BARBARA TEKIELI

 

« Przez ostatnie lata województwo śląskie dynamicznie się zmieniało. Z tego względu dziś zalicza się je do najbardziej atrakcyjnych turystycznie miejsc w Polsce. Ogromnym atutem regionu jest jego odmienna kultura. Odzwierciedlają ją śląskie zwyczaje, święta, tradycyjne stroje i kuchnia. »

Ambasador kultury polskiej – Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny – od lat rozsławia nasz kraj na wszystkich kontynentach. Dawne kopalnie, zakłady przemysłowe i dzielnice górnicze po rewitalizacji dostają drugie życie. Święto Szlaku Zabytków Techniki INDUSTRIADA bije w czerwcu rekordy popularności. Na tej trasie turystyki industrialnej znajdują się prawdziwe perełki, takie jak Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach, wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, czy Sztolnia Królowa Luiza w Zabrzu, laureat tegorocznej nagrody Europa Nostra.

 

Śląskiemu jest po drodze z kulturą. Każdego roku gości wielkie festiwale muzyczne. Zamki i strażnice władców ze Szlaku Orlich Gniazd (wytyczonego w województwie śląskim i małopolskim) przyciągają turystów wydarzeniami kulturalnymi i nowymi atrakcjami. Warto je odwiedzić w czasie najsłynniejszej związanej z nim imprezy – wrześniowej JUROMANII. 

 

GWIAZDA SZLAKU 

Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach jest jedną z czterech największych gwiazd Szlaku Zabytków Techniki województwa śląskiego. Od 2004 r. zarówno ona, jak i Sztolnia Czarnego Pstrąga znajdują się na liście Pomników Historii. Dziesięć lat później kopalnia została włączona do Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego (European Route of Industrial Heritage – ERIH) jako jeden z tzw. punktów kotwicznych, a 9 lipca 2017 r. jej podziemia wraz z systemami odwadniania, infrastrukturą wodociągową i krajobrazem kulturowym wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

 

To jedyne w Polsce miejsce, gdzie trasą turystyczną można wyruszyć na zwiedzanie wyrobisk pozostałych po wydobyciu srebra, ołowiu i cynku. Wszystko miało się zacząć od przypadkowego odkrycia dokonanego na przełomie XV i XVI w. przez chłopa zwanego Rybką, zamieszkującego osadę Tarnowice (obecnie dzielnicę Tarnowskich Gór pod nazwą Stare Tarnowice), który orząc pole, natrafił na bryłę kruszcu. Dzięki temu położone na północnych krańcach Górnego Śląska Tarnowskie Góry stały się później jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych w tej części Europy. Wydobycie rud srebra, ołowiu i cynku pociągnęło za sobą znaczący rozwój miasta, a jego mieszkańcom zapewniało dostatek. Pozyskiwano tu głównie tzw. galenę, czyli rudę ołowiu z domieszką srebra. 

 

W połowie XVI stulecia Tarnowskie Góry były największym producentem ołowiu i srebra w tej części kontynentu. Według historyków pochodzący stąd ołów miał pośredni wpływ na rozwój międzynarodowego handlu i ogólne ożywienie gospodarcze w Europie. Z kolei srebro transportowano aż do Chin, które wykorzystywały je do produkcji monet.

 

W styczniu 1788 r. w państwowej kopalni Fryderyk po raz pierwszy w tej części kontynentu zastosowano maszynę parową do odwadniania podziemi. Urządzenie odwadniające skonstruowano w należącej do słynnego angielskiego przemysłowca Samuela Homfraya (1762–1822) hucie żelaza Penydarren w południowej Walii. Wieść o uruchomieniu cuda ówczesnej techniki szybko rozeszła się po Europie. Do Tarnowskich Gór zaczęły wkrótce przybywać osoby chcące na własne oczy zobaczyć maszynę. Wśród nich byli władcy, politycy, wojskowi, naukowcy i artyści. W księdze gości pośród wpisów blisko 900 znanych postaci widnieje też ten zamieszczony przez Józefa Wybickiego (1747–1822), twórcę słów do pieśni, która stała się polskim hymnem narodowym.

 

Obecnie tarnogórska kopalnia jest jedną z największych atrakcji turystycznych w Polsce. To idealne miejsce do realizowania projektów o charakterze edukacyjnym i kulturowym. Do najciekawszych tutejszych imprez należą wydarzenia związane z INDUSTRIADĄ czy odbywający się 1 maja Piknik na ul. Maszynowej. Na terenie Skansenu Maszyn Parowych organizowane są plenerowe przedstawienia teatralne, koncerty i pokazy.

 

Po zwiedzaniu można wybrać się do oberży słynącej z lokalnego piwa oraz dań kuchni śląskiej i polskiej. „Restauracja 10 stopni” działa w dawnym nadszybiu. Nazwa lokalu utrzymanego w stylu postindustrialnym oznacza wysokość temperatury utrzymującej się w tarnogórskich podziemiach. 

 Wnętrza Zabytkowej Kopalni Srebra w Tarnowskich Górach – komora Srebrna z rzeźbami górników

© STOWARZySZEnIEMIŁOŚnIKÓWZIEMITARnOGÓRSKIEJ

 

AMBASADOR KULTURY POLSKIEJ

Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny od 66 lat promuje bogactwo polskiej kultury. Jest drugim po Państwowym Zespole Ludowym Pieśni i Tańca „Mazowsze” im. Tadeusza Sygietyńskiego zespołem folklorystycznym rozpoznawalnym na całym świecie. Koncertował w 44 krajach na pięciu kontynentach. Zdobył wiele prestiżowych nagród i wyróżnień. Dał powyżej 7 tys. koncertów dla ponad 25 mln widzów. W swoim repertuarze ma 18 programów artystycznych, które prezentują 70 polskich regionów. Wśród 20 t strojów noszonych przez chórzystów i tancerzy na scenie znajduje się 22 tys. kompletów ze wszystkich etnograficznych regionów Polski. Największą część stanowią kostiumy ze Śląska.

 

Zespół ma w swoim repertuarze tańce narodowe, pieśni i utwory wokalne, chóralne i oratoryjne, stworzone głównie przez wybitnych kompozytorów polskich, ale i światowych. Ważne miejsce w jego programach zajmuje muzyka m.in. Wojciecha Kilara, Stanisława Hadyny, Czesława Grabowskiego, Janusza Stalmierskiego czy Romualda Twardowskiego. Od początku swojego istnienia „Śląsk” nieprzerwanie uczestniczy w międzynarodowej wymianie kulturalnej. Współpracuje z licznymi, rozsianymi po całym świecie zespołami polonijnymi. Tradycyjnie utrzymuje kontakty z grupami funkcjonującymi w USA, Kanadzie, Francji, Niemczech i Austrii oraz za wschodnią granicą. Uniwersalny język muzyki etnicznej daje nieograniczone możliwości rozwijania współpracy międzynarodowej.

 

Pierwszy, najbardziej znany program zespołu, opracowany przez jego twórców, kompozytora, dyrygenta, muzykologa i pisarza Stanisława Hadynę (1919–1999) oraz choreografkę i pedagog Elwirę Kamińską (1912–1983), przyniósł „Śląskowi” sławę, uznanie i liczne nagrody na całym świecie. W 2019 r. przypada 100. rocznica urodzin tego pierwszego. Dlatego też Sejmik Województwa Śląskiego ustanowił go Rokiem Stanisława Hadyny. Z tej okazji zaplanowano wiele koncertów. Szczególny odbędzie się 30 sierpnia w wiślańskim amfiteatrze, który nosi imię współzałożyciela zespołu. Kolejne ważne koncerty uświetnią IV Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny „Silesia” w Koszęcinie (od 2 do 8 września).

 

W maju 2017 r. podpisano umowę o współprowadzeniu „Śląska” z ministrem kultury i dziedzictwa narodowego. Siedziba zespołu znajduje się w Koszęcinie w powiecie lublinieckim. Tu funkcjonuje również Śląskie Centrum Edukacji Regionalnej prowadzące działalność edukacyjną i kulturalną, w tym Letnią Szkołę Artystyczną. Oferta cieszy się dużym zainteresowaniem, co potwierdza liczba już zrealizowanych 7 tys. godz. warsztatowych.

Jeden z niezmiernie widowiskowych koncertów Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” im.Stanisława Hadyny

© W.KORPUSIK/ŚLĄSKAORGAnIZACJATURySTyCZnA

 

ŚLĄSK W PIGUŁCE

O przywiązaniu mieszkańców województwa śląskiego do tradycji świadczy zachowanie najpiękniejszych fragmentów katowickich osiedli robotniczych Giszowiec i Nikiszowiec, prawdziwych pereł Szlaku Zabytków Techniki. Miejscowa architektura grała w wielu filmach, a sam region jest często wykorzystywany jako plener przez znanych reżyserów. Ostatnio wieś Rudy w powiecie raciborskim rozsławił wielokrotnie nagradzany i promowany poza granicami Polski film Pawła Pawlikowskiego Zimna wojna ze wspaniałymi zdjęciami. Wspomniane katowickie osiedla pojawiały się w produkcjach Kazimierza Kutza (1929–2018). Ten najbardziej znany popularyzator tradycji i historii ziemi śląskiej nazywał Nikiszowiec Śląskiem w pigułce. Nagrywano tu sceny do takich filmów jak Angelus Lecha Majewskiego, Kolejność uczuć Radosława Piwowarskiego, Grzeszny żywot Franciszka Buły Janusza Kidawy, Barbórka Macieja Pieprzycy czy Piąta pora roku Jerzego Domaradzkiego.

 

Turyści chętnie zaglądają do Giszowca i Nikiszowca, bo nigdzie indziej nie znajdują podobnej atmosfery i autentyczności. Unikatowe na skalę europejską, powstałe ponad 100 lat temu osiedla budzą zachwyt nie tylko wśród miłośników architektury i urbanistyki, ale też fanów śląskiego folkloru. W rankingu platformy TripAdvisor figurują wśród najciekawszych miejsc w Katowicach. 

 

Giszowiec, którego obiekty wpisano do rejestru zabytków, nie przypomina już co prawda siebie sprzed wieku. Większość obecnego osiedla zajmują nowe budynki mieszkalne, ale to, co ocalało, nadal przyciąga wielu turystów poszukujących prawdziwego Śląska. Starego Giszowca broni główny bohater filmu Paciorki jednego różańca Kazimierza Kutza. Karol Habryka nie chce wyprowadzić się ze swojego domu i pozwolić, aby w jego miejscu wybudowano nowe bloki z wielkiej płyty. Jego losy stanowią nawiązanie do historii osiedla.

 

AKTYWNA PSZCZYNA

Nieduża, 26-tysięczna Pszczyna, słynąca z jednego z najpiękniejszych zamków w Polsce i pokazowej Zagrody Żubrów usytuowanej w zabytkowym parku, przypadnie do gustu osobom lubiącym spędzać czas aktywnie. Blisko historycznego centrum leży Ośrodek Sportów Wodnych w Łące. To nie tylko raj dla amatorów konkretnych dyscyplin, ale też świetne miejsce na weekendowe wypady. Można tutaj popływać łodziami, jachtami, kajakami, rowerami i skuterami wodnymi. Ośrodek ma świetne zaplecze z toaletami i prysznicami. Na jego terenie znajduje się kawiarenka i pole kempingowe przeznaczone pod namioty, przyczepy kempingowe i kampery. Przy brzegu jeziora Łąka cumują żaglówki. Można tu również odbyć kurs żeglarski czy windsurfingowy. 

 

Miłośnicy jazdy na dwóch kółkach mają do wyboru w okolicy miasta łącznie osiem samoobsługowych stacji wypożyczania jednośladów i 80 rowerów, a liczba ta co roku wzrasta. Pierwsza trasa rowerowa z prawdziwego zdarzenia połączyła Pszczynę z zaporą na Wiśle w Goczałkowicach-Zdroju (Jeziorem Goczałkowickim). Obecnie powstaje nowa sieć ponad 20 km utwardzonych ścieżek, która uzupełni braki dróg w okolicy i umożliwi dojazd rowerem z centrum miasta do pobliskich wsi, np. Wisły Małej i Ćwiklic, słynących z zabytków architektury drewnianej. W tych drugich znajduje się jedna z najstarszych drewnianych świątyń w Polsce (Kościół św. Marcina).

 

W 2018 r. w Pszczynie powstał także unikatowy obiekt dla miłośników nurkowania (jedyny taki w kraju). Stare zbiorniki przeciwpożarowe przystosowano do prowadzenia ćwiczeń dla nurków. Stworzono tu warunki odpowiednie zarówno dla osób początkujących, jak i zaawansowanych instruktorów czy ratowników trenujących poruszanie się w ciasnych korytarzach. Z obiektu mogą korzystać też szkoły nurkowe i nauczyciele nurkowania ze swoimi uczniami. 

 

Pszczyna słynie również z licznych imprez kulturalnych odbywających się w weekendy w pięknym otoczeniu starej części miasta i zabytkowego Parku Pszczyńskiego. W maju swoje święto ma najsłynniejsza tutejsza mieszkanka – uhonorowana ławeczką księżna pszczyńska Daisy (Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, 1873–1943). Z jego okazji organizuje się kilkanaście wydarzeń kulturalnych, które związane są z pasjami i działalnością tej osobistości. Cały rynek zamienia się wtedy w wielki ogród pokazowy. Dekoracje przygotowują centra ogrodnicze z południowej Polski. Roślinne dzieła sztuki można podziwiać bezpłatnie w dzień i po zapadnięciu zmroku, bo są pięknie oświetlone. W mieście warto także wziąć udział w Nocnej Grze Książęcej czy Majówce Konnej oraz wybrać się na koncerty Von Promnitz Tour.

 

W Pszczynie już dwukrotnie odbył się kulinarny Festiwal „Śląskie Smaki”. Tutejsze restauracje słyną ze smacznej kuchni i z tego względu były wielokrotnie nagradzane w rozmaitych konkursach. Warto spróbować chociażby gęsiny, policzków wołowych czy ryb prosto z Jeziora Goczałkowickiego serwowanych z warzywami od lokalnych rolników. Wspaniałe tradycyjne potrawy śląskie są specjalnością restauracji „Frykówka”. Moim ulubionym miejscem jest znajdujące się przy jednej z uliczek koło pszczyńskiego rynku bistro Punkt „G”astronomiczny. Podawane w nim dania przygotowywane według starych receptur to prawdziwe dzieła sztuki na talerzu.

 

W czasie wizyty w tym mieście nie wolno ominąć zabytkowej herbaciarni w Parku Zamkowym. Bywali w niej właściciele Pszczyny, w tym sama księżna Daisy. Obiekt poddano renowacji konserwatorskiej, po której otwarto go na nowo. W herbaciarni serwuje się pyszne desery, kawę i herbatę, ale już niebawem będzie w niej można również wykupić wycieczki łodziami po parkowych zbiornikach.

 

W okresie letnim jedną z najpopularniejszych pszczyńskich imprez jest Śląski Dzień Miodu, który w tym roku odbył się po raz 10. Sierpniowe Dni Pszczyny (najbliższe 24 i 25 sierpnia) są znakomitą okazją do zabawy i spróbowania lokalnych specjałów. Obchodom towarzyszy Festiwal Pszczyńskich Maszketów Chochla. W jego trakcie amatorskie drużyny rywalizują ze sobą w przygotowywaniu potraw charakterystycznych dla regionu. Tematem przewodnim tegorocznej imprezy będą desery. Co ciekawe, w konkursie ma wziąć też udział zespół reprezentujący mniejszość ukraińską w Pszczynie.

 

Na zainteresowanie zasługuje poza tym jesienny festiwal Spotkania z Kulturą Żydowską (w 2019 r. w dniach 17–19 października), którego koordynatorem jest Sławomir Pastuszka – pszczynianin, wieloletni opiekun pszczyńskiego kirkutu, nominowany do nagrody POLIN2016 przyznawanej za działalność na rzecz ochrony pamięci o historii polskich Żydów. W programie wydarzenia znajdują się m.in. wykłady, seans filmowy, koncert, bezpłatne wycieczki z przewodnikiem szlakiem judaików oraz warsztaty współczesnej kuchni żydowskiej.

 

 

ŚNIADANIE PO NASZYMU

Czasem warto zatrzymać się w biegu, aby przeżyć coś wyjątkowego, dostrzec wokół siebie innych ludzi, nawiązać z nimi więź i cieszyć się drobnymi przyjemnościami zwykłej codzienności. Do tego właśnie zachęca festiwal POLEKU – slow life po naszymu. W czerwcu 2019 r. w Skansenie Zagroda Wsi Pszczyńskiej odbył się on już po raz trzeci. Organizatorom wydarzenia od początku przyświecała jedna idea – chcieli przekonać innych do zmiany stylu życia, zwolnienia na chwilę w tym pędzącym przed siebie świecie i zrozumienia, że najważniejsze jest cieszenie się pięknym otoczeniem, celebrowanie wspólnych posiłków i spędzanie czasu na rozmowach przy biesiadnym stole.

 

Do miejscowych zbierających się na festiwalu chętnie dołączają turyści zwiedzający skansen, zachęceni formą imprezy i zaangażowaniem biorących w niej udział osób. Podobnie jak w minionych latach tegoroczne śniadanie było ekologiczne, a składało się z placuszka twarogowego z ziołami, kanapki z orkiszowego chleba na zakwasie oraz batonika energetycznego z płatkami zbożowymi i suszonymi owocami. Po nim na uczestników festiwalu czekały liczne atrakcje, gry i zabawy, które wciągnęły całe rodziny. Przeprowadzono m.in. warsztaty na temat zasad świadomego odżywiania się, urozmaicone wypiekaniem świeżych ciasteczek bananowo-gryczanych i pomarańczowo-jaglanych z ekologicznych składników. Ich zachęcający zapach unosił się w powietrzu, przyciągając coraz to nowe osoby. W oczekiwaniu na wypieki uczestnicy mogli zająć się wyciskaniem soków z lokalnych warzyw i owoców. Nie lada atrakcję stanowiły jak co roku warsztaty pszczelarskie, których celem było uświadomienie najmłodszym, że pszczoła jest przyjacielem człowieka. Poznać lepiej świat przyrody pomagało tworzenie niezwykłych lasów w słoju. Dla tych, którzy chcieli zdobyć wiedzę o lokalnej kulturze i tradycjach, zorganizowano intrygującą grę terenową dostarczającą wielu wrażeń. 

 

WYCIECZKA ZE SMAKIEM

Bogate tradycje województwa śląskiego odzwierciedla także jego różnorodna kuchnia. Regionalnych dań można spróbować w którejś z 27 restauracji umieszczonych na Szlaku Kulinarnym „Śląskie Smaki” (www.slaskiesmaki.pl), jednym z pierwszych, jakie powstały w Polsce. W ich menu znajdują się potrawy śląskie, ale też beskidzkie, jurajskie czy zagłębiowskie. Turysta ma do wyboru ponad 100 regionalnych specjałów, których tradycyjny smak, znakomitą jakość i właściwy sposób przyrządzania gwarantuje certyfikat „Śląskie Smaki”. Szlak Kulinarny „Śląskie Smaki” otrzymał Certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej dla Najlepszego Produktu Turystycznego 2013, a w 2015 r. został doceniony przez Komisję Europejską nagrodą EDEN (European Destination of Excellence) na Międzynarodowym Konkursie na Najlepszą Europejską Destynację Turystyczną.

 

Najważniejszą imprezą kulinarną w regionie jest odbywający się od 14 lat Festiwal „Śląskie Smaki”. Prawie każdego roku organizuje się go w innej miejscowości, bo z założenia ma promować różne regiony województwa śląskiego. Dwukrotnie festiwal zawitał do Pszczyny (w 2009 i 2018 r.). Tegoroczna, 14. edycja odbyła się w połowie czerwca w parku przy dawnym opactwie cysterskim w Rudach. Wzięcie udziału w przeprowadzanym podczas wydarzenia konkursie kulinarnym stanowi świetną okazję do sprawdzenia się jako szef kuchni. Do walki o Złoty Durszlak oraz tytuł Eksperta Śląskich Smaków stanąć może każdy: profesjonalny kucharz, uczeń szkoły gastronomicznej i amator. Najbardziej emocjonującym elementem festiwalu jest pokaz Bitwa Smaków, połączony z raczeniem się potrawami przyrządzanymi przez znanych kucharzy – w tej roli zwykle występują Remigiusz Rączka wraz z kolegą po fachu. Dodatkową atrakcją są również degustacje przygotowywane przez restauracje znajdujące się na wspomnianym szlaku. Festiwal „Śląskie Smaki” promuje kuchnię regionalną jako zdrową, urozmaiconą i smaczną. Zachęca do zainteresowania się trendem slow food i gotowania dań z produktów nieprzetworzonych. Imprezę wieńczy tradycyjnie uczta dla zmysłów, czyli wieczorny koncert galowy Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny.

 

ATRAKCJE FESTIWALI

Kulinarne festiwale i targi promujące lokalne przysmaki są ważnymi wydarzeniami dla województwa śląskiego. Odbywają się przy okazji wielu imprez kulturalnych. Żywiec ma swój OscypekFest, na którym główną gwiazdą jest ten najbardziej oryginalny góralski ser. Festiwal prezentuje poza tym kulturę żywiecką. Biorą w nim udział górale zajmujący się wytwarzaniem oscypka, handlowcy i firmy promujące ten przysmak. Nie brakuje także przedsiębiorstw związanych z produkcją serów, mieszkańców Beskidów oraz ambasadorów kuchni regionalnej, którzy mają bezpośredni wpływ na kultywowanie ludowych tradycji i wdrażanie nowych rozwiązań w rejonach atrakcyjnych turystycznie. W tym roku OscypekFest odbył się w lipcu w Amfiteatrze pod Grojcem w Żywcu. Wzorem lat minionych wykonano Mega Ser Góralski. Festiwal uświetniły też liczne pokazy, prezentacje i degustacje potraw pasterskich i regionalnych.

 

Nie mniej ciekawą propozycją dla turystów zainteresowanych śląską kuchnią jest Jarmark Produktów Tradycyjnych w Muzeum „Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie”. Pod koniec lipca 2019 r. w ramach imprezy zorganizowano finał konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”. Podczas wydarzenia można było spróbować tradycyjnych potraw i je kupić. Wiele oferowanych dań i trunków wpisano na Listę Produktów Tradycyjnych województwa śląskiego. Poza znaną już roladą z modrą kapustą i gumiklejzami (kluskami śląskimi) pojawiły się necówka, krupnioki, kołocze czy nalewki. W trakcie imprezy odbywały się również warsztaty kulinarne, których uczestnicy dowiadywali się, jak przygotować domowy twaróg, co dawniej królowało na polskich stołach oraz jak trafić do serc domowników przez żołądek.

 

Słynna kwaśnica gra pierwsze skrzypce podczas Festiwalu Kwaśnicy w Żywcu, organizowanego w Amfiteatrze pod Grojcem (w 2019 r. zaplanowanego na 9 sierpnia). Święto Pstrąga w tym roku odbyło się już po raz 23 w Złotym Potoku. Wątek kulinarny pojawi się także w trakcie najważniejszego wydarzenia na Szlaku Orlich Gniazd o nazwie JUROMANIA. Od 20 do 22 września 2019 r. będzie można wziąć udział w warsztatach gotowania i pokazach kuchni tradycyjnej, średniowiecznej i regionalnej. Smakosze serów zrobią własny ser w kształcie amonita w Łutowcu koło Niegowy. W czasie spotkania z dietetykiem dowiemy się, jak wyglądała dieta praczłowieka i w jaki sposób zaadaptować ją obecnie. Na terenie zespołu pałacowo-parkowego w Złotym Potoku (Pałacu Raczyńskich) zostanie zorganizowana degustacja potraw z pstrągiem złotopockim. Będzie też można poznać zwyczaje podejmowania gości w ogrodach pałacowych i historię tutejszej pstrągarni. 

 

MIASTO MAŁYSZA

Bywali tu Władysław Reymont, Bolesław Prus i Władysław Orkan, ale Wisła to dziś przede wszystkim miasto Adama Małysza, najsłynniejszego polskiego skoczka narciarskiego. Figura sportowca wykonana z białej czekolady przyciąga wzrok jego fanów w holu Domu Zdrojowego, tuż przy wiślańskim rynku. Imię skoczka nosi tutejsza duża skocznia narciarska w Malince. W mieście działa również Galeria Sportowe Trofea Adama Małysza, a w Muzeum Narciarstwa znajdują się narty, na których zdobył tytuł mistrza Polski.

 

Wisła leży w Beskidzie Śląskim, w dolinie najdłuższej, blisko 1050-kilometrowej polskiej rzeki. Ten górski kurort nie bez powodu cieszy się największą popularnością wśród turystów w tej części kraju. Jest atrakcyjny zarówno zimą, jak i latem. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z dokumentu księcia cieszyńskiego Adama Wacława (1574–1617) wydanego w 1615 r. (historycznie należała do Księstwa Cieszyńskiego). 

 

Jako uzdrowisko Wisłę rozsławił Bogumił Hoff (1829–1894), który w 1882 r. nie tylko zachwycił się jej znakomitym położeniem, ale też docenił panujące w niej warunki. Za sprawą Juliana Ochorowicza (1850–1917), filozofa interesującego się psychologią eksperymentalną, powstały tu pierwsze drewniane pensjonaty i wille dla letników. Przełomowym okresem w rozwoju miejscowości były lata międzywojenne. Wybudowano wówczas linię kolei żelaznej z Ustronia do Głębiec (części Wisły). W latach 30. XX w. powstała nowa droga na przełęcz Kubalonka (758 m n.p.m.) oraz modernistyczna Rezydencja Prezydenta RP Zamek w Wiśle-Czarnem wzniesiona według projektu architekta Adolfa Szyszko-Bohusza (1883–1948). Pierwszym prezydentem, który się w niej zatrzymywał, był Ignacy Mościcki (1867–1946). Od 2005 r. z pałacyku znów korzystają kolejne głowy państwa. W tym okresie zbudowano także m.in. Dom Zdrojowy z salą widowiskową i basen kąpielowy. W 1962 r. Wisła otrzymała prawa miejskie. Coraz liczniej przybywali do niej turyści i ludzie kultury. W 1964 r. po raz pierwszy zorganizowano Tydzień Kultury Beskidzkiej, wywodzący się z przedwojennego Święta Gór. To obecnie jedna z największych imprez folklorystycznych na świecie i najstarszy tego rodzaju festiwal w Polsce.

 

W mieście przez cały rok odbywają się rozmaite wydarzenia kulturalne. Przyciągają miłośników muzyki, folkloru i tańca. Do najciekawszych należą Dożynki i Dni Wisły, Lato z Filharmonią oraz piknik Wiślaczek Country (jego 20 już edycja odbędzie się w dniach 24–25 sierpnia 2019 r.). Kibice przybywają do Wisły na letnie i zimowe zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. Osoby lubiące spędzać czas aktywnie przyjeżdżają na bieg przeszkodowy Barbarian Race, Bieg po Nowe Życie czy inne imprezy biegowe i rowerowe.

W Wiśle warto odwiedzić Muzeum Beskidzkie im. Andrzeja Podżorskiego z Enklawą Budownictwa Drewnianego, ewangelicko-augsburski Kościół Apostołów Piotra i Pawła z pierwszej połowy XIX w. i cmentarz Na Groniczku z nagrobkami wielu znanych postaci, zasłużonych dla miasta. Spoczywają tutaj m.in. Stanisław Hadyna, Bogumił Hoff, Bogdan Hoff, ksiądz Karol Michejda i Adam Niedoba (autor nieoficjalnego hymnu miejscowych górali Szumi jawor i założyciel zespołu regionalnego „Wisła”).

 

Ciekawą historię ma też Pałacyk Myśliwski Habsburgów zbudowany pod Baranią Górą (1220 m n.p.m.) pod koniec XIX stulecia. Gościli w nim członkowie rodziny cesarskiej, którzy przyjeżdżali tu na polowania z Wiednia i Cieszyna. Przez ok. 50 lat (od 1925 r.) w rezydencji mieściło się schronisko turystyczne. Przeniesiony w 1985 r. do centrum miasta pałacyk jest obecnie siedzibą wiślańskiego oddziału PTTK. 

 

WŚRÓD WAROWNI

Wyżyna Krakowsko-Częstochowska (Jura Krakowsko-Częstochowska) łącząca Małopolskę ze Śląskiem działa na turystów jak magnes. Można ją przemierzać na rowerze lub samochodem, a podczas zwiedzania poszczególnych obiektów położonych na Szlaku Orlich Gniazd przeżyć niejedną przygodę. Czekają tu na nas atrakcje, które trudno znaleźć w innych miejscach w Polsce. Osoby o lepszej kondycji mogą wspinać się na skały, mniej wysportowani turyści mają okazję przelecieć się balonem, obejrzeć walki rycerskie czy spróbować dań znakomitej kuchni nawiązującej do tradycji dawnych mieszkańców zamków. Ten region skrywa wiele tajemnic, warto wyruszyć na ich odkrywanie.

 

Obszar Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej stanowi prawdziwy raj dla geologów oraz pasjonatów wspinaczek skałkowych i grotołazów. Znajdziemy tutaj różnego rodzaju skamieniałości. Najpopularniejsze są odciski muszli amonitów mające charakterystyczny kształt spirali. Bardziej odważni mogą wejść do nieczynnych już kamieniołomów, bo w nich odkryją prawdziwe bogactwo śladów z prehistorii. Często po odłupaniu powierzchni skał przy pomocy młotka natrafimy na skamieniałe gąbki, podłużne belemnity, ramienionogi lub kuliste jeżowce. Zdarzają się także zęby rekinów. Wśród białokremowych wapieni występują również brązowe, szare, czerwone bądź czarne krzemienie. To one służyły prehistorycznemu człowiekowi do robienia narzędzi. Jedną z ich odmian – krzemień pasiasty, charakterystyczny dla województwa świętokrzyskiego – wydobywano w kopalniach w Krzemionkach Opatowskich.

 

Niepowtarzalny charakter nadają Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej stare warownie, rezydencje królewskie i szlacheckie, pięknie wkomponowane w tutejszy krajobraz. Większość z nich założono w XIV w. z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego (1310–1370). Do najsłynniejszych należą te w Bobolicach, Korzkwi, Ojcowie, Rudnie, Smoleniu i Mirowie. Zachwyt wzbudzają ruiny zamku w Olsztynie koło Częstochowy, najbardziej rozpoznawalnej twierdzy jurajskiej, zbudowanej z białego wapienia. Jednym z najpiękniejszych obiektów na Szlaku Orlich Gniazd jest warownia w Mirowie, której bryła przypomina okręt. To jedna z najstarszych budowli obronnych Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej. W odległości półgodzinnego spaceru od niej wznosi się Zamek Bobolice. Usytuowany na skalistym wzgórzu, robi duże wrażenie. 

 

Aby poznać atrakcyjne zakątki Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, warto udać się na wyprawę jedną z licznych tras tematycznych. Wycieczkę najlepiej zaplanować tak, żeby móc uczestniczyć we wspomnianej JUROMANII. Święto Szlaku Orlich Gniazd przeniesie nas do średniowiecza i okresu potopu szwedzkiego. Podczas turniejów rycerskich chłonie się atmosferę, w jakiej żyli przed wiekami mieszkańcy warowni. W programie tegorocznej imprezy znajdują się nocne zwiedzanie, nocny rajd po Pustyni Błędowskiej czy spotkania z duchami. Można będzie rozbić namiot u podnóża Zamku Ogrodzieniec we wsi Podzamcze, gdzie zaplanowano koncert w wykonaniu muzyków Filharmonii Zabrzańskiej mających grać utwory z filmów kręconych w tym niesamowitym regionie Polski.

JUROMANIA,regiment szwedzki, Zamek Ogrodzieniec

© RADOSŁAWKAŹMIERCZAK/ŚLĄSKAORGAnIZACJATURySTyCZnA

 

ROZŚPIEWANE BESKIDY 

Do najważniejszych wydarzeń kulturalnych organizowanych latem w tej części kraju należy wspomniany Tydzień Kultury Beskidzkiej. To jedna z najstarszych i największych imprez międzynarodowych w województwie śląskim. Na przełomie lipca i sierpnia 2019 r. odbyła się jej 56. edycja. Koncerty zorganizowano w kilku beskidzkich miejscowościach: Wiśle, Szczyrku, Żywcu, Makowie Podhalańskim, Istebnej, Ujsołach i Jabłonkowie (w Czechach) oraz w Oświęcimiu. Z kolei 26 lipca w Amfiteatrze pod Grojcem w Żywcu można było posłuchać koncertu jubileuszowego 50. Festiwalu Folkloru Górali Polskich.

 

W ramach 56. Tygodnia Kultury Beskidzkiej odbyły się też w Wiśle 30. Międzynarodowe Spotkania Folklorystyczne. Udział wzięły w nich trzy polskie zespoły i kilkanaście zagranicznych. Ostatniego dnia lipca Trebunie-Tutki wystąpiły razem z gruzińską grupą Quintet Urmuli z projektem Duch Gór. Festiwal stanowi także okazję do zaprezentowania kultury różnych regionów świata, oryginalnej muzyki ludowej, tańca i pieśni. Prawdziwy zachwyt wzbudzają ciekawe stroje członków zespołów, rzadkie instrumenty, obrzędy i zwyczaje, tak codzienne, jak i świąteczne. Z okazji 56. Tygodnia Kultury Beskidzkiej Poczta Polska wydała okolicznościowy znaczek pocztowy z klepokiem, drewnianym ptaszkiem, będącym symbolem wydarzenia, w nakładzie 3 mln sztuk. Wypuszczono go 19 lipca 2019 r.

 

Jak widać, województwo śląskie to kraina niezmiernie barwna. Dlatego warto się do niego wybrać z wizytą. Można się tu nauczyć, jak ważne jest kultywowanie tradycji i przekazywanie ich z pokolenia na pokolenie.

 

Artykuły wybrane losowo

Pod czeskim niebem

KATARZYNA BYRTEK
<< Ten kraj serdecznych ludzi, gdzie przepyszne piwo leje się strumieniami od południa do późnej nocy, słynie przede wszystkim ze swojej stolicy, nazywanej Miastem Stu Wież i Złotą Pragą, obowiązkowego przystanku w podróży dla turystów przyjeżdżających do niego z całego świata – od Japonii przez Rosję po państwa Ameryki Południowej. Znajdziemy w nim jednak także wiele romantycznych zabytkowych zamków i dobrze zachowanych wiekowych miasteczek czy też idealne tereny do aktywnego wypoczynku. Dlatego warto zostać na czeskiej ziemi tak długo, jak to tylko możliwe. >>

Czechy jako kierunek wyjazdowy są atrakcyjne przez cały rok. Wiosna to najlepszy czas na wizytę w Pradze, gdzie przed sezonem noclegi bywają tańsze, a po moście Karola przechadza się dwa razy mniej przyjezdnych. Latem nie będą się tu nudzić amatorzy turystyki rowerowej, wodnej czy pieszej oraz miłośnicy festiwali muzycznych (np. Colours of Ostrava), teatralnych czy wreszcie historycznych, które organizuje się na licznych zamkach. Na jesieni można wziąć udział w winobraniu w jednym z morawskich miasteczek, a zimą zapakować narty zjazdowe lub popularne tutaj biegówki i wybrać się do górskiego Harrachova czy Pecu pod Śnieżką. Jedno jest pewne – piwo i knedliki z gulaszem smakują u naszych sąsiadów tak samo dobrze przez 365 dni w roku.

Więcej…

Armenia – powabna córa Kaukazu

KINGA BIELEJEC

www.gadulec.me

 

« Armenia bywa często niesłusznie niedoceniana i omijana w trakcie wypraw na Kaukaz na rzecz swojej słynnej sąsiadki, Gruzji. Jednak ten niewielki kraj, położony na pograniczu Europy i Azji, zupełnie sobie na to nie zasłużył. Na turystów, którzy mimo wszystko do niego trafią, czekają fascynująca stolica – Erywań, przepyszne jedzenie, niekończące się toasty, jedna z najlepszych brandy świata, ogromne jezioro Sewan czy liczne monastyry. W dodatku terytorium państwa wynosi niecałe 30 tys. km², więc w 10–14 dni da się zobaczyć główne tutejsze atrakcje. »

Więcej…

Jamajka – wyspa w słońcu

 

Robert Pawełek

www.travelcompass.pl

 

 To o niej mógł śpiewać amerykański piosenkarz Harry Belafonte w swoim przeboju z 1957 r. „Island in the Sun”. Na tej szerokości geograficznej przez większość dnia słońce wisi pionowo nad ziemią. Tutaj angielski pisarz Ian Fleming powołał do życia słynnego brytyjskiego agenta 007. Dziś w jamajskim barze można czasem spotkać hollywoodzkie gwiazdy.

 

Kiedy w 1494 r. Krzysztof Kolumb dotarł do brzegów Jamajki, napisał w swoim dzienniku, że to najpiękniejsza wyspa, jaką ujrzały ludzkie oczy. Wraz z nim przybyli hiszpańscy marynarze. Wkrótce mieli poznać rdzennych mieszkańców tego lądu – Tainów. Indianie nazywali go Xaymacą, co znaczyło „kraj drewna i wody”. Z ich języka wywodzą się także słowa „hamak”, „kajman”, „tabaka”, „barbecue”, „huragan” czy „koliber”.

 

Przybycie Krzysztofa Kolumba nie okazało się jednak dla Tainów wydarzeniem szczęśliwym. Hiszpanie podporządkowali ich sobie i zmuszali do ciężkiej pracy. Poza tym Indianie zaczęli chorować na powszechnie znane w Europie choroby, na które oni sami nie byli odporni. Zaledwie 100 lat później rdzenni mieszkańcy Jamajki niemal wymarli. Anglicy po zdobyciu wyspy w 1655 r. zmienili ją w ogromną dochodową plantację cukru, na którą masowo sprowadzali niewolników z Afryki Zachodniej. Obecnie żyją na niej jednak nie tylko potomkowie europejskich kolonizatorów i ludności z Czarnego Lądu. Przez wiele lat przybywali tu imigranci z Indii, Chin, Izraela czy Palestyny. Dzisiejsi Jamajczycy tworzą więc społeczeństwo bardzo różnorodne. Jamajka kojarzy się przede wszystkim z radosnym, roztańczonym i rozśpiewanym krajem, krainą reggae, beztroski i luzu. I taka jest w rzeczywistości.

 

W Górach Błękitnych spotkamy m.in. urocze wille i paprocie drzewiaste

NY JAMA A031757 House on Blue Mountain 4C1 cut

©JAMAICA TOURIST BOARD

 

Z wizytą w raju

 

Rozsławiona przez Harry’ego Belafonte’a „wyspa w słońcu” stanowi wymarzone miejsce na niezapomniany urlop. Przez cały rok panuje tu tropikalna pogoda, temperatura w niższych partiach lądu utrzymuje się na podobnym poziomie 25–30°C (i 15–22°C na wyżej położonych terenach), a lato i zima różnią się nieznacznie. Nocą powietrze nieco się ochładza, ale nawet wtedy nie przestaje być ciepło. Jamajka przyciąga turystów pięknymi plażami z lśniącym piaskiem delikatnie muskanymi przez fale. Daleko od lądu morze jest pofalowane i ma ciemnoniebieską barwę, bliżej wybrzeża, w osłoniętych od wiatru zatokach przypomina lustro i mieni się wieloma kolorami: błękitnym, turkusowym, modrym…

 

W przejrzystej wodzie widać dokładnie karaibskie głębiny. Ryby we wszystkich kolorach tęczy opływają ławicami koralowce i podwodne skały. Ten rajski spokój zakłócają jednak huragany, czasami nawiedzające wyspę w trakcie pory deszczowej. Trwa ona zazwyczaj od maja do października. W tym okresie zagraniczni goście raczej omijają te strony.

 

Wyjątkowe połączenie sprzyjających warunków klimatycznych, ciekawego ukształtowania terenu i różnorodności przyrodniczej wyróżnia Jamajkę na Karaibach. Jej w większości wyżynno-górzysty ląd pokrywa bujna roślinność i lasy równikowe. Na wschodzie leży pasmo Gór Błękitnych (Blue Mountains) z najwyższym jamajskim szczytem – Blue Mountain Peak (2256 m n.p.m.). Jego najczęściej spowity we mgle wierzchołek góruje dumnie nad okolicą. Tereny w głębi wyspy nie są już tak idylliczne jak wybrzeże. W poprzecinanym wąwozami i trudno dostępnym regionie Cockpit Country, z licznymi jaskiniami na północnym zachodzie, ukrywali się kiedyś Maroni (potomkowie zbiegłych czarnych niewolników), którzy próbowali rozpocząć nowe życie. Na północy rejony górskie kończą się plażami pokrytymi jasnym piaskiem, a na południu urwiste, szorstkie klify stawiają opór bijącym falom. Linię brzegową przecinają rzeki i wodospady wypływające wprost z gór do morza. Jamajska tropikalna flora zachwyca swoim oszałamiającym bogactwem. Na wyspie występuje ponad 3,6 tys. gatunków roślin, w tym liczne odmiany palm, paproci i storczykowatych. Tę różnorodność urozmaica jeszcze niezmiernie ciekawa fauna – m.in. ok. 110 gatunków ptaków, w tym 31 endemicznych. Wśród nich znajduje się jeden z symboli Jamajki, czyli koliber czarnogłowy, nazywany doctorem birdem.

 

Na Jamajce spłyniemy bambusową tratwą po Rio Grande i Martha Brae

xm2450a martha brae ret2

© JAMAICA TOURIST BOARD

 

Plaża Jamesa Bonda

 

Turyści często wybierają Montego Bay, drugie po Kingston (stolicy kraju) najważniejsze miasto na wyspie i zarazem największy tutejszy ośrodek wypoczynkowy. Otaczają je wybrzeże z białym piaskiem, nowoczesne resorty i pola golfowe. Jeżeli znudzimy się nieustannym leżeniem na plaży i sączeniem przez słomkę kolejnejpiña colady, drinka jamaican browning lub innych lokalnych koktajli, powinniśmy opuścić hotel i wyruszyć na zwiedzanie. Mimo niewielkich rozmiarów Jamajki (odległość w linii prostej z zachodu na wschód wynosi ok. 235 km, z południa na północ w najszerszym miejscu – 84 km), nie brak jest na niej ciekawych atrakcji. Możemy wybrać się na wycieczkę rowerową wzdłuż brzegu morza lub w góry. Trasy takich wypraw prowadzą przez lasy tropikalne, plantacje kawy i bananów. Wiele wrażeń dostarcza też spływ długą tratwą bambusową po Rzece Wielkiej (Rio Grande). Zaczyna się w Berrydale. Najpierw przeprawiamy się przez gęsto zarośnięte gaje. Po drodze mijamy przesmyk Lovers Rock (Skała Kochanków) i docieramy aż do ujścia rzeki do morza w Rafter’s Rest. Jeśli mamy wolny cały dzień, wybierzmy się na wycieczkę w Góry Błękitne wznoszące się na północny wschód od Kingston. Ich zwykle zamglone wierzchołki wyglądają bardzo atrakcyjnie. Nie musimy wcale decydować się na pieszą wędrówkę, niepowtarzalny urok tego regionu możemy podziwiać z okien samochodu. Warto pamiętać o zabraniu stroju kąpielowego, po drodze znajdziemy dużo miejsc odpowiednich na odświeżającą kąpiel.

 

Na zainteresowanie zasługuje również założone w 1769 r. miasto Falmouth. Niegdyś był to jeden z najruchliwszych portów na wyspie. Jeśli będziemy mieć szczęście, trafimy na zawody triatlonowe odbywające się w pobliżu. To prawdziwie mordercze wyzwanie w tak gorącym klimacie! Na metę, ustawioną pod Rose Hall (rezydencją nawiedzaną ponoć przez ducha dawnej właścicielki Annie Palmer, podobno fanatycznej wyznawczyni kultu voodoo), dobiegają najbardziej wytrwali zawodnicy. Jamajka słynie z lekkoatletycznych talentów – Usain Bolt w 2009 r. ustanowił rekordy świata w biegu na dystansie 100 i 200 m. Najlepsze wyniki biegaczy nierzadko zresztą należą do Jamajczyków. Zabytkowe Falmouth zachwyca przede wszystkim swoją kolonialną architekturą. Niegdyś prężnie się rozwijało – sieć wodociągów zbudowano w nim wcześniej niż w Nowym Jorku! Dziś Falmouth Heritage Renewal, organizacja non-profit, stara się przywrócić blask różnym obiektom w stylu gregoriańskim, takim jak Centrum Handlowe i Historyczne Alberta George’a, anglikański Kościół św. Piotra czy imponujący budynek sądu z 1815 r.W mieście kręcono również Motylka (1973 r.) z Dustinem Hoffmanem i Steve’em McQueenem w rolach głównych.

 

Bardzo interesująca może być wyprawa do miasta Ocho Rios, czyli Osiem Rzek (chociaż nie ma ich naprawdę aż tyle w okolicy). Jak mówią Jamajczycy, w tym miejscu niebo wlewa się do morza. Z myślą o turystach docierających tu statkami pasażerskimi powstały restauracje i sklepy wolnocłowe. W mieście faluje wesoły, barwny tłum podążający w sobie tylko znanym kierunku. Głośna muzyka reggae płynie z głośników ustawionych przez młodych didżejów. Stąd już niedaleko do dawnego portu bananowego Oracabessa. W jego pobliżu rozpościera się plaża o charakterystycznej nazwie – James Bond Beach, z której widać dawną rezydencję Iana Fleminga (1908–1964), czyli Goldeneye. To w niej powstawały powieści o słynnym brytyjskim agencie 007. Tutaj także Honey Ryder (pierwsza dziewczyna Jamesa Bonda grana przez Ursulę Andress) w filmie Doktor No (1962 r.) wychodziła z wody w scenie, która przeszła już do historii kinematografii. Poza tym wypoczywała w tym miejscu m.in. aktorka Elizabeth Taylor (1932–2011). Dziś chętni mogą spędzić noc w domu pisarza. Ta przyjemność kosztuje jednak kilka tysięcy dolarów amerykańskich. Nowy właściciel terenu Chris Blackwell, założyciel wytwórni Island Records, wybudował w sąsiedztwie kilka willi składających się na luksusowy kompleks turystyczny. Obecnie funkcjonuje tu resort GoldenEye.

 

Od połowy XX w. Jamajka zaczęła cieszyć się popularnością wśród hollywoodzkich aktorów i brytyjskich arystokratów. Mieszkali na niej też amerykański muzyk country Johnny Cash (1932–2003), angielski dramaturg Noël Coward (1899–1973) i aktor Errol Flynn (1909–1959). Przy odrobinie szczęścia, podczas wizyty w Couples Tower Isle w Ocho Rios, pierwszym na wyspie hotelu o standardzie all inclusive, czy ekskluzywnym resorcie The Caves w Negril uda nam się wypić drinka w towarzystwie sław z telewizji i pierwszych stron gazet.

 

W sąsiedztwie ekskluzywnych kompleksów wypoczynkowych znajdują się jednak rejony zamieszkane przez ludzi ubogich. W delikatnych tekturowych domach żyją całe rodziny, które utrzymują się z prowadzenia małych ulicznych straganów i punktów usługowych. Mimo to optymizm wydaje się nie opuszczać wyspiarzy. Jamajczycy są wyjątkowi: sympatyczni, otwarci i zawsze uśmiechnięci. Tę radość z życia oddają charakterystyczne wyrażenia i zwroty pochodzące z kreolskiego jamajskiego (języka patois), np. Yeah, mon! („Tak, bracie!”). Niezwykle życzliwi i uczynni miejscowi okazują się jednocześnie bardzo ciekawscy. Pytają rozmówców o kraj pochodzenia, cel podróży, zawód, a przede wszystkim o to, czy podoba się im Jamajka i czy zamierzają przyjechać na nią ponownie. Jamajczycy są świadomi swojej wartości i dumni z wyspy i wywalczenia niepodległości. Afrykańskie korzenie uważa się tu za zaletę, co podkreśla ruch rastafarian twierdzących, że wywodzą się od władców Etiopii i kiedyś powrócą do ojczyzny swoich przodków. Łatwo ich rozpoznać po długich dredach, które noszą rozpuszczone lub splecione dla wygody i osłonięte turbanem albo czapką. Ich kolorowe stroje nawiązują do barw z flagi etiopskiej – zieleni, żółci i czerwieni. Rastafarianie często palą święte zioło, czyli marihuanę. Mieszają ją razem z tytoniem, a samo palenie uchodzi za swoisty rytuał oczyszczający umysł, towarzyszy mu odmawianie modlitw i błogosławieństw.

 

Widok na Ocho Rios i port, w którym cumują statki wycieczkowe

Jamajka Ocho Rior fot

© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

 

Bob Marley i bobsleje

 

Do rozsławienia Jamajki w dużym stopniu przyczynił się Bob Marley (1945–1981), legendarny wykonawca reggae, który stał się symbolem awansu społecznego na wyspie. Jego fani składają wizyty w Nine Mile, rodzinnej wiosce muzyka, i poświęconej mu placówce w Kingston (Bob Marley Museum). W Ocho Rios można także zajrzeć do Reggae Xplosion, muzeum opowiadającego o życiu i twórczości Boba Marleya. Prezentuje ono również historię jamajskich gatunków muzycznych. Powstały pod koniec lat 70. XX w. dancehall, nawiązujący do reggae, zdobył popularność wśród młodszego pokolenia i na światowe listy przebojów w ciągu ostatnich kilkunastu lat trafiały piosenki takich Jamajczyków jak Shaggy, Beenie Man i Sean Paul.

 

Na Jamajce warto też… przejechać się bobslejem. Tor bobslejowy na górze Mystic (Mystic Mountain) ma 1 km długości. Dociera się do niego wyciągiem krzesełkowym, z którego można podziwiać przepiękne widoki. Ale największych emocji dostarcza szybki zjazd saniami pośród tropikalnego lasu. Od razu przypomina się filmReggae na lodzie (1993 r.) w reżyserii Jona Turteltauba, który inspirował się historią jamajskiej drużyny narodowej debiutującej w konkurencjach bobslejowych na XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 1988 r. w Calgary. Dziś Jamajka ma własną reprezentację w tej dziedzinie sportu, co jest prawdziwym wyczynem, zważywszy na panujące w kraju warunki klimatyczne. Po gorących przeżyciach orzeźwienie przynoszą kaskady na rzece Dunn (Dunn’s River Falls o długości ponad 180 m), z których woda opada do Morza Karaibskiego. Do wspinaczki pod okiem miejscowych przewodników nie potrzeba specjalnej kondycji fizycznej. Niezbędne są jednak stroje kąpielowe i gumowe buty zapobiegające ślizganiu się po mokrych skałach. Obuwie można wypożyczyć na miejscu.

 

Krokodyle i narodowe skarby

 

Wodospady na rzece Dunn to popularne miejsce na wspinaczkę

Dunns River Falls1 fot

© ROBERT PAWEŁEK/TRAVELCOMPASS.PL

 

Południowe wybrzeże Jamajki prezentuje inne oblicze tego kraju. Przez XVIII- i XIX-wieczne plantacje trzciny cukrowej dociera się do ukrytych plaż, gdzie nie ma żywej duszy. W mieście Black River doświadczony przewodnik zabiera chętnych na jedną z najdłuższych rzek na wyspie (53,4 km) i na jej największe chronione mokradła. W trakcie wyprawy łodzią można poczuć się jak na afrykańskim safari. Główny jej cel to tropienie krokodyli amerykańskich – jedynych niebezpiecznych zwierząt na Jamajce. Kiedyś występowały tu jeszcze jadowite węże (rzadki boa jamajski nie jest jadowity i nie stanowi zagrożenia dla człowieka), ale podobno wytępiły je mangusty sprowadzone z Afryki. Przewodnik wypatruje gadów i gdy uda mu się dojrzeć jakiegoś osobnika (a dzieje się to dość często), uradowany wskazuje go uczestnikom wycieczki. Krokodyle nierzadko podpływają do łodzi i dają się fotografować. Trzeba jednak być ostrożnym i trzymać się poręczy, bo mogą to być ostatnie nasze zdjęcia w życiu! Przy odrobinie szczęścia ujrzymy także kolibra czarnogłowego.

 

W środku jamajskiego lasu tropikalnego, w małej miejscowości Mavis Bank znajduje się istniejąca od 1885 r. fabryka kawy marki Jablum – Mavis Bank Coffee Factory. Trudno do niej dotrzeć bardzo wyboistą, wąską i stromą drogą, ale na pewno warto. Przyjrzymy się tu wszystkim etapom produkcji słynnej kawy z Gór Błękitnych – narodowego skarbu kraju zwanego „czarnym złotem Jamajki”. Tajemnica jej wysokiej jakości tkwi w wyjątkowych warunkach, w jakich się ją uprawia. Tropikalne ciepło, odpowiedni poziom wilgotności powietrza i ostry górski klimat sprawiają, że ziarna osiągają niepowtarzalny smak. Jamaica Blue Mountain Coffee uchodzi za jedną z najlepszych kaw na świecie. Nie jest kwaskowata i ma piękny zapach. Choć wtajemniczeni twierdzą, że aby wydobyć pełnię jej walorów smakowych, powinno się ją przygotowywać z użyciem odpowiedniej wody i że nie wszędzie smakuje tak dobrze jak na Jamajce… Krzewy kawowca rosną w cieniu wysokich drzew, na plantacjach położonych na wysokości pomiędzy 910 a 1700 m n.p.m. Tylko kawę pochodzącą z tych upraw wolno oznaczać nazwą Jamaica Blue Mountain Coffee. W fabryce warto zrobić sobie przerwę, żeby przy filiżance czarnego napoju podziwiać widok na góry.

 

Inny słynny produkt z wyspy stanowi rum. Najstarsza tutejsza destylarnia – Appleton Estate – działa od 1749 r. Na terenie fabryki, w wielkich halach leżakują liczne beczki wypełnione trunkiem. Każda została opisana według rodzaju i wieku rumu. Znajduje się tu również muzeum. I chociaż obecnie produkcja alkoholu jest zautomatyzowana, można spróbować swoich sił w wyciskaniu słodu w obsługiwanej ręcznie dużej zabytkowej prasie. Lokalny przewodnik oprowadza po zabudowaniach i objaśnia proces wytwarzania trunku. Dowiemy się od niego, że dawniej rum był jedynie produktem ubocznym powstawania cukru i dojrzewa wyłącznie w specjalnych beczkach. Alkohol rozlany do butelek nie nabiera już wieku. Każde odwiedziny w Appleton Estate kończą się degustacją. Przy tej okazji goście uczą się, że wiek trunku można rozpoznać także po jego kolorze (młode roczniki są jasne i ciemnieją z czasem). Rum klasyfikuje się też ze względu na gatunki. Wśród nich wyróżnia się nawet kokosowy lub czekoladowy. Na koniec należy zrobić niezbędne zakupy. Z Jamajki trzeba koniecznie przywieźć ze sobą paczki kawy i kilka butelek rumu.

 

W stolicy luzu

 

Wieczorem warto wybrać się do Negril, a szczególnie do „Rick’s Café”, knajpki wypełnionej tłumem turystów czekających na zachód słońca. Podobno porównywalnie znakomitym miejscem do podziwiania tego zjawiska jest wyspa Key West w amerykańskim stanie Floryda. Oczekiwanie urozmaicają młodzi ludzie skaczący z krawędzi klifu do granatowego morza. W końcu następuje moment, kiedy słońce kryje się za horyzont. To niepowtarzalny widok.

 

Dawno skończyły się czasy, gdy można było tu odkrywać puste i zapomniane fragmenty wybrzeża, przy których żyło skromnie kilku rybaków. Dzisiaj Negril zamieszkuje kilka tysięcy ludzi i stanowi ono dynamicznie rozwijający się ośrodek turystyczny z jedną z najdłuższych na Jamajce plaż (Seven Mile Beach, która w rzeczywistości ma „jedynie” ok. 6,5 km). Mimo tłumu turystów nadal da się w nim jednak wyczuć coś z dawnego czaru i atmosfery beztroski. W knajpkach posłuchamy muzyki na żywo. Wody zatoki zapełniają narciarze wodni, śmiałkowie na paralotniach i katamarany. W rejonie Long Bay Beach Park rozbrzmiewa reggae. Za dnia plaża jest niemal bezludna i ożywa dopiero późnym popołudniem. Jamajczycy rozkładają wówczas na piasku grille zrobione domowym sposobem z beczek po ropie i rozpoczynają smażenie kurczaka w marynacie jerk. To najbardziej popularna jamajska potrawa, podawana nawet w eleganckich restauracjach. Ma bardzo pikantny smak. Do jej przygotowania używa się mięsa marynowanego w zalewie z soku limonki z dodatkiem ostrej papryki, gałki muszkatołowej, ziela angielskiego i innych ziół. Przepis ten pochodzi podobno od rdzennych mieszkańców wyspy – Tainów. Ostry zapach smażonego kurczaka w upalnym powietrzu miesza się z gorącymi rytmami reggae.

 

Jamajska turystyka

 

Jamajka pretenduje do grona najpopularniejszych miejsc urlopowych na świecie i aktywnie promuje się na znaczących międzynarodowych imprezach związanych z turystyką. Na wyspie organizowane są również targi turystyczne, z których największe to Jamaica Product Exchange (JAPEX). W kraju powstają także interesujące oferty dla branży MICE. Organizatorzy spotkań, konferencji i wyjazdów integracyjno-motywacyjnych mogą skorzystać z usług przeznaczonych specjalnie dla firm i odpowiednio przygotowanej infrastruktury. Część Jamajki (Góry Błękitne i pasmo John Crown – obszar zamieszkiwany przez Maronów) jako obiekt mieszany o charakterze kulturowo-przyrodniczym znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, obok tylko 35 tego rodzaju wyjątkowych miejsc na ziemi. W rankingu najfajniejszych narodów na świecie opublikowanym w 2011 r. na stronie internetowej amerykańskiego portalu informacyjnego CNN Jamajczycy uplasowali się na trzeciej pozycji (po Brazylijczykach i Singapurczykach). Poza tym ten karaibski kraj ze względu na swój wielki potencjał stanowi świetny region dla inwestorów i przedsiębiorców zagranicznych. Wyspa leży przy głównych szlakach powietrznych i morskich na Karaibach oraz w niewielkiej odległości od najważniejszych światowych rynków. Działają na niej nowoczesne porty lotnicze, znajdują się tu dobre drogi i infrastruktura spełniająca międzynarodowe standardy.

 

Jak na kraj rozwijający się baza noclegowa na Jamajce jest bardzo dobrze rozbudowana. Duży wybór różnorodnych hoteli, willi i pensjonatów oraz wysoką jakość usług docenią nawet najbardziej wymagający klienci. Wiele obiektów, najczęściej typu all inclusive, należących do znanych międzynarodowych sieci, leży nad urokliwymi plażami w pobliżu atrakcji turystycznych. Goście mogą korzystać ze znakomitej infrastruktury hotelowej, świetnej obsługi i ciekawej oferty spędzania wolnego czasu. Ośrodki wybudowane na rozległych terenach są tak zaprojektowane, że nie trzeba opuszczać hotelu, aby zrelaksować się i rozerwać. Popularnością cieszą się też strzeżone, luksusowe i kameralne kondominia z pełną obsługą, choć ze względu na wysoką cenę nie każdy może sobie pozwolić na wynajęcie w nich apartamentu. Oczywiście, oprócz tego rodzaju drogich kompleksów na Jamajce znajdują się również niskobudżetowe hotele i pensjonaty dla mniej wymagających turystów. Wiele z nich jest urządzonych w stylu postkolonialnym.

 

Niektóre z obiektów, takie jak te należące do sieci Bahía Príncipe Hotels & Resorts, IBEROSTAR, Sandals czy Couples Resorts, oferują pakiety dla narzeczonych i nowożeńców w różnych cenach w zależności od długości pobytu, czasami także z darmową ceremonią ślubną. Idealne na dużą uroczystość będą resort Half Moon i rezydencja Rose Hall. W przypadku bardziej kameralnych ślubów sprawdzi się Round Hill Hotel and Villas, natomiast nowoczesnej parze młodej przypadnie do gustu Rockhouse. Za popularne wśród zakochanych jamajskie ośrodki uchodzą Luxury Bahía Príncipe Runaway Bay, The Caves w Negril i Couples Tower Isle w Ocho Rios. Hotele butikowe charakteryzują się jeszcze wyższym standardem i zapewniają większą prywatność. Dla przykładu Trident Hotel w Port Antonio nie bywa zbyt oblegany przez turystów i stanowi ulubione miejsce celebrytów. Strawberry Hill słynie nie tylko ze wspaniałej kuchni, ale też organizowania przepięknych uroczystości ślubnych oraz wspaniałych widoków na Kingston i Blue Mountain Peak. Mimo iż na wyspie raczej niechętnym okiem patrzy się na nietypowe ceremonie zaślubin, ośrodek Hedonism II w Negril oferuje swoim gościom również możliwość zawarcia małżeństwa w stroju Adama i Ewy.

 

Kilka prostych zasad

 

Wbrew często pojawiającym się stereotypowym opiniom Jamajka jest właściwie bezpieczna. Dodatkowo nad bezpieczeństwem przyjezdnych czuwa specjalnie powołana policja turystyczna. Oczywiście, w każdej podróży gdziekolwiek na świecie można spotkać się z nieprzyjemnościami. Na pewno trzeba pamiętać, że to kraj ogromnych kontrastów społecznych.

 

Na co dzień, jak gdzie indziej, warto przestrzegać pewnych zasad. Nie należy okazywać zniecierpliwienia. Ulubione powiedzenie Jamajczyków soon come („niedługo będzie”) w pełni wyraża ich życiową postawę. Uśmiech i żart pomogą wyjść z twarzą z każdej kłopotliwej sytuacji. Wyspiarze, zwłaszcza sprzedawcy, są prawie zawsze chętni do sympatycznej pogawędki. Jeśli ktoś nie życzy sobie usług przewodnika lub nie ma ochoty kupić zachwalanego towaru, wystarczy, że grzecznie, ale stanowczo powie: No, thank you.

 

Nie wolno też fotografować bez pozwolenia. Może to sprawić trudność wielu dzisiejszym turystom, ale zawsze należy zapytać o zgodę osobę, której chce się zrobić zdjęcie. Jeśli odmówi, trzeba to uszanować. Poza tym zdecydowanie lepiej nie ryzykować i nie kupować marihuany. Rastafarianie uważają, że ma ona właściwości uzdrawiające – od lat stosują ją jako naturalne lekarstwo. Co prawda, od 25 lutego 2015 r. prawo obowiązujące na Jamajce dopuszcza posiadanie 2 uncji (ok. 57 g) suszu i 5 sztuk roślin na własny użytek oraz do celów religijnych, leczniczych i naukowych, ale w przypadku znalezienia u kogoś większych ilości nadal grozi mu kara więzienia. W jamajskich zakładach karnych panują ciężkie warunki, a organy ścigania nie pobłażają również zagranicznym gościom.

 

Odradza się także przechadzek po gettach stołecznego Kingston. Po zapadnięciu zmroku nie należy przemieszczać się po mieście pieszo, najlepiej wziąć taksówkę. W rejonie historycznego centrum trzeba zachować ostrożność też za dnia – nawet zwykły zegarek lepiej zostawić w hotelu i unikać wyludnionych miejsc. Warto pamiętać, aby nie nosić ze sobą zbyt dużo gotówki i pilnować portfela. Jeżeli będziemy poruszać się w tej okolicy samochodem, zamknijmy okna i zablokujmy drzwi.

 

Jeśli zastosujemy się do tych kilku zasad, możemy w pełni cieszyć się pobytem na słonecznej Jamajce. Ta radosna wyspa co roku zdobywa serca wielu podróżników, nawet tych najbardziej wymagających.