieli, ale także sporządzania musującego napoju.

 

Później natrafiono na kolejne źródła: Elizę (obecnie pod nazwą Kazimierz; ujęcie znajduje się przy promenadzie) i najwydatniejszą ze wszystkich Renatę. W 1850 r. swoją działalność rozpoczął Zakład Przyrodoleczniczy Karol słynący z borowiny, której złoża odkryto na łące pod wzgórzem Wronka (458 m n.p.m.). Pierwszy długopolski kompleks kąpielowy z 12 kabinami i drewnianymi wannami wybudowano w 1819 r. w miejscu dzisiejszego obiektu sanatoryjnego Willa Dąbrówka (z 1834 r.), usytuowanego na obrzeżu urokliwego Parku Zdrojowego.

 

W 1875 r. z pomocą włoskich specjalistów wydrążono 360-metrowy tunel kolejowy w zboczach Wronki, co umożliwiło uruchomienie połączenia z Wrocławiem i Berlinem oraz innymi ważnymi metropoliami europejskimi. Wtedy też (w latach 1875–1876) powstał tutaj jeden z najbardziej ekskluzywnych obiektów – pensjonat Elisenhof, czyli dzisiejszy nowoczesny hotel Spa Medical Dwór Elizy.

 

Znakomite zabiegi i doskonałe efekty leczenia rozsławiły uzdrowisko w Europie. Szczyt popularności osiągnęło ono na przełomie XIX i XX w. Stali kuracjusze doceniali nie tylko moc wód leczniczych i borowiny, ale także ciszę panującą w miejscowości słynącej z malowniczego parku, stylowej pijalni w drewnianym pawilonie i – co nie mniej ważne – wielu tras spacerowych z pięknymi widokami. W tutejszym pierwszym śląskim teatrze plenerowym występowali artyści z Wiednia. Powstała wówczas również hala spacerowa (w 1840 r.), obecnie Dom Zdrojowy, w którym mieści się Pijalnia Uzdrowiskowa, kompleksowe Centrum Obsługi Kuracjusza i kawiarnia „Zdrojowa”. Rozbudowano też łazienki borowinowe, dzięki czemu można było zwiększyć liczbę kąpieli leczniczych.

 

Dzisiaj w Długopolu-Zdroju leczy się choroby układu trawienia, ortopedyczno-urazowe, reumatologiczne, krwi i układu krążenia czy naczyń obwodowych oraz cukrzycę. Specjalnością uzdrowiska są suche kąpiele gazowe w dwutlenku węgla, unikatowe w skali Europy, i naturalna metoda leczenia zaburzeń układu krążenia. Miejscowość jest także wiodącym w kraju ośrodkiem terapii chorób wątroby. Duża w tym zasługa Klinicznego Ośrodka Naukowo-Badawczego Kliniki Chorób Zakaźnych Akademii Medycznej we Wrocławiu, który funkcjonował tu od 1956 r. przez ponad 40 lat. Pod kierownictwem profesorów Józefa Kaniaka i Andrzeja Gładysza opracowano w nim najnowsze metody leczenia dla osób cierpiących na schorzenia wątroby.

 

W zabiegach wykorzystuje się w uzdrowisku występujące w tej okolicy wody mineralne nasycone dwutlenkiem węgla – wyjątkowej jakości szczawy bogate w cenne pierwiastki takie jak wapń, magnez, potas, krzem i żelazo. Ta miejscowość należy do nielicznych miejsc w Polsce, gdzie kuracja pitna (zwana krenoterapią) jest ogólnie dostępna i bezpłatna dla wszystkich kuracjuszy.

 

Po powodzi z 1997 r. w Długopolu-Zdroju przeprowadzono wiele prac porządkowych i remontowych. Poszczególne obiekty sanatoryjne po gruntownej modernizacji pełnią teraz również nowe funkcje. Tradycyjne metody leczenia łączy się w nich z nowoczesnym podejściem do pacjenta. Czytaj więcejWyremontowane zostało kameralne sanatorium Ondraszek, do dawnej świetności powrócił niegdysiejszy pensjonat Elisenhof (jako wspomniany już luksusowy hotel Spa Medical Dwór Elizy). Całkowicie przebudowano Willę Dąbrówka, którą wyposażono w nowoczesny sprzęt. Gruntownie zrewitalizowano także Park Zdrojowy.

 

„Uzdrowisko Lądek-Długopole” S.A. otrzymało koncesję na eksploatację wód mineralnych z przeznaczeniem do terapii leczniczych obowiązującą aż do 2042 r. Obecnie spółka ta dysponuje 721 miejscami noclegowymi – zarówno w Długopolu-Zdroju, jak i Lądku-Zdroju – i przeprowadza rocznie powyżej 760 tys. zabiegów z ponad 50 dostępnych tu ich rodzajów.

 

Czytaj więcejAtrakcją okolicy są trasy spacerowe i turystyczne. Biegnie tutaj najpopularniejszy szlak Sudetów (czerwony), prowadzący ze Świeradowa-Zdroju do Prudnika (Główny Szlak Sudecki im. Mieczysława Orłowicza). Bezpośrednio z Długopola-Zdroju dotrzemy nim na Przełęcz Spaloną (788 m n.p.m.) w Górach Bystrzyckich lub przez Wilkanów, Marię Śnieżną (Sanktuarium Matki Bożej Przyczyny Naszej Radości na stoku góry Igliczna – 847 m n.p.m.) i Międzygórze do schroniska na Śnieżniku (1218 m n.p.m.). Po ziemi kłodzkiej jeszcze jako krakowski duszpasterz akademicki lubił wędrować Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Odwiedził on Długopole-Zdrój ze swoimi studentami w 1955 r.

 

Za popularne miejsce spacerów uchodzi znajdujący się na południu uzdrowiska zabytkowy Park Zdrojowy (założony w 1819 r.) z pięknymi okazami starych drzew. Jedną z osobliwości przyrodniczych miejscowości jest aromatyczny czosnek niedźwiedzi – przysmak turystów i kuracjuszy, który kwitnie od kwietnia do maja na łąkach wschodniej części parku. W tym ostatnim rejonie przy drodze prowadzącej na stację kolejową w dawnym kościele ewangelickim działa stylowa kawiarnia. W czerwcu na terenach rekreacyjnych zwanych Rykowiskiem odbywa się festyn Noc Świętojańska. We wrześniu z okazji Światowego Dnia Turystyki w ramach Dni Turystyki Ziemi Bystrzyckiej organizuje się otwarte dni uzdrowiska.

 

Jeśli kogoś bardziej zainteresuje historia Długopola-Zdroju, powinien koniecznie zobaczyć wystawę zaaranżowaną przy tutejszej bibliotece. Znajdzie na niej przedwojenne pocztówki, archiwalne zdjęcia, zabytkowe mapy, litografie, druki oraz wiele cennych przedmiotów i pamiątek sprzed lat.

 

Podczas pobytu w tej miejscowości uzdrowiskowej koniecznie trzeba odwiedzić pobliską Bystrzycę Kłodzką. Jej największą atrakcją jest znakomicie zachowany zespół urbanistyczny z tarasową zabudową i średniowiecznymi murami obronnymi z basztami Rycerską i Kłodzką oraz Bramą Wodną, które są udostępnione do zwiedzania. Przez miasto prowadzi Miejska Trasa Turystyczna. Znajduje się tutaj również wyjątkowe w Polsce Muzeum Filumenistyczne (podobne istnieją w Wielkiej Brytanii, Czechach i Szwecji).

 

DJI 0196

Bystrzyca Kłodzka w pełni zachowała swój średniowieczny układ urbanistyczny

© JAN RUSAK

 

ŚLADEM CHOPINA

 

Duszniki-Zdrój nie pełnią wyłącznie funkcji uzdrowiska. To też ważny punkt na mapie turystycznej ziemi kłodzkiej (z dobrze rozwiniętą całoroczną bazą noclegową i rekreacyjno-sportową), przez który przebiegają liczne szlaki rowerowe i piesze wiodące do najbardziej atrakcyjnych miejsc w regionie. Miasto leży na zachód od Kłodzka, pomiędzy Kudową-Zdrojem a Polanicą-Zdrojem. Z dobroczynnych właściwości tutejszych wód mineralnych korzystał wielki polski kompozytor Fryderyk Chopin, który odbywał w sierpniu 1826 r. w Dusznikach-Zdroju kurację ze względu na gruźlicę.

 

Uzdrowiskospecjalizuje się w leczeniu chorób układu oddechowego, pokarmowego i krążenia oraz narządu ruchu, a także schorzeń ginekologicznych. Przeprowadza się w nim również badania z zakresu diagnostyki osteoporozy i kuracje dla osób na nią cierpiących. W ofercie dusznickich ośrodków znajdują się zabiegi z dziedziny hydroterapii, elektroterapii, kinezyterapii, balneoterapii, termoterapii czy światłolecznictwa. Szczególnie polecane są te z wykorzystaniem naturalnych surowców, takich jak wody mineralne, igliwie, borowina i solanka.

 

Duszniki-Zdrój słyną z leczniczych źródeł o szczególnych właściwościach – Pieniawy Chopina (szczawy żelazistej o temperaturze 20°C), Jana Kazimierza, Jacka i Agaty. Jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów w mieście jest Pijalnia Wód Mineralnych z pierwszej połowy XIX w.

Dla upamiętnienia pobytu Fryderyka Chopina w uzdrowisku w 1946 r. odbył się w nim cykl koncertów. W ten sposób narodził się najstarszy w Polsce festiwal muzyczny. Wydarzenie organizuje się co roku na początku sierpnia (obecnie pod nazwą Międzynarodowy Festiwal Chopinowski). Niewątpliwie atrakcje Dusznik-Zdroju stanowi też Park Zdrojowy o powierzchni niemal 5,5 ha, ze starym drzewostanem i pięknymi dywanami kwiatowymi oraz Teatrem Zdrojowym im. Fryderyka Chopina (Dworkiem Chopina). Warto zwiedzić także Rynek z barokowym Ratuszem i pręgierzem oraz stojący niedaleko Kościół św. św. Piotra i Pawła z bogatym wystrojem wnętrz i oryginalną amboną w kształcie wieloryba.

 

Do najciekawszych miejsc w uzdrowisku należy również Muzeum Papiernictwa otwarte w lipcu 1968 r. Znajduje się ono w XVII-wiecznym młynie papierniczym nad Bystrzycą Dusznicką. Ten zabytek przemysłu uzyskał status pomnika historii. Obecnie trwają starania o wpisanie go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Początki papiernictwa w tym mieście sięgają XVI stulecia, a pierwsza informacja o miejscowej papierni pochodzi z 1562 r. Muzeum kultywuje tradycję ręcznego czerpania papieru stosowaną do połowy XIX w. Ekspozycje prezentują dzieje papieru i metody jego wytwarzania. Można tu obejrzeć m.in. zabytkowe urządzenia papiernicze i kolekcje arkuszy ze znakami wodnymi. Najnowsze z wystaw stałych przedstawiają historię polskiego pieniądza papierowego i sztukę papieru. Zwiedzający tę dusznicką placówkę mają możliwość przyjrzenia się ręcznej produkcji papieru, a nawet wykonania własnego arkusza, który będzie pamiątką z pobytu na ziemi kłodzkiej. Tutejszy sklepik oferuje bogaty wybór wyrobów papierniczych z materiału wytwarzanego na miejscu przez profesjonalnych czerpalników. Od 2001 r. muzeum organizuje corocznie dwudniowe Święto Papieru (w ostatni weekend lipca) – festyn popularyzujący wiedzę o dziejach i znaczeniu papieru, druku, sztuki introligatorskiej i innych rzemiosł.

 

Równie atrakcyjne są też okolice uzdrowiska. Warto wybrać się m.in. do florystycznego Rezerwatu przyrody Torfowisko pod Zieleńcem czy też w rejon malowniczych Błędnych Skał (853 m n.p.m.) i Szczelińca Wielkiego (919 m n.p.m.), które znajdują się na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych (PNGS). W Ekocentrum PNGS, przy trasie wspomnianego najpopularniejszego szlaku sudeckiego, mieści się pierwsze w Polsce Muzeum Żaby z kolekcją ponad 3 tys. eksponatów pochodzących z blisko 20 krajów świata i 6 kontynentów.

 

Jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji w pobliżu Dusznik-Zdroju jest odległa o ok. 17 km od tego kurortu Kaplica Czaszek, którą zaczęto budować w 1776 r. w Czermnej, dziś dzielnicy Kudowy-Zdroju. Zgromadzono tutaj ok. 3 tys. czaszek i kości ofiar wojen toczących się na ziemi kłodzkiej i szerzących się potem epidemii. Na zainteresowanie zasługuje także barokowa bazylika w Wambierzycach (Sanktuarium Wambierzyckiej Królowej Rodzin i Patronki Ziemi Kłodzkiej) oraz gospodarstwo Urszuli i Bogusława Gorczyńskich (ok. 200 m od Kaplicy Czaszek w Czermnej) – prywatny skansen, w którym można zapoznać się z ginącymi zawodami takimi jak garncarz, kowal czy tkacz.

 

Duszniki-Zdrój i ich okolice warto odwiedzić również zimą. Powstało tu wiele prywatnych wyciągów. Na pobliskiej rozległej Jamrozowej Polanie w małym paśmie Wzgórz Lewińskich na wysokości 650–675 m n.p.m., wśród pięknych lasów świerkowych, działa jedno z najnowocześniejszych w Europie centrów sportów zimowych (Duszniki Arena) dla osób aktywnie uprawiających narciarstwo klasyczne i biathlon (ze sztucznie naśnieżanymi trasami biegowymi dostępnymi po zmroku dwa razy w tygodniu dzięki odpowiedniemu oświetleniu). Najwyżej położoną dzielnicą kurortu jest Zieleniec (800–960 m n.p.m.). To mekka miłośników białego szaleństwa nie tylko z całej Polski, ale i sąsiednich Czech czy Niemiec – prawdziwa zimowa stolica ziemi kłodzkiej. Zieleniec Ski Arena ze swoimi ponad 20 km malowniczo położonych tras zjazdowych, zróżnicowanych zarówno pod względem długości, jak i stopnia zaawansowania, należy do największych i najlepszych ośrodków narciarskich w naszym kraju.

 

SPACER PO UZDROWISKU

 

Lądek-Zdrój to jedno z najstarszych uzdrowisk w Polsce i na kontynencie europejskim. Historia miasta sięga drugiej połowy XIII w. Już wtedy w okolicy korzystano z leczniczych wód termalnych i istniały prymitywne urządzenia przeznaczone do kąpieli. Najstarsze przepisy kąpielowe pochodzą z 1501 r.

Atrakcją uzdrowiska jest zachowany historyczny układ urbanistyczny. W Lądku-Zdroju wydzielono część miejską i uzdrowiskową. Na Rynku stoi XIX-wieczny neorenesansowy Ratusz, z wieży którego codziennie o godz. 12.00 rozbrzmiewa lądecki hejnał. Za charakterystyczny zabytek miasta uchodzi kolumna Trójcy Świętej, znajdująca się na zachód od budynku ratuszowego. To dzieło jednego z najwybitniejszych tutejszych artystów, rzeźbiarza Michała Klahra Starszego (1693–1742) zaliczanego do czołowych artystów doby baroku. W rodzinnej kamienicy Klahrów funkcjonuje dzisiaj Galeria Muzealna im. Michała Klahra Starszego oraz Gminne Centrum Informacji. Jeśli z Rynku wyruszy się w kierunku północno-wschodnim, dojdzie się do kamiennej przeprawy z figurą św. Jana Nepomucena. Podobna rzeźba zdobi m.in. most Karola w czeskiej Pradze. Kolejną osobliwością Lądka-Zdroju jest przerzucony przez rzekę Białą Lądecką kryty dachem most wybudowany w latach 30. XX w., jeden z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej unikatowych zabytków uzdrowiska. Do często odwiedzanych miejsc należy barokowa kaplica zdrojowa NMP na Pustkowiu (Sanktuarium Uzdrowienia Chorych), ufundowana przez hrabiego Zygmunta Hoffmanna w 1679 r.

 

Dużą popularnością wśród kuracjuszy i turystów cieszy się Park Zdrojowy, najstarsze założenie parkowe w Lądku-Zdroju, dawny Kurpark. Rozpościera się z niego piękny widok na symbol tego uzdrowiskowego miasta, czyli Zakład Przyrodoleczniczy Wojciech (wzniesiony w 1680 r.), w którym odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych. Obecnie znajduje się w nim marmurowy basen z wodą termalną, kamienne wanny do kąpieli perełkowych, gabinety zabiegowe i pokoje hotelowe. Największym skarbem uzdrowiska są ciepłe źródła o wyjątkowych właściwościach (jest ich aż siedem – o temperaturze od ok. 18°C do 44°C). To radoczynne wody siarczkowo-fluorkowe. Wśród kuracjuszy korzystających z dobrodziejstwa tego skarbu natury byli politycy, królowie i ludzie kultury. Tutaj swoje 41. urodziny w 1790 r. świętował znakomity niemiecki poeta, dramaturg i prozaik Johann Wolfgang von Goethe, który przyjechał do miejscowości, żeby wypocząć i podratować zdrowie. Lądeckie źródła chwalił także król Prus Fryderyk Wilhelm III. Po trudach wojen napoleońskich od lipca do połowy sierpnia 1813 r. nie tylko odbywał tu kuracje termalne, ale też zwiedzał okolicę. Podczas swojego pobytu gościł wiele znakomitości, w tym cara Rosji Aleksandra I Romanowa. Pod wrażeniem uzdrowiska był również John Quincy Adams, późniejszy szósty prezydent Stanów Zjednoczonych (1825–1829), który trafił do Lądka-Zdroju w trakcie podróży dyplomatycznej po Europie.

 

ladek wojciech 3

Słynny lądecki neobarokowy Zdrój Wojciech z 1680 r.

© UZDROWISKO LĄDEK-DŁUGOPOLE S.A.

 

Przebywający w mieście goście wyruszają na spacer jedną z najpopularniejszych miejscowych ścieżek – traktem św. Jerzego, patrona miasta (Szlakiem wód starego zdroju). Ten męczennik, urodzony prawdopodobnie w III w. w Kapadocji, przedstawiany jest najczęściej w rycerskiej zbroi, gdy na koniu walczy ze smokiem. Jego rzeźba znajduje się w Lądku-Zdroju nad bramą sąsiadującą z Zakładem Przyrodoleczniczym Nowy Jerzy. W 1498 r. książę Jerzy, wnuk króla Czech Jerzego z Podiebradów, jeden z trzech braci rządzących okolicą, ufundował kaplicę, której nadano imię tego świętego. Wzniesiono ją na wzgórzu w miejscu, gdzie bije ciepłe źródło. Wieść o uzdrowicielskiej mocy wody szybko rozniosła się wśród mieszkańców i kuracjuszy, którzy modlili się tutaj, prosząc o zdrowie i skuteczność leczenia. Trakt św. Jerzego wiedzie przez najciekawsze rejony Lądka-Zdroju – najstarszą jego część, założoną na przełomie XV i XVI w. przez członków czeskiego królewskiego rodu Podiebradów, dawne ziemie hrabiego Zygmunta Hoffmanna, inicjatora budowy nowego zdroju (w latach 1672–1697), a następnie wzdłuż źródeł leczniczych w dolinie Karpowskiego Potoku. Ta ok. 2-kilometrowa trasa jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych.

 

Można tu też wybrać się na spacer jedną ze ścieżek kuracyjnych, z których każda ma swojego historycznego patrona. Warto odwiedzić także lądeckie arboretum, najwyżej w Polsce położony ogród dendrologiczny (475–500 m n.p.m.), i wejść na rozległą górę Trojak (766 m n.p.m.), gdzie z platformy widokowej zwanej Belwederem roztacza się zapierająca dech w piersiach panorama na okoliczne góry, w tym Masyw Śnieżnika.

 

Artykuły wybrane losowo

Veneto – peregrynacje nie tylko weneckie

Verona   Piazza Bra  di fronte il municipio e a destra l arena

Przy Piazza Bra w Weronie stoją m.in. Palazzo Barbieri i rzymski amfiteatr

© FOTOTECA REGIONE DEL VENETO

 

MAKSYMILIAN CZORNYJ

 

Jeżeli jak pisał amerykański pisarz i scenarzysta Truman Capote: „Być w Wenecji to jakby zjeść całe pudełko czekoladek z likierem naraz”, to odwiedziny w regionie Veneto należałoby przyrównać do wizyty w cukierni albo jeszcze trafniej – w wielkiej fabryce słodkości. Znajdziemy w nim wszystko, z czego słyną Włochy: miasta pełne najwyższej klasy zabytków, morze, plaże, urokliwe wysepki, malownicze jeziora i góry. Nie brakuje tu modnych kurortów, ośrodków rozrywkowych, tras narciarskich, doskonałych enotek i winnic.

 

Wszak Veneto, czyli Wenecja Euganejska, to Italia w miniaturze. Aby zobrazować skalę tej miniatury, wystarczy wspomnieć, że region ten ma powierzchnię porównywalną do województwa pomorskiego lub łódzkiego (blisko 18,5 tys. km²). Zamieszkuje go niespełna 5 mln osób, a szacuje się, że samą Wenecję odwiedza rocznie nawet sześć razy więcej turystów.

 

Kształtem Veneto przypomina konia stojącego dęba. Pysk opiera o wschodnie Dolomity i sięga nim aż do granicy z Austrią, grzbiet pręży ku jezioru Garda, zad unosi ponad deltą rzeki Pad, a nogami oplata wybrzeże Adriatyku. Z racji różnorodności rejonu dla pewnego porządku w tekście będę się trzymać tras kolejowych i to z ich perspektywy rozpoczniemy zwiedzanie miast. Bramy do nich stanowić będą właśnie dworce.

 

 Villa La Rotonda colza

Villa Rotonda w Vicenzy – renesansowa rezydencja projektu Andrei Palladia

© CONSORZIO VICENZA È/WWW.VICENZAE.ORG

 

WENECJA

 

Podczas peregrynacji po Veneto nie wypada pominąć Wenecji. To słynne miasto na wodzie jest obowiązkowym celem wypraw każdego turysty i podróżnika. Plac św. Marka, Most Westchnień, Bazylika św. Marka czy Pałac Dożów – któż o nich nie słyszał?

 

Jednak Wenecja to znacznie więcej. Poznać ją od innej strony można, gdy przybędzie się na stację kolejową Venezia Santa Lucia. Znajduje się ona przy Canal Grande, ale w innym miejscu niż najsłynniejsze zabytki. Park naprzeciw stacji, zwany Giardini Papadopoli, jest jednym z nielicznych zielonych fragmentów w historycznym centrum miasta. Po drugiej stronie kanału stoi Kościół św. Mikołaja z Tolentino (Chiesa di San Nicola da Tolentino) – świątynia niepozorna, rzadko odwiedzana przez turystów, a mogąca poszczycić się zachwycającymi freskami i chyba najpiękniej oświetlona naturalnym światłem w całej Wenecji. Właśnie takie, położone na uboczu miejsca pozwalają odkryć prawdziwe oblicze tego miasta. Tak wygląda niezadeptana przez zwiedzających Wenecja, zwyczajna i rozbrzmiewająca jedynie szumem przepływającej obok wody.

 

Tutaj najlepiej jest się zgubić. Zamiast podążać za tłumami turystów, gnać ślepo wzdłuż wykreślonych wcześniej na mapie szlaków warto zatracić się w atmosferze, zagłębić się w zaułki i tajemnice La Serenissimy, czyli Najjaśniejszej, jak mówią o swoim mieście wenecjanie. Podczas takiego spaceru przejdziemy przez bramę prowadzącą na niespełna metrowe nadbrzeże nad jednym z ponad 170 kanałów, dostrzeżemy wenecjanina cumującego łódkę bezpośrednio przy drzwiach kamienicy lub trafimy na maleńki targ pełen najświeższych ryb i owoców morza.

 

Tylko jeśli się zgubimy, unikniemy lokali, gdzie zwykły obiad kosztuje więcej niż wykwintna kolacja w luksusowej restauracji, i oszustów oferujących kurs wodną taksówką za bajońską sumę czy wystaw pełnych tandetnych masek karnawałowych sprowadzonych wprost z Chin lub Tajwanu. Błądząc wśród zaułków, poczujemy mistycyzm miasta wyrastającego z wody, w którym samochody, karetki i śmieciarki zostały zastąpione przez łodzie. Wenecja sprawia czasem wrażenie opuszczonej i wymarłej. Tak, naprawdę są w niej takie miejsca. Jeżeli skierujemy się np. w stronę Canale della Giudecca, trafimy na niemal bezludne place, przejdziemy uliczkami, na których spotkamy jedynie gołębie i koty.

 

Podczas dłuższego pobytu w Wenecji warto korzystać z tramwajów wodnych i udać się na inne wysepki Laguny Weneckiej. Na zainteresowanie zasługują szczególnie Murano (słynąca z wyrobów szklanych), Burano (pełna niezmiernie kolorowych domów) i Torcello (jeden z najstarszych tutejszych ośrodków, z Bazyliką Wniebowzięcia NMP – Basilica di Santa Maria Assunta).

 

Tramwajem wodnym (vaporetto) dotrzemy także znacznie dalej, np. do przylegającej do północno-wschodniego brzegu Laguny Weneckiej gminy Jesolo. Leży w niej jeden z najsłynniejszych włoskich kurortów – Lido di Jesolo rozciągnięte na zewnętrznej stronie cypla, wzdłuż wybrzeża Adriatyku. Jego wizytówkę stanowi długa na ok. 15 km i szeroka miejscami na prawie 200 m piaszczysta plaża. W 2017 r. ponownie otrzymała ona Błękitną Flagę, dzięki czemu możemy mieć pewność, że jest czysta i posiada odpowiednią infrastrukturę. Mimo dość dużych rozmiarów w sezonie w dzień plaża zwykle bywa szczelnie wypełniona ludźmi, którzy po zapadnięciu zmroku przenoszą się na niedaleki niewiele krótszy bulwar. Warto wiedzieć, że za wstęp na przeważającą jej część trzeba zapłacić, a niektóre fragmenty należą do pobliskich hoteli. Znajduje się tu również odcinek wydzielony dla naturystów. Poza tym w pobliżu funkcjonuje port jachtowy. Infrastruktura gastronomiczna jest bardzo bogata – w okolicy plaży można zjeść dania niemal z całego świata, a nawet wybrać się do restauracji, którym przyznano gwiazdki w prestiżowym przewodniku Michelin.

 

W Lido di Jesolo na turystów czekają oprócz tego profesjonalne 18-dołkowe pole golfowe klasy mistrzowskiej, tor gokartowy Pista Azzurra i rozległy park wodny Aqualandia. W SEA LIFE i Tropicarium Park zobaczymy ryby i zwierzęta wodne z całego świata. Kluby nocne zapewnią z kolei szaloną zabawę do białego rana.

 

Pamiętajmy jednak, że Veneto to nie tylko pełna atrakcji Laguna Wenecka, dlatego trzeba odwiedzić i inne miejsca w regionie. Warto więc zawrócić na kolejowy szlak, po czym ruszyć na zachód.

 

PiazzaSanMarcoDSC 8787

Wenecka Piazzetta San Marco z dwiema kolumnami

© SERVIZIO COMUNICAZIONE VISIVA DEL COMUNE DI VENEZIA

 

PADWA

 

Polakom Padwa znana jest przede wszystkim ze względu na uczących się tu niegdyś studentów. Wszak wiedzę zdobywali w niej Mikołaj Kopernik, Jan Kochanowski i Jan Zamoyski (wybrany nawet w 1563 r. rektorem tutejszej uczelni), ale założony w 1222 r. uniwersytet stanowi tylko jeden z wielu klejnotów w padewskiej koronie.

 

Według Eneidy Wergiliusza miasto mieli założyć Trojanie, którzy po upadku własnej stolicy wznieśli tu gród o nazwie Patavium. Przez setki lat osada rozrastała się, a w średniowieczu stała się istotnym ośrodkiem gospodarczym i dydaktycznym.

 

Trafienie z dworca kolejowego do historycznego centrum nie powinno przysporzyć problemów. Wystarczy kierować się główną arterią,Corso del Popolo, która po kilkuset metrach płynnie przechodzi w Corso Giuseppe Garibaldi. Gdy miniemy rozległy zielony park (Giardini dell’Arena), możemy zwolnić kroku. Po chwili z lewej strony dostrzeżemy ruiny rzymskiego amfiteatru, a po prawej klasycystyczną bryłę Pałacu Zuckermanna (Palazzo Zuckermann), w którym funkcjonują dwa muzea – sztuki użytkowej i numizmatyczne.

 

Jeśli będziemy szli dalej, po kilkunastu minutach dotrzemy do Pałacu Bo (Palazzo Bo). Pod tą niewiele mówiącą nazwą kryje się w rzeczywistości główny gmach uniwersytecki. Przy jego schodach stoi pomnik Eleny Lucrezii Cornaro Piscopii (1646–1684), matematyczki i filozofki. W 1678 r. jako pierwsza kobieta w historii otrzymała stopień naukowy doktora. Wewnątrz budynku zachowała się m.in. katedra, z której nauki wygłaszał Galileusz (Cattedra di Galileo), a także teatr anatomiczny, czyli pomieszczenie, gdzie najsłynniejsi włoscy medycy w tajemnicy przeprowadzali przed studentami sekcje zwłok.

 

Na północny zachód od uniwersytetu leży Piazza della Frutta, gdzie odbywają się miejskie festyny, a lokalni producenci i wytwórcy wystawiają towary. Niemalże całą południową pierzeję placu zajmuje Palazzo della Ragione. Wielokrotnie przebudowywany gmach nabrał nieco pokracznej, przysadzistej formy, jednak szczyci się podobno największą w Europie powierzchnią dachu, którego nie podpierają kolumny.

 

Jeszcze dalej znajduje się Piazza dei Signori. Wschodni kraniec zamyka tu Kościół św. Klemensa (Chiesa di San Clemente), wzniesiony na miejscu jednej z najstarszych chrześcijańskich świątyń, a przeciwległy – ledwie 30-metrowa, lecz zgrabnie wkomponowana w miejski krajobraz Wieża Zegarowa (Torre dell’Orologio). Na trzecim piętrze umieszczono w niej wspaniały mechanizm wprawiający w ruch zegar astronomiczny, który po niedawnej renowacji ponownie odmierza turystom i padewczykom czas. Spostrzegawcze osoby dostrzegą, że na tarczy znaków zodiaku brakuje wagi, ale nie ma tutaj dość miejsca, aby poruszać legendy uzasadniające ten stan rzeczy.

 

Jeśli poszlibyśmy dalej prosto, dotarlibyśmy do Muzeum Nauk Archeologicznych i Sztuki. Odbijemy jednak w lewo i nie przejdziemy przez bramę Wieży Zegarowej. Wąska uliczka wijąca się pośród kamienic wiedzie do placu katedralnego. Katedra (Duomo di Padova) miała zostać wzniesiona według projektu Michała Anioła, lecz kierujący pracami architekci wprowadzili liczne zmiany i nadali budowli dość ostre, surowe rysy. Również jej wnętrze jest zimne i skromne. Znacznie ciekawsze są XIV-wieczne freski w przylegającym do świątyni baptysterium. Jego kopułę pokrywa monumentalne przedstawienie raju z Chrystusem otoczonym zastępami świętych.

 

Po skierowaniu się znowu na południe i przejściu wąskiego miejskiego kanału zbliżymy się do jednego z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Padwy – Prato della Valle. Ten największy plac we Włoszech (aż ok. 90 tys. m² powierzchni!) znajduje się w pobliżu słynnych bazylik: św. Antoniego i św. Justyny. Na jego środku leży otoczona eliptycznym kanałem wysepka Memmia. Wokół ustawiono 78 posągów osób zasłużonych dla miasta. Co ciekawe, wśród nich są także statuy Stefana Batorego i Jana III Sobieskiego, ufundowane przez Stanisława Augusta Poniatowskiego.

 

Na zakończenie padewskiej wędrówki koniecznie należy odwiedzić obie wspomniane bazyliki. Bez wątpienia każda z nich wywiera większe wrażenie niż szacowna miejska katedra. Bazylika św. Antoniego z Padwy charakteryzuje się architektonicznym przemieszaniem stylu romańskiego i gotyckiego – przysadzistą, jakby przygiętą do ziemi fasadę zdobią ostrołukowe wnęki i arkady wspierane na filarach, a również jakże typowa rozeta zdobiona maswerkiem. Budowla ma osiem kopuł, z których centralna, umieszczona ponad skrzyżowaniem naw, została oparta na bryle ostrosłupa zwieńczonego latarnią. We wnętrzu bazyliki znajduje się grób jej patrona. Ołtarz główny jest autorstwa Donatella, jednak był wielokrotnie przekształcany i całkowicie zatracił swój pierwotny charakter.

 

Bazylika św. Justyny z Padwy, męczennicy ściętej 7 października 304 r. za panowania cesarza Dioklecjana, została wzniesiona na miejscu romańskiego kościoła zniszczonego przez trzęsienie ziemi. Budowla zachwyca już samymi rozmiarami – ma ponad 118 m długości i przeszło 82 m szerokości. W kampanili zawieszonych jest siedem dzwonów, z których największy waży niemal 2,5 t. W świątyni znajdują się liczne zabytki sztuki oraz relikwie świętych, w tym szczątki św. Łukasza Ewangelisty i św. Macieja Apostoła.

 

Pomiędzy obiema bazylikami leży zabytkowy ogród botaniczny (Orto Botanico di Padova), założony w 1545 r. jako miejsce, w którym ówcześni studenci medycyny mieli zapoznawać się z roślinami leczniczymi. To w nim uprawiano pierwsze warzywa sprowadzone z nowo odkrytych Ameryk.

 

Prato della Valle PH andrea babetto1

Prato della Valle – kanał i posągi

© PADOVAMERAVIGLIA PHOTO CONTEST/ANDREA BABETTO

 

VICENZA

 

Mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Wenecją a Weroną, trzy kwadranse koleją od obu z nich, znajduje się miasto, które większość turystów albo omija, albo podziwia jedynie przez okna pociągu. Przyjezdni gnają spod balkonu szekspirowskiej Julii ku placowi św. Marka, spod Mostu Westchnień ku werońskiej Arenie. Blask Vicenzy bezsprzecznie przygasiła bliskość tych dwóch bodaj najsłynniejszych ośrodków północnej Italii. Położone u podnóża monumentalnych gór miasto sprawia wrażenie, jakby spłynęło z alpejskiego stoku i zastygło w bezruchu. Gdy zanurzymy się w jego uliczkach, uderzy nas ich spokój i wytworność, nieuchwytne w wielu innych, zadeptanych przez turystów miejscach Veneto.

 

Spójność architektoniczna tutejszej zabudowy, jej głęboka harmonia, choć trudno w to uwierzyć, jest dziełem jednego architekta. Andrea Palladio (właściwie Andrea di Pietro della Gondolo) urodził się w 1508 r. w rodzinie padewskiego młynarza, lecz niemal całe dorosłe życie związał właśnie z Vicenzą. Wykreślił fasady Bazyliki Palladiana (Basilica Palladiana), Katedry (Cattedrale di Santa Maria Annunciata), wspaniałych rezydencji i miejskich pałaców. Lekkość odrodzenia, liczne nawiązania do starożytnych rozwiązań i świeżość, które dostrzec można w tej architekturze, sprawiają, że miasto kontrastuje z gotyckim wspomnieniem Wenecji. Nic dziwnego, że główna arteria Vicenzy nosi imię Andrei Palladia (Corso Andrea Palladio). Zaczyna się przy Torrione di Porta Castello, monumentalnym fragmencie średniowiecznych fortyfikacji, i ciągnie przez ponad 700 m ku wijącej się rzece Bacchiglione.

 

Główne atrakcje Vicenzy znajdują się w promieniu kilkudziesięciu metrów od wspomnianego corso. Jak na najważniejszą z miejskich ulic jest ona dość wąska i tłoczna, głośna od warkotu skuterów i pokrzykiwań przechodniów. W zabytkowych kamienicach wznoszących się po obu stronach mieszczą się sklepy, restauracje, kawiarnie i kwiaciarnie. Jeśli spojrzymy w górę, bez trudu odnajdziemy gotyckie pozostałości w zabudowie, lecz nie dostrzeżemy ani kopuły Katedry, ani wieży Bazyliki Palladiana, ani wspaniałego Teatru Olimpijskiego (Teatro Olimpico). Aby je zobaczyć, musimy nieco zboczyć z obranej trasy. Wpierw jednak warto przyjrzeć się zwartej bryle Pałacu Thiene Bonin Longare (Palazzo Thiene Bonin Longare), monumentalnej kolumnadzie Pałacu Trissino Baston (Palazzo Trissino Baston), a wreszcie szeregowi figur obserwujących przechodniów z Pałacu Chiericati (Palazzo Chiericati). We wnętrzu tego ostatniego działa muzeum z ciekawym zbiorem malarstwa (pinakoteką).

 

Jeżeli zapuścimy się w boczne uliczki, dotrzemy do wspomnianejBazyliki Palladiana.Wbrew nazwie nie jest ona świątynią, a budynkiem użyteczności publicznej powstałym po przebudowie mniejszych kamienic i później jeszcze przerabianym. Dawniej stanowiła siedzibę władzy administracyjnej i sądowniczej, a w dolnych arkadach znajdowały się tu lokale rzemieślnicze i kupieckie. Wspaniale prezentuje się zachód słońca obserwowany z sąsiedniego placu (Piazza dei Signori). Wieża zegarowa (82-metrowa Torre Bissara) i dach gmachu zdają się wtedy tonąć w złocistych promieniach, podczas gdy marmurowe arkady okrywa kojący półcień. Nie ma nic bardziej włoskiego niż delektowanie się kawą przy takim widoku.

 

Kilkadziesiąt metrów dalej po drugiej stronie corso trafimy na Teatr Olimpijski – ostatnie dzieło wielkiego Andrei Palladia (z 1580 r.). To pierwowzór wielu europejskich teatrów. Jego scena stanowi doskonałe odzwierciedlenie rzymskiej tradycji stałej i przemyślanej dekoracji. Dostrzega się w nim antyczny rodowód miasta, który architekt tak doskonale potrafił uwypuklić.

 

Jeżeli mamy więcej czasu, koniecznie powinniśmy udać się do znajdującej się poza obrębem historycznego centrum Villi Rotonda. Do tej kolejnej realizacji projektu Palladia można dojechać bez problemu autobusem (numer 8, 108 i 132 z przystanku przy dworcu). Każdy z boków zbudowanej na wzniesieniu rezydencji znaczą klasyczne, jońskie portyki. Jej centralny punkt stanowi okrągła sala okryta kopułą. Ten symetryczny obiekt jest zwieńczeniem drogi, jaką architekt obrał w swoim literackim opus vitae zatytułowanym Cztery księgi o architekturze (1570 r.), i stał się inspiracją dla nurtu (palladianizm), w którym wzniesiono m.in. warszawską Królikarnię.

 

W Vicenzy warto zwrócić również uwagę na inne pałace – Palazzo del Capitaniato, Palazzo Valmarana i Palazzo Porto. Oczywiście, w każdym z nich widać wyjątkową rękę Palladia.

 

WERONA

 

Po opuszczeniu werońskiego dworca kolejowego powinniśmy skierować się ku ufortyfikowanej południowej bramie miejskiej o nazwie Porta Nuova, zbudowanej w latach 1532–1540. Jeśli pójdziemy stąd na wprost, już po kilku minutach dotrzemy do pięciokątnej wieży (Torre Pentagona) oraz łukowatych przejść (Portoni della Bra), powstałych w miejscu średniowiecznych murów. W 1872 r. między tymi drugimi zamontowano dwustronny zegar. To bezpośrednio za nimi, w zakolu Adygi, leży historyczna część Werony. W tej okolicy można wstąpić do Muzeum Lapidarnego Maffeiano (Museo Lapidario Maffeiano). Znajdują się w nim bogate zbiory etruskiej, greckiej i rzymskiej ceramiki, kamieni nagrobnych oraz inskrypcji.

 

Po minięciu Portonidella Bra wkraczamy na największy tutejszy plac miejski (Piazza Bra), gdzie stoją trzy istotne zabytki – amfiteatr, Palazzo Barbieri i statua Wiktora Emanuela II. O każdym z nich należy wspomnieć choć w kilku zdaniach.

 

Amfiteatr rzymski, przez werończyków zwany po prostu Areną, powstał w I w. Mógł pomieścić nawet prawie 30 tys. widzów i stanowił scenę walk gladiatorów czy spektaklów. Obecnie jest jednym z najsłynniejszych obiektów Werony, na którym odbywają się rozmaite wydarzenia kulturalne, w tym liczne koncerty gwiazd muzyki.

 

Palazzo Barbieri, encyklopedyczny przykład neoklasycyzmu, pierwotnie zajmował sztab armii austriackiej. Obecnie budynek pełni funkcję ratusza miejskiego. Na ścianę tuż obok wejścia został przeniesiony XIV-wieczny fresk przedstawiający ukrzyżowanie Chrystusa. Liczne sale zdobią zabytkowe płótna i tapiserie.

 

Brązową statuę króla Wiktora Emanuela II odsłonięto w styczniu 1883 r. Warto zwrócić na nią uwagę, choć nie jest to dzieło wybitne. Zarówno sylwetka konia, jak i władcy rażą sztucznością i brak im lekkości.

 

Na północny wschód od Areny uliczki stają się coraz gęściej wypełnione turystami. Niedaleko znajduje się najsłynniejsza atrakcja Werony – Casa di Giulietta. Nie da się potwierdzić, czy piękna Julia z dramatu Williama Szekspira wzdychała tu do Romea. Pewne jest, że w mieście żyły rodziny Montecchich i Cappellettich. Aby uczynić zadość tradycji, turyści zostawiają w murze kamienicy listy. Robią też sobie zdjęcia pod osławionym balkonem. Za wstęp na dziedziniec nie ma opłat.

 

Stąd już tylko kilka kroków dzieli nas od innego werońskiego placu, obowiązkowego celu wędrówek po mieście. Piazza delle Erbe leży w miejscu starożytnego rzymskiego forum. Wokół wznoszą się średniowieczne kamienice, wieże i pałace. Na zainteresowanie zasługuje przede wszystkim Casa dei Mercanti (Domus Mercatorum) – budynek gildii kupieckiej. Z jego niskimi arkadami doskonale współgrają ciągnące się wzdłuż fasady zgrabne bifory (okna podzielone kolumienką na dwie części) i wieńczące ściany blanki.

 

Najwyższa wieża widoczna z placu to Torre dei Lamberti. Mierzy 84 m i znajduje się na niej XVIII-wieczny zegar. W środku wiszą dwa słynne dzwony (a w sumie cztery) – Marangona i Rengo, które odmierzały czas i regulowały życie mieszkańców Werony. Pierwszy z nich (o średnicy 130 cm i wadze 1300 kg) oznajmiał koniec dnia pracy dla miejscowych rzemieślników, w tym stolarzy (marangoni), i ogłaszał również alarm w przypadku pożaru. Z kolei Rengo (184 cm i 4215 kg) odzywał się, żeby zainicjować zebrania rajców i wezwać ludzi do broni w czasach wojny. Oba dzwony nadal rozbrzmiewają z okazji pogrzebów. Budynkiem, z którego zdaje się wyrastać Torre dei Lamberti, jest Palazzo della Ragione, miejsce dawnych zebrań mieszczan i skład soli.

 

Kiedy podążymy na północny wschód, niejako wzdłuż koryta Adygi, trafimy na jeszcze jeden wyjątkowy zabytek – Kościół św. Anastazji (Chiesa di Sant’Anastasia). Doskonale widać go zresztą z opisywanej wieży. Tę największą świątynię Werony wzniesiono w stylu gotyckim, lecz jej budowa nie została do tej pory zakończona. Choć z zewnątrz kościół nie sprawa szczególnego wrażenia, koniecznie należy wykupić bilet i wejść do środka. Krzyżowo-żebrowe sklepienie, które wspiera 12 potężnych marmurowych kolumn, zdaje się być zawieszone znacznie wyżej niż można przypuszczać, gdy patrzy się z zewnątrz. Pod nim znajdziemy bogate kaplice, barwne freski i precyzyjne detale.

 

Niedaleko kościoła stoi kolejny zabytek werońskiej architektury sakralnej – Katedra (Duomo di Verona). Świątynia powstała na miejscu dwóch kościołów zniszczonych przez trzęsienie ziemi w 1117 r. Jej wielokrotnie przebudowywana fasada to prawdziwa mozaika stylów, na którą składa się romańska bryła, gotyckie okna, barokowe dodatki i zaczątek renesansowej dzwonnicy. Jeśli ruszymy wzdłuż katedralnych murów i przejdziemy dalej, trzymając się linii kamienic wzniesionych tuż nad Adygą, dotrzemy do Kamiennego Mostu (Ponte Pietra). Wbrew temu, co często pisze się w przewodnikach, nie jest to oryginalna rzymska konstrukcja. W trakcie wieków pierwotna przeprawa była wielokrotnie niszczona i odbudowywana, a wreszcie została pieczołowicie zrekonstruowana (częściowo z dawnego budulca) po tym, jak w 1945 r. wysadziły ją wycofujące się wojska niemieckie.

 

Doskonałym zwieńczeniem wizyty w Weronie będzie chwila zadumy nad szumiącym nurtem Adygi, w którym odbija się złocisty zachód słońca. Miasto rzeczywiście emanuje niepowtarzalnym nastrojem.

 

GARDALAND

 

Wspomniałem na początku o tym, że w Veneto nie brakuje również ośrodków rozrywkowych. Oczywiście, w każdym z nadmorskich kurortów kwitnie życie nocne, odbywają się liczne festyny i imprezy uliczne. Jednak nieco ponad 20 km na zachód od Werony (zjazd z autostrady – Peschiera del Garda) znajduje się prawdziwe centrum zabawy. Gardaland, bo o nim mowa, to najczęściej odwiedzany park rozrywki we Włoszech (niemal 2,9 mln gości rocznie!). Na powierzchni ponad 200 tys. m² w malowniczym sąsiedztwie jeziora Garda ulokowano mnóstwo atrakcji, kilka barów i restauracji.

 

Park został podzielony tematycznie (m.in. na strefy: Średniowiecze, Rio Bravo, Akademia Kung Fu Pandy, Atlantyda, Piraci czy Królestwo Fantazji), dzięki czemu nadaje się zarówno dla dorosłych, jak i rodzin z dziećmi. Znajdziemy tu trzy rodzaje atrakcji – Fantasy (Fantazja), Adventure (Przygoda) i Adrenaline (Adrenalina), a także kino 4D. Oczywiście, największym zainteresowaniem cieszą się ekstremalne rollercoastery: Blue Tornado i Oblivion The Black Hole. Krzyki pędzących na nich osób niosą się daleko po tafli jeziora...

 

Ceny karnetów na cały sezon zaczynają się już od 50 euro (tzw. Season Pass One). Taki abonament uprawnia do nielimitowanych wejść i korzystania ze wszystkich rozrywek parku. Należy pamiętać, że Gardaland jest otwarty od wiosny do jesieni (w 2018 r. od 29 marca do 4 listopada). Poza sezonem odbywają się w nim widowiskowe wydarzenia tematyczne (np. Gardaland Magic Winter).

 

W REGIONIE

 

Oczywiście, w artykule udało mi się przedstawić jedynie drobny wycinek Veneto. Ten region Włoch idealnie nadaje się również m.in. dla miłośników sportów zimowych. Ów pysk konia skierowany ku Dolomitom przecinają jak mocowania uzdy szlaki narciarskie i wyciągi, a znaczy go najwyższy szczyt tego malowniczego pasma górskiego – Marmolada (3343 m n.p.m.). W gminie Cortina (Cortina d’Ampezzo) wytyczono 85 km doskonale przygotowanych tras zjazdowych.

 

Veneto to także ojczyzna grappy (z uroczym, pochylonym nad rzeką Brentą miastem Bassano del Grappa), kraina doskonałych win (przeszło 90 tys. ha winnic) i rejon słynący z carpaccio. W Wenecji Euganejskiej znajduje się też przycupnięta nad brzegiem Gardy turystyczna miejscowość Malcesine, skąd możemy dostać się koleją (tym razem linową) na szczyt masywu Monte Baldo (2218 m n.p.m.). Panorama roztaczająca się z niego w pogodne dni zapiera dech w piersiach.

 

Nie sposób opisać całego Veneto na kilku czy nawet kilkunastu stronach jednego artykułu. Trzeba po prostu samemu przybyć do tego regionu Italii. Podczas poznawania jego atrakcji możemy delektować się najlepszymi słodyczami z tej osobliwej cukierniczej fabryki.

 

Fotoekspedycje – z miłości do podróży i fotografowania

WOJCIECH KUDER

 

<< Odkąd na początku XX stulecia wynaleziono pierwszy małoobrazkowy aparat fotograficzny, podróżowanie zaczęło nierozerwalnie wiązać się z dokumentowaniem rzeczywistości w kadrach. Dziś następca „camery obscury” towarzyszy człowiekowi wszędzie – od zaśnieżonych szczytów Himalajów po piaski Sahary i porywający magią tysiąca barw wodny świat Wielkiej Rafy Barierowej u wybrzeży Australii, na lądzie, w powietrzu i głęboko pod ziemią, wśród soczystej zieleni tropikalnych lasów Amazonii i surowej bieli niedostępnej Arktyki… >>

 

 FOT. INDIA TOURISM FRANKFURT Tadź Mahal w Agrze w Indiach – mauzoleum cesarzowej Mumtaz Mahal

Nic tak doskonale nie oddaje przecież niepowtarzalnego klimatu miejsca czy atmosfery wydarzenia jak znakomite ujęcie, które na ułamek sekundy zatrzymuje czas i w perfekcyjny sposób utrwala to, co najcenniejsze i warte pokazania. Przez długie dziesięciolecia ani odrobinę nie zmalały godne podziwu pasja i poświęcenie fotografów-globtroterów. Powstała za to nowa forma turystyki – fotoekspedycje. Obecnie to już nie tylko osobliwe hobby zarezerwowane dla garstki zapaleńców, ale prawdziwa moda, która podbija serca milionów ludzi na całej ziemi.  

Więcej…

Brazylia – odliczanie do mundialu

ANNA GRZEŚKOWIAK
<< Brazylia kojarzy się wielu osobom głównie z karnawałem, pięknymi plażami, pyszną kawą, sambą i… piłką nożną. Gdy umilkną już uderzenia bębnów i letnia bryza rozwieje tysiące piór i cekinów pozostałych na ulicach po karnawałowym szaleństwie, przygotowania do drugiego największego wydarzenia sportowego na świecie, zaraz po Letnich Igrzyskach Olimpijskich, wejdą w ostatnią fazę. To właśnie ten południowoamerykański kraj będzie w tym roku po raz drugi w historii gospodarzem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. >>

 Rio de Janeiro leży malowniczo nad brzegiem zatoki Guanabara

Więcej…