BARBARA TEKIELI

 

<< Tętniąca życiem i tonąca miejscami w bujnej zieleni stolica Polski zachwyca turystów niepowtarzalną atmosferą, nowoczesnymi muzeami i znakomitą kuchnią. Sezon letni jest tutaj wyjątkowy, bo w Warszawie znajdują się piękne plaże nad dziką rzeką, leniwie płynącą przez środek miasta, i pełne spacerowiczów malownicze wiślane bulwary. Poza tym w jej najbliższej okolicy leżą Konstancin-Jeziorna, czyli jedyne uzdrowisko w województwie mazowieckim, oraz unikatowy Kampinoski Park Narodowy. >>

 

Warszawski plac Zamkowy z Kolumną Zygmunta III Wazy i Zamkiem Królewskim

© STOŁECZNE BIURO TURYSTYKI/FILIP KWIATKOWSKI

 

Tu każdy spędzi czas zgodnie z własnymi upodobaniami. Amatorzy zwiedzania mogą wybierać między wspaniałymi zabytkami a nowoczesnymi muzeami. Osoby podążające za współczesnymi trendami mają szansę odwiedzić ciekawe restauracje i popularne miejsca spotkań w przestrzeni publicznej. Miłośnicy przyrody odpoczną w zielonych parkach i lasach, a rodzice znajdą placówki ze specjalną ofertą dla swoich pociech.

Warszawa dynamicznie się zmienia i pięknieje. To opinia wielu osób odwiedzających naszą stolicę, a są wśród nich ludzie w każdym wieku i przyjeżdżający z rozmaitych miejsc. Otwarte na turystów miasto przyciąga mnóstwem atrakcji.

 

DZIELNICA WISŁA

Nie ma drugiej takiej metropolii w Europie, która mogłaby pochwalić się dziką rzeką z lęgowiskami ptaków i pięknymi plażami. To raj dla amatorów różnych form aktywności. Mogą tutaj jeździć na rowerze, a zimową porą w rejonie prawego brzegu Wisły uprawiać nawet narciarstwo biegowe, albo pływać kajakiem, nowoczesną Barką (infoBarką Wisła) czy drewnianą szkutą Dar Mazowsza, wzorowaną na łodziach znanych z obrazów Canaletta (1721–1780).

Każda z wiślanych plaż jest nieco inna. Poniatówka, której nazwa pochodzi od pobliskiego najstarszego obecnie mostu Warszawy – Poniatowskiego, przypomina nadmorskie kurorty. Można tu wypożyczyć leżaki i wiklinowe kosze, pograć w siatkówkę lub piłkę nożną plażową, poćwiczyć w plenerowej siłowni. Miejscowy pawilon poza wypożyczaniem sprzętu sportowego organizuje wydarzenia o różnym charakterze. W tym roku w okolicy powstał plac zabaw inspirowany Wisłą.

Plaża przy Płycie Desantu znana jest nie tylko z klubów Cud nad Wisłą i Pomost 511. Organizowane są na niej również koncerty, spektakle i pokazy filmowe, a nawet zajęcia jogi. Od czerwca do września kameralna przystań Flota 511 oferuje rejsy tradycyjnymi drewnianymi łodziami. Znajdujący się w pobliżu kompleks profesjonalnych boisk do siatkówki plażowej (Monta Beach Volley Club) zaprasza do aktywnego spędzania czasu.

Niezmiernie malowniczym zakątkiem jest wkomponowana w zieleń plaża Saska Kępa. Są na niej miejsca do grillowania czy rozpalenia ogniska, plac zabaw dla dzieci i boisko do siatkówki. W sezonie pływa tutaj bezpłatny prom z Cypla Czerniakowskiego.

Odnowiony w ostatnich latach odcinek bulwarów wiślanych ciągnie się od mostu Gdańskiego do Świętokrzyskiego. Trasę tę można pokonać na rowerze wypożyczonym na jednej z samoobsługowych stacji Veturilo. Uwagę spacerowiczów zwracają rzeźby ryb występujących w rzece. Tutejsze Muzeum nad Wisłą organizuje atrakcyjne wystawy i koncerty. Nie brak też miejsc, gdzie można zjeść obiad lub spotkać się z przyjaciółmi. Koniecznie trzeba także wybrać się w rejs Darem Mazowsza połączony z lekcją edukacyjną lub popłynąć na drugi brzeg tramwajem wodnym. Jedną z największych atrakcji w tym rejonie jest Święto Wisły, które odbywa się we wrześniu na zakończenie sezonu letniego.

Nad rzeką, nieopodal mostu Świętokrzyskiego znajduje się Centrum Nauki Kopernik. Wzrok przyciąga nowoczesna bryła obiektu z ogrodem dachowym. Jego znakomita oferta, która obejmuje wystawy stałe i czasowe, warsztaty, koncerty, pokazy muzyczno-laserowe i projekcje prezentujące kosmos, skierowana jest do różnych grup wiekowych. Najmłodszych z pewnością zachwyci interaktywny pokaz Tam, gdzie żyły smoki w planetarium Niebo Kopernika. Ci, którzy marzyli o wyprawie na stację kosmiczną, mogą wczuć się w rolę kosmonauty, przymierzyć prawdziwy skafander astronauty, a nawet zaplanować własną prognozę pogody na wystawie Patrz: Ziemia.

Stąd niedaleko już do gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie (BUW-u), słynącego z przepięknych ogrodów dachowych. U podnóża skarpy wiślanej, w sąsiedztwie Starego Miasta znajduje się Multimedialny Park Fontann przyciągający turystów od maja do września atrakcyjnymi pokazami bazującymi na legendach warszawskich, odbywającymi się w piątkowe i sobotnie wieczory.

Na prawym brzegu Wisły wyróżnia się stadion PGE Narodowy. Wzniesiony na miejscu Stadionu Dziesięciolecia, jest areną największych wydarzeń sportowych, kulturalnych i biznesowych. Obiekt można zwiedzać z przewodnikiem jedną z tras turystycznych. Wśród nich znajdą coś dla siebie zarówno miłośnicy piłki nożnej i jej historii, jak i dzieci czy seniorzy. Zimą działają tu lodowiska. Wprowadzana w listopadzie oferta Zimowy Narodowy zawiera też wiele innych dodatkowych atrakcji. W jej ramach w zeszłym sezonie mieszkańcy Warszawy mogli skorzystać np. ze skateparku, 11-metrowej górki lodowej i boiska do curlingu. Była to już 5. edycja Zimowego Narodowego.

 

BarKa, pływająca klubokawiarnia zacumowana niedaleko mostu Świętokrzyskiego

© M. ST. WARSZAWA

 

ZWIEDZANIE ZE SMAKIEM

Stolica Polski przyciąga turystów swoją wyrafinowaną kuchnią, lokalnymi specjałami i znakomitymi autorskimi restauracjami. Dwie z tych ostatnich – „Atelier Amaro” i „Senses” – zostały odznaczone gwiazdkami Michelin. Według jednego z plebiscytów najpopularniejszymi warszawskimi przysmakami są pyzy z Bazaru Różyckiego i ciasto wuzetka, którego nazwa pochodzi od Trasy W-Z. Podczas wizyty w Warszawie trzeba spróbować słynnych pączków od Bliklego i równie popularnych wyrobów czekoladowych Wedla. Warto odwiedzić najstarszą pijalnię czekolady w Polsce – „Pijalnię Czekolady E. Wedel”, usytuowaną od 1894 r. w zabytkowej kamienicy przy ulicy Szpitalnej 8, a przy okazji zrobić zakupy w tutejszym sklepie. Niemal każdy warszawiak wie, że obecnie najlepsze pączki dostaniemy w Pracowni Cukierniczej „Zagoździński” przy Górczewskiej 15. Robi się je ręcznie, według starego, sprawdzonego przepisu Władysława Zagoździńskiego, który założył cukiernię w 1925 r.

Coraz popularniejsze są także targi śniadaniowe, odbywające się w weekend w kilku dzielnicach miasta. Towarzyszą im warsztaty kulinarne, muzyka na żywo, a nawet zajęcia fitness. Na miejscu można zaopatrzyć się w produkty spożywcze lub wziąć udział w degustacjach. W Warszawie organizuje się kilka festiwali kulinarnych. Do najpopularniejszych z nich należą z pewnością lokalna edycja wydarzenia Restaurant Week, Festiwal Czekolady i Słodyczy, Warszawski Festiwal Piwa czy jedne z najmłodszych – Festiwal Wódki i Zakąski oraz Warsaw Bubbles Day, czyli największa w Polsce degustacja win musujących: szampanów, prosecco, lambrusco, sektów i cav.

W ostatnim czasie w stolicy powstały też dwie nowe placówki prezentujące historię polskiej wódki i tradycję jej serwowania. Pierwsza z nich – Muzeum Wódki (www.muzeumwodki.pl) – znajduje się w sąsiedztwie Teatru Wielkiego przy placu Teatralnym (wejście od ulicy Canaletta). Można w niej oglądać powyżej 10 tys. eksponatów, w wielu przypadkach zupełnie wyjątkowych, pochodzących z ponad 180 wytwórni. Do prawdziwych perełek należą: nieotwarta butelka likieru ziołowego Altvater, wyprodukowanego ok. 1890 r. w fabryce Zygfryda Gesslera w Bielsku-Białej, kieliszek Napoleona Bonapartego, osobiste przedmioty Józefa Adama Baczewskiego (1829–1911), The Bar-Tender’s Guide Jerry’ego Thomasa z 1862 r., czyli oryginalne wydanie pierwszego na świecie podręcznika barmańskiego, czy książka z 1895 r. będąca kompendium wiedzy na temat produkcji wódek. W muzeum odbywa się zwiedzanie zakończone smakowaniem trunków oraz planuje się warsztaty, wykłady i zajęcia edukacyjne połączone z degustacją i modnym ostatnio food pairingiem, czyli łączeniem potraw z alkoholami. Obiekt sąsiaduje z barem „The Roots Bar & More” i restauracją „Elixir” (wyróżnioną w tegorocznej edycji czerwonego przewodnika Michelin Main Cities of Europe), wspólnie tworzą Dom Wódki (www.domwodki.pl).

W połowie czerwca również warszawska Praga Północ wzbogaciła się o nowoczesną, multimedialną placówkę. Na terenie rewitalizowanego Centrum Praskiego Koneser otwarto Muzeum Polskiej Wódki (www.muzeumpolskiejwodki.pl). Tę lokalizację wybrano nie bez powodu. To tutaj pod koniec XIX w. powstała Warszawska Wytwórnia Wódek „Koneser”, uchodząca za jedną z najbardziej znanych fabryk wódek na ziemiach polskich. Opracowane wówczas receptury nadal stosuje się w zakładach produkcyjnych. W muzeum znajduje się pięć galerii tematycznych oraz sala kinowa. Zwiedzanie zaczyna się od obejrzenia filmu o produkcji wódki w czasach PRL-u. Nowoczesne instalacje multimedialne doskonale komponują się z historycznymi, industrialnymi wnętrzami budynku. W ramach biletu wstępu (koszt 40 zł) można wziąć udział w degustacji trzech wódek. Po zwiedzaniu warto udać się do eleganckiego „Baru ¾”, restauracji „Zoni” lub „Pijalni Czekolady E. Wedel”. W przyszłym roku na terenie kompleksu zostanie otwarte centrum kulturalno-biznesowe.

 

MAGICZNA PRAGA

Leżąca na prawym brzegu Wisły historyczna Praga przyciąga niczym magnes turystów z całego świata. Do niedawna nieco zapomniana, obecnie jest centrum sztuki niezależnej, gdzie odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych, i miejscem, w którym artyści zakładają swoje atelier. Przez stulecia obszar ten był samodzielnym miastem. Do Warszawy został przyłączony dopiero u schyłku XVIII w. Zachowało się tutaj wiele ulic z oryginalną zabudową.

                Ta część stolicy zyskała nowe oblicze dzięki pracowniom artystycznym znanych twórców, galeriom sztuki, modnym pubom i klubom nocnym. Na terenie Michałowa (wschodniej części Szmulowizny) w starym zakładzie przy ulicy Otwockiej 14 przez kilkanaście lat (do 2016 r.) działało pierwsze prywatne Centrum Artystyczne Fabryka Trzciny. Obecnie mieści się tu kompleks kulturalno-biznesowy Mała Warszawa Art & Business z dwiema salami koncertowymi, jedną konferencyjną, dwoma barami, przestrzenią wystawową i restauracją. W tym rejonie miasta znajdziemy także klimatyczne kawiarnie, bistra i inne lokale gastronomiczne oraz Muzeum Warszawskiej Pragi, usytuowane przy ulicy Targowej 50/52.

                Z Pragą związane są takie postacie jak Menachem Begin (1913–1992), polityk, późniejszy premier Izraela i laureat Pokojowej Nagrody Nobla, czy Michał Bergson (1831–1919), przedsiębiorca, filantrop i działacz społeczny. Tutaj, przy ulicy Brzeskiej, mieli swoje pracownie prascy artyści, m.in. rzeźbiarze Zofia i Jan Kubiccy. Dziś przy Floriańskiej znajduje się butik i atelier projektantki mody Gosi Baczyńskiej. Na Pradze mieszkał też Jerzy Andrzejewski (1909–1983), znany m.in. z powieści Popiół i diament, czy Stefan Wiechecki, pseudonim Wiech (1896–1979), autor popularnych felietonów pisanych gwarą warszawską. W obecnym VIII Liceum Ogólnokształcącym im. Władysława IV przy Jagiellońskiej 38 uczył się Janusz Korczak (1878 lub 1879–1942). Przy ulicy Ząbkowskiej urodził się w 1937 r. Wiesław Ochman, światowej sławy śpiewak operowy.

                Doprowadzenie drugiej linii metra do Dworca Wileńskiego, renowacje kolejnych kamienic i słynnej Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser” sprawiły, że ta część Warszawy zaczęła cieszyć się rosnącą popularnością. Jedynym w swoim rodzaju miejscem był tu zawsze Bazar Różyckiego. Swoją nazwę zawdzięcza Julianowi Józefowi Różyckiemu (1834–1919), znanemu farmaceucie i społecznikowi, który zakupił kilka posesji i budynków w tej okolicy (przy ulicach Targowej, Ząbkowskiej i Brzeskiej) i przeznaczył je w 1901 r. na targowisko. Przez lata bazar ten kojarzył się z praskim folklorem, swoistym humorem i dowcipem warszawskim, a śpiewane na nim piosenki trafiały na sceny kabaretów i do filmów. Sprzedawane tutaj flaki i pyzy są jednym z przysmaków charakterystycznych dla kuchni stolicy.

                Jedną z najbardziej klimatycznych ulic Pragi jest Mała. Ponieważ jej przedwojenna zabudowa zachowała się niemal w całości, kręcono na niej sceny do takich filmów jak Pianista Romana Polańskiego, Korczak Andrzeja Wajdy, Dziewczęta z Nowolipek Barbary Sass i Cafe pod Minogą Bronisława Broka. Do rejestru zabytków trafiły Park Praski i Miejski Ogród Zoologiczny w Warszawie, który w 2018 r. świętuje swoje 90. urodziny. Na terenie zoo znajduje się willa Żabińskich, gdzie w czasie okupacji Jan Żabiński i jego żona Antonina ukrywali zbiegłych z getta Żydów. Obecnie można w niej posłuchać koncertów fortepianowych i prelekcji historycznych.

 

OGRODY I REZYDENCJE

Wzdłuż Traktu Królewskiego, łączącego Stare Miasto z zespołem pałacowo-parkowym w Wilanowie, wznoszą się jedne z najpiękniejszych zabytków stolicy. Wśród nich warto wymienić Zamek Królewski, liczne pałace, kamienice i świątynie, a także Łazienki Królewskie. Letnia rezydencja ostatniego króla Polski – Stanisława Augusta Poniatowskiego (1732–1798) – urzeka architekturą z XVIII i XIX w. Klasycystyczny pałac Na Wodzie zachwyca nie tylko pięknym wystrojem, ale również galerią obrazów. To w nim odbywały się słynne obiady czwartkowe. Turyści chętnie odwiedzają też Pałac Myślewicki, Królewską Galerię Rzeźby w Starej Oranżerii, teatr na wyspie (Amfiteatr) i Ogród Chiński.

        W maju 2018 r. Łazienki Królewskie wzbogaciły się o 100 róż damasceńskich, które Ambasada Republiki Bułgarii podarowała im z okazji stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Tutaj także znajduje się jeden z symboli stolicy – secesyjny pomnik Fryderyka Chopina. Od blisko 60 lat odbywają się pod nim koncerty chopinowskie (organizowane w 2018 r. od połowy maja do końca września w każdą niedzielę o godzinach 12.00 i 16.00).

        Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie jest jednym z czterech obiektów w Polsce, które zalicza się do muzeów-rezydencji królewskich, obok zamków królewskich w Warszawie i Krakowie oraz Łazienek Królewskich. Swój przepych zespół pałacowo-parkowy zawdzięcza królowi Janowi III Sobieskiemu (1629–1696) oraz politykowi i wielkiemu miłośnikowi sztuki Stanisławowi Kostce Potockiemu (1755–1821). Ten ostatni zgromadził dzieła sztuki z różnych stron świata i epok, a kolekcję udostępnił publiczności. Pałac w Wilanowie, perła architektury barokowej, często bywa porównywany do królewskiej rezydencji we francuskim Wersalu.

              

DIALOG MIĘDZY KULTURAMI

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN to jedna z najnowocześniejszych placówek muzealnych na świecie i jedna z najciekawszych w Warszawie. Zostało docenione nagrodą European Museum Academy (EMA) i tytułem Europejskiego Muzeum Roku 2016. Miejsce przyciąga niekonwencjonalną architekturą i interesującą ofertą kulturalno-edukacyjną przeznaczoną dla różnych grup wiekowych i kulturowych. Warto nadmienić, że za program edukacyjny Żydowskie dziedzictwo kulturowe (realizowany w latach 2013–2017) muzeum zdobyło w minionym roku prestiżową nagrodę Unii Europejskiej Europa Nostra uznawaną za odpowiednik Nagrody Nobla w dziedzinie dziedzictwa kulturowego.

Budynek POLIN-u znajduje się w symbolicznym miejscu – naprzeciw Pomnika Bohaterów Getta, w sercu przedwojennej Warszawy. Tutaj skupiało się niegdyś życie diaspory żydowskiej. Duże wrażenie robi już monumentalny hol główny. Gmach zaprojektowała fińska pracownia architektoniczna Lahdelma & Mahlamäki. Projekt wybrano w drodze międzynarodowego konkursu spośród blisko 100 zgłoszeń.

Muzeum jest w pełni dostępne dla niepełnosprawnych. Bezpłatnie można skorzystać z opieki asystenta posługującego się językiem migowym oraz pomocy z audiodeskrypcją dla osób niewidomych i słabowidzących. Wystawa stała przedstawia tysiącletnią historię Żydów na ziemiach Polski, ich wkład w kształtowanie losów kraju, kultury i społeczeństwa polskiego. Na powierzchni niemal 4 tys. m2 znajduje się osiem interaktywnych galerii. Do najcenniejszych eksponatów należą moneta bita w Polsce w XIII stuleciu, książki z drukarni żydowskich sprzed 400 lat czy dach drewnianej synagogi z Gwoźdźca. Duże wrażenie robi galeria Ulica, którą usytuowano w miejscu, gdzie przed II wojną światową była ulica Ludwika Zamenhofa – arteria zamieszkałej głównie przez Żydów dzielnicy północnej (nalewkowsko-muranowskiej).

Jako pierwsza w Polsce placówka tego typu muzeum udostępnia wirtualne spacery i wystawy tematyczne. POLIN bierze czynny udział w imprezach muzycznych o światowej renomie, takich jak Festiwal Warszawa Singera, Nowa Muzyka Żydowska, Festiwal Muzyki Filmowej Krzysztofa Komedy (FMFKK) i wielu innych. Do ważnych wydarzeń integrujących mieszkańców stolicy (i nie tylko!) należy też akcja społeczno-edukacyjna „Żonkile”, przeprowadzana z okazji kolejnych rocznic powstania w getcie warszawskim, które wybuchło 19 kwietnia 1943 r. Muzeum jest organizatorem wielu wystaw czasowych (aktualna – Obcy w domu. Wokół Marca ’68 – będzie czynna do 24 września 2018 r.), sympozjów naukowych, prelekcji, a także spektakli teatralnych, koncertów i pokazów filmowych z udziałem znanych twórców.

 

Łoś europejski będący symbolem Kampinosu

© KAMPINOSKI PARK NARODOWY/M. SZAJOWSKI

 

ZIELONE UZDROWISKO

W okolicy południowej granicy stolicy leży 17-tysięczny Konstancin-Jeziorna. Jedyne na Mazowszu uzdrowisko zachwyca zielenią, nadwiślańskimi krajobrazami i pięknymi zabytkowymi willami i przyciąga tężnią solankową – naturalnym inhalatorium znajdującym się w Parku Zdrojowym. To znakomite miejsce dla osób chcących odpocząć od zgiełku miasta, amatorów turystyki aktywnej, poszukiwaczy perełek architektury oraz miłośników sztuki, historii i wciąż dzikiej przyrody.

U schyłku XIX stulecia hrabia Witold Skórzewski (1864–1912), wraz ze stryjem Władysławem Mielżyńskim, ze względu na korzystne położenie i mikroklimat oraz występujące w tym rejonie naturalne bogactwa stworzył miejscowość o charakterze wypoczynkowym i kuracyjnym, którą nazwał na cześć swojej matki. W 1917 r. Konstancin uzyskał status uzdrowiska. Impulsem do jego dalszego rozwoju było odkrycie w latach 60. XX w. złóż leczniczej solanki, którą wydobywa się tu do dziś. W Parku Zdrojowym powstała tężnia – seanse w niej wpływają dobroczynnie na układ oddechowy, nerwowy i odpornościowy. Klimat miasta sprzyja profilaktyce wielu chorób, m.in. kardiologicznych i laryngologicznych. Uzdrowisko słynie też z wyspecjalizowanych zakładów rehabilitacyjnych, z których korzystają osoby ze schorzeniami narządu ruchu mającymi podłoże neurologiczne oraz pacjenci niepełnosprawni ruchowo.

Niewątpliwym atutem Konstancina-Jeziorny jest położenie w otoczeniu sześciu rezerwatów przyrody i lasów. W jego rejonie można odwiedzić Rezerwat przyrody Wyspy Zawadowskie lub jedną ze ścieżek rowerowych udać się do Chojnowskiego Parku Krajobrazowego, a dalej do Góry Kalwarii czy Czerska z gotyckim zamkiem książąt mazowieckich z przełomu XIV i XV w.

Charakter okolicy nadaje Wisła ze swoim bogactwem flory i fauny. W tym miejscu znajduje się historyczny podwarszawski mikroregion etnograficzny zwany Urzeczem (w gwarze Łurzycami, Urzycami), rozciągający się po obydwu brzegach rzeki. Wyróżnia się on strojami z haftem wilanowskim, własnymi przysmakami i zwyczajami. Aby lepiej go poznać, warto wybrać się na majowy Flis Festiwal w Gassach lub Zielone Świątki na Urzeczu, w czasie których na Wiśle pojawiają się ukwiecone drewniane łodzie.

Okolice uzdrowiska są idealne do uprawiania turystyki aktywnej. Można je przemierzać pieszo z kijkami do nordic walkingu lub na rowerze. Kajakiem spłyniemy po malowniczej rzece Jeziorce (66,3 km długości), a w trakcie wycieczki szlakiem ornitologicznym przyjrzymy się życiu ptaków. W rejonie Urzecza leżą poza tym urokliwe wsie, np. Ciszyca, Gassy, Czernidła, Cieciszew, Obory czy Piaski.

W Konstancinie-Jeziornie warto też zajrzeć do jednej ze stylowych willi, takich jak Villa La Fleur, prywatne muzeum z dziełami sztuki École de Paris, lub poszukać śladów XVIII-wiecznej Królewskiej Fabryki Papieru. Koniecznie trzeba również wybrać się na jedną z tutejszych imprez. Najpopularniejsze są Dni Konstancina (czerwiec), koncerty Letniego Sezonu Artystycznego (wakacyjne niedziele), Jazz Zdrój Festiwal upamiętniający Louisa Armstronga (lipiec) i Festiwal Otwarte Ogrody (w tym roku zaplanowany na 8–9 września), w czasie którego konstancińskie wille zapraszają w swoje gościnne progi.

 

Zespół ludowy URZECZEni w czasie imprezy Zielone Świątki na Urzeczu

© JAKUB CHMIELEWSKI

 

MARKA KAMPINOS

Warszawa graniczy z Kampinoskim Parkiem Narodowym (KPN) uznanym przez UNESCO za rezerwat biosfery. To nie tylko jeden z najpiękniejszych i najcenniejszych obszarów leśnych Mazowsza, ale także miejsce atrakcyjne turystycznie, związane z wielkimi wydarzeniami historycznymi, ważne pod względem kulturowym i przyrodniczym. Znajdująca się na obrzeżach parku baza noclegowa i rekreacyjna stwarza znakomite warunki do spędzenia czasu z dala od miejskiego gwaru.

        Te atuty pozwoliły stworzyć w 2017 r. rozpoznawalną markę o wysokiej jakości pod nazwą Misja Kampinos. Jej celem jest promocja produktów i usług związanych z regionem, nawiązujących do jego tradycji i kultury, oferowanych przez twórców, przedsiębiorców i samorządy reprezentujące gminy z obszaru KPN i jego okolic. To duża szansa na ożywienie ruchu turystycznego, ściągnięcie nowych inwestorów oraz rozwój lokalnej społeczności. Skorzysta na tym też sam park, który odwiedza rocznie ponad milion turystów. Logo marki przedstawia łosia, symbol Kampinosu. W założeniu jest to znak wysokiej jakości usług i produktów, który przyznawany będzie w formie certyfikatu miejscowym przedsiębiorcom i specjałom kulinarnym, ale również organizatorom i pomysłodawcom wydarzeń edukacyjnych, kulturalnych czy historycznych.

        Kolejnym krokiem rozwoju tej lokalnej marki ma być połączenie produktów turystycznych poprzez stworzenie kompleksowej oferty przeznaczonej dla mieszkańców Warszawy i całego Mazowsza, a także osób odwiedzających obszar kampinoski. Wśród obecnie realizowanych projektów Misji Kampinos znajdują się: przewodnik, w którym przedsiębiorcy prezentują usługi turystyczne i kulturalne, udział w targach turystycznych, przygotowanie strategii rozwoju i promocji marki, jak również produktów i usług z nią związanych. W ich ramach powstają spoty reklamowe i filmy, działania promocyjne obejmują też media społecznościowe, np. serwisy Facebook i Instagram (profil Pokochaj Kampinos). Dużym ułatwieniem ma być system z pełną bazą atrakcji turystycznych i kulturalnych, dzięki któremu na te wybrane będzie można kupić jeden bilet.

 

PUSZCZA POD MIASTEM

Kampinoski Park Narodowy, utworzony w 1959 r., zachwyca niezwykłymi krajobrazami. W bliskiej odległości od stolicy możemy podziwiać mnóstwo roślin chronionych i bogatą faunę. Zdarza się, że w czasie spaceru leśnymi ścieżkami turyści spotykają tu łosia – symbol KPN, sarny czy jelenie. Na tym obszarze występuje kilkanaście tysięcy gatunków zwierząt, wśród nich są m.in. bobry, borsuki, rysie, dziki, żurawie, a nawet wilki. Na terenie parku wyznaczono 22 obszary ochrony ścisłej, a 156 tutejszych drzew to pomniki przyrody. Osobliwość KPN stanowi słynny zbiornik Mokre Łąki, zamieszkany przez wiele ptaków, ssaków i płazów.

Puszcza Kampinoska to raj dla aktywnych turystów. Można ją zwiedzać pieszo, na rowerze, a nawet konno. W Sowiej Woli nad malowniczym stawem leży wiejska posiadłość Bobrowy Staw. Znajduje się w niej nowoczesna stajnia i komfortowy pensjonat dla koni, a także panują idealne warunki do wypoczynku i profesjonalnego treningu jeździeckiego. Na terenie Kampinosu wytyczono ok. 360 km pieszych szlaków turystycznych oraz 200 km tras rowerowych dostępnych przez cały rok. Jest tu dziesięć ścieżek dydaktycznych, w tym najsłynniejsza z nich, nazwana Skrajem Puszczy (ok. 4 km długości). Na turystów czekają znakomita infrastruktura turystyczna i świetnie przygotowane polany wypoczynkowe (do najbardziej popularnych należą Opaleń, Jakubów, Pociecha i Sieraków). Na tych ostatnich można spokojnie odpocząć, a nawet rozpalić ognisko lub grilla w specjalnie przygotowanych miejscach.

Zanim jednak wyruszymy na podbój Kampinosu, warto wstąpić do Centrum Edukacji KPN w Izabelinie, które wprowadzi nas w świat starej puszczy. W trakcie spaceru po lesie szlakiem edukacyjnym Puszczańską Ścieżką do Leśnego Ogródka Botanicznego (pętla o długości 3,5 km) nauczymy się z kolei rozpoznawać ślady dzikich zwierząt. Ten niezwykły obszar przybliżają również Ośrodek Dydaktyczno-Muzealny w Granicy z Muzeum Puszczy Kampinoskiej i skansenem budownictwa puszczańskiego z Zagrodą Widymajera, Zagrodą Wiejcką i Chatą Kampinoską.

Miłośnicy historii Polski powinni koniecznie odwiedzić multimedialne Muzeum – Miejsce Pamięci Palmiry, które gromadzi i udostępnia zbiory związane z II wojną światową. Okoliczne lasy pamiętają czasy nie tylko tego tragicznego okresu w dziejach naszego globu, ale i powstania styczniowego. Na cmentarzu w Palmirach pochowani są m.in. wiceprezydent Warszawy Jan Pohoski i mistrz olimpijski z Los Angeles w biegu na 10 tys. m Janusz Kusociński.

 

ATRAKCJE WOKÓŁ PARKU

Melomani i wielbiciele twórczości Fryderyka Chopina z pewnością nie przegapią okazji, żeby wybrać się do Żelazowej Woli koło Sochaczewa, gdzie w 1810 r. przyszedł na świat słynny kompozytor i pianista. Dom Urodzenia Fryderyka Chopina otacza park krajobrazowy nad rzeką Utratą zaprojektowany w latach 30. XX w., zaliczający się dziś do czołowych realizacji prezentujących modernistyczne tendencje w projektowaniu ogrodów w Polsce. W sezonie letnim można tu posłuchać koncertów w wykonaniu wybitnych pianistów. Recitale chopinowskie odbywają się w soboty i niedziele o godzinie 12.00 i 15.00. Sezon koncertowy trwa od maja do końca września. Dojazd do Żelazowej Woli ze stolicy ułatwia karnet ChopinPASS. Obejmuje on bezpośredni transport komfortowym minibusem z centrum Warszawy (odjazd spod Pałacu Kultury i Nauki, przy Informacji Turystycznej od strony ulicy Emilii Plater), bilet wstępu do dworku i parku. W drodze powrotnej możemy zajechać do Brochowa nad Bzurą, gdzie znajduje się jeden z niewielu w Polsce kościołów obronnych. W tej właśnie świątyni był chrzczony Fryderyk Chopin.

Okolice północnej części Kampinosu zainteresują zapewne miłośników militariów. Niespełna 30 km od Warszawy, u zbiegu Wisły i Narwi, usytuowany jest najdłuższy (2250 m) w Europie budynek – Cytadela Twierdzy Modlin. W czasie pokoju mieszkało tutaj do 20 tys. ludzi, a podczas działań wojennych mogło przebywać nawet 60–100 tys.! Wybitne walory obronne tego miejsca docenił już król Szwecji Karol X Gustaw (1622–1660) w czasie potopu szwedzkiego, dlatego jego wojska zbudowały tu w 1655 r. ufortyfikowany obóz. Wzniesiona z rozkazu Napoleona Bonapartego, rozbudowywana i modernizowana przez Rosjan forteca odegrała ważną rolę w historii Polski. Twierdza Modlin wsławiła się długotrwałym stawianiem oporu podczas rosyjskiego oblężenia w 1813 r. oraz heroiczną obroną we wrześniu 1939 r. Tym wydarzeniom zostanie poświęcona multimedialna wystawa.

Część twierdzy udostępniono do zwiedzania. Największą z jej atrakcji jest Garnizon Modlin, czyli teren wokół koszarów obronnych z tarasem widokowym na Wieży Tatarskiej (Czerwonej), oraz Front Księcia Warszawskiego z podziemiami. Ciekawostkę stanowi przeznaczona dla dzieci trasa białej niedźwiedzicy z armii polskiej – Baśki Murmańskiej, która salutowała nawet przed marszałkiem Józefem Piłsudskim. Aby poczuć atmosferę twierdzy sprzed lat, warto wziąć udział w jednej z imprez rekonstrukcyjnych. Do najpopularniejszych należą planowana na 15 września 2018 r. inscenizacja obrony z 1939 r. oraz rekonstrukcja oblężenia z 1813 r. (odbywa się raz na 5 lat we wrześniu).

W Kampinoskim Parku Narodowym znajduje się Park Rozrywki Julinek, usytuowany na terenie dawnej bazy cyrkowej. To znakomite miejsce do zorganizowania imprezy rodzinnej, spotkania integracyjnego lub biznesowego. Równie dobrze bawią się tutaj dorośli, jak i dzieci. W jednym z największych parków linowych w Polsce (o nazwie Podniebny Cyrk) na ośmiu trasach o różnym stopniu trudności, liczących w sumie 1,1 tys. m, pokonuje się aż 138 przeszkód. Znakomita zabawa czeka gości Krainy Dmuchańców z trampoliną Eurobangee, torami przeszkód, tunelem i olbrzymią, 30-metrową wodną zjeżdżalnią Hippo Slide. Na terenie parku znajduje się też 18-dołkowe pole do minigolfa czy ekologiczny plac zabaw z 20-metrową minityrolką i ogromną poduchą do skakania.

Kto chce posłuchać odgłosów puszczy, może zatrzymać się na nocleg w 3-gwiazdkowym Hotelu Julinek z cyrkowymi elementami wystroju lub na polu namiotowo-kempingowym. Poza tym są tu również punkty gastronomiczne i restauracja „Foccacia Pop-Up”, oferujące dania kuchni polskiej i włoskiej. Aktywni turyści mają do dyspozycji wypożyczalnię rowerów i sprzętu sportowego: kijków do nordic walkingu, a zimą także nart biegowych. Park Rozrywki Julinek jest dogodnym punktem do wyruszenia na spacery i wycieczki po urokliwej okolicy.

 

Wydanie Lato 2018

Artykuły wybrane losowo

Good Morning, Wietnam!

PAWEŁ SKAWIŃSKI

 

Kraj przytulony do Zatoki Tonkińskiej i Morza Południowochińskiego zazwyczaj łączony jest z wojną, śmiercią i zniszczeniem. Ale turysta nie musi już przedzierać się przez pola minowe, żeby znaleźć dziewicze plaże, cuda natury oraz zabytki starej i bogatej kultury.

Dzień doooobry, Wietnam! – przeciągłe powitanie rozerwało ciszę wiosennego poranka 1965 r. Zaczęła się audycja Radia Amerykańskich Sił Zbrojnych, a za mikrofonem siedział Adrian Cronauer, niedawno przeniesiony z bazy w Grecji. Nowy didżej łamał sztywny gorset reguł wojskowej rozgłośni, która zazwyczaj nudziła żołnierzy obwieszczeniami i niekończącymi się pogadankami. Cronauer opowiadał dowcipy na antenie, puszczał popularną muzykę i walczył z przełożonymi o zachowanie audycji, która przecież nie licowała z powagą armii. Jednak żołnierze go kochali.

Więcej…

Sardynia i Sycylia – dwie córy Italii

RENATA SUCHODOLSKA
www.poloniasardynia.blox.pl

 

<< Te dwie największe wyspy Morza Śródziemnego łączą podobne losy ziem przez wiele wieków narażonych na najazdy, pustoszonych przez epidemie i rozpalanych przez bunty. Każda z nich jest mimo to inna. Sardynia przypomina raczej zamkniętą w sobie, nieufną, lecz dumną siostrę jakże odmiennej, towarzyskiej i rozgadanej Sycylii. I jedna, i druga stara się jednak pozostać niezmienna, choć czas upływa nieubłaganie. Może właśnie dlatego dopiero w XX stuleciu pozwoliły, aby przemysł turystyczny na stałe zagościł w ich progach. >>

Więcej…

Artystyczna Katalonia

MONIKA BIEŃ-KÖNIGSMAN

www.hiszpanskiesmaki.es

 

<< Piękna Katalonia jest tradycyjna i nowoczesna jednocześnie. Z gracją przechadza się wśród secesyjnych kamienic. Popija cavę i wermut. W sobotę tańczy rumbę, a w niedzielę, jak już się obudzi, sardanę. Opala się na plaży, częstuje tapasami i dumnie prezentuje swoich mistrzów pędzla, świetnie gra w piłkę nożną. Można się w niej zakochać. Kto raz ją zobaczy, już zawsze będzie chciał ją odwiedzać. „Carpe diem!” („Chwytaj dzień!”) – zdaje się mówić do każdego, kto składa jej wizytę. >>

 

Fragment niesamowitej ekspozycji Teatre-Museu Dalí w Figueres

© IMAGEN M.A.S./AGÈNCIA CATALANA DE TURISME

 

Mimo referendum przeprowadzonego w październiku 2017 r. i późniejszego kryzysu konstytucyjnego Katalonia jest wciąż wspólnotą autonomiczną Hiszpanii. Od północy graniczy z Francją i Andorą, od zachodu z Aragonią, a od południa z Walencją. Jej stolicę stanowi ponad 1,6-milionowa Barcelona, największe miasto regionu.

W Katalonii warto odwiedzić wiele miejsc. Turyści chętnie odpoczywają w urokliwych miejscowościach położonych na tutejszym wybrzeżu. Większość z nich przybywa na lotnisko El Prat leżące pod Barceloną. To właśnie ona bywa najczęściej pierwszym przystankiem podczas wizyty w Katalonii. My również rozpoczniemy od niej poznawanie regionu.

 

NA DOBRY POCZĄTEK

Naszą podróż po Barcelonie zacznijmy od śniadania. To nie będzie zwykły posiłek, bo kto zazwyczaj raczy się z rana winem musującym i ostrygami… Za chwilę czeka nas jednak zwiedzanie miasta, dlaczego więc nie rozpocząć dnia w iście barcelońskim stylu.

Wystarczy wybrać się na targ La Boqueria (który i tak powinien się znaleźć w planach każdego turysty). To tutaj robią zakupy szefowie renomowanych restauracji i zwykłych tawern, gospodynie domowe i hipsterzy. Stragany podzielono tematycznie. W jednej części piętrzą się owoce i warzywa, w drugiej – ryby i owoce morza, w jeszcze innej – wędliny. Są też słodycze, a wśród nich wspaniałe kolorowe makaroniki (wszak Francja znajduje się tuż za rogiem). La Boqueria wygląda jak martwa natura uwieczniona na obrazie.

My zmierzamy do małego baru, który od 6.00 serwuje wspomniane nietypowe śniadanie. Katalonia słynie z cavy. Nie ma ona jednak nic wspólnego z małą czarną. To wino musujące wytwarza się tą samą metodą, co szampan, ale kosztuje ono znacznie mniej, choć jest bajecznie pyszne. Warto zestawić je właśnie z ostrygami. Bar nazywa się „Pinotxo” i serwuje także inne specjały kuchni katalońskiej. Poza tym w Katalonii również w hotelach często podaje się cavę do śniadania.

 

PODRÓŻ DOOKOŁA ŚWIATA

Mniej więcej 600-metrowy dystans dzieli La Boquerię od wielkiej rzeźby kota Fernanda Botera w dzielnicy El Raval. Podobno wdrapanie się na niego przynosi szczęście. Nie jest to bynajmniej łatwe zadanie, bo opasłe stworzenie ma zaokrąglone boki i trudno o podparcie dla stóp. Ale niektórym udała się ta trudna sztuka! Czy przyniosło im to szczęście? Na pewno za prawdziwy uśmiech losu mogą uznać pobyt w Barcelonie.

El Raval przechodzi niesamowitą metamorfozę. Nazywana kiedyś dzielnicą chińską (Barri Xino), gdzie królowe nocy miały swoje enklawy, szybko zmienia swoje oblicze. Znajdziemy tu świetne Muzeum Sztuki Współczesnej (Museu d’Art Contemporani de Barcelona – MACBA), eleganckie lofty, różnorakie pracownie artystyczne, wytworne butiki. Ten rejon katalońskiej stolicy uwielbiał Ryszard Kapuściński, a Eduardo Mendoza chętnie umieszczał w nim akcję własnych powieści. Warto zajrzeć do tej części miasta. Wbrew różnym obawom jej mieszkańcy są przyjaźnie nastawieni do innych. Spacer po tutejszych uliczkach stanowi małą podróż dookoła świata i uczy tolerancji wobec różnych kultur i religii. Choć to niewielki skrawek Barcelony, mówi się tu ponad 50 językami.

 

SMOK, RÓŻE I KSIĄŻKI

Według legendy św. Jerzy (Sant Jordi, patron Katalonii) zabił smoka i uratował księżniczkę. Ze smoczej krwi wyrosła róża. Dlatego dziś 23 kwietnia, w dzień wspomnienia świętego, mężczyźni wręczają te piękne kwiaty kobietom. One odwdzięczają się im za to książkami (22 kwietnia przypada rocznica śmierci hiszpańskiego pisarza Miguela de Cervantesa).

Ze względu na popularność tej niezmiernie romantycznej tradycji stoiska z książkami są wówczas wszędzie. Najwięcej znajduje się ich jednak w rejonie dwóch ulic – La Rambli i Passeig de Gràcia. To właśnie wtedy warto wybrać się na spacer tą pierwszą, będącą najsłynniejszym barcelońskim deptakiem (właściwie złożonym z kilku mniejszych uliczek). La Rambla z okazji dnia św. Jerzego dosłownie tonie w różach. Zarówno kwiaty, jak i książki sprzedają się w tym czasie świetnie, a Barcelona staje się wielką kwiaciarnio-kawiarnią pod gołym, najczęściej słonecznym niebem. Spacerowicze szukają książek nie tylko dla ukochanej osoby, ale także dla rodziny czy przyjaciół. To doskonała okazja, aby kupić nowości wydawnicze i spotkać znanego autora podpisującego egzemplarze swoich dzieł. Do tego wszędzie unosi się zniewalający zapach kwiatów.

Podczas przechadzki po La Rambli warto skierować się w stronę Starego Portu (Port Vell). W jego pobliżu przywita nas figura Krzysztofa Kolumba zapatrzonego gdzieś daleko w morze. Ten słynny żeglarz i odkrywca pojawił się w Barcelonie w 1493 r., po swojej pierwszej wyprawie w poszukiwaniu nowej drogi do Indii. Pomnik, który powstał z okazji wystawy światowej 1888 r., ma upamiętniać to wydarzenie. Na kolumnie znajduje się taras widokowy, można na niego wjechać windą.

Dziś Stary Port wygląda zupełnie inaczej niż pod koniec lat 80. XX w. Wszystko zmieniły XXV Letnie Igrzyska Olimpijskie z 1992 r. Wcześniej to miejsce przypominało wielkie złomowisko z porzuconymi składami i pustymi kontenerami. Dzięki wielkiej międzynarodowej imprezie sportowej Port Vell rozpoczął nowe życie.

Warto tu wstąpić do starej stoczni królewskiej. Ten pięknie odnowiony średniowieczny budynek mieści obecnie Muzeum Morskie (Museu Marítim de Barcelona). Zwiedzających zachwyca imponująca architektura i repliki wspaniałych statków (część z nich została odtworzona w skali 1:1). W XVI stuleciu wodowano w tej okolicy podobno aż 30 galeonów naraz! Nieopodal kładki Rambla de Mar można zobaczyć panią mórz – odrestaurowany trzymasztowiec z 1919 r. o nazwie Santa Eulàlia. Z tutejszej 78-metrowej wieży (Torre de Sant Sebastià) wagoniki kolejki linowej wwożą pasażerów na Montjuïc (w tłumaczeniu na polski Wzgórze Żydowskie). Podczas przejażdżki podziwia się niesamowite widoki.

 

MORZA SZUM, PAPUG ŚPIEW

Złote piaski pośród palm – Barceloneta jest tylko jedna. Kochają ją chyba wszyscy, szczególnie o zachodzie słońca. Warto tu przyjść przed zapadnięciem zmroku w gronie przyjaciół lub z ukochaną osobą, usiąść na kocu, napić się wina i zapatrzeć się w morze.

Rano opanowana przez biegaczy, w ciągu dnia rozbrzmiewająca radością, pod wieczór ta dawna dzielnica rybaków i marynarzy przyciąga romantycznym nastrojem. Poza tym kusi też przysmakami. Do dziś panuje przekonanie, że najlepsze ryby w Barcelonie podaje się właśnie tutaj. Koniecznie trzeba przekonać się o tym samemu! W Barcelonecie stare miesza się z nowym (jak w wielu miejscach w tym mieście). Obok wąskich uliczek i wiekowych kamienic stoją przykłady sztuki współczesnej. Przy Deptaku Kolumba (Passeig de Colom) można zobaczyć rzeźbę Głowa Barcelony, autorstwa jednego z najbardziej znanych amerykańskich artystów pop-artu – Roya Lichtensteina (1923–1997). Dalej, w pobliżu Port Olímpic umieszczono Rybę architekta Franka Gehry’ego.

 

WZGÓRZE SZTUKI

Montjuïc najbardziej spektakularnie prezentuje się od strony placu Hiszpanii (Plaça d’Espanya). Warto tu przyjść po zmierzchu, aby obejrzeć pokaz fontann – spektakl wody, światła i dźwięku. Turyści docierający kolejką ze Starego Portu najpierw trafiają do ogrodów i Muzeum Fundació Joan Miró, gdzie można zapoznać się z twórczością tego katalońskiego malarza, ceramika i rzeźbiarza tworzącego jedyne w swoim rodzaju dzieła.

Zbiory sztuki, stadion i basen olimpijski, wspaniałe ogrody – dla mieszkańców Barcelony zbocza Montjuïc stanowią miejsce wykorzystywane do rekreacji i idealne na odpoczynek od miejskiego hałasu. Już od czasów rzymskich odbywały się tutaj rozmaite wydarzenia. W 1929 r. na wzgórzu zorganizowano wystawę światową, a w 1992 r. stało się ono areną zmagań olimpijskich. Na potrzeby tej pierwszej zbudowano Palau Nacional, dziś mieszczący Muzeum Narodowe Sztuki Katalonii (Museu Nacional d’Art de Catalunya – MNAC). Obok znajduje się modernistyczny Pawilon Barcelony (Pavelló de Barcelona, powstał również na wystawę światową 1929 r., jako pawilon niemiecki). Zaprojektował go Ludwig Mies van der Rohe (1886–1969), współautor projektu wystawionego tu fotela Barcelona (krzesła barcelońskiego), będącego jedną z ikon dizajnu. Dziś własny oryginalny egzemplarz tego mebla może kupić każdy, choć kosztuje on niemało. Zarówno pawilon, jak i sam fotel zachwycają klasyczną formą – proste linie, szlachetne materiały i brak dekoracji są charakterystyczne dla prac niemieckiego architekta, kierującego się dewizą mniej znaczy więcej.

Montjuïc to także Poble Espanyol, czyli hiszpańska osada w miniaturze. Można w niej spacerować wąskimi uliczkami andaluzyjskiej wioski, wśród bielonych ścian i kwitnących bugenwilli, czy obok kamiennych domów z zielonymi okiennicami kojarzących się z Majorką. Są też sklepy i restauracje, da się więc tutaj spędzić i pół dnia.

 

MALARZ I KOTY

To miała być restauracja inna niż wszystkie w Barcelonie. Powstała trochę jako kontynuacja „Le Chat Noir” w Paryżu. Szybko została ulubionym miejscem barcelońskiej bohemy. Bywali w niej Pablo Picasso, Antonio Gaudí i Julio González, mistrzowie pióra, apologeci modernizmu i jego wielcy przeciwnicy. „Els Quatre Gats”(„4 Gats”) otwarto w czerwcu 1897 r. Dwa lata później młody Pablo Picasso pozostawił tu swój ślad – zaprojektował grafikę menu. Lokal znajduje się w Dzielnicy Gotyckiej (Barri Gòtic) przy Carrer de Montsió i jest obowiązkowym punktem wyprawy śladami hiszpańskiego artysty.

Picassa wiązała z Barceloną bardzo szczególna więź. To w niej rozwinął skrzydła jako twórca i wypracował własny, niepowtarzalny styl. W mieście znajduje się największe na świecie muzeum tego artysty (Museu Picasso). Otwarte w 1963 r., było spełnieniem życzenia Picassa, aby właśnie w Barcelonie powstała galeria jego twórczości z okresu, który znawcy sztuki nazywają błękitnym. Można w niej obejrzeć niezmiernie ekspresyjne prace Hiszpana. Sam budynek muzeum, położony w części Starego Miasta (Ciutat Vella) zwanej La Ribera, również należy do nietuzinkowych. Muzeum Picassa mieści się w pięciu przylegających do siebie średniowiecznych pałacach. Po zwiedzaniu warto wybrać się do „Els Quatre Gats” na cavę i tapas.

 

SYMBOL NIEZŁOMNOŚCI

To była końcówka 1899 r. Młody Pablo Picasso w „Els Quatre Gats” chłonął atmosferę artystycznej społeczności. W innej części miasta pewien architekt pracował nad parkiem na specjalne zamówienie przedsiębiorcy Eusebiego Güella (1846–1918). W nowo zaprojektowanej dzielnicy Eixample (Powiększenie) wznoszono mury kościoła Sagrada Família (Temple Expiatori de la Sagrada Família – Świątyni Pokutnej Świętej Rodziny). Barcelona nie była jeszcze wielką metropolią, ale wyczuwało się w niej ducha rozwoju. Być może dlatego Szwajcar Hans Maximilian Gamper (Joan Gamper, 1877–1930) postanowił stworzyć drużynę piłkarską. Razem z osobami, które odpowiedziały na jego ogłoszenie w gazecie, 29 listopada 1899 r. w sali gimnastycznej przy La Rambli założył Foot-Ball Club Barcelona. Prawie trzy lata później, 13 maja 1902 r., piłkarze FC Barcelony zagrali swój pierwszy mecz z drużyną nowo powstałego klubu, nazwanego Madrid Foot-Ball Club (dziś Real Madrid Club de Fútbol), którą pokonali 3:1.

Kiedy Hiszpania znalazła się pod rządami generała Francisco Franco (w latach 1936–1975), barceloński klub sportowy stał się dla Katalończyków narzędziem walki politycznej. Mecze z jego udziałem stwarzały okazję do demonstrowania patriotyzmu. Dlatego na stadionie Camp Nou kolorowe krzesełka tworzą w języku katalońskim napis brzmiący Més que un club („Więcej niż klub”). Nic więc dziwnego, że FC Barcelona to dla Katalończyków ważny symbol walki o wolność, nieustępliwości i dążenia do celu.

 

VICKY I CRISTINA

Do wyjazdu do Barcelony można się przygotować w różnorodny sposób. Najbardziej znanym jest czytanie przewodników lub artykułów turystycznych. Warto też zapoznać się z książkami, których akcja dzieje się w tym mieście. My proponujemy jednak ruszyć śladami Woody’ego Allena i jego filmu z 2008 r. Vicky Cristina Barcelona.

Zacznijmy od Świątyni Pokutnej Świętej Rodziny. Sagrada Família jest w budowie od 1882 r. Jej projektant, Antoni Gaudí (1852–1926), był wizjonerem, a jednocześnie bacznym obserwatorem natury. Wymarzył sobie budowlę o organicznej formie i niepowtarzalnych detalach architektonicznych. W przyrodzie nic nie bywa przecież identyczne.

Bohaterki filmu wchodzą również na dach muzeum sztuki współczesnej poświęconego Joanowi Miró (1893–1983). Można tu obejrzeć niesamowite rzeźby. Miejsce to uchodzi za jedną z najciekawszych placówek muzealnych Barcelony.

Kolejny symbol miasta – Casa Milà – pojawia się w produkcji Woody’ego Allena wielokrotnie. Ten budynek także zaprojektował Antoni Gaudí. W filmie można oglądać też Dzielnicę Gotycką. Cristina (grana przez Scarlett Johansson) zafascynowana jej wąskimi uliczkami spędza tutaj długie chwile na robieniu zdjęć detali i utrwalaniu jedynej w swoim rodzaju atmosfery miejsca.

W scenach filmowych uwieczniono poza tym Park Güell i słynną Salamandrę, obok której bohaterowie prowadzą dialog, oraz wzgórze Tibidabo, skąd rozpościerają się zapierające dech w piersiach widoki na miasto. W tej okolicy warto przejechać się najstarszą karuzelą w Barcelonie.

Parc de la Ciutadella reżyser pokazał przez moment. Gdy Cristina robi zdjęcie Maríi Elenie (w tej roli występuje Penélope Cruz), widać kaskadę tryskającą wodą. Ta fontanna jest bardzo charakterystyczna. Bohaterowie spacerują znanymi ulicami, takimi jak La Rambla w Ciutat Vella czy Passeig de Gràcia i innymi w dzielnicy Eixample. Ta ostatnia część miasta słynie z eleganckich budynków. Wśród nich (choć już na terenie sąsiedniej dzielnicy Gràcia) znajduje się Casa Fuster – do dziś symbol luksusu okresu modernizmu. Działa tu jeden z najdroższych hoteli w Barcelonie (Hotel Casa Fuster). W nim Vicky, przyjaciółka Cristiny (grana przez Rebeccę Hall), odbywa szczerą rozmową ze swoją krewną Judy (w tej roli Patricia Clarkson), która gości dziewczyny w swoim domu. Dzięki temu widzowie mogą przyjrzeć się wspaniałym hotelowym wnętrzom.

Barcelona Woody’ego Allena jest miejscem barwnym, energetycznym, pełnym barów, restauracji, tarasów, niezwykłych zabytków i – oczywiście – wyśmienitego wina. Naprawdę warto poznać takie oblicze miasta, a po powrocie do domu zobaczyć film jeszcze raz.

Katalonia to jednak nie tylko jej słynna i pełna atrakcji stolica. W tym regionie trzeba odwiedzić też inne miejsca, szczególnie te położone na wybrzeżu Morza Śródziemnego.

 

Barcelońskie obserwatorium astronomiczne (Observatori Fabra) na tle panoramy miasta

© ESPAI D'IMATGE/TURISME DE BARCELONA

 

KURORT NA WYBRZEŻU

Sitges od Barcelony dzieli jedynie ok. 40 km. To słoneczne i eleganckie niemal 30-tysięczne miasto wyróżnia się artystycznym charakterem. Nie bez powodu zresztą, bo przyciągało i przyciąga pisarzy, architektów i bohemę skupioną wokół artystów. Od lat 60. XX w. jest także ulubionym miejscem społeczności homoseksualnej w Hiszpanii.

Co ciekawe, prawie 35 proc. mieszkańców Sitges stanowią osoby rozmaitych narodowości. Są wśród nich m.in. Brytyjczycy, Francuzi czy Holendrzy. To wielokulturowe miasto kusi wspaniałymi plażami, pysznym jedzeniem i warunkami idealnymi do odpoczynku. Dlatego przyjeżdżają tu zarówno turyści zagraniczni, jak i sami barcelończycy.

                Do końca XVIII stulecia Sitges było spokojną wioską rybacką. Wszystko zmieniło się, kiedy władze w Madrycie zezwoliły katalońskim kupcom na bezpośredni handel z amerykańskimi koloniami w 1778 r. Największy rozwój miejscowości przypada na XIX w. Wówczas powrócili do niej americanos – producenci wina, którzy zbili fortunę za granicą na handlu z Ameryką. W mieście można wybrać się na wycieczkę szlakiem ich willi.

Również artyści uprawiający malarstwo upodobali sobie Sitges i pod koniec XIX stulecia założyli w nim swoją nieformalną szkołę. Kiedy Santiago Rusiñol (1861–1931), kataloński malarz, pisarz, kolekcjoner, dziennikarz i dramaturg, kupił tu dom, okrzyknięto je mekką modernizmu.

 

W kurorcie Sitges znajdują się aż trzy mariny – Port Ginesta, Garraf i Aiguadolç

© FELIPE J. ALCOCEBA/AGÈNCIA CATALANA DE TURISME

 

WINNYM SZLAKIEM

Podczas pobytu w Sitges nie wolno zmarnować okazji do odwiedzenia okolicznych urokliwych winnic. Katalonia stanowi jeden z najważniejszych obszarów produkcji wina w Hiszpanii. Jej flagowy produkt – cava – śmiało może konkurować ze słynnym francuskim szampanem. Sitges leży w samym centrum regionu winiarskiego Penedès, a do miasta Vilafranca del Penedès, uznawanego za jego stolicę, dojedziemy stąd w pół godziny.

W Penedès znajdują się piękne parki, góry, malownicze wioski rybackie i miasteczka. Tutejszy klimat służy uprawie winogron bardzo wysokiej jakości i dlatego właśnie pochodząca stąd cava jest taka wyśmienita. Koniecznie należy odwiedzić winnicę wytwórni Codorníu (powstałą już w 1551 r.). Wizyta w niej będzie ucztą nie tylko dla podniebienia, ale też dla oczu. Modernistyczny budynek winiarni zaprojektował sam Josep Puig i Cadafalch (1867–1956), znany kataloński architekt i historyk sztuki.

 

PRZYCIĄGAJĄCA GÓRA

W czasach rzymskich w okolicy masywu Montserrat (1236 m n.p.m.) stała ponoć świątynia ku czci Wenus. Pierwszą kapliczkę zbudowano tu w IX w. Do założonego później przez benedyktynów klasztoru pielgrzymowali Johann Wolfgang von Goethe, Miguel Cervantes czy Félix Lope de Vega. W okresie dyktatury Francisco Franco miejsce to było schronieniem dla opozycjonistów, drukowano w nim katalońskie książki. Sylwetka postrzępionej góry (Montserrat po katalońsku oznacza Przepiłowaną Górę) jest widoczna z odległości kilkudziesięciu kilometrów.

Z masywem wiąże się wiele legend. Według jednej z nich Parsifal, rycerz Okrągłego Stołu, ukrył tutaj św. Graala. Pod koniec XIX stulecia sam Antoni Gaudí szukał w tej okolicy inspiracji w kształtach stalaktytów i stalagmitów. To także ważna góra dla członkiń Katalońskiego Związku Czarownic, a imię Montserrat przez lata cieszyło się ogromną popularnością w Katalonii – nadawano je bardzo wielu dziewczynkom.

 

RZYMSKIE MIASTO

Girona jest ośrodkiem uniwersyteckim i ostoją katalońskości. Położone w dolinie pomiędzy morzem a górami miasto przecinają aż cztery rzeki: Ter, Güell, Galligants i Onyar (Oñar). W wodach ostatniej z nich przeglądają się kolorowe, bardzo charakterystyczne fasady domów historycznego centrum.

Historia Girony zaczęła się ok. 77 r. p.n.e. To właśnie wtedy rzymski wódz Pompejusz założył w tym miejscu obwarowaną osadę obronną Gerunda. Przez wieki zamieszkiwali ją m.in. chrześcijanie, Wizygoci czy Arabowie. W IX w. miasto stało się częścią Marchii Hiszpańskiej. Później osiedlili się w nim Żydzi, którzy stworzyli dużą społeczność.

Koniecznie trzeba zwiedzić historyczne centrum Girony. Należy ono do najlepiej zachowanych i najbardziej rozpoznawalnych w Hiszpanii. Jego najstarsze fragmenty oraz pozostałości murów obronnych pochodzą z IX stulecia. Wąskie uliczki, szczególnie w okresie majowego święta kwiatów, prezentują się bajecznie. Warto również odwiedzić oryginalne łaźnie arabskie. Mimo upływu ponad 800 lat znajdują się w bardzo dobrym stanie. Łaźnie składają się z trzech sal. W każdej z nich można było zażywać kąpieli w wodzie o innej temperaturze: gorącej w caldarium, ciepłej w tepidarium i zimnej w frigidarium.

Nad miastem góruje Katedra Najświętszej Maryi Panny (Catedral de Santa Maria de Girona). W jej pobliżu leży El Call. Ta jedna z największych i najlepiej zachowanych dzielnic żydowskich w Europie swoimi początkami sięga także IX w. Wśród plątaniny wąskich uliczek i stromych schodów kryją się tu liczne kawiarnie i restauracje.

 

Pieszy most św. Feliksa łączący brzegi rzeki Onyar w pełnej cennych zabytków Gironie

© ÀLEX TREMPS/COSTA BRAVA GIRONA TOURISM BOARD IMAGE ARCHIVE

 

WŚRÓD ZŁOTYCH PLAŻ

Lloret de Mar na Dzikim Wybrzeżu (Costa Brava) należy do najatrakcyjniejszych kurortów w Hiszpanii. Tę opinię zawdzięcza 9 km plaż. Główna z nich (Lloret) jest położona w samym centrum miasta i wyposażona w pełną infrastrukturę. Druga co do wielkości – złocista Platja de Fenals – ma ponad 700 m długości. Poza tym znajduje się tu też plaża dla nudystów i Water World, jeden z największych parków wodnych w Europie.

Lloret de Mar to również miasto artystyczne. Od lat 20. XX stulecia przyciągało swoimi urokami barcelończyków. Josep Carner (1884–1970), jeden z wielkich poetów katalońskich, nazywał je „miłym rajem” (paradís gentil). Osobom lubiącym romantyczne historie spodoba się średniowieczny Zamek św. Jana (Castell de Sant Joan). Jego załoga niejednokrotnie odpierała ataki tureckich, angielskich i francuskich najeźdźców i piratów. Nie wolno także przegapić rzeźby Dona Marinera, zwanej Wenus z Lloret, stojącej na wybrzeżu. Przedstawia ona żonę wyczekującą z niepokojem na swojego męża wracającego z połowu i stanowi symbol miejscowych kobiet, których małżonkowie trudnili się rybołówstwem.

Wielbiciele pięknych widoków i spacerów powinni koniecznie wybrać się na pieszą wędrówkę trasą Camí de Ronda 1. Prowadzi ona wzdłuż klifu z końca plaży Fenals, niekiedy po stromych, kamiennych stopniach. Po drodze można podziwiać wiele interesujących miejsc, jak chociażby urokliwą skalistą zatoczkę (Cala Banys) i wspomniany zamek. Wycieczka tym szlakiem trwa ok. 40 min.

 

ARTYSTA I JEGO MUZA

Z kosmosem łączył się za pomocą podwiniętych charakterystycznie wąsów. Z reżyserem Luisem Buñuelem (1900–1983) tworzył surrealistyczne filmy. Jego żona Gala była dla niego całym światem. Możliwe, że gdyby nie jej wsparcie, Salvador Dalí nie odniósłby tak spektakularnego sukcesu. Zamek w Púbol to jeden z punktów tzw. Trójkąta Dalego. Artysta kupił go dla swojej ukochanej.

Zacznijmy jednak od początku, czyli od Figueres. To tutaj 11 maja 1904 r. przyszedł na świat Salvador Dalí. W 1919 r. w miejscowym teatrze odbyła się jego pierwsza wystawa. W latach 60. wrócił, aby urządzić w nim swoje muzeum. Obecnie znajduje się tu jedna z największych kolekcji prac artysty (Teatre-Museu Dalí).

Architektonicznie muzeum odzwierciedla wyobraźnię twórcy. Słynne wielkie jajka na dachu to tylko skromna zapowiedź tego, co czeka na zwiedzających wewnątrz. To istny labirynt dzieł sztuki, bez znanych z innych galerii tabliczek i strzałek wskazujących kierunek poruszania się.

Z Figueres udajmy się do Cadaqués i pobliskiego Portlligat (Port Lligat). Drogi są tutaj kręte i wąskie, dlatego trzeba bardzo uważać podczas prowadzenia samochodu. Do Cadaqués Dalí przyjeżdżał od dzieciństwa na wakacje. Później zamieszkał w Port Lligat razem ze swoją muzą Galą. Ich dom położony jest malowniczo w gaju oliwnym nad zatoką. Artysta często malował ten krajobraz. Również miejscowość Cadaqués była dla niego inspiracją. Przyjeżdżali tu także inni wybitni twórcy. Wśród nich był Pablo Picasso. Port Lligat stanowił osobisty azyl Dalego. W swoim domu mógł w spokoju malować i spędzać czas z ukochaną Galą.

W 1969 r. artysta kupił żonie w prezencie zamek w Púbol. Nie odwiedzał go jednak bez jej pisemnego zaproszenia. Kiedy Gala zmarła w czerwcu 1982 r., Dalí bardzo cierpiał. Aby złagodzić swoją tęsknotę za żoną, przeniósł się do zamku, w którym została pochowana. Chciał być bliżej miłości swojego życia.

 

RYBA O SMAKU CZEKOLADY

Na Dzikim Wybrzeżu jest jeszcze jedno szczególne miejsce związane z geniuszem. Tym razem chodzi o twórcę kuchni molekularnej, za którego uchodzi Ferran Adrià. W wieku 22 lat pracował on jako kucharz liniowy w słynnej już wtedy restauracji „El Bulli” w Roses. Gdy nie gotował, zajmował się głównie podrywaniem dziewcząt na pobliskich plażach. Po niespełna dwóch latach został szefem kuchni i sprawił, że „El Bulli” wspięła się na wyżyny sztuki kulinarnej. Restaurację zamknięto 31 lipca 2011 r. Ferran Adrià tłumaczył później, że aby stymulować swoją kreatywność, musiał zmienić sposób pracy, bo zadaniem jego życia stało się załatwienie komuś stolika w „El Bulli”.

        W Katalonii znajduje się jeszcze wiele miejsc do zobaczenia. Złote Wybrzeże (Costa Daurada) oprócz urokliwego Salou przyciąga rzymską Tarragoną i piaszczystymi plażami. Costa Brava zaprasza do zjawiskowych ogrodów botanicznych w Blanes (Marimurtra i Pinya de Rosa). Trochę dalej na północny wschód leży małe miasteczko Tossa de Mar, które malarz Marc Chagall (1887–1985) nazywał „błękitnym rajem” (el paraíso azul). Na koniec wyprawy po Katalonii wróćmy jeszcze na chwilę do Barcelony, miasta otwartego na innych, bez względu na ich światopogląd czy wygląd. W niej każdy czuje się miłym gościem.

 

Wydanie Lato 2018