BARBARA TEKIELI

« Małopolska zaskakuje wielką różnorodnością smaków, tradycji, obrzędów i krajobrazów. Jest też regionem silnie zróżnicowanym pod względem etnicznym. Jej wyróżnikiem są skarby kultury i natury oraz niezwykli ludzie od stuleci pielęgnujący barwne lokalne zwyczaje i folklor. »

 

Zabytkowe drewniane budownictwo, wpisane w nasz rodzimy krajobraz, najlepiej zachowało się w Małopolsce. Tutaj znajduje się najdłuższy odcinek Szlaku Architektury Drewnianej w kraju (z aż 255 cennymi obiektami). W tym regionie na odkrycie czeka także wspaniałe podziemne królestwo, jakie tworzą historyczne kopalnie soli. Zachwycić potrafi również małopolska przyroda. Dwa tutejsze parki narodowe – Babiogórski i Tatrzański – uznano za rezerwaty biosfery UNESCO. Jedną z największych atrakcji turystycznych jest spływ przełomem Dunajca.

 

Główny ośrodek regionu, królewski Kraków, został pierwszą w historii Europejską Stolicą Kultury Gastronomicznej. Wyróżnienie to na 2019 r. przyznała mu Europejska Akademia Gastronomiczna. Z tej okazji odbędzie się wiele wydarzeń promocyjnych i edukacyjnych z udziałem międzynarodowych gwiazd sztuki kulinarnej. Zdecydowanie warto zatem zawitać do Małopolski.

 

KULINARNE CENTRUM EUROPY

Już w X w. na wzgórzu wawelskim działała pierwsza winnica w Polsce. Smak krakowskiego obwarzanka, symbolu miasta, doceniła królowa Jadwiga. Ponad 600-letnią historię wypieku i sposób jego przygotowania można poznać w czasie warsztatów w Żywym Muzeum Obwarzanka niedaleko Starego Kleparza. Pierogi św. Jacka znane są w Krakowie od średniowiecza, a chleb prądnicki gościł niegdyś na królewskich stołach. Słynna maczanka krakowska, przysmak tutejszych fiakrów, była popularna już w XVII stuleciu.

 

Do najbardziej rozpoznawalnych deserów można zaliczyć sernik krakowski, wadowicką kremówkę oraz wyroby z Cukierni Cichowscy, działającej nieprzerwanie od 1945 r. Wśród tych ostatnich królują ciasteczka grylażowe i nugat wysyłany do Watykanu papieżowi Janowi Pawłowi II. Kraków pojawił się w prestiżowych przewodnikach Michelin i Żółtym Przewodniku Gault&Millau Polska. Osiem krakowskich restauracji otrzymało rekomendację Slow Food Polska.

 

W ramach projektu Europejska Stolica Kultury Gastronomicznej 2019 odbędzie się wiele interesujących wydarzeń. Zaplanowano m.in. kongres gastronomiczny, spotkania krakowskich szefów kuchni i gwiazd światowej gastronomii. Polską sztukę kulinarną ma również promować transmitowane przez internet wirtualne gotowanie – przyrządzanie różnych potraw zaprezentują jednocześnie rozmaite restauracje.

 

Rok 2019 i kolejne lata będą obfitować w mnóstwo imprez. Do stałych wydarzeń zaliczają się Krakowskie Zapusty, sierpniowy Festiwal Pierogów czy ścieżki kulinarne organizowane w ramach m.in. festiwalu Opera Rara czy Jarmarku Świętojańskiego. W maju planowane jest Święto Obwarzanka. W 2019 r. (według planów z początku marca br.) Kraków ma gościć duże międzynarodowe imprezy: Kraków Terroir (w połowie września) i kongres gastronomiczny z udziałem wybitnych szefów kuchni (23 października).

 

Z MIŁOŚCI DO WINA

Funkcjonowanie winnicy na Wawelu w X w. ujawniły prowadzone na wzgórzu badania archeologiczne. Największy rozkwit polskiego i małopolskiego winiarstwa przypadł na okres od XIV do XVI stulecia. Kameduli krakowscy rozpoczęli uprawę winogron dopiero na początku XVII w. Dzięki dobrze nasłonecznionym stokom osłoniętym Lasem Wolskim i glebom o odpowiednim składzie winorośle w sąsiedztwie klasztoru rozwijały się bez przeszkód. Niewielka część plantacji przetrwała do dzisiaj. 

 

Właściciele krakowskiej Winnicy Srebrna Góra – Mirosław Jaxa-Kwiatkowski i Mikołaj Tyc – postanowili kontynuować dawne tradycje winiarskie Małopolski i zrealizować przedsięwzięcie nie ustępujące w niczym najlepszym europejskim wzorcom. Tak powstało niezwykłe miejsce na enoturystycznej mapie regionu. Uprawy leżą w dolinie Wisły, u podnóża bielańskiego klasztoru kamedulskiego. Winnica ta jest jedną z największych w Polsce. Na powierzchni 28 ha uprawia się 16 odmian winogron. Część terenu znajduje się na Bielanach, a część – w sąsiednich Przegorzałach. Wina produkowane są w dawnych pomieszczeniach gospodarczych klasztoru zgodnie z tradycjami kamedulskimi.

 

Zwiedzanie winnicy cieszy się coraz większym zainteresowaniem, dlatego właściciele zamierzają w połowie maja 2019 r. otworzyć pawilon degustacyjny, który powstaje z myślą o grupach zorganizowanych, a także turystach indywidualnych. W planach mają też wytyczenie ścieżek edukacyjnych. Latem br. zostanie poza tym odsłonięty pomnik św. Marcina autorstwa znanego rzeźbiarza Jerzego Kędziory.

 

Produkty z Winnicy Srebrna Góra zdobyły wiele prestiżowych nagród, m.in. na paryskiej imprezie Concours International des Vins de Gastronomie, Międzynarodowym Konkursie Win Galicja Vitis czy podczas krakowskich targów ENOEXPO. Wytwarza się tu również młode wino nawiązujące do świętomarcińskich tradycji. Od sześciu lat winnica organizuje w listopadzie Festiwal Młodego Wina, który odbywa się w Starej Zajezdni na Kazimierzu w Krakowie. 

 

BIAŁE ZŁOTO

Do największych podziemnych atrakcji Polski należy Kopalnia Soli „Wieliczka”, umieszczona w 1978 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (widnieje na niej wraz z Kopalnią Soli Bochnia, dopisaną w 2013 r.). Funkcjonuje ona nieprzerwanie od średniowiecza. Kopalnię zwiedza się jedną z wyznaczonych tras. Trasa turystyczna, którą w 2018 r. przemierzyło niemal 1,75 mln osób, prowadzi przez blisko 3 km krętych korytarzy i 800 stopni, a kończy się na głębokości 135 m. Po drodze poznaje się historię tego miejsca, tradycje górnicze i sposoby wydobywania soli na przestrzeni wieków. Zwiedzający przechodzą przez ogromne komory (ponad 20), mijają podziemne jeziora i oglądają solne rzeźby wykonane przez artystów. Najpiękniej prezentuje się okazała Kaplica św. Kingi, która powstawała przez niemal 100 lat.

 

Dużo emocji wzbudza też Trasa górnicza przeznaczona dla osób z lepszą kondycją chcących doświadczyć trudów górniczego fachu. Pod ziemię zjeżdża się XIV-wiecznym szybem Regis, pamiętającym czasy króla Kazimierza III Wielkiego. Zwiedzanie trwa ok. 3 godz. i ma formę wycieczki dla aktywnych, dlatego należy zadbać o wygodne, nieprzemakalne obuwie. Ze względu na niskie temperatury (między 14 a 16°C) na obie trasy powinno się zabrać ze sobą ciepłe ubranie.

 

Niepowtarzalny mikroklimat kopalni wykorzystuje się w celach leczniczych. W komorach solnych prowadzi się m.in. rehabilitację pulmonologiczną. Na powierzchni wybudowano z kolei tężnię solankową, największą w tej części Polski. Wdychanie solnego aerozolu działa korzystnie na osoby z alergiami i chorobami dróg oddechowych.

 

MIASTO ANIOŁÓW I ARTYSTÓW

Mniej więcej 40 km na południowy zachód od centrum Krakowa, na stoku Lanckorońskiej Góry (545 m n.p.m.) znajduje się Lanckorona, niezwykłe miejsce na szlaku bursztynowym i Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce. Część miejscowości z ruinami średniowiecznego zamku wchodzi w skład kompleksu Kalwarii Zebrzydowskiej, który widnieje na prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. 

 

Lanckorona została wspomniana już w XV-wiecznych kronikach Jana Długosza, ale to Kazimierz III Wielki sprawił, że zyskała na znaczeniu w pierwszej połowie XIV stulecia. Z jego polecenia wybudowano tutaj zamek, a król 31 marca 1366 r. nadał osadzie prawa miejskie, które zachowała do 1934 r. Burzliwe losy miasteczka, jego mieszkańców i historię regionu przedstawia ekspozycja w Izbie Muzealnej im. Antoniego Krajewskiego, znajdującej się w najstarszym domu przy Rynku. Do dziś Lanckorona jest ulubionym miejscem wielu twórców oraz turystów szukających ciszy i spokoju. Bywali w niej m.in. Wisława Szymborska, Andrzej Wajda czy artyści Piwnicy pod Baranami, a Marek Grechuta napisał o niej jedną ze swoich piosenek. 

 

Miejscowość urzeka małomiasteczkową atmosferą, Rynkiem z XIX-wiecznymi, drewnianymi domami z głębokimi podcieniami oraz urokliwymi uliczkami odchodzącymi od centralnego placu pod kątem prostym. Wiele domów zachowało swój niepowtarzalny charakter sprzed pożaru z 1869 r. Nieodłącznym elementem krajobrazu Lanckorony są anioły. Pojawiają się przy studniach i w oknach, w wierszach i książkach oraz jako pamiątki.

 

Do kalendarza lanckorońskich imprez kulturalnych wpisały się na stałe lipcowe Międzynarodowe Warsztaty Gitarowe z udziałem najsłynniejszych artystów, sierpniowy festiwal dla zakochanych Romantyczna Lanckorona oraz grudniowy festiwal Anioł w Miasteczku. W drewnianych willach i pensjonatach (do najstarszych należą Zamek i Tadeusz) odkryjemy wiele prac znanych gości Lanckorony, np. Jerzego Nowosielskiego, Krystyny Zachwatowicz oraz wybitnego scenografa teatralnego i malarza Kazimierza Wiśniaka, patrona wydarzeń artystycznych. W „Cafe Pensjonat” znajduje się Galeria Lanckorońska Kazimierza Wiśniaka, a w gminnej bibliotece publicznej powstała sala zbiorów jego imienia. 

 

PERŁA RENESANSU

Tarnów, drugie co do wielkości miasto Małopolski (ok. 110-tysięczne), zaskakuje nie tylko liczbą cennych zabytków, ale też wielokulturowością i malowniczym położeniem u stóp Góry św. Marcina (384 m n.p.m.). Od południa sąsiaduje z Pogórzem Karpackim. Dzięki bliskości Kotliny Sandomierskiej należy do najcieplejszych miast w Polsce i nazywany jest polskim biegunem ciepła. 

 

Według Jana Długosza nazwa „Tarnów” pochodzi od tarniny, krzewów rosnących do dzisiaj w pobliżu ruin zamku na Górze św. Marcina. Inne podania wywodzą ją od rycerza Tarna, który miał tu założyć osadę. Obecnie od kilku lat w wybranych miejscach można kupić herbatę Tarninówkę. 

 

Założycielem Tarnowa był w 1330 r. rycerz Spycimir Leliwita (herbu Leliwa), przodek rodu Tarnowskich. Lata świetności miasta przypadają na XVI w., kiedy należało ono do Jana Amora Tarnowskiego (1488–1561), hetmana wielkiego koronnego, wybitnego polityka i mecenasa sztuki. Wówczas powstało ok. 200 kamienic będących własnością bogatych kupców, a Ratusz przebudowano według projektu włoskiego artysty Jana Marii Padovana. Dziś w renesansowym budynku ratuszowym funkcjonuje oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie z najcenniejszą i największą w Polsce kolekcją portretów sarmackich. Z wieży rozpościera się wspaniały widok na okolicę. Ciekawostką jest zegar ratuszowy odmierzający czas od XVII stulecia, nakręcany ręcznie za pomocą korby. To najstarszy działający zegar wieżowy w Małopolsce. Ozdobą tarnowskiego Starego Miasta są renesansowe kamienice. W miejscowej XV-wiecznej Bazylice Katedralnej Narodzenia Najświętszej Marii Panny znajduje się zespół reprezentacyjnych (najwyższych w Europie!) nagrobków rodzin Tarnowskich i Ostrogskich (autorstwa Jana Marii Padovana). Nagrobek Barbary z Tęczyńskich Tarnowskiej, zmarłej młodo pierwszej żony hetmana Jana Amora Tarnowskiego, wykonany przez Bartolomea Berrecciego, zalicza się do najpiękniejszych renesansowych pomników kobiecych w Europie. W przedsionku południowym uwagę zwraca kamienny portal wzorowany na drzeworycie Albrechta Dürera.

 

W usytuowanym niedaleko katedry Domu Mikołajowskim mieści się najstarsze muzeum diecezjalne w Polsce (założone w 1888 r.) z cennymi zbiorami pozyskanymi z drewnianych kościołów Małopolski. Koniecznie trzeba także odwiedzić Muzeum Etnograficzne (oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie), gdzie znajduje się jedyna w Europie wystawa stała prezentująca historię i kulturę Romów. Na dziedzińcu zgromadzono oryginalne wozy cygańskie, które w lipcu biorą udział w barwnej paradzie w czasie corocznej imprezy Międzynarodowy Tabor Pamięci Romów. 

 

W mieście warto wyruszyć na wycieczkę szlakiem generała Józefa Bema (1794–1850), rodowitego tarnowianina, bohatera Polski i Węgier. Pamiątki po nim przechowuje wspomniane Muzeum Okręgowe. W Parku Strzeleckim znajduje się mauzoleum z prochami generała sprowadzonymi z Syrii w 1929 r. W galerii Panorama na dworcu kolejowym można podziwiać fragmenty Panoramy Siedmiogrodzkiej, dzieła znanego też pod nazwami Bitwa pod Sybinem, Bem i Petöfi czy Bem w Siedmiogrodzie, które powstało pod kierunkiem Jana Styki.

 

Ratusz w Tarnowie, ukończony w 1568 r., wieńczy renesansowa attyka z czerwonej cegły

© ARCHIWUMMOT

PODZIEMNA PODRÓŻ W CZASIE

Początki bocheńskiej kopalni sięgają 1248 r., ale w okolicach Bochni sól pozyskiwano już od ok. 3,5 tys. lat p.n.e. Zgodnie z legendą, gdy węgierska królewna Kinga, przyszła żona księcia Bolesława Wstydliwego i święta Kościoła katolickiego, opuszczała swoją ojczyznę, wrzuciła pierścień zaręczynowy do jednej z siedmiogrodzkich kopalni. Kiedy przyjechała do Polski, górnicy odnaleźli go w dzisiejszym szybie Sutoris. 

 

Zwiedzanie najstarszej polskiej kopalni to wyprawa przez wyrobiska usytuowane na dwóch poziomach, na 223 i 250 m głębokości. Można wybierać wśród trzech tras tematycznych. Wszystkie są równie interesujące, ale charakteryzują się różnym stopniem trudności. 

 

Dzięki trasie podstawowej z atrakcyjną podziemną ekspozycją multimedialną poznamy bliżej kopalnię i historię wydobywania w niej soli oraz dowiemy się, jak trudna bywa praca górników. Trasa przyrodnicza prowadzi przez korytarze i komory, w których ogląda się solne nacieki, wykwity i kalafiory oraz kryształy halitu fluorescencyjnego. Jej część można pokonać drewnianymi łodziami płynącymi przez Komorę 81 zalaną solanką. Najtrudniejsza jest niemal 3-kilometrowa trasa historyczna „Wyprawa w Stare Góry”, która wymaga dobrej kondycji. Zwiedzający dowiadują się na niej, jak wyglądała praca górników solnych sprzed wielu stuleci. Miłośnikom sztuki sakralnej przypadnie do gustu trasa prowadząca do 6 kaplic (przed laty było ich w kopalni ponad 30, a dzisiaj jest 7).

 

Zwiedzanie kończy się w komorze Ważyn, usytuowanej 250 m pod ziemią. To znakomite miejsce na zorganizowanie imprezy firmowej (złożona z pięciu segmentów przestrzeń ma powierzchnię 2,5 tys. m2 i pomieści blisko 500 osób). Odbywa się tu wiele wydarzeń sportowych i kulturalnych. Poza tym podziemne korytarze i komory są swoistym inhalatorium, bo powietrze jest w nich czystsze niż na powierzchni. Aby móc wdychać je nieco dłużej, warto spędzić noc w kopalni. 

 

OBRZĘDY I ZWYCZAJE

Wiele małopolskich zwyczajów wiąże się z obchodami Wielkanocy, najważniejszego katolickiego święta. Tydzień przed nią wypada Niedziela Palmowa, zwana również Kwietną lub Wierzbną. Wówczas w Lipnicy Murowanej, Tokarni i Limanowej organizowany jest konkurs na najwyższą palmę. W tym dniu pojawiają się także pucheroki. Chłopcy ubrani w kożuchy obrócone futrem na wierzch, w stożkowych czapkach ozdobionych bibułą i z osmolonymi twarzami chodzą rano po podkrakowskich wsiach, składając ludziom życzenia, za co otrzymują datki i świąteczne smakołyki. Obyczaj ten wywodzi się z dawnej tradycji kwest żaków krakowskich. 

 

Niezwykłym przeżyciem w okresie Wielkiego Tygodnia jest udział w Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej, mieście założonym w pierwszej połowie XVII stulecia przez wojewodę krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego (1553–1620). Rozpoczyna się ono inscenizacją sądu nad Jezusem, a kończy tradycyjną drogą krzyżową. Zespół architektoniczno-parkowy Kalwaria Zebrzydowska znalazł się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO w 1999 r.

 

W Poniedziałek Wielkanocny, zwany lanym poniedziałkiem, we wsi Dobra w powiecie limanowskim dziady ubrane w słomianą odzież i futrzane maski zatrzymują przechodniów, prosząc o datki. Tradycja ta nawiązuje do czasów, kiedy w XIII w. mieszkali tutaj jeńcy tatarscy. W okolicach Wieliczki grasuje Siuda Baba – mężczyzna przebrany za kobietę, ze sznurem korali z ziemniaków lub kasztanów i umorusaną smołą twarzą, wędrujący w towarzystwie Cygana z batem. Szuka dziewczyn, które muszą się wykupić drobnymi pieniędzmi lub całusem.

 

Królewski Kraków słynie z hejnału mariackiego nawiązującego do najazdów tatarskich. Melodia rozbrzmiewa z wieży Kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (Kościoła Mariackiego) co godzinę. Hejnał na końcu urywa się, gdyż jak mówi legenda, kiedy pewnego razu trębacz ostrzegał mieszkańców miasta przed przybyciem Tatarów, tatarska strzała przebiła mu gardło. Pamiątką tych czasów jest też pochód lajkonika (znanego również pod nazwą konika zwierzynieckiego albo Tatarzyna). Tydzień po Bożym Ciele barwny korowód przechodzi z dzielnicy Zwierzyniec na Rynek Główny. Kto dostanie buławą lajkonika po głowie, tego szczęście nie opuści przez cały rok.

 

Znane na świecie i docenione w 2018 r. wpisaniem na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO szopki krakowskie zaczęły się pojawiać w połowie XIX stulecia. Wtedy to cieśle i murarze z okolic Krakowa, aby zimą zarobić na życie, tworzyli szopki z elementami charakterystycznej zabudowy miasta. Wielokolorowe dzieła szopkarzy można podziwiać w pierwszy czwartek grudnia pod pomnikiem Adama Mickiewicza na Rynku Głównym, a potem na wystawie w oddziale Muzeum Krakowa (do końca lutego 2019 r. posługującego się nazwą Muzeum Historyczne Miasta Krakowa). 

 

 

 

Stanisław Sala, gospodarz zagrody edukacyjnej bacówka u harnasia położonej w Marcówce

© ARCHIWUMMOT

LUDOWA SZTUKA I KUCHNIA

Podczas wycieczki Małopolską Trasą Smakoszy spróbujemy lokalnych produktów pojawiających się na licznych imprezach kulinarnych. Wybór jest naprawdę duży. Swoją tradycję mają Małopolski Festiwal Smaku czy wrześniowe Święto Suszonej Śliwki w Iwkowej i Wielkie Zatorskie Żniwa Karpiowe w Zatorze. Ciekawą inicjatywę stanowi Centrum Produktu Lokalnego w Rzuchowej koło Tarnowa. Można tutaj kupić produkty bezpośrednio od rolników oraz wziąć udział w warsztatach kulinarnych z wyrobami ekologicznymi i tradycyjnymi.

 

Aby poznać pasterskie zwyczaje górali beskidzkich, warto wybrać się do zagrody edukacyjnej Bacówka u Harnasia, położonej u podnóża wzgórza Chełm (603 m n.p.m.), z pięknym widokiem na Babią Górę (1725 m n.p.m.). Atmosfera i wystrój chaty z 1882 r. przeniosą nas w czasy, gdy na tych terenach grasowali zbójnicy. W trakcie zbójnickich szpasów nauczymy się strzelania z łuku i rzutu ciupagą, zagramy na trombicie pasterskiej i wydoimy kozę. W Drewutni, której wnętrze przypomina XVI-wieczną gospodę, spróbujemy prażuchy, zbójnickiej kulasy, kwaśnicy babiogórskiej, moskali przygotowanych na blasze i wielu innych regionalnych potraw.

 

Kolejnym wyjątkowym miejscem jest leżąca na skraju wsi Stryszawa Przytulia. Wyposażenie ponad 100-letniego, drewnianego domu krytego gontem oddaje charakter małopolskiej wsi. Gospodyni, Barbara Sojda, serwuje domowe przysmaki przygotowywane według tradycyjnych receptur, a jej mąż – Wiesław – maluje obrazy i uczy malowania zabawek i ptaszków z drewna. W okolicy warto zwiedzić Beskidzkie Centrum Zabawki Drewnianej.

 

Orawskie tradycje i świąteczne zwyczaje wyróżniają obiekt agroturystyczny i ośrodek wczasowo-kolonijny U Kazika, położony w Orawce na Orawie. Do wieczornych biesiad przy ognisku gościom przygrywa rodzinny zespół góralski. Smak tutejszych potraw – zupy śliwkowej z hałuskami, podpłomyków, zawiesistej zupy krzonówki z jajkiem i kiełbasą ze święconki, zawijańców czy tradycyjnego chleba na liściu z kapusty – pozostaje w pamięci na długo.

 

Gospodarstwo agroturystyczne „Gościna u Babci” w Zalipiu od pokoleń kultywuje zwyczaj malowania kwiatów. Gospodarze – Maria i Piotr Krokowie – dzielą się swoją wiedzą na temat zalipiańskich malowanek i kowalstwa. W okresie wielkanocnym można tu poznać tajniki zdobienia pisanek wykonywanych z wydmuszek z gęsich jaj. 

 

W Koronkarni w Bobowej pod okiem Ewy Szpili przygotujemy domowe specjały na bazie produktów zebranych z przydomowego ogródka i dowiemy się, jak powstają koronki klockowe. W miejscowości, nazywanej stolicą koronki klockowej, pod koniec lata (wcześniej na jesieni, w październiku, od 2017 r. na początku września) organizowany jest Międzynarodowy Festiwal Koronki Klockowej.

 

W Gościńcu Dworskim (zabudowania dworskie pochodzą z 1803 r.), położonym we wsi Ropa, w czasie warsztatów kulinarnych poznamy potrawy regionalne przyrządzane z produktów pochodzących z tutejszego ogrodu. Nauczymy się także, jak przechowywać i przetwarzać zioła, warzywa i owoce i wypiekać domowy chleb.

 

W leżącym w otulinie Magurskiego Parku Narodowego gospodarstwie Malowane Wierchy królują wyroby i dania wpisane na listę dziedzictwa kulinarnego Małopolski (obiekt należy do Sieci Dziedzictwa Kulinarnego Małopolska). Sylwia Pach pielęgnuje tradycje rękodzieła ludowego, w tym zdobienia pisanek wielkanocnych techniką batikową (z użyciem wosku).

 

Życie w łemkowskiej zagrodzie sprzed 100 lat, proces bicia oleju lnianego odtwarzany w starym spichlerzu i dawne zabawki prezentuje Dziubyniłka, położona we wsi Gładyszów (w gminie Uście Gorlickie) w dolinie Beskidu Niskiego. Jej gospodarze, Łemkowie Danuta i Jan Dziubynowie, opowiadają gościom o historii i zwyczajach regionu. Można tu też spróbować specjałów kuchni łemkowskiej, takich jak oplacki, knysz czy kiesełycia. 

 

Z interesującą kulturą łemkowską, w tym niezwykłymi strojami i biżuterią z drobnych, szklanych koralików, tzw. krywulką, zaznajomimy się w gospodarstwie Chyża Hani we wsi Krzywa. Jej właścicielka, Anna Dobrowolska, wprowadzi nas w tajniki sztuki kulinarnej Łemków. Domowy chleb i smalec z rydzami, hreczanyky, lewesz (zupa ziemniaczana) i kiszeniaki skusiły naprawdę wielu.

 

KURORT DLA AKTYWNYCH

Szczególne walory klimatyczne i lecznicze Krynicy-Zdroju doceniono już w drugiej połowie XVIII w., kiedy odkryto tu źródła mineralne. Rozkwit uzdrowiska przypada na czasy działalności Józefa Dietla (1804–1878), ojca polskiej balneologii. Na kuracjuszy czekają dziś cztery pijalnie oraz znakomita baza noclegowa. Oprócz stylowych willi i pensjonatów z okresu międzywojennego w uzdrowisku znajduje się kilka luksusowych hoteli spa (m.in. 4-gwiazdkowy Hotel Czarny Potok Resort Spa & Conference czy Hotel Spa Dr Irena Eris Krynica-Zdrój w takim samym standardzie), w których oferuje się zabiegi na najwyższym światowym poziomie. Rodziny z dziećmi często zatrzymują się w pobliskim Tyliczu ze względu na niższe koszty zakwaterowania i łagodniejsze stoki narciarskie.

 

Krynicę-Zdrój coraz chętniej odwiedzają również młodzi ludzie lubiący aktywny wypoczynek. Świetnie przygotowane trasy narciarskie znajdują się na Jaworzynie Krynickiej (1114 m n.p.m.). Na jej szczyt kursują cały rok wagoniki kolejki gondolowej. Idealnym miejscem dla zaawansowanych i początkujących narciarzy oraz rowerzystów jest kompleks Słotwiny Arena. Działa w nim pensjonat z restauracją i atrakcjami dla dzieci. W sezonie letnim zostanie tutaj udostępniona pierwsza w Polsce ścieżka w koronach drzew o długości 1030 m. Wyciągami krzesełkowymi należącymi do Ośrodka Narciarskiego Henryk-Ski można dostać się na szczyt Góry Krzyżowej (812 m n.p.m.). Osoby rozpoczynające swoją przygodę z narciarstwem i dzieci mają do wyboru np. Centrum Narciarskie Master Ski i Stację Narciarską TYLICZ.ski w Tyliczu. Na miłośników narciarstwa biegowego czeka m.in. pętla dla początkujących na stadionie w centrum Krynicy-Zdroju oraz profesjonalne trasy w okolicy Centrum Szkolenia „u Leśników” pod Jaworzyną Krynicką i Osady Turystycznej Domki w Lesie w Tyliczu.

 

Latem można wybrać się na spływ pontonowy czy kajakowy Popradem. Uzdrowisko warto odwiedzić w czasie jednego z interesujących wydarzeń kulturalnych lub sportowych. W połowie sierpnia słynny Festiwal im. Jana Kiepury odkrywa przed słuchaczami świat opery i operetki. Ogromnym zainteresowaniem biegaczy z całej Europy cieszy się TAURON Festiwal Biegowy odbywający się tuż po wrześniowym Forum Ekonomicznym.

 

PIĘKNO ZAKLĘTE W DREWNIE

Jedną z największych atrakcji Małopolski jest wspomniany Szlak Architektury Drewnianej (www.drewniana.malopolska.pl). To jednocześnie najdłuższa trasa turystyczno-kulturowa w regionie. Prowadzi do 255 bezcennych drewnianych obiektów, wśród których znajdują się zarówno budynki sakralne, jak i świeckie. Osiem z nich trafiło na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Ochroną organizacji objęto kościoły w Binarowej, Dębnie Podhalańskim, Lipnicy Murowanej i Sękowej (wpisane wraz ze świątyniami z Haczowa i Bliznego z terenu obecnego województwa podkarpackiego) oraz cerkwie w Powroźniku, Kwiatoniu, Owczarach i Brunarach (razem z innymi drewnianymi cerkwiami regionu Karpat w Polsce i na Ukrainie). 

 

Szlak można pokonać samochodem, rowerem lub pieszo. Zwiedzanie najlepiej zacząć od Krakowa, gdzie zachowała się jedna z najstarszych małopolskich świątyń – Kościół św. Bartłomieja Apostoła w Mogile (pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1329 r.). W pobliżu miasta usytuowanych jest przeszło 50 zabytkowych obiektów z trasy, w tym dwa interesujące skanseny: Muzeum Nadwiślański Park Etnograficzny w Wygiełzowie oraz Skansen Drewnianego Budownictwa Ludowego w Dobczycach.

 

Nie mniej ciekawe są okolice Tarnowa. W mieście warto zwrócić uwagę na Kościół Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej na Burku z 1458 r. oraz kościół na Terlikówce (Kościół Trójcy Przenajświętszej) wzniesiony w latach 1595–1597. Do najciekawszych obiektów w tym rejonie należy poza tym Kościół św. Leonarda w Lipnicy Murowanej. Jego wnętrze od podłogi po sufit pokrywają polichromie. Niezwykle cenne tryptyki, zdobiące wnętrze świątyni, można podziwiać w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie. W kościele znajdują się ich kopie. Na szczególne zainteresowanie zasługuje także zabudowa drewniana Zalipia, wsi malowanej. Zwyczaj zdobienia chat pochodzi tutaj z końca XIX w. W domu najsłynniejszej zalipiańskiej artystki – Felicji Curyłowej (1904–1974) – działa obecnie muzeum (tzw. Zagroda Felicji Curyłowej, filia Muzeum Okręgowego w Tarnowie). W weekend po Bożym Ciele odbywa się w Zalipiu konkurs na najpiękniejszą malowaną chatę.

 

Pocztówkowe okolice Nowego Sącza i Gorlic to prawdziwa skarbnica z perełkami drewnianej architektury. Znajdziemy tu aż ponad 100 obiektów. Charakterystyczne dla tego rejonu są cerkwie łemkowskie z przepięknymi ikonostasami, często wykorzystywane obecnie przez katolików. Jedną z ciekawszych miejscowości jest Bartne, wieś leśno-łanowa (tzw. łańcuchówka) nadal zamieszkała przez Łemków. Okoliczną atrakcję stanowią też skanseny, wśród których za najcenniejszy uchodzi Sądecki Park Etnograficzny prezentujący budownictwo i kulturę grup etnicznych i etnograficznych z Sądecczyzny. Obok niego znajduje się Miasteczko Galicyjskie z zabudową typową dla Galicji z przełomu XIX i XX stulecia. Na tym tle zdecydowanie wyróżnia się wspomniana Krynica-Zdrój z drewnianymi willami w stylu przypominającym szwajcarski. Poza tym przez nią i miejscowości w jej najbliższej okolicy prowadzi interesujący Szlak Cerkwi Łemkowskich.  

 

Swoją drewnianą architekturą przyciągają również Orawa, Podhale, Spisz i Pieniny. Budynki orawskie można oglądać w Muzeum – Orawskim Parku Etnograficznym w Zubrzycy Górnej. Zakopane słynie z domów w stylu zakopiańskim. Z kolei architektura Szczawnicy charakteryzuje się XIX-wiecznymi willami i pensjonatami przywodzącymi na myśl styl szwajcarsko-tyrolski. Prawdziwą perłą tej części Szlaku Architektury Drewnianej jest gotycki Kościół św. Michała Archanioła w Dębnie Podhalańskim. Warto też zajrzeć do zbudowanej w drugiej połowie XVIII stulecia „Karczmy Rzym” w Suchej Beskidzkiej, znanej z pysznych regionalnych przysmaków. 

 

Większość obiektów położonych na trasie można oglądać z zewnątrz. Wnętrza niektórych z nich (w 2018 r. było ich 74) udostępnia się do zwiedzania w ramach projektu Otwarty Szlak Architektury Drewnianej w okresie letnim (zazwyczaj od przełomu maja i czerwca do końca września). Świątynie wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO turyści mogą odwiedzać przez cały rok. 

 

Niewątpliwą atrakcją na szlaku jest coroczny cykl koncertów Muzyka Zaklęta w Drewnie. Utwory muzyki klasycznej, dawnej i współczesnej (np. jazzowej), a także kolędy wykonują znani artyści i zespoły. Wydarzenie ma swoich wiernych fanów. Koncerty odbywają się w zabytkowych obiektach na Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce.

 

KULTURALNA STOLICA TATR

Zakopane od wielu lat przyciąga nie tylko ze względu na położenie w sąsiedztwie Tatrzańskiego Parku Narodowego i imprezy sportowe, lecz także z powodu wydarzeń kulturalnych i swojej architektury. Charakterystyczny dla miasta styl zakopiański stworzył w latach 90. XIX w. Stanisław Witkiewicz (1851–1915), ojciec Witkacego, zafascynowany ludową sztuką góralską. Dziś turystów nadal urzekają miejscowe tradycje i folklor. Sercem Zakopanego są Krupówki, wzdłuż których znajdują się knajpki i restauracje z regionalną kuchnią i sklepy z pamiątkami.

 

Szczególnym miejscem w mieście jest willa Czerwony Dwór (inaczej Willa przy Kasprusiach) wzniesiona w latach 1901–1902 przez Wojciecha Roja (1839–1924) dla Oktawii Lewandowskiej. Zatrzymywali się tu m.in. Artur Rubinstein, Karol Szymanowski, Stanisław Ignacy Witkiewicz i Stefan Żeromski. Od niedawna swoją twórczość mogą prezentować w willi artyści ludowi. Obejrzymy w niej ekspozycję malarstwa na szkle i weźmiemy udział w warsztatach czy wieczorach kulturalnych. 

 

Od wiosny do końca lata w Zakopanem odbywają się liczne wydarzenia o randze międzynarodowej. Po blisko 20 latach przerwy powrócił do miasta w 2016 r. Przegląd Filmów o Sztuce. Jego pomysłodawcami byli znakomity artysta zakopiański Władysław Hasior (1928–1999) i Grzegorz Dubowski (1934–1996), należący do najciekawszych reżyserów filmów o sztuce. Organizatorami imprezy są Miasto Zakopane i Zakopiańskie Centrum Kultury. Tegoroczna, 22. edycja festiwalu odbędzie się w dniach 10–14 kwietnia. Poza konkursem zaprezentowane zostaną najlepsze z najnowszych filmów o sztuce, nagradzane na forum międzynarodowym.

 

Po raz 16 w Zakopanem zagości też Wiosna Jazzowa (od 30 kwietnia do 4 maja). To jedno z największych tego rodzaju wydarzeń muzycznych w Polsce. Warto podkreślić, że w 2012 r. dołączyło ono do grona prestiżowych imprez świętujących International Jazz Day (Międzynarodowy Dzień Jazzu, przypadający 30 kwietnia) pod patronatem UNESCO.

 

Prawdziwą ucztą dla miłośników folkloru góralskiego jest Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich. Prezentują się na nim zespoły z całego świata. W 2019 r. odbędzie się już 51. jego edycja (zostanie zorganizowana w dniach 16–24 sierpnia).

 

 

 

Artykuły wybrane losowo

Brazylia o smaku açaí

 

MAJA KAŹMIERCZAK-BARTHEL

www.TRAVELINGROCKHOPPER.COM

 

Brazylia nie jest typowym turystycznym rajem. Z jednej strony kojarzy się z pięknymi piaszczystymi plażami i słoneczną pogodą, a z drugiej – z ogromną biedą i przestępczością. Oczywiście, nie można zapominać, że dla wielu to po prostu królestwo piłki nożnej, a ten sport ma tutaj prawie status religii. Turyści, którzy odwiedzili kraj Brazylijczyków, zakochują się za to w smaku açaí, czyli owoców euterpy warzywnej, jednego z gatunków tropikalnych palm z Ameryki Południowej.

 

FozIguacu0797

Park Narodowy Iguaçu od 1986 r. znajduje się pod ochroną UNESCO

© EMBRATUR IMAGE BANK

 

Od 1960 r. stolicą Brazylii jest 3-milionowa Brasília. Wcześniej tę funkcję pełniło Rio de Janeiro. Władze zdecydowały jednak, że najważniejszy ośrodek administracyjny państwa powinien znajdować się raczej w głębi kraju. Nowe miasto zbudowano w ciągu 41 miesięcy na niemal niezamieszkanym terenie. Jego wygląd i układ zostały precyzyjnie zaplanowane. Co ciekawe, Brasílię zaprojektowano w taki sposób, żeby widziana z góry przypominała swoim kształtem ptaka albo samolot. Brazylijska stolica to swojego rodzaju ciekawostka turystyczno-architektoniczna. Niestety, leży dość daleko od głównych atrakcji kraju i dlatego turyści często ją omijają. Trafiają tu zwykle raczej miłośnicy architektury i urbanistyki.

 

Brazylia to największe państwo Ameryki Południowej – ma ponad 8,5 mln km² powierzchni i prawie 210 mln mieszkańców. Jest niesamowicie różnorodna, także pod względem przyrodniczym. Z tego powodu trudno opisać ją w krótkim artykule. Postaram się jednak nieco przybliżyć ten kraj.

 

Bondinho e Morro da Urca vistos Foto Alexandre Macieira Riotur

Bondinho do Pão de Açúcar – kolejka linowa kursująca na Głowę Cukru

© ALEXANDRE MACIEIRA/RIOTUR

 

JAGODY Z PALMY

 

Zacznę od wspomnianych już owoców, z którymi często Brazylia kojarzy się osobom ją zwiedzającym. Açaí (czyt. asai) wyglądają jak małe fioletowe winogrona albo duże borówki – pewnie dlatego bywają nazywane jagodami. Są ważnym składnikiem diety mieszkańców lasów tropikalnych w dorzeczu Amazonki.

 

W wielu miejscach w Brazylii można natrafić na pyszne desery z açaí, takie jak açaí na tigela (w dosłownym tłumaczeniu „açaí w misce”). To mrożony mus z tych jagód z dodatkiem cukru i innych owoców. Obowiązkowo należy go spróbować podczas wizyty w tym kraju. Polecam też sprawdzić, jak smakują same açaí. Deser jest dosładzany, z reguły zbyt mocno, więc warto od razu poprosić o mniejszą ilość cukru.

 

Poza Ameryką Południową te osobliwe owoce uważane są za tzw. superżywność. Od kilku lat promuje się je jako produkt pomagający w odchudzaniu, zawierający mnóstwo składników mineralnych i odżywczych. Również w Polsce można kupić rozmaite suplementy diety zawierające açaí. Część rozpowszechnianych informacji na temat jagód euterpy warzywnej nie jest oparta na żadnych badaniach naukowych. Jednak od lat eksportuje się z Brazylii coraz więcej tych owoców, czasem kosztem lokalnej ludności, która traci ważne źródło witamin.

 

Gdy wracałam z mojej brazylijskiej wyprawy, już zakochana w niezwykłych jagodach, zamarzyło mi się, aby zabrać je do domu. Niestety, açaí bardzo szybko się psują. W Rio de Janeiro znalazłam owoce w proszku, które od razu kupiłam i szczęśliwa wróciłam do Polski. Okazało się jednak, że po takim przetworzeniu nie smakują one jak w brazylijskim deserze. Przez jakiś czas byłam bardzo zdeterminowana w swoich poszukiwaniach i gdziekolwiek zobaczyłam produkt spożywczy z açaí (lody, czekoladę, suszone jagody itd.), natychmiast go kupowałam. W końcu przekonałam się, że te owoce powinno się jeść tylko w Brazylii. Może dzięki temu są one takie wyjątkowe… A jeżeli ktoś chce zdrowo się odżywiać, to idealnym składnikiem jego diety będą zwykłe polskie jagody, porzeczki, maliny, żurawiny czy borówki. Nie dajmy się oszukiwać rozmaitym firmom obiecującym, że ich produkty z açaí odmienią nasze życie.

 

TROPIKALNA AMAZONKA

 

Odpowiedź na pytanie, która rzeka na ziemi jest najdłuższa, okazuje się nie taka oczywista. Nauczyciele z Ameryki Południowej mają często na ten temat inne zdanie niż ci z Europy – pierwsi nieraz przyznają pierwszeństwo Amazonce, a drudzy Nilowi. W obu przypadkach można podeprzeć się źródłami i opiniami badaczy potwierdzającymi słuszność danego stwierdzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że obie rzeki są wyjątkowe.

 

W trakcie pobytu w Brazylii, jeżeli tylko jest taka możliwość, warto spędzić trochę czasu w tropikalnym lesie. Nawet w Amazonii udaje się znaleźć różne formy zakwaterowania: od wygodnych hoteli po prymitywne miejsca noclegowe. Jeśli ktoś obawia się nocować w otoczeniu dzikiej przyrody, wystarczy, że wybierze się na kilkugodzinny rejs po Amazonce. W tak krótkim czasie również można dostrzec wyjątkowość tej wspaniałej rzeki, spotkać niesamowite zwierzęta i zobaczyć rozmaite rośliny. Szczególnie polecam nasłuchiwać odgłosów ptaków i rozglądać się za tymi bajecznie kolorowymi!

 

MOTYLE ZNAD IGUAÇU

 

Gdy wspominam brazylijską przyrodę, mam przed oczyma ogromne liście palm, papugi i tukany oraz barwne motyle spotkane przy wodospadach Iguaçu. Te ostanie leżą na granicy Brazylii i Argentyny, na rzece o tej samej nazwie. Niedaleko rozciąga się już terytorium Paragwaju, ale na jego terenie główną atrakcją jest potężna zapora Itaipú na rzece Paranie. Najlepsze punkty widokowe znajdują się po brazylijskiej i argentyńskiej stronie, odpowiednio w miastach Foz do Iguaçu i Puerto Iguazú.

 

Iguaçu są jednymi z największych wodospadów na świecie, a według mnie należą do najbardziej imponujących. Warto przeznaczyć nawet dwa dni na samo ich podziwianie z rozmaitych miejsc w Brazylii i Argentynie. Podczas spaceru ścieżkami w tej okolicy można spotkać różne ptaki i zwierzęta, a przede wszystkim ogromną ilość kolorowych motyli. Osobiście uważam, że argentyńska część wodospadów prezentuje się dużo lepiej niż brazylijska, jest także bardziej zróżnicowana (aż ok. 80 proc. powierzchni Iguaçu leży w Argentynie). Ta druga też ma sporo uroku i w niej nad kaskadami z reguły łatwiej tworzy się tęcza.

 

KRAJ W MINIATURZE

 

Czasem mówię, trochę przekornie, że jeżeli nie odwiedziliśmy jakiegoś miejsca w danym kraju, to tak jakbyśmy wcale w nim nie byli. W przypadku Brazylii chodzi zdecydowanie o Rio de Janeiro. Może takie stwierdzenie wydaje się trochę na wyrost, ale to 6,5-milionowe miasto i jego okolice odzwierciedlają charakter ojczyzny Brazylijczyków z rozmaitymi jej cechami: tymi najlepszymi, najciekawszymi, ale i najgorszymi. W Rio de Janeiro każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie, czy w podróżach najbardziej fascynuje go przyroda, uprawianie sportu, kultura, zabytki, jedzenie, plażowanie czy szalona zabawa.

 

Są tu trzy takie miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć – pomnik Chrystusa Odkupiciela (Cristo Redentor), Głowa Cukru (Pão de Açúcar) i plaża Copacabana. Warto także wybrać się do Parku Narodowego Tijuca (Parque Nacional da Tijuca), pospacerować po najstarszej dzielnicy miasta i wypić w niej kawę, zajrzeć na plażę Ipanema, a z daleka przyjrzeć się fawelom. Każdego dnia polecam pić soki z pysznych świeżych owoców dostępnych na każdym rogu ulicy i obowiązkowo rozkoszować się açaí.

 

DWA WZGÓRZA

 

Pomnik Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro został zbudowany w dużej mierze dzięki datkom brazylijskich katolików. Zaprojektował go francuski rzeźbiarz polskiego pochodzenia Paul Landowski (1875–1961). Statuę wykonano we Francji i w 1931 r. przewieziono do Brazylii. Pomnik jest ogromny, mierzy 30 m (bez 8-metrowego cokołu), a rozpiętość ramion Chrystusa (od końca palców jednej ręki do drugiej) wynosi 28 m.

 

Figura stoi w niezmiernie urokliwym miejscu, na wzgórzu Corcovado (710 m n.p.m.). Jeżeli kogoś nie interesują zabytki religijne, i tak powinien się tutaj wybrać, bo rozpościera się stąd wspaniały widok na okolicę. Do pomnika można dojść na piechotę lub część trasy pokonać kolejką (Trem do Corcovado). Jeżeli według prognozy pogody na dany dzień przewidziano burze, lepiej przełożyć wycieczkę na Corcovado. W wysoką statuę czasami uderzają pioruny. W styczniu 2014 r. w ten właśnie sposób została ona uszkodzona.

 

Wzgórze Głowa Cukru jest niemal o połowę niższe od Corcovado (osiąga wysokość 396 m n.p.m.). Stanowi ono kolejny świetny punkt widokowy w Rio de Janeiro, który zdecydowanie warto odwiedzić. Co więcej, to bardzo charakterystyczny symbol miasta – ze względu na nietypowy kształt łatwo rozpoznać go na każdym zdjęciu. Na szczyt można wjechać kolejką linową (Bondinho do Pão de Açúcar) albo się wspiąć. Tutejsze trasy wspinaczkowe z pewnością zadowolą miłośników sportów ekstremalnych.

 

CUDOWNE PLAŻE

 

Podobno najpiękniejsze na świecie plaże znajdują się w Brazylii. To stwierdzenie nie wzięło się znikąd! Piaszczyste wybrzeże ciągnie się tu kilometrami (linia brzegowa tego kraju ma aż 7491 km!). Najbardziej znane plaże leżą w stanach: Bahia, Ceará i Pernambuco (jego granice obejmują cudowny archipelag Fernando de Noronha). W Rio de Janeiro na zainteresowanie zasługują przede wszystkim dwie.

 

Copacabana jest położona w dzielnicy o tej samej nazwie. To prawdopodobnie najsłynniejsza plaża na świecie i wręcz kultowe miejsce w mieście. Oczywiście, można na niej się opalać, kąpać, grać w siatkówkę i obowiązkowo piłkę nożną. Poza tym odbywają się tutaj rozmaite imprezy kulturalne i sportowe. Charakterystyczny wzór pokrywający miejscową promenadę umieszcza się na wielu pamiątkach z Brazylii. Copacabana ma długość ponad 4 km. Sąsiaduje z inną piękną plażą, którą także warto zobaczyć – Ipanemą.

 

BRAZYLIJSKA MIŁOŚĆ DO PIŁKI

 

Nie jestem pewna, czy istnieje na świecie drugi taki kraj, którego mieszkańców tak silnie łączy wspólna pasja – miłość do piłki nożnej. Brzmi to wręcz jak stereotyp, jednak nie da się ukryć, że każde brazylijskie miasto ma przynajmniej jeden stadion piłkarski, a podczas spaceru w Brazylii, czy to wzdłuż plaży, czy ulicy, prawie zawsze dostrzeżemy kogoś biegającego za piłką.

 

Narodową fascynację tym sportem widać szczególnie w trakcie międzynarodowych mistrzostw. Cały kraj wygląda wtedy jak sparaliżowany – sklepy są zamykane, dzieciom skraca się zajęcia w szkołach, a w większych firmach pracodawcy zapewniają telewizory, aby pracownicy mieli szansę śledzić przebieg meczów. Choć w wielu innych stronach świata mundial wzbudza podobne emocje, Brazylię opanowuje istne szaleństwo.

 

Wydawać by się mogło, że piłka nożna od zawsze była tutaj częścią kultury. Jednak dopiero pod koniec XIX w. szkoccy i angielscy emigranci rozpowszechnili ten sport (za ojca brazylijskiego futbolu uważa się Charlesa Millera). Bardzo szybko zyskał on ogromną popularność w Brazylii. Każdy mógł grać w piłkę nożną. Potrzebne było jedynie miejsce do gry i coś okrągłego do kopania.

 

GORĄCE RYTMY

 

24389490043 0dd320be9d o

Największą atrakcją karnawału w Rio de Janeiro jest parada szkół samby

© FERNANDO GRILLI/RIOTUR

 

Co jest bardziej brazylijskie: piłka nożna czy samba? Ani jedno, ani drugie nie narodziło się w tym kraju, ale obie rzeczy są zdecydowanie jego symbolami.

 

Samba to taniec towarzyski. Wywodzi się prawdopodobnie ze zwyczajów afrykańskich niewolników z ludów Bantu, choć niektórzy dopatrują się w nim również europejskich wpływów. Co ciekawe, dość długo był uważany za nieprzyzwoity i bogaci Brazylijczycy go nie tańczyli. Obecnie samba ma bardzo wiele stylów: od klasycznego prezentowanego w parach na turniejach do swobodnego, ekspresyjnego, rodem z dyskoteki, a pewne jej elementy przeniesiono nawet do sali sportowej.

 

Z tym widowiskowym tańcem nieodłącznie wiąże się karnawał w Rio de Janeiro, kolejny symbol Brazylii. Impreza trwa od piątku do Środy Popielcowej (w 2018 r. od 9 do 13 lutego) i szacuje się, że codziennie bawi się na niej ok. 2 mln ludzi. W większości są to Brazylijczycy, mniej więcej 20 proc. stanowią obcokrajowcy. Świętuje się nie tylko na słynnym sambodromie (Sambódromo da Marquês de Sapucaí), ulicach miasta, ale także na plażach, w barach i klubach – wszędzie, gdzie tylko się da.

 

Spędzenie karnawału w Rio de Janeiro ma swoje wady i zalety. Na pewno jest to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że w tym czasie znalezienie tu noclegu będzie bardzo trudne, więc należy wszystko zarezerwować z dużym wyprzedzeniem. Poza tym towarzystwo ogromnych tłumów po jednym dniu szaleństwa może stać się uciążliwe, szczególnie dla osób nieprzyzwyczajonych. W takim ścisku łatwiej też paść ofiarą kradzieży czy nawet napaści.

 

ŚRODKI OSTROŻNOŚCI

 

Niestety, opowieści o przestępczości w Brazylii nie są wyssane z palca. Choć wszędzie na świecie może nam się przytrafić coś złego i nie brakuje złych ludzi, w pewnych miejscach w tym kraju trzeba bardziej uważać. Jeśli zachowamy zdrowy rozsądek, nie będziemy chodzić sami nocą po ulicach i plażach itp., najpewniej wrócimy do domu bogatsi tylko o pozytywne doświadczenia.

 

Przed wyjazdem do Brazylii, a przede wszystkim do Rio de Janeiro, mój znajomy Brazylijczyk ostrzegał mnie, że jest tu bardzo niebezpiecznie i dawał rozmaite porady. Opowiadał, że gdy sam odwiedza to miasto, nosi ze sobą zawsze dwa portfele. Jeden, ten z dokumentami i gotówką chowa głębiej, a drugi, przeznaczony dla ewentualnego złodzieja i wypełniony drobnymi pieniędzmi, żeby wyglądał w miarę wiarygodnie, trzyma gdzieś na wierzchu. Jeżeli ktoś w Rio de Janeiro zechce zabrać nam portfel czy cokolwiek innego, lepiej zbytnio nie protestować, aby nie pogorszyć sytuacji.

 

INNE OBLICZE RAJU

 

Przestępczość w Rio de Janeiro związana jest w dużej mierze z miejscami największej biedy – fawelami. Nazywa się tak ubogie dzielnice, położone wokół centrów miast, często na wzgórzach, w których domy zbudowane są dosłownie z czegokolwiek, np. z materiałów znalezionych na śmietniskach – tektury, sklejek, desek, blach itp. Szacuje się, że ok. 6 proc. ludności Brazylii mieszka w fawelach. W samym Rio de Janeiro jest to zdecydowanie większy odsetek (mniej więcej 22 proc.).

 

Fawele prawdopodobnie powstały pod koniec XIX w., gdy wyzwoleni niewolnicy lub żołnierze, którzy nigdy nie otrzymali swojej zapłaty, szukali miejsca do życia. Nie mieli niczego, zaczęli więc budować sobie domy z materiałów, jakie były pod ręką. Z czasem bieda doprowadziła do wzrostu przestępczości, nierzadko związanej z narkotykami. Fawele rządzą się swoimi prawami, więc nawet policja unika wkraczania na ich teren.

 

Jest wiele filmów pokazujących życie w Brazylii. Warto obejrzeć kilka z nich przed wizytą w tym kraju albo po niej. Do bardziej znanych należy Miasto Boga z 2002 r. Produkcję oparto na książce brazylijskiego pisarza Paula Linsa, która opowiada o życiu młodych chłopców z faweli w Rio de Janeiro.

 

W te rejony w Brazylii turysta nie powinien wybierać się sam. Taka przygoda może być niebezpieczna i bardzo źle się skończyć. Od kilku lat lokalne biura podróży oferują zwiedzanie faweli, ale z reguły tych dość rozwiniętych i względnie bezpiecznych, które dostają pomoc finansową od organizatorów wycieczek. Jest także wiele agencji organizujących przejazdy opancerzonym autobusem przez losowo wybrane dzielnice biedy. Z tego typu atrakcji lepiej zrezygnować – fawele to nie zoo, a osiedla, gdzie mieszkają ludzie, którzy nie mieli w życiu tyle szczęścia co my.

 

Salvador0362

Dzielnica Pelourinho w Salvadorze z arcydziełami brazylijskiego baroku

© EMBRATUR IMAGE BANK

 

MIASTO NAD ZATOKĄ

 

Stan Bahia należy do tych części Brazylii, które słyną ze wspaniałych plaż. Dodatkowo nad Zatoką Wszystkich Świętych (Baía de Todos os Santos) znajduje się tutaj region Recôncavo, uznawany za miejsce narodzin samby de roda, wpisanej na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Stolicą Bahii jest klimatyczny Salvador (Salvador da Bahia), który koniecznie trzeba odwiedzić. Jeśli mamy do wyboru wizytę w tym mieście lub Brasílii, zdecydowanie warto zdecydować się na to pierwsze.

 

W Salvadorze czeka na turystów wiele atrakcji, łącznie z tutejszym niezmiernie barwnym karnawałem. Najciekawsza wydaje się być historyczna dzielnica Pelourinho. Kojarzy mi się ona z La Bocą w Buenos Aires w Argentynie. Oba miejsca są wypełnione kolorowymi budynkami, tańcem i muzyką, dzięki czemu przyciągają licznych przybyszów z zagranicy.

 

SKARBY PRZYRODY

 

Na zakończenie chciałabym wspomnieć o kilku parkach narodowych. Brazylia jest jednym z największych państw na świecie, więc na jej terytorium znajduje się ich wiele. Do może mniej znanych niż bardzo popularne wśród turystów Park Narodowy Iguaçu i Park Narodowy Tijuca, ale z pewnością niezmiernie ciekawych należą: Lençóis Maranhenses (w stanie Maranhão), Aparados da Serra (na granicy Rio Grande do Sul i Santa Catarina), Serra da Bodoquena (na terenie Mato Grosso do Sul), Pantanal Matogrossense (na obszarze Mato Grosso), Chapada dos Veadeiros (w Goiás) i Fernando de Noronha (w Pernambuco). Warto odwiedzić każdy z nich, ale jeśli kogoś w podróży goni czas, polecam szczególnie wizytę w tym pierwszym. Zwykle robi on na przybyszach zaskakujące wrażenie, bo nie wygląda jak typowy brazylijski region – w kraju kojarzonym z rozległymi lasami deszczowymi i dziewiczą Amazonią nie spodziewamy się zazwyczaj pustynnych pejzaży. A jednak olbrzymi obszar Parku Narodowego Lençóis Maranhenses (Parque Nacional dos Lençóis Maranhenses) pokrywają piaszczyste wydmy. W porze deszczowej pomiędzy nimi powstają malownicze jeziora. Widoki są tu wręcz bajeczne!

 

NA ZDROWIE!

 

Brazylia to ogromny, bardzo różnorodny kraj, zachwycający piękną przyrodą i mnóstwem atrakcji. Trzeba jednak pamiętać, że doniesienia o dość wysokiej przestępczości w tym państwie bywają nierzadko prawdziwe. Mimo to ostrożność i zdrowy rozsądek powinny zapewnić nam bezpieczną podróż.

 

A jeżeli moje opowieści o açaí kogoś nie przekonały, dodam coś jeszcze na temat dwóch typowych brazylijskich napoi. Po pierwsze, niektórzy uważają, że najlepsza kawa na naszym globie pochodzi z Brazylii. Można też spotkać się z opinią mówiącą, że w tym przypadku ilość zwycięża nad jakością. Według mnie prawda leży gdzieś pośrodku. Brazylia jest największym światowym eksporterem kawy, więc nastawienie na masową produkcję nie powinno dziwić. Dlatego jakość napoju czasem nie zadowala prawdziwych smakoszy. Jednak i tu znajdują się mniejsze plantacje, które w pierwszej kolejności stawiają na uzyskanie jak najlepszych ziaren.

 

Inny tradycyjny brazylijski napitek to caipirinha, koktajl na bazie miejscowego alkoholu z fermentowanego soku z trzciny cukrowej, zwanego cachaçą, z limonką, cukrem i lodem. Bez większych problemów można przygotować ją samemu w domu, a jeszcze łatwiej zamówić ten drink w barze. Jednak caipirinha pita w pasjonującej Brazylii na pewno będzie smakować inaczej.

 

Słowackie perły – góry i gorące źródła

ROBERT PAWEŁEK

 

Aby posiedzieć w naturalnym gorącym jacuzzi, nie musimy wybierać się aż do Vichy czy Baden-Baden. Termalny raj leży tuż za miedzą – na Słowacji. Natura hojnie obdarowała ten niewielki kraj, w którym doliczono się około 1300 gorących źródeł z wodą mineralną. U naszych południowych sąsiadów mamy do wyboru 23 uzdrowiska wyposażone w aquaparki, kąpieliska, termy i hotelowe SPA. Niektórzy żartują więc, że słowackie morze znajduje się pod ziemią. Słowacja to jednak nie tylko gorące źródła, ale także piękne góry z nowoczesnymi ośrodkami narciarskimi, które co roku poszerzają swoją ofertę i rozbudowują infrastrukturę. Ten kraj jest prawdziwym rajem dla miłośników białego szaleństwa. Mogą oni tutaj przeżyć zimą niezapomnianą przygodę – połączyć jazdę na nartach z relaksem w wodach termalnych.

Więcej…

Brazylia, czyli wszystko, czego szukasz

ANIA GRZEŚKOWIAK

 

<< Mało jest miejsc, które rozbudzają wyobraźnię, tak jak Brazylia. Dociera ona do człowieka za pomocą zmysłów chłonących uderzenia bębnów i gwar ulicy oraz wyczuwających gęstość brazylijskiego powietrza, przesiąkniętego słodkawym zapachem mango. Zgodnie z hasłem „Brasil, um país de todos” to kraj wszystkich i dla wszystkich. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że znajduje się tu wszystko, czego szukają podróżnicy. Najlepiej przekonać się o tym samemu. >>

 

Canoa Quebrada znana jest jako perła wschodniego wybrzeża stanu Ceará

©EMBRATUR IMAGE BANK

 

Brazylia to świat w zupełnie innej skali. Tutaj wszystko jest ogromne, od witryn sklepowych po billboardy, od ludzkiej serdeczności po kontrasty społeczne. Wyjątek stanowi jedynie brazylijskie bikini zwane figlarnie „nicią dentystyczną” (fio dental). Nikt również nie obejmuje i nie wita się z większym entuzjazmem niż Brazylijczycy. Poza tym ten kraj ma ponad 8,5 mln km2 powierzchni. To prawie dwukrotnie więcej niż łączne terytorium państw Unii Europejskiej. W samym stanie São Paulo (jednym z 27 brazylijskich jednostek administracyjnych) mieszka niemal tyle ludności (powyżej 45 mln), co w całej Hiszpanii.

Już w XIX w. Brazylia nie była typowym latynoskim państwem postkolonialnym. Stała się imperium gospodarczym i ośrodkiem kultury całej Ameryki Łacińskiej i w zasadzie jest nim i dziś. Nie dziwi więc liczba prowadzonych tu międzynarodowych inwestycji, w tym polskich. Na rynku brazylijskim działa z powodzeniem kilka dużych firm z Polski. To właśnie do jednej z nich należy projekt Eco Estrela. Na nadmorskim obszarze o powierzchni ponad 2,5 tys. ha, położonym na północnym wschodzie, na terenie gminy Baía Formosa (Piękna Zatoka) w stanie Rio Grande do Norte, w przyszłości (w 2021 r.) powstanie kompleks wypoczynkowy najwyższej jakości – z dwoma resortami, centrum spa i wellness oraz willami (pod marką luksusowej sieci Six Senses) – i centrum badań i ochrony tutejszych żółwi. Brazylia jest w ścisłej czołówce krajów o największej liczbie portów lotniczych, a wciąż buduje się w niej nowe lotniska. Duże nadzieje związane są z planami utworzenia węzła lotniczego, tzw. hubu, w Regionie Północno-Wschodnim (Região Nordeste do Brasil). Ma on być największym portem Ameryki Południowej.

 

MEKKA KITESURFERÓW

W związku ze znacznym wzrostem gospodarczym północno-wschodnie wybrzeże Brazylii przyciąga coraz więcej inwestorów, ale także amatorów plażowania i sportów wodnych. Ci, którzy chcą poszaleć na falach i poznać lokalną kulturę, powinni odwiedzić właśnie ten region. Ze względu na ponad 3,3 tys. km dziewiczego wybrzeża, turkusowe laguny ukryte pośród piaszczystych wydm, malownicze klify, dzikie plaże i krystalicznie czyste powietrze, a do tego utrzymujące się przez dziewięć miesięcy doskonałe warunki pogodowe i sprzyjający wiatr entuzjaści sportów wodnych przybywają tu ze wszystkich stron świata. W północno-wschodnim rejonie kraju, a zwłaszcza w stanach Rio Grande do Norte, Piauí, Ceará, Bahia i Pernambuco, znajduje się mnóstwo wspaniałych zakątków, o których na innych kontynentach można jedynie pomarzyć.

Stan Ceará jest centrum kitesurfingu w Brazylii. Wiatr wieje tu równomiernie, a temperatura wody i powietrza utrzymuje się na stałym poziomie ok. 26–30°C. W regionie znajdziemy zarówno tętniące życiem miejskie plaże w Fortalezie i położoną na północny zachód od nich modną Jericoacoarę, jak i małe wioski rybackie, których mieszkańcy wciąż pływają jangadami (drewnianymi łodziami rybackimi) i żyją w domach krytych strzechą. Europejczycy dobrze znają stolicę stanu. Fortaleza przyciąga ich nie bez powodu – w dzień można w niej skorzystać z mnóstwa sposobów spędzania wolnego czasu, a w nocy bawić się w barach i klubach nocnych z muzyką na żywo. Chociaż niemal w samym centrum miasta jest plaża na miarę słynnej Waikiki w Honolulu na Hawajach (Praia de Iracema), wiele osób wybiera się na odpoczynek poza nie. Praia do Futuro (o długości mniej więcej 8 km), położona we wschodniej części stolicy Ceary, należy do najczęściej odwiedzanych miejsc. W jej okolicy doskonale się surfuje, a w czwartkowe wieczory w lokalnych barach i restauracjach podaje się tutejszy specjał z krabów – caranguejadas.

Na północny zachód od Fortalezy (ok. 30 km) leży Cumbuco – jeden z najsłynniejszych ośrodków kitesurfingu w kraju. Swoją popularność zawdzięcza m.in. położeniu w bliskiej odległości od międzynarodowego lotniska w stolicy stanu Ceará. Po 40 min. od wyjścia z samolotu można już szaleć na falach w jednym z najwietrzniejszych rejonów na ziemi. Niewątpliwą zaletą Cumbuco jest także doskonała infrastruktura. Znajduje się tu mnóstwo sklepów wind- i kitesurfingowych, szkół oferujących kursy na wszystkich poziomach zaawansowania, jak również wiele miejsc noclegowych i barów z charakterystyczną południowoamerykańską atmosferą. Wszystko to sprawia, że w szczycie sezonu, czyli od czerwca do stycznia, ceny rosną i bywa trochę tłoczno. W pobliżu leżą jednak znacznie spokojniejsze miejsca idealne na aktywny wypoczynek. Jedno z nich stanowi Taíba, mała rybacka wioska w gminie São Gonçalo do Amarante, w pobliżu której fale osiągają ponad 2 m wysokości. Jest w niej dużo spokojniej i taniej niż w Cumbuco, wiatr wieje równie mocno, a widoki są jak z pocztówki.

Nieco dalej na północny zachód znajduje się Guajiru (w gminie Trairi), kolejna urokliwa osada rybacka z piękną laguną. Wyróżnia się ona bardzo przyjazną atmosferą zapewniającą poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Tworzą ją mieszkańcy na co dzień zajmujący się głównie rybołówstwem. W miejscowości działa kilka małych hoteli i sklepików. Po okolicy porusza się tu głównie pojazdami typu buggy, wszędzie jest blisko, a kitesurfing można uprawiać właściwie wzdłuż całego wybrzeża (ok. 6-kilometrowego). Na oceanie panują (zależne od pływów) doskonałe warunki do surfowania.

Jeśli ruszymy dalej brzegiem Atlantyku, dotrzemy do kolejnego miejsca znanego miłośnikom sportów wodnych. Ilha do Guajirú w gminie Itarema słynie z ogromnej laguny zwanej Flatwatersea, która ma długość ponad 4 km i szerokość powyżej 400 m. Nad wielką, płaską taflą wody stale wieje tu wiatr. To prawdopodobnie jedyne takie miejsce na świecie! Trudno o lepsze i bezpieczniejsze warunki do nauki kitesurfingu lub szlifowania trików.

Blisko 300 km od Fortalezy leży kultowa Jericoacoara, przez miejscowych pieszczotliwe nazywana Jeri. Trafić do niej nie jest łatwo. Do miasteczka można dotrzeć jedynie łodzią, helikopterem lub samochodem terenowym z napędem na cztery koła. Niegdyś było ono senną wioską rybacką przyciągającą hippisów, marzycieli i zbłąkanych wędrowców, dziś uchodzi za atrakcję dla podróżników z całego świata i wielbicieli ujarzmiania fal. Ze względu na dość utrudniony dojazd Jeri nie opanowała jeszcze masowa turystyka, ale wizytę tutaj należy zaplanować z odpowiednim wyprzedzeniem, zwłaszcza w szczycie sezonu, czyli od sierpnia do stycznia. Trudno uwierzyć, że jeszcze mniej więcej 30 lat temu w miejscowości nie było elektryczności, telewizji ani telefonów. Jericoacoara od lat zachwyca jedną z najpiękniejszych plaż świata. Dziś Jeri wypełniają przede wszystkim tętniące życiem małe bary, kolorowe restauracje, sklepy dla wind- i kitesurferów, butiki oraz budki serwujące açaí na tigela (w dosłownym tłumaczeniu „açaí w misce”) i to one tworzą tutejszy pejzaż. Co wieczór z wydmy Pôr do Sol (Zachód Słońca) można podziwiać niezwykły spektakl, tzw. szmaragdowy zachód słońca – trwający ułamek sekundy błysk zielonego światła pojawia się zanim żółta kula ostatecznie zniknie za horyzontem.

Mniej więcej 20 min. (ok. 12 km) jazdy po plaży dzieli słynną Jericoacoarę od nieco spokojniejszej miejscowości Preá. Warto o niej wspomnieć, gdyż ponoć to właśnie tutaj znajduje się jedna z największych szkół kitesurfingu na świecie. Na południowy wschód od Fortalezy ciągną się bez końca plaże usiane małymi wioskami rybackimi i w tym rejonie także usytuowanych jest kilka dobrych ośrodków dla kite- i windsurferów. Należy do nich m.in. Barra Nova (w gminie Cascavel) – stosunkowe nowe miejsce na surferskiej mapie Brazylii, co stanowi jego największy atut. Ceny zakwaterowania są tu znacznie niższe niż w innych, bardziej znanych miejscowościach, a warunki do pływania – tak samo dobre.

Jeżeli ktoś szuka zakątków nie mających jeszcze typowo turystycznego charakteru, to idylliczne Parajuru będzie dla niego strzałem w dziesiątkę. W tym rejonie znajduje się ogromna laguna u ujścia rzeki Pirangi (Piranji), a stały wiatr wieje od lipca do stycznia, najsilniej po południu, więc poranki to idealna pora dla początkujących. Życie toczy się tu leniwie, dzięki czemu można poznać spokojniejsze oblicze Brazylii. Parajuru znalazło się zresztą na liście najlepszych dziewiczych miejsc dla kitesurferów w całej Ameryce Łacińskiej.

Na koniec została nam Canoa Quebrada (w gminie Aracati) – gigantyczne różowe wydmy i klify i nieco hippisowska atmosfera to wizytówka tej nadmorskiej miejscowości. Położona w małej zatoczce pośród kopernicji i palm kokosowych, mimo dość licznego napływu turystów zachowała swój dawny urok. Jej głównymi atrakcjami są białe plaże, piękne zachody słońca i zabawa na głównym deptaku zwanym Broadwayem. Canoa Quebrada słynie również ze wspaniałych warunków do uprawiania wind- i kitesurfingu. Można tu też pojeździć buggy lub spróbować swoich sił w sandboardingu, czyli zjeździe na desce z okolicznych wydm. Według miejscowej legendy pary, które oglądają zachód słońca z tutejszej wydmy, będą cieszyć się wiecznym szczęściem.

Nie tylko stan Ceará kitesurfingiem stoi. W sąsiednim Piauí pojawił się nowy ośrodek coraz bardziej zyskujący na znaczeniu – Barra Grande. Leży 100 km na zachód od słynnej Jericoacoary i stanowi modny punkt dla kitesurferów już nie tylko z Brazylii, ale i z całego świata. Największym wyzwaniem jest samo dotarcie do tej miejscowości położonej poza turystycznym szlakiem. Jednak panujące tu doskonałe warunki sprawiają, że naprawdę warto podjąć ten wysiłek. W 900-tysięcznym mieście Natal, stolicy stanu Rio Grande do Norte, słońce świeci przez 300 dni w roku. Kitesurferzy ściągają w tym regionie do takich miejsc jak Baía Formosa, Barra de Cunhaú i São Miguel do Gostoso. Ze względu na stałe podmuchy wiatru temperatura powietrza nad oceanem utrzymuje się na poziomie 28–34°C, dzięki czemu jest tu przyjemniej niż w stanach Pernambuco, Ceará czy Rio de Janeiro, gdzie latem termometry pokazują nierzadko nawet 40°C.

 

 Krzyż na placu Anchiety przed Kościołem św. Franciszka w Pelourinho (Salvador)

©EMBRATUR IMAGE BANK

 

AFROBRAZYLIJSKI SEN

Północno-wschodnie wybrzeże charakteryzuje się także bogatymi tradycjami. Pełno w tym regionie barokowych kościołów i kolonialnych budynków. To tutaj bije afrobrazylijskie serce kraju – ludzie uprawiają capoeirę i praktykują candomblé, a życie toczy się w rytmie wygrywanym na pandeiro (przypominającym tamburyn) i bębnach (atabaque). Taki właśnie jest stan Bahia i jego stolica Salvador. To miasto oszałamiającej architektury i pięknych brukowanych uliczek. Najlepiej zwiedzać je po prostu na piechotę. Salvador został odrestaurowany przed Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej w 2014 r. i miejscami wydaje się nie do poznania. Oczywiście, największe wrażenie robią kolonialne dzielnice Pelô, czyli słynne Pelourinho, i Santo Antônio. Jednak już po drodze z lotniska widać, że dzisiejsza stolica stanu to ośrodek nowoczesny, z szerokimi alejami, eleganckimi wieżowcami i modnymi centrami handlowymi. Warto również przejechać się jedną z najbardziej znanych wind na świecie – Lacerdą, usytuowaną w historycznym centrum Salvadoru i łączącą tzw. Górne i Dolne Miasto (Cidade Alta i Cidade Baixa). Mieszkańcom służy ona po prostu za środek transportu, którym często najszybciej docierają do pracy. Za to turyści zza jej wielkich, szklanych okien podziwiają okolicę w całej okazałości. Przejażdżka jest warta każdego z 25 centavos, które trzeba zapłacić za bilet. Mimo niewątpliwej urody Salvadoru jego mieszkańcy, gdy tylko nadarza się okazja, uciekają z niego na wybrzeże, a mają w czym wybierać. W stanie Bahia znajdują się jedne z najpiękniejszych plaż na świecie (o łącznej długości aż 932 km)!

Brazylijczycy uwielbiają Morro de São Paulo na wyspie Tinharé. Od Salvadoru dzielą ją 2 godz. rejsu katamaranem. Ilha de Tinharé jest częścią archipelagu Cairu złożonego z 26 wysp, z których tylko 3 są zamieszkałe. Plaże Morro de São Paulo nazwane zostały numerycznie: Primeira Praia (Pierwsza Plaża), Segunda Praia (Druga Plaża) i tak aż do Piątej (Quinta), zwanej też Praia do Encanto. Wraz z numerem wydaje się rosnąć atrakcyjność plaż. Na każdej kolejnej znajduje się coraz więcej białego piasku i palm kokosowych, ale mniej turystów. Nie ma tu samochodów, za to działa sporo barów i kolorowych straganów oferujących doskonałe tropikalne koktajle z dodatkiem rumu lub cachaçy (alkoholu z fermentowanego soku z trzciny cukrowej). Nie tak znana, lecz równie ciekawa jest plaża Arembepe (w gminie Camaçari), położona ok. 40 km na północny wschód od Salvadoru. Główną atrakcję w okolicy stanowi mała hipisowska wioska, w której do dziś wyznawcy filozofii pokoju i miłości żyją w zgodzie z naturą w domach z gliny i słomy, nie podłączonych do prądu. Zajmują się głównie szeroko rozumianym rękodziełem, z którego sprzedaży się utrzymują. Ciekawostką jest fakt, że w latach 60. XX w. pomieszkiwali tu Mick Jagger i Keith Richards, a Janis Joplin bywała w Arembepe częstym gościem. Miłośników przyrody ucieszy, iż tutejsze plaże objęte są projektem ochrony żółwi morskich (tzw. Projeto TAMAR) i od grudnia do lutego można obserwować wypuszczanie ich do oceanu. To bez wątpienia wielka atrakcja turystyczna, która pełni też funkcję edukacyjną.

Na południe od Salvadoru, na Wybrzeżu Kakao (Costa do Cacau), znajduje się najlepiej strzeżony sekret stanu Bahia – 30-tysięczne miasto Itacaré. Niegdyś słynące z licznych plantacji kakaowca, a od lat 80. uchodzi za mekkę brazylijskich (i nie tylko!) surferów. Mówi się, że gdyby Itacaré było piosenką, to linia basowa pochodziłaby z energetycznego numeru funkowego, melodia – z pięknej ballady miłosnej, a tekst – z utworu Boba Marleya. Coś w tym jest. W tej miejscowości pachnącej kakao upływ czasu nie ma znaczenia, a jedyne co się przydaje, to deska surfingowa. Rzeczywiście, warunki do surfingu i aktywnego wypoczynku są tutaj znakomite.

Miłośnicy wypraw pieszych powinni udać się nieco na zachód od Salvadoru, do Parku Narodowego Chapada Diamantina. Kiedyś wydobywano na tym obszarze diamenty, dziś przyciągają do niego liczne trasy trekkingowe, tajemnicze jaskinie, szumiące wodospady, malownicze formacje skalne i przepiękne krajobrazy. Na terenie parku znajduje się drugi najwyższy brazylijski wodospad (Cachoeira da Fumaça – 340 m), słynne płaskie wzgórze (Morro do Pai Inácio) i przypominająca meksykańskie cenoty jaskinia z wodą w kolorze czystego błękitu (Poço Azul). Piesze wędrówki, wspinaczka i kąpiele w naturalnych źródłach to tylko niektóre atrakcje, jakie czekają na odwiedzających. Podczas wizyty w Salvadorze warto nieco zboczyć z trasy i spędzić tu trochę czasu.

 

ROZTAŃCZONE MIASTO

Rio de Janeiro nie jest największym ani najważniejszym miastem Brazylii. Tytuł największej metropolii przypada São Paulo – w całej aglomeracji mieszka ponad 21 mln osób. Rio de Janeiro ze swoimi 12 mln mieszkańców plasuje się na drugim miejscu. Miasto bardzo zmieniło się od czasu powstania bossa novy, czyli lat 50. i 60. XX w., prawdziwej złotej ery, do której prawdopodobnie nigdy już nie powróci. Ale pomimo problemów, z jakimi zmaga się od lat, wciąż wyczuwa się w nim tę trudną do uchwycenia magię. To stąd pochodzi samba i Dziewczyna z Ipanemy (Garota de Ipanema), tutaj odbywa się najsłynniejszy karnawał na świecie oraz znajduje się figura Chrystusa Odkupiciela (Cristo Redentor) i Stadion Maracanã. Brazylijska plaża kojarzy się z legendarną Copacabaną. Sąsiednia Ipanema nie przypomina żadnej innej plaży na ziemi. Leży u stóp pokrytego tropikalnym lasem wzgórza – Morro Dois Irmãos (533 m n.p.m.), na którego szczycie człowiekowi wydaje się, jakby mógł dotknąć słońca, gdy jednocześnie spogląda w dół na miasto niczym ptak. Rio de Janeiro to również feijoada (gulasz z czarnej fasoli) i duma Brazylii – açaí na tigela (potrawa z mrożonego musu z owoców euterpy warzywnej, czyli açai) – śniadanie surferów. To najlepsze podaje się w barze „Amazônia Soul” w Ipanemie. Surferów przyciąga Barra da Tijuca z 18-kilometrową plażą. Właśnie na niej odbywa się wiele krajowych mistrzostw w surfingu oraz wind- i kitesurfingu. W gorące letnie weekendy bywa tu tłoczno, gdyż obecnie to bardzo modne miejsce.

Cudowne Rio de Janeiro kojarzy się nie tylko z plażami i sambą, lecz także ze sztuką uliczną. Podczas spaceru wzdłuż nabrzeża można podziwiać największe graffiti ścienne na świecie, mające powierzchnię 3 tys. m2, wpisane do Księgi rekordów Guinnessa. Autorem muralu Etnias jest Eduardo Kobra, światowej sławy brazylijski artysta, który w ten sposób postanowił upamiętnić XXXI Letnie Igrzyska Olimpijskie z 2016 r. To prawdziwa wizualna uczta dla miłośników street artu. Jeśli o Nowym Jorku mówi się, że nigdy nie śpi, Rio de Janeiro powinno nazywać się miastem, które nigdy nie przestaje tańczyć. Jednak liczba turystów przybywających do Cidade Maravilhosa (Cudownego Miasta) z roku na rok maleje i aby temu przeciwdziałać, brazylijski rząd ogłosił nowy program pod hasłem Rio de Janeiro a Janeiro (Rio od stycznia do stycznia). W jego ramach w ciągu roku odbywają się liczne wydarzenia z dziedziny kultury, sportu, turystyki i biznesu.

Za to na tropikalnych wyspach położonych nieopodal miasta turystów nie brakuje. Najsłynniejszą i zarazem najpiękniejszą z nich jest niewątpliwie Ilha Grande. Do 1994 r. mieściło się na niej więzienie (Instituto Penal Cândido Mendes), odpowiednik amerykańskiego Alcatraz, ale dzięki temu wciąż w dużej mierze pozostaje niezagospodarowana i dziewicza. Porastający ją atlantycki las deszczowy cechuje niezwykłe bogactwo fauny i flory. Na wyspie znajdują się również liczne wodospady i dzikie plaże, w tym najpiękniejsza z nich – Lopes Mendes (blisko 3-kilometrowa). Nie ma przy niej restauracji, barów czy hoteli, nie można się na nią także dostać łodzią. Jedynym sposobem dotarcia na Lopes Mendes jest dość wymagająca wędrówka przez gęsty tropikalny las. Rozpościerające się z niej widoki rekompensują jednak wszystkie trudy.

Zaledwie ponad 2 godz. jazdy samochodem na wschód od Rio de Janeiro leży jeden z najbardziej znanych kurortów nadmorskich w Brazylii – Búzios. Dni upływają w nim beztrosko na plażach i deptakach. Malownicze nabrzeże pełne jest butików, eleganckich restauracji i gwarnych barów, dlatego kurort nazywa się brazylijskim Saint-Tropez. Nieco większa odległość (4 godz. drogi) dzieli Rio de Janeiro od kolonialnej perełki. Paraty to doskonale zachowane, urokliwe miasteczko znajdujące się na Zielonym Wybrzeżu (Costa Verde). Można się w nim poczuć, jakby prosto z tropików przeniosło się do Europy Zachodniej. Z jednej strony widać góry porośnięte tropikalnym lasem, z drugiej – zatokę z dziesiątkami małych wysepek i kolorowych łodzi oraz domy milionerów i lokalnych rybaków. Do tego panuje tu kosmopolityczna i nieco artystyczna atmosfera. Wszystko to daje mieszankę doskonałą.

 

 Statua Chrystusa Zbawiciela na Corcovado

©ALEXANDRE MACIEIRA/RIOTUR

 

POŁUDNIOWOAMERYKAŃSKI NOWY JORK

Gdy burmistrz São Paulo witał delegację Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA), powiedział: To kosmopolityczna metropolia. Czy jest jakiekolwiek inne miejsce w świecie, gdzie spotkacie Japończyków mówiących po portugalsku z włoskim akcentem?. To ogromne miasto, trudne do ogarnięcia i na pierwszy rzut oka dość odstraszające. Paulistanos, mieszkańcy São Paulo, mają wielkie ambicje i widać to na każdym kroku. Metropolię pokrywa niekończący się las budynków, starych i zaniedbanych, ale i tych supernowoczesnych. Tę miejską dżunglę przecina niemal 3-kilometrowa Avenida Paulista – lokalny odpowiednik Pól Elizejskich.

Budynki z betonu sąsiadują tu z zielonymi oazami takimi jak parki Ibirapuera czy Trianon. Ten południowoamerykański Nowy Jork jest najbardziej kosmopolitycznym i nowoczesnym miastem na kontynencie, zamieszkałym przez zamożną i najlepiej wykształconą część brazylijskiego społeczeństwa. Sampa, bo tak mówią o metropolii jej mieszkańcy, to przemysłowa, finansowa, kulturalna i gastronomiczna stolica kraju. Znajduje się w niej ponad 12 tys. restauracji, 110 światowej klasy muzeów, 90 centrów kultury, 280 sal kinowych i 180 teatrów. W São Paulo wystawia się więcej sztuk niż w Nowym Jorku i jest w nim trzy razy więcej księgarń. Tutejsze kluby nocne i bary są jednymi z najlepszych na kontynencie, a miasto nie zwalnia przez całą dobę. Paulistanos kochają pizzę i pingado (kawę z odrobiną mleka) i raczą się nimi o każdej porze dnia i nocy. Międzynarodowy tydzień mody odbywający się w São Paulo (São Paulo Fashion Week – SPFW) uchodzi za jeden z najważniejszych na świecie. Poza tym organizuje się tu największy festiwal designu w całej Ameryce Południowej – Bienal de São Paulo jest drugim najstarszym tego typu wydarzeniem na naszym globie (istnieje od 1951 r.), zaraz po Biennale w Wenecji, i należy do najważniejszych wystaw artystycznych w kraju.

Jeżeli ktoś zechce uciec od zgiełku metropolii, może udać się na Piękną Wyspę (Ilhabela), która w pełni zasługuje na swoją nazwę. Stanowi ona miejsce wypoczynku zamożnych mieszkańców São Paulo. Ze względu na wspaniałą przyrodę stworzono na niej w 1977 r. park stanowy (Parque Estadual de Ilhabela). Na wyspie warto przedrzeć się przez tropikalny las deszczowy na plażę Castelhanos lub zażyć orzeźwiającej kąpieli w wodospadzie Gato (Cachoeira do Gato). Zupełnie odmienny charakter ma leżący ok. 170 km od São Paulo 50-tysięczny kurort Campos do Jordão. To najwyżej położone (1628 m n.p.m.) i najzimniejsze miasto Brazylii. Jego architektura nawiązuje do zabudowy europejskich miejscowości wypoczynkowych. Nazywane brazylijską Szwajcarią, porównywane do Davos i francuskiego Chamonix-Mont-Blanc, zaczyna tętnić życiem, gdy tylko zima dociera na półkulę południową. Wtedy to Campos do Jordão zamienia się w ośrodek narciarski pokryty sztucznym śniegiem, a wielkie centra handlowe otwierają swoje drzwi. Życie kurortu koncentruje się w eleganckiej dzielnicy Vila Capivari, w której znajduje się większość hoteli, restauracji, kafejek, butików i barów serwujących gorącą czekoladę. Zimą odbywa się tu również festiwal muzyki klasycznej, jeden z najważniejszych nie tylko w Brazylii, ale i w całej Ameryce Łacińskiej.

 

 Cascata do Caracol – malowniczy, 131-metrowy wodospad obok kurortu Canela

©EMBRATUR IMAGE B

 

BRAZYLIJSKA MAŁA POLSKA

Jeszcze bardziej europejsko jest na południe od stanu São Paulo. Ta część kraju nadal przyciąga znacznie mniej turystów niż rejony północne, a ma wiele do zaoferowania. Stany Paraná, Santa Catarina i Rio Grande do Sul leżą w regionie subtropikalnym (podzwrotnikowym), gdzie śnieg niekiedy pokrywa wyższe wzniesienia. Europejczycy z Polski, Włoch i Niemiec uznali ten klimat za przyjazny i ponad 100 lat temu wyemigrowali do Ameryki Południowej w poszukiwaniu lepszego życia. Przywieźli ze sobą odmienne obyczaje, tradycje kulinarne, języki i siłą rzeczy inne geny. Dlatego nie dziwi fakt, że południowe stany Brazylii są niebieskookie i jasnowłose. Szacuje się, że co dziesiąty mieszkaniec Parany ma polskie korzenie – to taka mała Polska za oceanem. Najwięcej potomków Polaków, bo nawet ok. 400 tys., mieszka w niemal 2-milionowej Kurytybie. Jest to grupa wyjątkowa, gdyż jej przedstawiciele jako jedyni ze światowych Polonii praktycznie nie mówią już po polsku. Wpływy znad Wisły widoczne są tutaj na każdym kroku, a składają się na nie tradycyjna architektura, przedstawienia teatralne, polskie msze w kościołach czy w końcu pierogi i żurek jak u babci. Kurytyba należy do najbogatszych i najbardziej rozwiniętych miast Brazylii, a potomkowie Polaków od wielu lat przyczyniają się do rozwoju brazylijskiej gospodarki. Miasto słynie z wysokiej jakości życia, nowoczesnego systemu komunikacji miejskiej i międzynarodowej atmosfery. Znajduje się w nim mnóstwo parków i terenów zielonych. Tutejszy Ogród Botaniczny (Jardim Botânico de Curitiba) przypomina najlepsze francuskie ogrody królewskie. Jego główną atrakcją jest imponujących rozmiarów szklarnia, wyróżniająca się na tle panoramy Kurytyby.

 

KOWBOJE I GÓRSKIE KURORTY

Najdalej na południe rozciąga się stan Rio Grande do Sul, gdzie biali hodowcy bydła pielęgnują tradycje gauchów (gaúchos). Brazylijscy kowboje to także potomkowie europejskich emigrantów, którzy skolonizowali te tereny wiele lat temu. Region ten kojarzy się z ranczami, churrasco (brazylijskim grillem) i chimarrão (lub mate), sączonym przez gaúchos napojem z ostrokrzewu paragwajskiego. Stolicą stanu Rio Grande do Sul jest wielokulturowa metropolia Porto Alegre. To jedno z tych miast, w których Brazylia zaskakuje. Należy do najlepiej prosperujących i najbogatszych kulturowo ośrodków miejskich w kraju. Znajdują się tu liczne muzea, centra kulturalne i sceny teatralne. Większość atrakcji turystycznych usytuowanych jest w centrum, m.in. inspirowana architekturą włoskiego renesansu Katedra Metropolitalna czy dawna elektrownia Gasômetro, a obecnie ośrodek kultury. Na zakupy zaprasza Rua da Praia, na spacer warto udać się wzdłuż malowniczego jeziora Guaíba, a drinka wypić w barze w eleganckiej dzielnicy Cidade Baixa. Jednak wiele osób położone zaledwie 120 km od łańcucha górskiego Serra Gaúcha Porto Alegre traktuje jedynie jako bazę wypadową do najmodniejszych miejsc na południu kraju takich jak Gramado, Canela czy Bento Gonçalves.

          Jeśli ktoś chciałby poczuć się jak w Europie bez opuszczania Brazylii, to bliźniacze górskie kurorty Gramado i Canela są właśnie tym, czego szuka. W powietrzu unosi się w nich zapach gorącej czekolady i fondue, zachęcający do ogrzania się w lokalnych kawiarniach i restauracjach, szczególnie zimą (od czerwca do września), kiedy temperatura spada do 0°C. Romantyczne hotele w stylu alpejskim, tak różne od tych, które stoją przy Copacabanie czy Ipanemie, wtapiają się w krajobraz gór. W Gramado znajduje się muzeum czekolady (Mundo de Chocolate), park miniatur Mini Mundo z makietami różnych obiektów ze świata i Snowland, pierwszy kryty park śnieżny w Ameryce Południowej. W tym malowniczym 35-tysięcznym mieście odbywa się również wiele ważnych wydarzeń kulturalnych, takich jak sierpniowy festiwal filmowy (Festival de Cinema de Gramado), na który ściągają rzesze kinomanów i gwiazd kina brazylijskiego. Bliźniacza Canela kojarzy się przede wszystkim z ekoturystyką, pięknym wodospadem Caracol (Cascata do Caracol – 131 m), parkiem tematycznym Mundo a Vapor i wyciągiem krzesełkowym. Jest także doskonałym miejscem do uprawiania turystyki aktywnej (np. trekkingu, kolarstwa górskiego, canyoningu lub raftingu). Niezależnie od tego, czy od lat marzyliśmy o barwnej paradzie karnawałowej w Rio de Janeiro, czy raczej o wyprawie do dziewiczych amazońskich lasów, Brazylia koniecznie powinna się znaleźć na liście naszych podróży.

 

Wydanie Lato 2018